Tak jak w tytule. Rozstałam się z chłopakiem 2 miesiące temu. Byłam baaaardzo za nim, całym sercem. Wszyscy to widzieli tylko on tego nie doceniał. Lubiła mnie cała jego rodzina, znajomi , a dla niego zawsze byłam nie dość dobra. Pomagałam mu we wszystkim, nawet gotowałam dla niego i sprzątałam mu w pokoju , bo tak bardzo chciałam mu pomóc, bo przecież on taki zapracowany biedaczek, a dobra dziewczyna powinna opiekować się swoim facetem. Ja sama zawsze dziwiłam się takim dziewczynom , które dały się omotać facetowi, ale niestety on w niecały rok zrobił mi takie pranie mózgu, że teraz jestem wrakiem samej siebie. Piszę ten post, żeby się wygadać , bo już naprawdę tak cierpię , że nie wiem jak to zniosę, doradzić i też ostrzec inne dziewczyny, które może są na początku takiego związku albo w trakcie. Uciekajcie kiedy możecie. Ja tak bardzo żałuję ,że nikogo nie słuchałam:(Wcześniej byłam 6 lat w związku z chłopakiem, z którym rozstałam się bo uczucie wygasło przez różne jego kłamstwa itd. Będąc w tamtym związku jednak miałam własne zdanie, liczyłam się i mimo wszystko czułam się akceptowana i kochana.
W związku z tym, po którym tak cierpię byłam niecały rok. Wydawać by się mogło, że co to jest w porównaniu z tamtym związkiem. Jednak trafiłam na prawdziwego, bardzo doświadczonego manipulatora i babiarza:(Kiedy go poznałam naprawdę zrobił na mnie bardzo złe wrażenie. Pomyślałam , że jest tak biedny i brzydki , że pewnie nigdy nie miał dziewczyny, ale pomyślałam że jest miły, kulturalny( takie sprawiał wrażenie)dlatego byłam dla niego miła i traktowałam jak kolege. Nawet mi go szkoda było że taki szpetny! Myślałam , że nigdy nie miał dziewczyny!Ale jak wiadomo u chłopaka wygląd w ogóle się nie liczy, a on naprawdę potrafił to nadrabiać. Bardzo pewny siebie, zabawny, ciągle mówił mi ile to on dziewczyn nie miał i że nie szuka związku, bo zraził się po ostatniej dziewczynie ( 5lat temu). Spotykał się z wieloma, głównie młodszymi jak to nazywał "przeleciółkami". Bardzo nie spodobał mi się jego brak szacunku do kobiet , chociaż on twierdził , że jest bardzo uczciwy, bo od razu mówi im , że związek bez zobowiązań. Pomyślałam , że utrę mu nosa i nauczę szacunku do kobiet. Niestety okazałam się za słaba psychicznie. Szybko mnie omotał, spotykaliśmy się coraz częściej, w końcu zaczęliśmy być jak para ( wszędzie chodziliśmy razem, do jego rodziny na święta, do znajomych) i pomimo , że nic oprócz nazwy od pary nas nie dzieliło to on ciągle podkreślał , że nie jesteśmy razem. Bardzo to bolało. W końcu po 4 takich miesiącach dałam ultimatum, albo jesteśmy razem , albo rozchodzimy się, bo mnie taki układ nie odpowiada ( bo wiedziałam , że według niego on ciągle może spotykać się z innymi). Łaskawie książę się zdecydował , byliśmy razem. Ale ciągle słyszałam , że on związku nie chcę, że on w miłość nie wierzy, że dziewczyna nigdy nie będzie priorytetem w jego życiu... ważna była piłka nożna, siłownia, koledzy, trawka i praca. Dla mnie miejsca ciągle brakowało. Czułam się potwornie , ciągle starałam się wywalczyć czas dla siebie, uwagę, jakieś słowa czułości. Dodam , że naprawdę jestem uważana za bardzo atrakcyjną , fajną dziewczynę, studiuję ciekawy kierunek, mam 2 stypendia naukowe, a tak się dałam upokorzyć. Dodam, że krzyczał na mnie wielokrotnie, okropnie naprawdę bez powodu. Znosiłam to wszystko , ciągle mając nadzieję , że pewnego dnia odwzajemni moje uczucia. Ale nie.... zerwał ze mną, bo stwierdził , że się kłócimy i się nie dogadamy. Tak naprawdę chciał być znów wolny , żeby zaliczać masę dziewczyn. Jeszcze przy rozstaniu twierdził, że jestem dla niego bardzo ważną osobą, że nie wyobraża sobie stracić ze mną kontaktu , bo żadna dziewczyna nie była tak blisko z nim jak jak i nie wiedziała tyle o nim. Teraz myślę , że to były tylko tanie teksty , żeby mnie omotać. Zerwał całkowicie kontakt, olał mnie. A jak spotkaliśmy się po rozstaniu 2 tygodnie to powiedział , że on nie ma uczuć i mu bardzo dobrze beze mnie. Nawet nie wyobrażacie sobie jak to boli. Cała rodzina nie rozumie go , mówią , że jest nienormalny , że tak mnie potraktował, ale to dorosły facet więc robi jak uważa. 3 tygodnie temu ostatecznie zerwałam kontakt, bo wcześniej to głównie ja coś się odzywałam mając nadzieję. On teraz czasem piszę co u mnie , nawet dzwonił, ale nie odbieram. Najbardziej boli mnie , że wiem , że on się świetnie bawi , a ja cierpię. Poszedł na wesele na , które mieliśmy razem zaproszenie, na moje też imię i nazwisko z inną dziewczyną. Dodam , że bardzo ładną i bardzo w jego typie. Zupełnie inna z wyglądu niż ja , a wiem że właśnie takie jak ona zawsze mu się podobały. To strasznie upokarzające. Mnie nawet nie zaproponował tego wesela. Nienawidzę go z całych sił, nie wiem czy będzie lepiej , zawiodłam się strasznie i nie wyobrażam sobie nikomu zaufać. Proszę o rady jak sobie Wy poradziliście po rozstaniu, bo ja naprawdę się staram , ale kiepsko to idzie. Szczególnie jak zobaczyłam to zdjęcie z wesela. I z całego serca ostrzegam wszystkie dziewczyny przed facetami unikającymi zaangażowania, mówiącymi teksty typu " nie zasługuję na Ciebie" itd. Teraz tak cierpię , że nawet nie mam siły wstać z łóżka. Nie wiem po co on czasem się odzywa? po tym weselu tydzień też dzwonił i pisał co u mnie , ale nie odebrałam i nie odpisałam. Dość upokorzeń. Przepraszam za tak długi wywód , ale chciałam uwolnić tą złość. Dodam, że wcześniej w trakcie związku i nawet przed jak próbowałam zerwać kontakt, bo nie podobało mi się jego zachowanie zawsze za mną latał i zabiegał,a po rozstaniu stwierdził , że on nigdy tego związku nie chciał... To ciekawe czemu wcześniej spokoju mi nie dał. I mówi , że chciał się we mnie zakochać, ale nie umie. To bardzo działa na poczucie własnej wartości.
