Trudny związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Trudny związek

Witam. Mam nadzieję, że ktoś zechcę przeczytać mój wątek i podzieli się swoją opinią na jego temat, ponieważ sama nie mam siły na to co się dzieje w moim związku. Jestem z chłopakiem 9 miesięcy. Gdy się poznaliśmy wszystko było cudowne. On opiekuńczy i inteligentny, poukładane w głowie, wszystko było piękne. Z czasem, niedługo zresztą po tym jak zaczęliśmy ze sobą być wszystko zaczęło się zmieniać. Okazało się, że jest on bardzo nerwowym człowiekiem. Pojawiły się pierwsze kłótnie a następnie awantury o których wolałabym zapomnieć. Groźby, że się zabije, darcie się, wybuchy złości, takie jak ogląda się tylko w telewizji. Byłam wykończona a jednocześnie im bardziej on się nade mną znęcał, tym bardziej ja go potrzebowałam. Wmawiałam sobie, że miał rację(w końcu to osiągnął), że gdy przeproszę, wybłagam to się uspokoi i będzie dobrze, że jego napady z nijakiego powodu są przeze mnie a nawet jeśli wiedziałam, że nie to ulegałam jego krzykom i szantażom. Dochodziło u Niego do takich furii, że zagrażał życiu swojemu i mojemu. Po takich akcjach wracałam do domu jak wrak człowieka. Nie było mnie, siedziałam otępiała i gapiłam się bez celu w jakiś punkt, jednocześnie nie mogłam zrozumieć jak On może mnie tak traktować. Manipulował mną. Czasami nie wytrzymywałam już i wracałam do domu, wtedy były ciągłe telefony: Masz tu natychmiast wrócić, nic nie zrobiłaś, nic nie naprawiłaś! nie obchodzi mnie to, masz tu przyjść a zresztą to mam to gdzieś bo kończę to i masz problem z głowy, kończę ze sobą! itp itd. Ale ja byłam uzależniona od Niego i Go kochałam. Nie mogłam tego znieść ale nie chciałam i żyć bez Niego. Sama nie wiem kiedy sytuacja jakoś się poprawiła. Ja chyba wyszłam z moim problemem do przyjaciół, którzy nie mogli uwierzyć w to, że osoba z pozornie tak silnym charakterem jak ja dawała się tak krzywdzić a ja stałam się silniejsza, bardziej odporna a raczej obojętna w trakcie tych kłótni. Postawiłam sprawę jasno, nie dam się tak traktować, bo inaczej koniec. Niby zrozumiał, po każdej akcji, po której wiem, że powinien to być koniec on przepraszał błagał, ja na początku byłam twarda ale z czasem ulegałam. Mówi, że bardzo mnie kocha, wiem o tym. Naprawdę tak jest. Sprawa obecnie wygląda tak, że kłótnie są, bardzo często. Jednak ja jestem z tym czasie oziębła i oschła, nie przez moją złośliwość, po prostu nie mam juz siły. Te kłótnie są ale nie takie jak kiedyś, zmienił się, próbuje nad sobą panować. Jednak mój problem jest taki, że ja nie potrafię wymazać tego co było, gdyż średnio 2, 3 kłótnie w tygodniu nie pozwalają mi tego zrobić. To są jakieś beznadziejne, bezsensowne problemy, które są tak wyolbrzymiane. Zawsze jest że to przeze mnie on się zezłościł, czy jest problem, więc to ja powinnam coś naprawić. Problemy są najczęściej o to, gdy ja chcę zrobić coś, co mu się nie podoba. Spotkanie z koleżanką, jeśli wcześniej o tym nie był poinformowany itp. Nie mam już siły ciągle wałkować i tłumaczyć mu tego samego z drugiej strony kocham Go, bo ma też dobre cechy. Mamy podobne poczucie humoru, poglądy itp ale ma problemy z dzieciństwa, rzeczy z którymi się nie pogodził a ja jestem punktem na którym on to wyładowuje. Planuje ze mną przyszłość, dzieci, ślub, mówi o tym. wiem, że naprawdę mnie kocha ale jeśli teraz nie potrafimy ze sobą normalnie zyć na dłuższą metę, to co będzie później.
Jestem załamana, proszę wyraźcie swoje opinie na ten temat. Podkreślam, że teraz naprawdę nie ma już tego wyniszczania mnie z jego strony w takim stopniu, bo zwykłe kłótnie też mnie bolą ale stara się, tyle, że ja czasami nie mam już siły żyć. Przepraszam, że tak długo, jednak i tak jest to napisane w dużym skrócie.
Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudny związek

