Czesc wszystkim:)
tak sobie czytam to forum i czytam, az wkoncu sama postanowilam sie was poradzic...
obydwoje z mezem w wolnym czasie gramy sobie w pewna gre -moze sie to wydac komus glupie ze dorosli ludzie graja w takie pierdoly ale to tak dla relaksu. Problem tkwi w tym ze jak dla mnie ta gra jest zboczona niesamowicie.A moj mezus sie wkrecil na dobre. Gada z babmi, czatuje i jak dla mnie romansuje wirtualnie.Oczywiscie sie przez to z nim kloce bo jestem zazdrosna zwyczajnie !! on oczywiscie twierdzi ze to tylko gra i nic wiecej, ze kazda laska ma w realu meza czy tam kogos a tu w grze sie poprostu bawia i to wszystko. Ja wiem o tym, wierze mu ze tak jest ale mimo tego codziennie dochodzi do awantury bo ja sie wsciekam ze ktos mu tam napisal ze go kocha, ze tesknil za nim caly dzien itp. - prosze doradzcie mi co ja mam zrobic zeby sie wkoncu uspokoic i dac na luz??? bo ja oszaleje albo sie normlanie rozwiode.Fakt jestem zazdrosnicą chodz tego az tak bardzo nie pokazuje, wiem ze gdybym ja pisala z facetami to ON dopiero by mial focha!! no a co ja mam powiedziec?? juz sama sie pogubilam czy powinnam dac na luz i olac to czy dalej sie klocic??? dodam ze czasem zachowujemy sie jak dzieci a mamy blisko po 30lat ...
Evitka, oboje gracie w tą samą grę, a Ty masz do niego teraz o to jakieś żale...? Po co się na to godziłaś? Zazwyczaj tak jest, że jak na coś się zgodzisz (bez przemyślenia) to potem ciężko przekonać, że to jednak była pomyłka... tym bardziej, że i Ty robisz to samo (no może nie flirtujesz z facetami)... Pogadaj z facetem na spokojnie, bo awantury nic nie dają...wręcz przeciwnie. Nie możecie zachowywać się "jak dzieci" jeśli chcecie stworzyć poważny związek. Albo pogadacie i wyjaśnicie sobie, że Ty źle się czujesz gdy on flirtuje nawet wirtualnie z innymi kobietami, że czujesz się mimo wszystko bardzo zazdrosna o ich rozmowy i że byś chciała aby przestał grywać w tą grę, albo wcześniej czy później się rozstaniecie, bo z "dziecinnych kłótni" nic dobrego nie wyniknie...
Jeśli jednak rozmowy nic nie dadzą, to zacznij po prostu pisać z innymi facetami...może nie jakoś "przesadnie flirtując" ale na tyle aby on poczuł się zazdrosny...może wtedy zrozumie swój błąd
No ale najpierw SPOKOJNA i szczera rozmowa...to najlepszy sposób...
Rozumiem Twoja złość, no ale jedynie szczera spokojna rozmowa tu pomoże, tego Ci życzę
bo fochy , kłótnie to naprawdę do niczego nie prowadzi. Pod wpływem emocji można wiele namieszać.
określcie co jest problemem w Waszym związku i spróbujcie WSPÓLNIE znaleźć rozwiązanie dla tego problemu. Bo skoro Tobie to tak ogromnie przeszkadza, że nie możesz spać...to on jako mąż musi to uszanować i znaleźć na to jakieś rozwiązanie
Zabronić mu grać nie możesz a robić mu na złość i flirtowanie z innymi też nie rozwiąże sprawy.
Na spokojnie spróbuj mu wytłumaczyć, pogadać. Jak to gra pewnie go wciągnęła i prędko nie zrezygnuje, chyba że dasz mu ku temu dobre powody...
Musisz też wziąć pod uwagę, że może dla niego to jest tylko forma zabawy i nie traktuje tego jako czegoś co mogło by komuś przeszkadzać
a na czym polega ta gra?
Rozmawiać o tym. Ustalać na bieżąco; jeśli jednej osobie przestaje to pasować, czuje się z tym źle, to pogadać w czym rzecz.
"Oczywiscie sie przez to z nim kloce bo jestem zazdrosna zwyczajnie !! on oczywiscie twierdzi ze to tylko gra i nic wiecej, ze kazda laska ma w realu meza czy tam kogos a tu w grze sie poprostu bawia i to wszystko. Ja wiem o tym, wierze mu ze tak jest ale mimo tego codziennie dochodzi do awantury bo ja sie wsciekam ze ktos mu tam napisal ze go kocha, ze tesknil za nim caly dzien itp." Jeśli wierzysz, że to jest niewinna zabawa, gra to "życzę szczęścia". Natura samca jest zdefiniowana genetycznie i hormonalnie tak samo jak i nasza. Z naturą się nie wygrywa, ba w ogóle nie ma mowy o grze z nią. Na "bank" czytaj na 100% bo banki to już nie pewnik - wcześniej czy później spotka się a którąś w realu i stanie się to co zazwyczaj. I to wcale nie będzie jego wina tylko testosteronu i wskazanej samczej natury. Ludzie z natury wierni to margines a powody tej wierności to temat na debaty filozoficzno-psychologiczne. Wierność to przede wszystkim unikanie pokus a to co robi Twój małżonek to tak jakby rozpalał ogień w rafinerii ropy naftowej. Nawet jeśli rzeczywiście był to na początku rodzaj gry, która krótkoterminowo mogła działać ożywczo na wasz związek to ten etap z pewnością już się skończył. Wybacz tak radykalne stanowisko i sama się sobie trochę dziwię. Niemal nigdy nie miewam tak jednoznacznego stanowiska więc coś w tym musi być bo (pewnie niestety) ale rzadko mylę się w sprawach życiowych - i to naprawdę nie jest snobizm. Po prostu znam życie i przez całe ....-ści latek go analizuję - choć coraz częściej żałuję, że całkiem pozbawiłam się naiwności. Samych dobry decyzji życze.