Witaj. Ja się po jednym rozstaniu leczyłam rok ale to na własne życzenie. Byłam z chłopakiem prawie rok ale on tak mnie omotał,że dla niego zrezygnowałam z wszystkiego,znajomych,zainteresowań itp. Prawda okazała się taka,że będąc ze mną nie raz bajerował inne panienki,jeździł na imprezy aż w końcu zdradził z swoją ex. Bolało bardzo. Tylko ja głupia nie zerwałam kontaktu od razu. Ciągle szukałam tego kontaktu spotykałam się z nim itp. Ciągle miałam nadzieje. A on mi ją dawał chociaż wiedział,że i tak nic z tego nie będzie a ja się łudziłam. Teraz wiem jaka głupia byłam. Powiem Ci,że najlepiej gdy zerwiesz z nim wszelki kontakt. Nawet nie głupim pomysłem jest zmiana numeru bądź napisanie mu otwarcie,że nie ma się do Ciebie odzywać. On się nie zmieni nie masz na co liczyć. Ja też w końcu zerwałam z byłym kontakt i odżyłam. Bolało bardzo ale z dnia na dzień było lepiej. Aż w końcu spotkałam chłopaka,który pokochał mnie prawdziwie.
3 2012-08-13 12:10:05 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2012-08-13 12:12:15)
Dzięki za odpowiedź:)Współczuję strasznie tego co przeżyłaś też:( Ja przez eks również zrezygnowałam ze wszystkiego, prawie zawaliłam studia:( Ja właśnie boję się, że tak strasznie teraz nienawidzę jego i facetów w ogóle.. wolałabym być obojętna. Moja przyjaciółka leczy się 2 lata po rozstaniu, zdradził ją, ale cały czas mieli kontakt. Myślę , że dlatego tak ciężko jej idzie. Jest bardzo fajną dziewczyną, ma masę chłopaków, którzy chcieliby z nią być, a jednak mówi, że boi się. Tak nienawidzi facetów, że włącza się jej ucieczka. Nie chcę tak mieć:(Chcę nadal wierzyć w uczucia i szczere związki, ale po zachowaniu tego drania ciężko będzie. Mimo wszystko myślałam , że trochę go znam i coś nas łączy,a tu nic. Czekoladko mówisz , że cierpiałaś trochę na własne życzenie, czy coś jeszcze oprócz jak najszybszego zerwania kontaktu byś mi radziła ( bo kontakt już zerwałam).A po jakim czasie od zerwania kontaktu ze swoim eks czułaś , że jest lepiej?Bo u mnie to strasznie falami . Raz czuję się naprawdę nieźle , a czasem mam ochotę umrzeć.
Wniosek z tej historii jeden. Trzeba bylo sluchac jak on mowil, ze nie jest zainteresowany byciem w zwiazku. Chlopak wydaje mi sie niedojrzaly i zachowujacy sie z dziecinna zlosliwoscia ale przynajmniej prawde Ci od razu jak kawe na lawe wylozyl. Trudno jest go winic za Twoje nakladanie sobie klapek na oczy. Nie on Ciebie, a sama siebie zmanipulowalas, bo chcialas wierzyc w cos co nie mialo miejsca bytu.
Wiem, ze rozstanie jest bolesne. Czujesz, ze zmarnowalas czas i uczucia dla tego goscia. Dobra rada- jezeli czujesz sie zdolowana, uswiadom sobie, ze szlochasz za czyms co nigdy nie istnialo. Nie ma sensu tak robic. Na pewno spotkasz tuziny wspanialych facetow, ktorzy beda w Tobie powaznie zainteresowani ![]()
5 2012-08-13 12:33:22 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2012-08-13 12:35:23)
Nie jest właśnie do końca tak . Piszesz tak jakbym ja sama to sobie wymyśliła. Owszem on mówił, że nie szuka zobowiązań i związku, ale jednak spotykał się ze mną bardzo często , z jego inicjatywy zazwyczaj. Wydzwaniał, był zazdrosny. Jak tylko ja ograniczałam kontakt przyjeżdżał i mówił , że mu zależy. ZA każdym razem jak się odsuwałam on walczył w jakiś sposób. Przecież miał do wyboru zrezygnować ze mnie , nie spotykać się albo być razem. A jednak ciągle chciał się spotykać i nawet zdecydował się na związek. Ja nigdy pierwsza nie dzwoniłam , nie pisałam , nie proponowałam spotkań,wszystko wypływało od niego.
Nie jest właśnie do końca tak . Piszesz tak jakbym ja sama to sobie wymyśliła. Owszem on mówił, że nie szuka zobowiązań i związku, ale jednak spotykał się ze mną bardzo często , z jego inicjatywy zazwyczaj. Wydzwaniał, był zazdrosny. Jak tylko ja ograniczałam kontakt przyjeżdżał i mówił , że mu zależy. ZA każdym razem jak się odsuwałam on walczył w jakiś sposób. Przecież miał do wyboru zrezygnować ze mnie , nie spotykać się albo być razem. A jednak ciągle chciał się spotykać i nawet zdecydował się na związek. Ja nigdy pierwsza nie dzwoniłam , nie pisałam , nie proponowałam spotkań,wszystko wypływało od niego.
Ja nie sugeruje, ze on nic do Ciebie nie czul. Pewnie, ze Cie lubil, pewnie, ze go pociagalas, pewnie, ze chcial sie spotykac. Zadna z tych rzeczy nie oznacza jednak, ze chcial byc z Toba w zwiazku. Wrecz przeciwnie, mowil Ci, ze nie jest zainteresowany. To, iz sie w koncu zgodzil bo go do muru przyciskalas, skonczylo sie porazka po paru miesiacach. Wyciagnij sobie sama z tego wniosek.
Zwykle jak facet mowi, ze nie chce to naprawde nie chce i nie ma sensu walczyc z tym czy starac sie go zmusic do zmiany zdania. W wiekszosci przypadkow nie ma to nawet podloza osobistego- nie chce zwiazku bo nie jest do niego gotowy a nie dlatego, ze z kobieta jest cos nie tak. Jak sobie przypominam paru gosci za ktorymi jak wariatka latalam kiedy mialam dwadziescia pare lat, chociaz oni mi wprost mowili, ze choc mnie lubia i sie im podobam, angazowac sie nie chca, to sie po mojej durnej lepetynie uderzam. Z perspektywy czasu widze, ze zaden z nich nie byl dostatecznie dojrzaly (a jeden ciagle nie jest, nawet pod czterdziestke...) by komukolwiek ofiarowac uczucie i bezpieczenstwo w zwiazku.