Chłopak wyraźnie ma problem ze sobą. Może skorzystałby z pomocy specjalisty?

3

Odp: Trudny związek

Wielokrotnie Go do tego namawiałam. Jednak brak pieniędzy, strach i inne rzeczy nie pomagają aby zrealizować te plany.
Przy okazji jest też mówienie, że ja też powinnam iść, bo w końcu ja też nie jestem bez winy i kłótnie są zazwyczaj z mojego powodu ( On się przeze mnie denerwuje).
Był taki okres, że ja bałam się mu powiedzieć o jakiś planach, żeby nie było awantury, zresztą do dzisiaj mi ten lęk pozostał. Zanim mu powiem, myślę dłuższy czas jak to zrobić.

4

Odp: Trudny związek

Kłótnie, kłótniami, a straszenie, szantażowanie to już przemoc psychiczna. I żadne tłumaczenia "to przez Ciebie" faktu nie zmienią - spójrz na kampanię społeczną "Bo zupa była za słona" - znajdziesz tam różne równie głupie wytłumaczenia przemocy.

Zastanów się, czy chcesz wiązać się z przemocowcem.
Poszukaj w internecie stron Niebieskiej Linii (są dwie), znajdziesz tam sporo niezbędnych informacji, również prawnych.

5

Odp: Trudny związek

Ja to rozumiem, jemu też tłumaczyłam. Wstydził się, powtarzał co ja Ci robię, płakał. Tyle, że ja nie chcę go tak zostawić, chcę mu jakoś pomóc chociaż wiem, że sama nie jestem w stanie i Jemu też to mówię, gdyż nie jestem psychologiem.  Z drugiej strony nie chcę być zastraszana, ciągle się kłócić i denerwować. Chcę normalnie żyć i mieć normalny związek. Ja też nie mam łatwego charakteru, jestem uparta, zawzięta ale ile razy mówię mu, o co Ty się wściekasz, daj spokój, to głupota. To zaraz jest, że mi uwagi nie można zwrócić, ja zawsze jestem najmądrzejsza a to przeze mnie. Jak próbuję z nim rozmawiać, że nie możemy się zamykać tylko na siebie, że są przyjaciele rodzina i on może ode mnie wyjść wcześniej, jeśli chce się z kimś spotkać, bo ja to rozumiem to dlaczego ja jestem traktowana inaczej, że zawsze jak ja mam taką potrzebę to jest problem, to On odpowiada mi, że tez przecież mogę robić problemy a jeśli nie chcę, to nie znaczy, że On ma się na wszystko godzić i przymykać oko, bo ja tak robię w stosunku do Niego.   I ciągle chce w takich sytuacjach, żebym mu okazywała miłość, co dla mnie jest rzeczą absurdalną i śmieszną ponieważ jestem z natury osobą czułą, która również potrzebuje bliskości drugiej osoby a jemu jest ciągle mało. Wciąż za mało to okazuje. Nie wiem co mam jeszcze zrobić.

6

Odp: Trudny związek

Pomóc osobie, która tę pomoc odrzuca?

Z ostatniego postu wynika, że mówicie dwoma różnymi językami, że nie rozumiecie się wzajemnie. Może więc obydwoje, razem, pójdziecie do psychologa? By nauczyć się rozmawiać ze sobą?