Ale to bardzo egoistyczne z jego strony. Mogliśmy być przecież przyjaciółmi, jeśli mnie lubił. Ja nigdy na początku nie dążyłam do relacji damsko męskiej. To on mnie podrywał, był zazdrosny o innych. Skoro wiedział , że nie może mi dać związku,to po co sam z siebie traktował mnie jak swoją dziewczynę.. Zapraszał na święta do rodziny, spotykał się ze mną bardzo często. To on zacieśniał tą relację i sprowadzał na taki tor. To gdybym go nie przycisnęła do związku to miałabym spotykać się z nim jak dziewczyna, jeździć na wspólne wyjazdy , spać, chodzić na obiady świąteczne do rodziny i znajomych , ale dziewczyną nie być? Czyli on ma wszystkie korzyści a ja nic? to jest normalne i nie egoistyczne z jego strony?Po prostu skoro mnie lubił i szanował to mógł traktować jak koleżankę, a nie sprowadzać naszą znajomość na takie tory jak z dziewczyną, skoro nie czuł się gotowy. Poza tym zawsze mi mówił " patrz na słowa nie na czyny" a jego czyny wskazywały że traktuję mnie jak swoją dziewczynę. Nawet jego rodzina się śmiała , że chyba jest nienormalny nazywając mnie "koleżanką".
Wiele razy właśnie ze względu na to , że nie czułam się dobrze mając tak bliską relację z kimś kto nie chcę związku urywałam kontakt. A on wtedy przyjeżdżał z kwiatami do innego miasta, bo studiowałam w innym mieście. Mówił, że mu tak strasznie zależy. I miałam sobie nie robić nadziei?koledzy chyba tak nie robią...
9 2012-08-13 13:24:30 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2012-08-13 13:38:59)
po prostu dla mnie czysty egoizm .. chciał mnie , żeby ja była mu wierna , a on niech robi wszystko na co ma ochotę. Taki pies ogrodnika. To chyba nie jest fair zachowanie.Gdyby był fair dałby mi się wycofać i zostawić to na etapie koleżeństwa. Poza tym jak byliśmy razem to mówił później , że już jest pewny , że mu zależy i że chcę być ze mną, że cieszy się , że zdecydował się na związek ze mną. Ale jednak przy każdej kłótni chciał zrywać. Mówił , że mnie uwielbia, że jest cudowną dziewczyną to wszystko nic nie znaczy. Mówił , że nie wyobraża sobie funkcjonować beze mnie , a nagle tydzień później mówi, że świetnie mu gdy mnie nie ma. To chyba nie jest ok.
W pierwszej swojej wypowiedzi napisalam, ze on wydaje mi sie niedojrzaly. Nigdy nie wspomnialam o tym, ze popieram jego zachowanie. Oczywiscie nie bylo ono w porzadku do Ciebie ale rowniez nie bylo zwodnicze. Widzialas, ze on ma opory. Widzialas, ze zachowuje sie jak smarkacz. Przepraszam, ale on Cie na sile do romantycznych pocalunkow czy seksu nie zmusil. Ja widzialas jaki jest i jakie ma do Ciebie podejscie, trzeba sie bylo w to nie pakowac.
Jeszcze raz podkreslam- on zachowal sie jak szczyl. Z drugiej strony jednak do bycia z soba Cie nie zmusil. Sama sie zdecydowalas na erotyczne stosunki z nim i na wlasne zaangazowanie uczuciowe, chociaz dobrze wiedzialas jak on mysli i jak sie zachowuje.
Dzięki za odpowiedź:)Współczuję strasznie tego co przeżyłaś też:( Ja przez eks również zrezygnowałam ze wszystkiego, prawie zawaliłam studia:( Ja właśnie boję się, że tak strasznie teraz nienawidzę jego i facetów w ogóle.. wolałabym być obojętna. Moja przyjaciółka leczy się 2 lata po rozstaniu, zdradził ją, ale cały czas mieli kontakt. Myślę , że dlatego tak ciężko jej idzie. Jest bardzo fajną dziewczyną, ma masę chłopaków, którzy chcieliby z nią być, a jednak mówi, że boi się. Tak nienawidzi facetów, że włącza się jej ucieczka. Nie chcę tak mieć:(Chcę nadal wierzyć w uczucia i szczere związki, ale po zachowaniu tego drania ciężko będzie. Mimo wszystko myślałam , że trochę go znam i coś nas łączy,a tu nic. Czekoladko mówisz , że cierpiałaś trochę na własne życzenie, czy coś jeszcze oprócz jak najszybszego zerwania kontaktu byś mi radziła ( bo kontakt już zerwałam).A po jakim czasie od zerwania kontaktu ze swoim eks czułaś , że jest lepiej?Bo u mnie to strasznie falami . Raz czuję się naprawdę nieźle , a czasem mam ochotę umrzeć.
Artystka poczułam się lepiej po 2 miesiącach. Wiadomo,było raz lepiej raz gorzej ale potem tych gorszych chwil było coraz mniej. A całkiem się wyleczyłam z niego gdy otworzyłam się na chłopaka z którym jestem teraz. Wcześniej nie wyobrażałam sobie pisania z innym czy w ogóle bycia z kimś innym. Ale w końcu powiedziałam sobie,że dlaczego nie? Przecież nie muszę się w nic angażować. I tak było. Gdy zobaczyłam,że jemu zależy bardzo na mojej osobie ja się też zaczęłam powoli angażować. Teraz tamten związek to przeszłość i się cieszę bardzo,że się skończył,bo teraz mam cudowny związek.
artystka1989 napisał/a:Dzięki za odpowiedź:)Współczuję strasznie tego co przeżyłaś też:( Ja przez eks również zrezygnowałam ze wszystkiego, prawie zawaliłam studia:( Ja właśnie boję się, że tak strasznie teraz nienawidzę jego i facetów w ogóle.. wolałabym być obojętna. Moja przyjaciółka leczy się 2 lata po rozstaniu, zdradził ją, ale cały czas mieli kontakt. Myślę , że dlatego tak ciężko jej idzie. Jest bardzo fajną dziewczyną, ma masę chłopaków, którzy chcieliby z nią być, a jednak mówi, że boi się. Tak nienawidzi facetów, że włącza się jej ucieczka. Nie chcę tak mieć:(Chcę nadal wierzyć w uczucia i szczere związki, ale po zachowaniu tego drania ciężko będzie. Mimo wszystko myślałam , że trochę go znam i coś nas łączy,a tu nic. Czekoladko mówisz , że cierpiałaś trochę na własne życzenie, czy coś jeszcze oprócz jak najszybszego zerwania kontaktu byś mi radziła ( bo kontakt już zerwałam).A po jakim czasie od zerwania kontaktu ze swoim eks czułaś , że jest lepiej?Bo u mnie to strasznie falami . Raz czuję się naprawdę nieźle , a czasem mam ochotę umrzeć.
Artystka poczułam się lepiej po 2 miesiącach. Wiadomo,było raz lepiej raz gorzej ale potem tych gorszych chwil było coraz mniej. A całkiem się wyleczyłam z niego gdy otworzyłam się na chłopaka z którym jestem teraz. Wcześniej nie wyobrażałam sobie pisania z innym czy w ogóle bycia z kimś innym. Ale w końcu powiedziałam sobie,że dlaczego nie? Przecież nie muszę się w nic angażować. I tak było. Gdy zobaczyłam,że jemu zależy bardzo na mojej osobie ja się też zaczęłam powoli angażować. Teraz tamten związek to przeszłość i się cieszę bardzo,że się skończył,bo teraz mam cudowny związek.
No i dobrze! Po co sobie zawracac glowe chlopakami, ktorzy sie jak malolaty zachowuja?
Masz rację adlernewman , że ja powinnam jednak wykazać się większą dojrzałością i nawet nigdy nie zaczynać z chłopakiem , który mówi , że nie chcę związku. Jednak te słowa , że nie chcę przysłoniły mi jego czyny ,kiedy zabiegał o mnie latał, zapraszał do rodziny, wychwalał do kolegów , a później mówił jednak , że chcę być ze mną i że mu zależy. Mówił, że jest szczęśliwy , że ma taką dziewczynę. A mnie naprawdę zaślepiło całkowicie. Wszystko bym zrobiła wtedy , żeby zdobyć jego uczucie. Głupota , niestety, bo teraz widzę , że nic dla niego nie znaczyłam. I to mnie tak boli, że okazałam się nic nie znaczącym epizodem w jego życiu, a starałam się bardzo, za bardzo. Prawda jest taka , że on sam nie wie czego chcę. Bo raz mówił , że nie chcę związku. Potem mówił , że jest szczęśliwy i chwalił się do kolegów i rodziny jaką ma cudowną dziewczynę. Mówił , że bardzo dużo dla niego znaczę, a za chwilę okazywało się , że nic nie znaczę... Jak mówiłam , że możemy się tylko przyjaźnić to też nie chciał, bo niby chciał związku. Taka karuzela. Nie tylko mnie się wydawało , że jednak traktuję mnie poważnie. Cała jego rodzina jest za mną, wszyscy są w szoku i wiem , że większość osób z rodziny daję mu niezłe reprymendy , stoi po mojej stronie i potępia jego podejście. Bo jednak 16 latek to nie jest:/ U mnie mijają 3 tygodnie od zerwania kontaktu, ale nie mogę się czasem powstrzymać przed zajrzeniem na jego profil na facebooku. Bardzo mi ciężko zapomnieć, chociaż wiem , że wyboru nie mam.
Gratuluję czekoladka szczęśliwego związku i siły , że dałaś sobie szanse:)Ja naprawdę mam dość tego umartwiania się i myślenia o nim , ale czymkolwiek się nie zajmę i tak moje myśli biegną ku niemu. Bardzo mnie to już drażni, że tak siedzi w mojej głowie. Staram się nie myśleć, ale jednak myślę cały czas.
Artystka najlepiej zająć się sobą. Może jakiś kurs,czy siłownia,basen,kino w takie miejsca nie trzeba chodzić grupą
Ciekawa książka albo film może poeksperymentuj w kuchni. Ja teraz jestem w związku na odległość bo mój 3 tygodnie temu do pracy wyjechał
i tez organizuje sobie czas jak tylko mogę ![]()
Nie byl Ciebie wart, nie docenil, olal.. Zajmij sie soba tak, ze nie bedziesz miala na nic innego czasu ;-) Poczatki sa ciezkie, wiem cos o tym, dlatego wazne jest aby sie czyms zajac. Szkoda lez na takiego palanta jak on.
Ja natomiast myslę,że on ciebie bardzo kocha...ale jednoczesnie bardzo boi się,zawsze bał się twojego odrzucenia,wydaje mi się,ze on może mieć kompleksy,że nie jest dość dobry dla ciebie,że nie zasługuje na ciebie,że jesteś równie mądra lub madrzejsza niż on,ze masz dobre serduszko,a on się tego po tobie nie spodziewał,ze dajesz sobie radę w życiu...tak mnie sie wydaje po przeczytaniu twojej historii.To,że on nie potrafi swoich emocji szczerze tobie okazać,to swiadczy o jego niedojrzałosci,ale ja myslę,że on mógłby przy twojej pomocy tą "pozę" zmienić.Wielka miłość i wielka nienawiść to tak bliskie uczucia,że łatwo" zmienić ich wektory".Na twoim miejscu dałabym mimo wszystko jeszcze jedna szansę waszej miłości,rozstania i kłótnie kochanków zawsze są burzliwe,ale o prawdziwą miłość naprawdę warto walczyć.On napewno potrzebuje jakiegoś rodzaju terapii,aby swoje uczucia wyrażał w normalny,jasny sposób,a nie zasłaniał się pozą macho,który nikogo nie potrzebuje i na nikim mu nie zależy.Ale jesli jest szansa na rozmowę z nim to nie wahaj się,trochę juz ochłonełaś,teraz bardziej spokojnie z nim możesz porozmawiać.Być moze to ty w tym zwiazku musisz być silniejsza,"mądrzejsza",dojrzalsza.
Staram się bardzo skupić na pracy , tym bardziej , że mam co robić czasem nie mogę się jednak zmusić do pracy bo myślę o nim:/ najbardziej żałuję że szukałam z nim kontaktu po rozstaniu to naprawdę bez sensu .Tylko człowiek się upokarza i nie daję to nic oprócz rozdrapywania ran. Ale to już za mną:)Bo jakby chciał to numer zna, a zadzwonić więcej niż raz też przecież umie:)Dziękuję bardzo czekoladko i saffari za miłe słowa:) planuję iść na fitness, może basen. Trochę ciężko mi , bo w mieście rodzinnym , w którym teraz jestem mało mam znajomych. Od 4 lat studiuję w innym mieście, a w ciągu wakacji wszyscy się porozjeżdżali po całej Polsce i rzadko się widzę z przyjaciółmi. Ale na szczęście już od października wracam na studia. Czekam na ten moment z niecierpliwością , bo to inne miasto, daleko od niego , więc mam nadzieję będzie łatwiej. Saffari a Ty jak długo męczyłaś się po rozstaniu?i co najbardziej Ci pomogło?