7

Odp: Trudny związek

Kija,
Ty go nie naprawisz, ona sam musi tego chcieć. A jeśli chodzi o pomoc specjalisty, to są ośrodki, gdzie można to zrobić bezpłatnie, przynajmniej coś zacząć.
To co on z Tobą wyprawia, to typowe zachowania przemocowe.
Podkreślam, TY go nie zmienisz, chęć zmiany musi być w nim. A z tego co opisujesz, to raczej sam sobie z tym nie poradzi, dlatego potrzebna jest pomoc specjalisty. Jedna wizyta prywatna to koszt 60-80zł i powiedzmy 1 wizyta tygodniowo, co miesięcznie daje tyle co wydatki na papierosy w tym samym okresie.
Mówisz że miał problemy w dzieciństwie, są terapie grupowe dla choćby Dorosłe Dzieci Alkoholików, Dorosłe Dzieci Dysfunkcyjne.
Naprawdę można, tylko trzeba chcieć.

8

Odp: Trudny związek

Ja bardzo chętnie bym również poszła, bo ostatnimi czasy nabawiłam się fobii, zresztą nie umiem poradzić sobie z tą sytuacją. Zmieniłam się, nie umiem już ze wszystkiego się cieszyć. Ciągle odczuwam lęk, że będzie kolejna awantura, że tym razem tego nie wytrzymam. Miałam już chęci a raczej rozsądek mi podpowiadał, że muszę to zakończyć ale naprawdę boję się, że on coś sobie zrobi, bo ma tak naprawdę tylko mnie. Boję się też, że sama sobie nie poradzę, że bez Niego nie potrafiłabym normalnie funkcjonować. Naprawdę mam duży problem.  Nie wiem czy są tu osoby, które przeżywaly podobne sytuacje i jakoś z nich wyszły. Co mam robić na daną chwilę.  Najbardziej frustruje mnie to, że on właśnie cały czas chce okazywania tej miłości, która w jego mniemaniu objawia się tym, że ja powinnam rezygnować z moich potrzeb, spotkań z innymi, planów dla Niego. I ciągle jest, co i kto jest dla mnie ważniejsze, On czy coś tam innego.

9

Odp: Trudny związek

Dodam jeszcze, że te moje plany i spotkania mają mieć miejsce najczęściej raz w tygodniu ale to i tak za wiele.
Ma problemy z dzieciństwa, w sumie to On je jakoś szczególnie przeżywa, jest bardzo emocjonalny i ciągle rozdrapuje jakieś stare sprawy, nie umie z nimi dojść do ładu.

10

Odp: Trudny związek
kija51 napisał/a:

, jestem uparta, zawzięta

Nie jesteś uparta tylko konsekwentna i nie zawzięta tylko wytrwała.

A on powinien się leczyć. I gdybyś mu postawiła ultimatum: leczysz się chłopie, jak zrobisz postępy to się będziemy znów spotykać - coś by z tego było. Dopóki z nim jesteś i pozwalasz mu się nie leczyć, nie będzie się leczył. Zmarnujesz życie swoje i jego. I to będzie moja wina... Bo wykrakałam...

11

Odp: Trudny związek
kija51 napisał/a:

(...)Ciągle odczuwam lęk, że będzie kolejna awantura, że tym razem tego nie wytrzymam. Miałam już chęci a raczej rozsądek mi podpowiadał, że muszę to zakończyć ale naprawdę boję się, że on coś sobie zrobi, bo ma tak naprawdę tylko mnie. Boję się też, że sama sobie nie poradzę, że bez Niego nie potrafiłabym normalnie funkcjonować. (...)

Lubię nazywać rzeczy po imieniu, wobec tego zapytam wprost.
Jak długo chcesz żyć będąc szantażowaną?
Jak długo on będzie miał nad Tobą władzę?

Weszłaś na bardzo kruchy i cienki lód.
Na tym forum pełno jest wątków o kobietach uzależnionych od mężczyzny. Poczytaj trochę, by zdać sobie sprawę z konsekwencji pozostawania w takim toksycznym związku.

12

Odp: Trudny związek

Tak tylko On mi wtedy powie, że to nie jest miłośc, skoro stawiam mu warunki i obawiam się, że nie dałabym mu tego rady wytłumaczyć.  Ja naprawdę nie wiem na ile mówienie o tym, że cos sobie zrobi jest tylko szantażem emocjonalnym a na ile on byłby w stanie to zrobić.
Najgorsze jest to, że niejednokrotnie w czasie takich awantur on narażał również moje życie.  Ile nieprzespanych nocy i nerwów człowiek potrafi znieść i przecierpieć ile to wstydu, bo on depcze wtedy moją godność i poczucie własnej wartości, wciąż powtarzając, że i tak mnie szanuje a ja mimo to i tak go kocham i jestem chyba w sytuacji bez wyjścia.  Może sama pojde do psychologa, powie mi jak mam sobie radzić i co robić w takich sytuacjach, bo ja już nie mam siły ani pomysłów. Jestem bezradna.
On powtarza, że w takich sytuacjach ja powinnam to łagodzić i mówić mu, że go kocham itp to wtedy się opanuje ( bo ustaliliśmy, że to on ma problem), tyle, że ja tez jestem tylko człowiekiem i w momencie, gdy czuje się poniżana albo wiem, że te problemy to jego głupie wymysły nie umiem mu przytakiwać i głaskać po głowie, uspokajając jednocześnie bo to jest ponad moje siły. Moge mu próbować tlumaczyc, ze kłotnia jest bezsensowna ale w momencie gdy ktoś n mnie krzyczy, zakazuje mi czegoś, mówi wybieraj, wpada w szał to nie umiem się zmusić, żeby mu przytakiwać i w tym momencie okazywać mu jaki jest dla mnie ważny. Może to tez moja wina. Bo dla dobra sprawy powinnam schować dumę w kieszeń.

13

Odp: Trudny związek

Nie chcę tak dłużej naprawdę. Jednak człowiek głupi jest i jak widzi mały postęp, to ma nadzieję, że i reszta z czasem się zmieni i będzie dobrze.

14

Odp: Trudny związek

Jedyny komentarz, który jeszcze ciśnie mi się na usta (klawiaturę), to: SZANTAŻYSTA!.

15

Odp: Trudny związek

Wiem ile można komuś tłumaczyć i powtarzać, jednak piszę to wszystko, bo chcę poznać zdanie osób trzecich, które są obiektywne, bo nas nie znają i musi to w końcu do mnie dotrzec, że on ma problem i ja go nie rozwiążę, że to co ja robię jest normalne i poprawne, bo często w sobie szukam też winy.

16

Odp: Trudny związek
Wielokropek napisał/a:

Jedyny komentarz, który jeszcze ciśnie mi się na usta (klawiaturę), to: SZANTAŻYSTA!.

Zgadzam się.

17

Odp: Trudny związek
Cash napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jedyny komentarz, który jeszcze ciśnie mi się na usta (klawiaturę), to: SZANTAŻYSTA!.

Zgadzam się.

Również się zgadzam. Jeszcze dodam , może nie powinnam, ale zachowuję się, jak jakiś psychol

Odp: Trudny związek

Ja dodam jeszcze,że on jest wampirem emocjonalnym,prędzej ciebie zniszczy niż pójdzie do psychologa.