Przepraszam walcząca z wilkami mam nadzieję że Twój komentarz to nie żart ze mnie, bo jakoś nie wiem jak mogłaś dostrzec w jego zachowaniu miłość. Przecież otwarcie po rozstaniu mi powiedział , że nie ma uczuć, że jest mu dobrze beze mnie, poszedł na wesele z inną. Pomimo , że ja wyciągałam rękę, on wiedział , że chcę wrócić. Powiedział , że jest pewny , że nie chcę być ze mną, że lubi swoje "wolne" życie. Gdyby coś do mnie czuł szukałby kontaktu a nie zrywał..Zerwał , bo coś się nie układało ok, ale minęły dwa miesiące gdyby coś czuł to by przemyślał, brakowałoby mu mnie i by chciał spróbować raz jeszcze. A tu absolutnie takiej inicjatywy nie ma. Tylko grzecznościowe smsy " co słychać u Ciebie" , na które już nie odpisuję.
Masz jak najwieksza racje, ze jak by chcial to by sie odezwal! to samo sobie powtarzam :-) Kochana to nie jest latwe nie myslec ale pomalutku az do celu. Mialam to samo, myslalam nawet jak bylam w pracy, ale z czasem czlowiek zaczyna sie skupiac na tych rzeczach co trzeba i to mija. Kurcze mi to zajelo tym razem dosc dlugo, bo okolo 6 miechow. Jak dla mnie to masakrycznie dlugo ;/ z tym, ze nie plakalam, tylko teskno mi bylo. Najgorsze beda dla Ciebie pierwsze miesiace, hustawki nastrojow. Raz bedziesz sie czula doskonale kolejnym razem zlapie Cie dol. Pamietaj ze nie byl Ciebie wart, chociaz wiem ze uczucia bola. Nie miej z nim kontaktu bo nie zapomnisz w ten sposob o nim. Jesli kiedykolwiek bedziesz chciala byc z nim kolega to tylko wtedy jak sie z niego calkowicie wyleczysz, w innym przypadku uczucie wroci..
Bo tych wszystkich przykrych słowach , które mi powiedział nie potrafiłabym chyba mu wybaczyć i być jego koleżanką. Ale to czas pokaże, chociaż mam nadzieję , że znajomymi już nie będziemy. Poza tym nie potrafi czysto koleżeńskich relacji utrzymywać, zawsze dąży do czegoś więcej. Wiem , że ma kompleksy bardzo duże i nadrabia, bo sam kiedyś przyznał się mojej siostrze , że on zdaję sobie sprawę ze swojego wyglądu i dlatego czyta dużo książek psychologicznych o pewności siebie itd. Wydaję mi się, że w jego wieku sypianie z przypadkowymi dziewczynami to jednak leczenie jakiś kompleksów. Ma 26 lat.Bo ile można sypiać z małolatkami, on tak już robi dobra kilka lat. Wiem od jego brata, że po rozstaniu ze mną mówił ,że mu na mnie zależy, ale on związku budować nie umie , bo ciągnie go do wolnego życia. Że kiedyś się zawiódł na dziewczynie i teraz już przyzwyczaił się do bycia wolnym strzelcem:( Ale jednak po paru tygodniach od rozstania nawet jego brat stwierdził, że on nie przeżywa jakoś mojej nieobecności w jego życiu. Więc chyba o miłości nie ma mowy. A szkoda, bo ja naprawdę dla niego bym wiele zrobiła. I dla mnie był najpiękniejszy.
Widzisz sama gdyby bylo inaczej to by nie zrywal.. A ze sie zawiodl wczesniej na dziewczynie to nie moim zdaniem przykyrwka. Z czasem to mija, i czlowiek zaczyna pomalutku ufac i otwierac sie na innych. Skoro mowisz ze przyjazni z tego nie mogloby byc bo by dazysz do czegosc wiecej to daj sobie spokoj. Nie pisz do niego, niech widzi ze masz go gdzies!
Kochana artystka,ja pisałam do ciebie absolutnie z serca,tak jak czuję,ja myslę,że on ciebie naprawdę kocha,ale czy ty chcesz z nim być to musisz sama podjąć decyzje.
Bardzo chciałam z nim być, do czasu jak zobaczyłam to zdjęcie z wesela i jego zachowanie po rozstaniu... słowa nie mam uczuć nie kocham Cie..tak mi mówił. Więc co ja mogłabym jeszcze zrobić , żeby z nim być.. Wydaję mi się to niemożliwe, bo to on mnie nie chcę, o czym doskonale świadczy jego zachowanie:( Odzywałam się po rozstaniu, chciałam dać nam czas, ale on naprawdę mnie nie chcę. Sam mi to powiedział. Więc teraz twardo zapominam, chociaż oczywiście wolałabym kochać go z wzajemnością.
Powiedzial Ci wprost ze nie chce z Toba byc to znaczy ze nie chce. Nie ma sensu myslec ze moze zmieni swoje myslenie, moze mu sie odwidzi. Morze jest szerokie i glebokie. Czas pomysle o sobie.
Saffari dobrze to ujęła,że jak nie chce to nie chce. Zazwyczaj faceci mówią wprost co myślą nie ma w tym żadnych podtekstów. Jego zachowanie ewidentnie wskazuje na to,że on nie kocha i nie dojrzał do prawdziwego związku. Tylko,że on zatęskni za jakiś czas za Tobą a wtedy Ty mu powiesz " sorry bejbe jak ja chciałam Ty nie chciałeś a teraz to ja już nie chcę
"
Ja wiem,że boli i będzie jeszcze troszkę bolało ale zobaczysz,że będzie tylko lepiej. Gdy będziesz miała tylko jakieś chwile załamania pisz tutaj. Zawsze ktoś odpisze i jakoś tak lżej na duszy będzie. ![]()
Dziękuję bardzo saffari i czekoladko za motywujące słowa i wsparcie:) Tak marze o tym , żeby przeszedł taki czas , że on będzie żałował a ja już będę wtedy uwolniona psychicznie od niego:)bo jak na razie on jest wolny, szczęśliwy i baluję w towarzystwie różnych dziewczyn, a ja cierpię i rozmyślałam. Zadowolona chociaż jestem , że od 3 tyg nie reaguję na jego smsy i nawet jak dzwonił nie odebrałam. Kiedyś bym nie odpuściła szansy kontaktu z nim, więc pierwszy krok za mną chyba:P Kiedyś może role się odwrócą.. Słyszałam , że podobno faceci przez pierwsze 3 miesiące po rozstaniu balują, szaleją, a dziewczyny płaczą , a po 3 miesiącach dziewczyny odżywają a faceci żałują:P Fajnie by było gdyby to się sprawdzało , ale wątpię, żeby akurat taki typ faceta jak on zreflektował się. Macie jakiś niezawodny swój oryginalny sposób na poprawę humoru w takim stanie?coś fajnego oryginalnego, pochłaniającego w ciężkich chwilach?:)
28 2012-08-13 22:11:06 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-08-13 22:12:06)
Artystka słyszałam,że jak się człowiek zmęczy to wydzielają się endorfiny
więc może zacznij biegać albo jeździć na rowerze czy cuś
ja jak ma zły dzień to jeżdżę na rowerze do upadłego pomaga
albo zatapiam się w jakieś lekturze bo uwielbiam czytać
Co do facetów to coś w tym jest,że najpierw balują a potem się odzywają
mój ex tez na początku szalał i szczęśliwy nikt mu nad uchem nie jęczy,że znowu gdzieś był z kolegami itp ale gdy koledzy znaleźli dziewczyny zaczął pisać,że mu źle itp itd ale ja już byłam w związku więc usłyszał tylko,że ma się wziąć w garść a nie płakać jak panienka
a dodam,że on żadnej nie przepuścił,żeby nie zbajerować
nawet będąc ze mną.