19

Odp: Trudny związek

Kija nie usprawiedliwiaj Go i nie szukaj winy w sobie. Każdy ma prawo do znajomych,do swoich zainteresowań. On nie ma prawa mówić Ci co możesz a czego nie. Nie ma prawa oczekiwać od Ciebie tego,że jak on będzie miał ataki furii Ty będziesz przy nim i będziesz ze stoicki spokojem zapewniać Go o swojej miłości. Jest okropnym szantażystą,który w końcu doprowadzi Cię do skraju wytrzymałości. Skoro on nie potrzebuje spotkań z znajomymi nie znaczy,że masz być taka sama. Skoro uważa,że Cię kocha powinien szanować Twoją osobę i Twoje potrzeby,które nie są wygórowane. Dopóki nie zagrozisz mu,że jak nie pójdzie na terapię to odchodzisz on sam w tym kierunku nic nie zrobi,bo widzi,że mimo wszystko nadal przy nim jesteś i wie,że na wiele może sobie pozwolić. Nie pozwól aby zniszczył Ci życie.

20

Odp: Trudny związek

Kija, szkoda Twojego zaangażowania. Życie masz tylko jedno i nie marnuj go na bycie z kimś, kto Cię niszczy.
Zostaw go. Popłaczesz, pocierpisz, ale potem zaświeci słońce. Posłuchaj instynktu samozachowawczego.

I radziłabym też dobrze się sobie przyjrzeć przy pomocy psychologa, żeby na przyszłość uniknąć podobnego wyboru

21

Odp: Trudny związek

To znaczy że czekasz aż cię pozbawi życia? Z miłości? Sorry, ale nie rozumiem, jak można tak być zaślepionym?!  I na co liczysz w przyszłości?  A jak pojawiło by się dziecko, jaki zgotujesz mu los?!  Reszta bez komentarza..

22

Odp: Trudny związek

Czytałam Twoje posty i rzuciło mi się w oczy jak wiele podobnych zachowań prezentuje mój facet. Te kłótnie o byle co, wyzwiska, wrzaski, brak jakiegokolwiek szacunku, zaufania. Rozumiem, że go kochasz, ja też kocham, na swój sposób, jak jest dobrze, to nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Jak zaczynał te swoje idiotyzmy, to nienawidziłam z całej duszy. Ja wytrwałam w czymś takim ponad 6 lat. Na początku, przez pierwsze 3 było naprawdę super. Później zaczęło się. Doszło do tego, że jak miałam mu coś powiedzieć, to najpierw zastanawiałam się, jak mu to przekazać, żeby go nie zdenerwować. A zdenerwować mogło go wszystko. Najgorsze było to wmawianie i jego przekonanie o tym, że to wszystko moja wina. Czego bym ja nie zrobiła, co zrobiłam, czego on by nie zrobił, zawsze była moja wina. Niektóre sytuacje były wręcz absurdalne, np. zgubił klucz jak byliśmy poza domem, a ja mój zostawiłam w mieszkaniu, więc nie mieliśmy jak się dostać do środka - awantura, wrzaski, ubliżanie, potworna złośliwość i takie znęcanie się psychiczne. Ja mu złego słowa nie powiedziałam, że zgubił, bo dla mnie to najnormalniejsza rzecz na świecie i nawet by mi do głowy nie przyszło złościć się o takie coś. Ale u niego zawsze musi być winny. I tym winnym jestem ja. I takich sytuacji było tysiące. Później jak mu złość przeszła, było wspaniale, na rękach mnie nosił. A jak np. położyłam na stole jego rzeczy nie tak jakby sobie życzył, historia zaczynała się od nowa. I tak w kółko. I też oczekiwał ode mnie, że będę mu okazywać miłość i czułość.

Opisałam Ci tutaj Autorko moją historię, bo wiem, a przynajmniej po części jestem w stanie sobie wyobrazić, co czujesz. I radzę Ci, uciekaj z tego byle szybko. Taki człowiek zabije w Tobie całą radość, beztroskę, chęć do życia. Wpędzi Cię w najgorszego rodzaju kompleksy, wpędzi Cię w poczucie winy tak ogromne, że nie będziesz potrafiła się z tego wygrzebać. Będziesz miała rany na duszy, a kto wie, czy w tej swojej złości, amoku i fizycznie nie będzie niebezpieczny.

Ja wiem, że jestem ofiarą psychicznej przemocy. Wiem, że to zaważy na mojej przyszłości. I na tym etapie mojego życia, ja też potrzebuje pomocy specjalisty.
Więc radzę Ci z całego serca - zakończ to, dopóki nie jesteście jeszcze zbyt długo ze sobą, nie macie dzieci. Nie zgotuj im takiego losu. Mój były chłopak właśnie z takiego domu pochodził - pełnego przemocy psychicznej i fizycznej. Nigdy nie chciałabym, żeby moje dziecko coś takiego przeżyło, a później, żeby powielało te wzorce w dorosłym życiu. Pozdrawiam Cię serdecznie.

23

Odp: Trudny związek

Posty przeniesione

kija51 napisał/a:

Witam.
Jestem z chlopakiem od roku. Od prawie samego początku ten związek był chory, teraz boję się, że on wykończy mnie psychicznie. Wcześniej miał napady agresji, których nie kontrolował, darł się przeraźliwie itp. W ostatnim czasie doszła do tego, nie wiem czy to już się zalicza do przemocy fizycznej.. mianowicie popycha mnie, tak, że się przewracam, trzyma mnie na siłę i szarpie tak, że później wszystko mnie boli. Problem polega na tym, że ja chyba weszłam w rolę ofiary. Zerwałam z nim już raz, bo rozsądek wziął górę ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że nie umiem bez niego zyć i po moich błaganiach i staraniach do siebie wróciliśmy. Teraz on chyba uważa, że cokolwiek by nie zrobił, to ja od niego nie odejdę. Czepia mnie się dosłownie o wszystko, wszystko zaczyna mu we mnie przeszkadzać. Podczas takiej kłótni mówi mi, że on chce czegoś innego i potrzebuje takiej i takiej dziewczyny a ja taka nie jestem, że to nie ma sensu a później jak np wyjdzie ode mnie, to dzwoni i drze się, że jak zwykle nic nie zrobiłam, żeby go zatrzymać i ze mam w tej chwili do niego wyjśc. Ja zazwyczaj powtarzam, że nie, że juz się skończyło ale po jakims czasie ulegam i wychodzę, godzę się, żeby tylko mieć spokój. Kiedyś jak on zaczynał awanturę, to ja byłam zła, na chwilę obecną paraliżuje mnie strach, nie przed nim, tylko przed tym co mi znowu powie, że mnie zostawi albo ze cos sobie zrobi, bo wielokrotnie też mi to powtarzał. Ja już nie mam siły, wiem, że to wszystko jest chore, zdaje sobie z tego sprawę ale z drugiej strony to nie wiem czemu, bo zawsze miałam silną osobowość jak sobie pomyślę o życiu bez niego, to świat mi się kończy, wtedy nawet głupie wyjście do sklepu przedstawia mi się w tak kolorowych barwach, żeby nawet na mnie nawrzeszczał ale mnie później przytulił i był, bo później zazwyczaj przeprasza. Ja po prostu mam nadzieję, że on się zmieni. Zaczął chodzić do lekarza ale ja widzę raczej pogorszenie. Teraz panicznie boję się, że mnie zostawi albo powie mi coś niemiłego ( bo już na to zaczęłam być strasznie przewrażliwiona). Boję się, że bez niego sobie nie poradzę. Spędzam z nim każda chwilę, nie wiem co miałabym zrobić z tym czasem. Mam też nerwicę lękową i przez to spadła mi samoocena, wydaje mi się, że nikt mnie już nie zechcę, że ja już z nikim nie będę potrafiła stworzyć normalnego związku. Wykańczam się w tej relacji a nie umiem z tym skończyć. Zanika we mnie cała radość, nie mam już sił i nie wiem gdzie ich szukać.
Pozdrawiam.