ach my kobiety to zawsze tak mamy... faceci szybko zapominają a my cierpimy ![]()
wiem jak okropne uczucie cie wpełnia bo ja czuje to samo i z dnia na dzien jest coraz gorzej ale zyje nadzieja ze wkoncu przyjda te lepsze dni
Ale to bardzo egoistyczne z jego strony. Mogliśmy być przecież przyjaciółmi,
Po co facetowi przyjaciółka? Pewien chłoptaś powiedział o kobietach: albo z nimi śpimy albo nic. Na piwo idę z kumplami, na mecz, do kina jak wyżej.
Ja mam kumpli facetów i bardzo cenie sobie te znajomości . Wiem , że oni też. Ale oni nie dążyli nigdy do niczego tak jak on, nie wydzwaniali do mnie 30 razy dziennie, nie byli zazdrośni, nie próbowali mnie zarwać na wszystkie sposoby. Ja też mówiłam mojemu eks , że nie szukam przygodnych znajomości, że jestem zwolenniczką poważnych relacji. I uważam to po prostu za nie fair jeśli wykorzystujesz swój cały czar do uwiedzenia kogoś chociaż wiesz, że nie szukasz związku i że w końcu zranisz tą osobę. Ja nigdy nie szukałam z nim kontaktu, pozwoliłam przejąć mu inicjatywę, nie narzucałam mu się telefonami, spotkaniami itd. Ja po prostu uważam , że trzeba być ostrożnym z uczuciami innych i nie wykorzystywać ich słabości do nas. Mam znajomego, który jest we mnie bardzo zakochany. Nasze mamy się przyjaźnią i nawet jego mama mówiła, że on strasznie za mną jest. Bardzo go lubię, ale wiem, że nic z tego nie będzie. I dlatego nie wykorzystuję jego uczuć, nie spotykam się z nim za często, nie robię mu żadnych nadziei , bo nie chcę , żeby chłopak cierpiał. Wydaję mi się, że tak powinno się postępować, a nie zabawiać się kosztem czyjegoś uczucia. Ja też mogłabym się teraz z nim po spotykać, pobawić, ale on by cierpiał i dlatego tego nie zrobię. Nie wolno bawić się uczuciami, a moim zdaniem to właśnie robi mój eks. Nie tylko ze mną, z wieloma dziewczynami.
ona1990ona damy radę razem jakoś:):)ile jesteś po rozstaniu?zerwałaś kontakt całkowicie? jestem z Tobą , przeżywam strasznie, ale wierzę mocno , że będzie lepiej. A więc czekoladką idę pobiegać:):)książki też uwielbiam. A polecasz coś ciekawego co ostatnio przeczytałaś?Coś baardzo wciągającego:)Ja ostatnio dużo czytam psychologicznych...o związkach:P dokształcam się na przyszłość:)
To ja ostatnio czytałam "Open. Autobiografia tenisisty"
tenisem się nie interesuje ale książka super. A w tym roku czytałam jeszcze 2 części trylogii "Millenium" I część "Mężczyźni,którzy nienawidzą kobiet" i II część " Dziewczyna,która igrała z ogniem" Rewelacja dawno nie czytałam tak wciągających książek ![]()
35 2012-08-14 02:27:28 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-08-14 02:35:19)
artystka1989 napisał/a:Ale to bardzo egoistyczne z jego strony. Mogliśmy być przecież przyjaciółmi,
Po co facetowi przyjaciółka? Pewien chłoptaś powiedział o kobietach: albo z nimi śpimy albo nic. Na piwo idę z kumplami, na mecz, do kina jak wyżej.
Jak słusznie zauważyłaś, był to chłoptaś.
ach my kobiety to zawsze tak mamy... faceci szybko zapominają a my cierpimy
To nie jest cecha płci tylko wynik stosunku emocjonalnego jaki u danej osoby jest. Faceci też bardzo cierpią gdy zostają porzuceni przez kogoś kogo kochali lub darzyli przyjaźnią. Gdy są niedojrzali psychicznie, zaczynają przez to nienawidzić albo popełniają samobójstwa. Zdarzają się też samobójstwa po śmierci ukochanej. Kobiety mają więcej prób samobójczych niż faceci ale faceci mają znacznie więcej skutecznych samobójstw. W Polsce notujemy ok 5 tys. samobójstw rocznie, czyli znacznie więcej niż ofiar wypadków drogowych. Część z nich ma podłoże na gruncie poczucia straty.
nie wydzwaniali do mnie 30 razy dziennie
Jeżeli ktoś wydzwania do ciebie 30 razy dziennie to znaczy że:
a - jest chory psychicznie
b - ma 14 lat
c - ma więcej niż 14 lat ale mentalnie jest 14 latkiem
d - nie ma nic lepszego do roboty co wskazuje na punkt c
e - rano wybuchła wojna, do południa wkroczyli do miasta w którym się znajduje, bitwa ze zmiennym szczęściem trwała do wieczora
Ale ciągle słyszałam , że on związku nie chcę, że on w miłość nie wierzy, że dziewczyna nigdy nie będzie priorytetem w jego życiu... ważna była piłka nożna, siłownia, koledzy, trawka i praca. Dla mnie miejsca ciągle brakowało. Czułam się potwornie , ciągle starałam się wywalczyć czas dla siebie, uwagę, jakieś słowa czułości. Dodam , że naprawdę jestem uważana za bardzo atrakcyjną , fajną dziewczynę, studiuję ciekawy kierunek, mam 2 stypendia naukowe, a tak się dałam upokorzyć. Dodam, że krzyczał na mnie wielokrotnie, okropnie naprawdę bez powodu. Znosiłam to wszystko
Chyba już znam odpowiedź na pytanie gdzie są tzw. normalne dziewczyny: z palantami. To jest zastanawiające że jest masa fajnych facetów którzy nie mogą wytrzymać w związkach z awanturniczkami i wariatkami, tudzież że nie ryzykują zainteresowania się atrakcyjną kobietą bo z doświadczenia wiedzą że nie mają szans powodzenia, a z opisu wydawało by się cud miód trzyma się kogoś kto jej nie chce i źle traktuje.