kija51 napisał/a:

Aha, dodam jeszcze, że jak z nim zerwałam, to on początkowo wykorzystywał fakt, że chcę do niego wrócić i opowiadał mi co teraz robi, z kim itp, chyba po to, żeby było mi żal i ja wtedy popadłam w okropny stan, prawie nic nie jadłam, gdzie nie poszlam, to myślałam, że mogłabym być tu z nim, ciągle płakałam ale to tak, jakby mi ktoś umarl, otępienie kompletne i ja bardzo boję się, że gdybym teraz się z nim rozstała, to znowu by mnie to dopadło i że kolejny raz bym sobie z tym nie poradziła.

ONA1977 napisał/a:

dziewczyno po co tkwisz w tym związku?  bo chyba nie  zmiłości jesli piszesz ze się boisz i drżysz ze strachu.. odejdz jak jeszcze nie jest za pózno!!!! definitywnie bez powrotów bo jest chory zły związek który daje tylko cierpienie. Nie wiesz co masz zrobić z czasem?? ile masz lat?? uczysz się? pracujesz? zrób coś dla siebie bo teraz  to jest wegetacja nie życie!

ewelina20 napisał/a:

Nigdy nie wracaj,on sie nie zmieni a z czasem będzie cię bił uwierz mi wiej od niego

smutna123 napisał/a:

Nic nowego nie napiszę: uciekaj od niego, bo to jest chore. Chcesz tak żyć? Nikt nie chce, a z czasem będzie coraz gorzej.

kija51 napisał/a:

nie chcę tak żyć, dlatego szukam pomocy. Nie wiem co się ze mną stało, czuję się bezsilna, nie umiem odejść, boję się, że bez niego będzie jeszcze gorzej. Wydaję mi się, że bez niego nie istnieję, bo go tak kocham. Nie wiem jak mam znaleźć na to siłę, jak zmienić swój tok myślenia. Boję się, że bez niego popadnę znów w ten stan, że nie będzie mi się chciało żyć, że nie będę mogła zmusić się aby cokolwiek zjeść. Wykończę się, jeszcze ta nerwica lękowa, która pojawiła się też ok roku temu i mam wrażenie, że już nie będę normalnie żyła.
Co do pytania, uczę się ale po szkole od razu widzę się z nim, spędzam z nim każdą chwilę, więc jak wrócę do domu i będę sama, to znowu będę tylko myśleć, że sama sobie nie poradzę itp. Błędne koło, nie mam już nawet na siebie siły.

ONA1977 napisał/a:

nie masz rodziców , przyjaciół??? idz na zumbę , umów sie z koleżanką , , wyjdz do ludzi , zrób coś dla siebie

kija51 napisał/a:

Mam i rodzinę i przyjaciół ale wszystko wydaje mi się bezsensowne, jeśli nagle on przestanie być częścią mojego życia.
Wiem, że jak czyta się takie rzeczy, gdy ktoś zdaje sobie sprawę, że to jest złe a w tym tkwi to człowiek puka się w czoło, też kiedyś tak robiłam ale gdy samemu się wplącze w coś takiego, dopiero można zrozumieć jak bardzo można uzależnić się od drugiej osoby.

24

Odp: Trudny związek

kija takiej osobie nie pomożesz, nie wycianiesz go. Konieczna jest wizyta z jego własnej woli u psychologa. Ja też keidys trafiłam na takiego tyrana, uciekaj bo Cie to zniszczy!!!! I broń Boże ślub czy dzieci. Jak rozstałam sie z moim eksem myślałam że umrę a z perspektywy czasu to był prezent który mi podarował, tak nie bycie z nim to było najwspanialsze co mogło mnie spotkać. I wiesz co tak kochałam, ale nie ejgo tylko moje wyobrażenie o nim, nasze początki. Jak masz ochotę poczytaj mój wątek, moze Cie to otrzeźwi. UCIEKAJ OD NIEGO!!!

25

Odp: Trudny związek

Nie możesz niszczyć swojego życia z powodu kogoś kto Cię jak śmiecia traktuje...  Byłaś wcześniej w jakimś dłuższym związku? Czy bałaś się partnera? Nigdy nie powinnaś!! Związki ludzie tworzą z miłości i dla poczucia bezpieczeństwa....  A Ty co masz? NIC! Nic oprócz strachu. Popycha Cię, szantażuje, nie liczy się z Twoimi uczuciami i potrzebami... Musisz się z tym jakoś uporać. Pierwszym krokiem będzie rozstanie, ale takie bez możliwości powrotu... Nie bój się że sobie nie poradzisz... Nie masz dzieci? Na utrzymaniu tylko siebie? Dasz radę! Utrzymasz się! Pewnie będzie ciężko ale jest to przejściowy problem. Pisałaś że kiedyś wierzyłaś w siebie a partner tą wiarę zniszczył. Jeżeli nie potrafisz sama niej w sobie na nowo odnaleźć a nie stać Cię na psychologa to może zadzwoń na jakąś infolinię? Jest mnóstwo różnych telefonów zaufania.... Myślę że dla Ciebie byłoby super sprawą nie tylko napisanie ale i powiedzenie jaki masz problem. Ludzie czasami dopiero mówiąc uświadamiają sobie powagę sytuacji. Poszperaj w necie, może ktoś kto tutaj się wypowiada wie na jaki konkretnie... Dobrze że szukasz pomocy i dodałaś taki temat ale nie kończ na tym.... Jednego jestem pewna.... Zostaw go. Każde rozstanie jest bolesne. Ale to wcale nie będzie taka tragedia. Będziesz o nim myślała do momentu kiedy uświadomisz sobie jak miło jest robić zakupy czy oglądać film z kimś kto się nad tobą nie znęca psychicznie. Nie obawiaj się że sobie coś zrobi. Nie zrobi. To typowa zagrywka tyrana. ON CHCE WYWOŁAĆ U CIEBIE POCZUCIE WINY. Z powodzeniem jak widzę. Spróbuj porozmawiać ze specjalistą.

26

Odp: Trudny związek

Telefon zaufania ?Zatrzymaj Przemoc?
tel. bezpłatny na terenie całego kraju: 0-800-120-148 
telefonu zaufania dla ofiar przemocy psychicznej: 0 801 120 002

lub wejdź na - gwiazdy.com.pl i wpisz "przemoc bez siniaków"
To tekst o znęcaniu psychicznym i podpowiedź gdzie szukać wsparcia pomocy

27

Odp: Trudny związek

Zerwałam. Z rozsądku oczywiście. Wiem, że tak musi być ale czuję się fatalnie. On wypełniał mój kazdy dzień, nie wiem co będę robić po powrocie z uczelni, co mam ze sobą teraz począć, jak to przeżyć, ogarnąć, nic nie wiem.

28

Odp: Trudny związek

wiem że nie to chciałąs uslyszec ale z takimi osobami jest trudno i ci współczuje.Ja mam męża
bardzo nerwowego na poczatku wygladało jak u cb .Krzyczał,czasem szantażował ze kiedys cos sobie zrobi przezemnie.Ale z czasem stało sie tak że mnie uderzył i to nie raz.Jetsesmy razem strasznie go kocham.On jest dobrym człowiekiem tylko te jego nerwy.Czasami bardzo chcialam bym

29

Odp: Trudny związek

Ja odeszłam własnie dlatego, zeby uniknac takich sytuacji i, ze mialam juz dosc tych niekontrolowanych wybuchow agresji, zazdrosci. Ale kocham go, tak samo a moze i mocniej niz na poczatku i cholernie mi ciezko, nie wiem jak sobie z tym poradzic. Czuje, ze caly swiat mi sie zawalil, ze nie mam po co zyc.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024