Jako facet po ostatnim związku z kobietą "nie umiejącą kochać" staję w obronie facetów. Nie tylko faceci tak mają. Mam doświadczenie 1,5 roku "bycia" z taką osobą. Rzecz jasna sytuacja inna, inny wiek, chociaż tu nie o wiek chodzi, inne doświadczenie.
Twój facet jest po prostu niedojrzały. Inna sprawa, że sama podobnie jak ja pchałaś się w te piekielne czeluście (też byłem uprzedzony). Ale dobrze że walczyłaś, bo chociaż nie możesz sobie zarzucić że straciłaś okazję. To ten cymbał stracił. Kiedyś być może się ocknie z ręką w szambie. Bo na pozę to mi raczej nie wygląda. Po prostu 26 letni gówniarz. Albo psychopata.
Ja ten rok mimo pewnego pozytywnego zdarzenia postanowiłem przeżyć bez miłosnych uniesień. Zajmuję się sobą, dużo uprawiam sportu. Zacząłem kurs motocyklowy
Zabawę mam że ho ho Jesienią z sąsiadką idziemy na kurs tańca. Jej mąż stwierdził że w życiu idioty z siebie nie będzie robił. Szkoda. Miałem nadzieję mieć ich córkę za partnerkę na kursie ![]()
I tak rób dziewczyno. Zajmij się sobą. Olej gościa z jego okazjonalnymi odezwaniami (moja też ma takie, ale zupełnie okazjonalne). I olej ewentualnie innych starających się, a czas po prostu wyprostuje wszystko. I znajdzie się ten fajny ![]()
Witaj artystka1989
przypadkowo przeczytalam Twoj watek i jakbym czytala o swojej sytuacji. moj zwiazek tez sie zakonczyl prawie 2 miesiace temu , a wszystko bylo bardzo podobne , i bardzo podobne uczucia mi towarzysza. ale wzielam sie mocno w garsc by te uczucia negatywne mna nie zawladnely. raz o nim nie pamietam w ogole i jestem szczesliwa robie swoje rzeczy , a raz mi sie wlacza na niego nienawisc . nie chce czuc nienawisci do niego to pewne. czuje ze jeszcze w srodku nie poskladalam sie cala , bo tez wykonczylam sie w tym zwiazku bardzo. i ja moja droga hcyba przez rok nie mialam zycia i przez prawie rok przez te jego skoki (chce, nie chce itd) zaniedbalam swoje zycie bo tak mnie przygniotly te problemy . jak sobie przypomne moj stan w trakcie zwiazku to chyba bylam w piekle;p dostalam ogromna nauczke bo tak jak Ty tez moglam wylapac sygnaly dotyczace jego dojrzalosci i tego jak krzywo ma poukladane w glowie. ale myslalam ze on moze po prostu jest inny ze inaczej ma itd. ajjj bzdura. jak sie wyczuje ze cos jest nie tak w drugim czlowieku to raczej nie polecam olac takich sygnalow wmawiajac sobie ze pewnie wszystko jest ok. za naiwnosc sie placi niestety. mimo ze nasi ex przyczynili sie do tego ze to sie tak ciagnelo jednak w takim wypadku trzeba kierowac sie tym jak sie czuje w zwiazku i jak sie cierpi to trzeba sie rozstac i nie ludzic sie czekajac na cud.
Powiem Ci ze juz zrobilas ogromny krok bo jestes swiadoma tego jaki to byl czlowiek . to wiele. patrzysz realnie czyli wyszlas z naiwnosci. wiec przybijam piatke. ja wyszlam z naiwnosci dopiero jak ze mna zerwal - calkowicie otrzezwialam i po prostu az mi sie chcialo smiac jak przejrzalam na oczy. zobacyzlam jaki to byl czlowiek i nie plakalam w ogole za nim. zostal tylko uraz i zlosc. co chce zwalczyc bo nei warto tego trzymac w sercu. polecam Ci sie wypisac. moze jak bedziesz silniejsza to staw mu czolo i powiedz mu w twarz co Ci w sercu lezy ( ale nie ja slaba kobieta caly czas czujaca zal ) ale jako silna kobieta ktora nie toleruje takiego zachowania .cos jak reprymenda. moze to pomoc. zajmij sie tym co kochasz i nie rezygnuj z robienia rzeczy mimo ze czujesz caly czas te uczucia w srodku. rozmawiaj z przyjaciolmi ktorzy dodadza Ci skrzydel , zatroszcz sie o siebie tak jakbys chciala by ktos sie teraz o Ciebie zatroszczyl badz po prostu daj sobie to wszystko co dalas jemu! trzymam za Ciebie kciuki , jestes na dobrej drodze wiec raczej sadze ze sobie poradzisz. znajdz swoj sposob na poradzenie sobie z tym. ja robilam wiele roznych rzeczy i nadal robie. czytanie ksiazek , spotykanie sie z ludzmi ktorzy sa jak balsam dla duszy . uswiadom sobie czy wierzysz w jakies klamstwa jeszcze - ze cos z toba nie tak czy cos - i uswiadom sobie ze to bzdura. nie boj sie i idz do przodu !! trzymam Kciuki . ja narazie radze sobie , powoli coraz lepiej , Tobie tez sie uda ![]()
Kasik gratulu postawy i poradzenia sobie z problemem
Tylko brać przykład ![]()
39 2012-08-14 21:39:13 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2012-08-14 21:55:46)
Kasik bardzo dziękuję Ci za tak miłe słowa , motywację i energie , którą mi w swoim poście przekazałaś:):)nawet nie sadziłam jak dużo pozytywnego może wnieść w moje życie zalogowanie się tutaj i poznanie opinii tylu fajnych , ciekawych osób:)Ja właśnie chyba słabsza od Ciebie byłam i jestem, bo po rozstaniu bardzo płakałam i ciągle wydawało mi się , że to moja wina. Że ja go osaczyłam, że gdybym nie wywierała presji itd to by mnie pokochał. taaaa...jasne:p jeszcze przez cały związek bardzo często mi powtarzał , że on to był poza mną w dwóch związkach i z tamtymi dziewczynami to od razu czuł zauroczenie, zakochanie itd. A ze mną...hm no on nie wie co do mnie czuję. Mówił że jestem cudowną dziewczyną, bardzo go pociągam , z żadną dziewczyną nie rozmawiał tak szczerze jak ze mną, nie wyobraża sobie życia beze mnie , ale że nie wie czy to miłość. Nawet płakał jak to mówił...czułam się wtedy taka ułomna, jakby po prostu nie dało się mnie pokochać. Teraz myślę, że ten płacz, teksty o byłych, o ciągłych swoich wątpliwościach to była wyćwiczona manipulacja mną . Potem niby z czasem twierdził łaskawie , że uczucie się w nim rozwija i zależy mu coraz bardziej. I to oczywiście sprawiało , że ja walcząca o jego ochłapy "miłości "starałam się jeszcze bardziej i bardziej czekając , aż dorównam jego cudownym byłym . Nigdy to nie nastąpiło...Jak patrzę na to teraz to widzę, jakie to straszne , że ciągle liczyły się jego uczucia, jego przeżycia, jego praca, a gdzie w tym ja? Zawsze jak już wydawało mi się , że jest między nami lepiej, to on wypalał mi tekst " że jesteśmy ze sobą za blisko, że za bardzo ingerujemy w swój czas, za dużo o sobie wiemy i że związek go ogranicza". Potem przychodził przepraszam twierdził , że mu zależy. Było dobrze i znów tydzień później mówił, że powinniśmy się rozstać. Masakra taka huśtawka emocjonalna. Nigdy nie wiedziałam, w jakim humorze on przyjdzie. Czy będzie za mną czy nie..I komuś kto to czyta pewnie wydaję się , że trzeba być nienormalnym , żeby w czymś takim trwać, ale niestety taka walka o uczucie osoby, która dla nas jest wyjątkowa strasznie uzależnia można powiedzieć. Jedno wiem , że dziękuję Bogu , że trwało to tylko rok. Bo jakbym spędziła z nim więcej czasu to chyba nie potrafiłabym już wrócić do samej siebie. Rozmawiając ostatnio z przyjaciółką stwierdziłam, że po tym roku całkowitego skupiania się na jego osobie , tak bardzo zapomniałam o sobie , że ja już nawet pogubiłam się co lubię, co mi sprawia przyjemność, kim jestem. Schudłam strasznie, mam smutek w oczach, a kiedyś zupełnie taka nie byłam. Mój poprzedni chłopak nie znosi tego z którym teraz byłam . Mówi, że już nie chodzi mu o to , że chciałby być ze mną , bo wie, że na to nie ma nadziei, ale martwi się o mnie , bo widzi jak ten człowiek mnie zdominował. Mówił mi to pół roku temu, rozmawiał nawet z moją mamą , bo martwił się o mnie. Moja przyjaciółka też twierdzi, że na czas związku z nim zniknęłam, że byłam ciałem ,a tak naprawdę ciągle myślami przy nim. Wszyscy chcieli mnie ratować przestrzegali, a ja wpatrzona byłam w niego jak zahipnotyzowana. Nawet on widział, że nie jestem szczęśliwa z nim, ale jakoś nic nie robił , żeby poczuła się lepiej. Dobijał mnie brak akceptacji z jego strony, często na mnie krzyczał, patrzył za najmniejszy błąd z taką pogardą , jak nikt dotąd na mnie.. Za to go nienawidzę, że nie potrafił kompletnie docenić dobroci i tego co mu ofiarowałam, bo prostu brał coraz więcej i coraz gorzej mnie traktował:( Nie chcę go nienawidzić, nie chcę przestać wierzyć w miłość , bo to nie tędy droga w życiu, ale jednak ciężko zapomnieć, że dałam serce na dłoni komuś , kto mną wzgardził. Jeszcze zawsze mi powtarzał, że jestem jedyną dziewczyną, której ufa i ,że jakbym go zraniła to nie zaufałby żadnej kobiecie. A tu on mnie tak zawiódł.. Po rozstaniu widziałam się z nim dwa razy, powiedział mi tak okropne słowa, potem jeszcze to wesele, że już nie miałam wyboru wściekłość przyszła naturalnie. Mam nadzieję, że spadną mi tak całkowicie klapki z oczu , jak Tobie Kasik. A TY już naprawdę kompletnie jesteś niewrażliwa na niego?nawet jakby chciał wrócić to nie dałabyś szansy jakby błagał na kolanach?Ja te z cieszę się , że mam porównanie , bo mój poprzedni związek był zupełnie inny. Też się kłóciliśmy, były zgrzyty, ale jednak czułam się kochana, wszyscy widzieli , że kwitnę, nie czułam się niszczona. Więc powoli dociera do mnie , ze to nie we mnie wina, ale to on ma problem ze sobą...
Czekoladka dziękuję za opisanie książek. ZA Milenium właśnie planuję się zabrać. Ja czytałam ostatnio " Igrzyska śmierci" rewelacja. " Dlaczego mężczyźni kochają zołzy " i "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy "polecam:)
"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Czytałam
kobieta naprawiła moją głowę w dzień
co do "Igrzysk śmierci" nie czytałam ale oglądałam film
Ja ogólnie uwielbiam książki Stephena Kinga ![]()
42 2012-08-14 22:00:51 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2012-08-14 22:01:43)
Dziękuję również bardzo za męskie opinie , bo to zawsze taki szerszy obraz rzeczywistości , jak poznaję zdanie i kobiet i mężczyzn:) Ja filmu " Igrzyska śmierci " nie widziałam , ale planuję w najbliższym czasie:) Zołzy super:)
Też chciałabym zapomniec ale nie potrafię, ciągle o nim myslę.To on ze mna zerwal a ja nadal bardzo Go kocham.Byliśmy razem 8 lat i nagle czar prysł.Oczywiście napoczątku pisał i dzwonił, że żałuję a teraz nawet się nie odzywa.Ja nie mogłam wtedy mu wybaczyć a teraz juz sama nie wiem.Jego ostanie słowa to,że nie chce mnie znać i jest z inną.Niewiem czy mówił prawdę,zawsze tak mówil w złości, żeby zrobić mi przykrość.Próbuje sobie uświadomić,żę nie zasługuję na takie traktowanie.Co zrobilam nie tak. Bardzo go kocham i zrobiłabym wszystko,żebyśmy znowu byli razem.Nie potrafie o nim zapomnieć i to jest ten ból. Nie chce mi sie życ.Mówił mi,że chce być ze mną a póżniej że ma inną.Mam mentlik w głowie.