Nie będę tutaj przytaczał wszystkich założeń, które opisał Erich von Däniken bo szkoda na to czasu. Podstawowa teza jest prosta:
tzw 'bogowie' to nikt inny jak wysoko rozwinięte formy życia z wszechświata, które zawitały na nasz padół i wywarły traumatyczne przeżycia wśród tubylców
Ci z wdzięczności i/bądź strachu zaczęli ich czcić i tak powstały Panteony - notabene bardzo podobne do siebie pomimo ogromnych odległości dzielących poszczególne cywilizacje.
Pewnie słyszeliście, że 'słynne' biblijne spalenie Sodomy i Gomory wizerunkowo odpowiada eksplozji nuklearnej, czy o słynnych rysunkach przypominających lotniska i bazy logistyczne nie wspominając.
Więc może Jezus był oficerem jakiejś frakcji wśród 'obcych' i za bardzo wybijał się przed szereg - taki buntownik w 'korporacji' i szefostwo chciało dać mu nauczkę (czasową) bo koniec końców odleciał na 'chmurze' w przestworza czyż nie?
Jakie jest Wasze zdanie???
Nie będę tutaj przytaczał wszystkich założeń, które opisał Erich von Däniken bo szkoda na to czasu. Podstawowa teza jest prosta:
tzw 'bogowie' to nikt inny jak wysoko rozwinięte formy życia z wszechświata, które zawitały na nasz padół i wywarły traumatyczne przeżycia wśród tubylców
Ci z wdzięczności i/bądź strachu zaczęli ich czcić i tak powstały Panteony - notabene bardzo podobne do siebie pomimo ogromnych odległości dzielących poszczególne cywilizacje.
Pewnie słyszeliście, że 'słynne' biblijne spalenie Sodomy i Gomory wizerunkowo odpowiada eksplozji nuklearnej, czy o słynnych rysunkach przypominających lotniska i bazy logistyczne nie wspominając.
Więc może Jezus był oficerem jakiejś frakcji wśród 'obcych' i za bardzo wybijał się przed szereg - taki buntownik w 'korporacji' i szefostwo chciało dać mu nauczkę (czasową) bo koniec końców odleciał na 'chmurze' w przestworza czyż nie?
Jakie jest Wasze zdanie???
Na prawdziwość tej teorii jest więcej dowodów niż na tej biblijnej.
To jest zdecydowanie najbliższa mi hipoteza, interesowałam się tym już od dzieciństwa (no, przynajmniej od tego momentu, kiedy zaczęłam się intensywnie zastanawiać nad podstawami katolicyzmu, w którym zostałam wychowana, i przestało mi się to trzymać kupy).
Mnie też wydaje się niemożliwe żebyśmy byli sami we wszechświecie.
Najstarszy zachowany tekst- epos o Gilgameszu, przedstawia wizję człowieka jako istoty pół zwierzęcej, pół boskiej, po zwierzętach dziedziczący sprawność fizyczną, po bogach intelekt. Oczywiście tak samo jak w sprawności ustępuje zwierzętom, tak w umysłowości ustępuje bogom. Pasowało by to do teorii że człowiek wywodzi się ze zwierzęcych mieszkańców tej planety ale został przez przybyszów obdarzony zwiększoną inteligencją. Co ciekawe człowiek jest chyba jedynym stworzeniem na świecie które po porodzie jest zupełnie bezradne. Rodzi się po prostu za wcześnie, bo po 9 miesiącu głowa po prostu nie przejdzie... I tak jeszcze stosunkowo niedawno było dużo zgonów przy porodach bo kobiety które nie miały dostatecznie szerokich bioder, nie były w stanie wydać na świat potomstwa.
Faktycznie ciekawe jest też spostrzeżenie Danikena że prastare kultury miały nadwyraz rozwiniętą wiedzę astronomiczną, która nie przystawała do posiadanego przez nich instrumentarium obserwacyjnego (czy raczej jego braku) ani do poziomu rozwoju innych gałęzi intelektualnych.
no i jeszcze 'objawienie' Ezechiela, które z 'opisu' kojarzy się z lądowaniem jakiegoś obiektu latającego.
Albo ten boski trójkąt, gdybyśmy dotarli do jakiegoś odciętego od świata plemienia, byle myśliwiec w układzie delta mógłby robić za podwalinę wizerunku jakiegoś boga.
Albo ten boski trójkąt, gdybyśmy dotarli do jakiegoś odciętego od świata plemienia, byle myśliwiec w układzie delta mógłby robić za podwalinę wizerunku jakiegoś boga.
teraz już nie pamiętam za dobrze ale było coś takiego jak 'efekt cargo' - podczas desantu Marines na jakąś wysepkę na Pacyfiku, niby opanowaną prze Japończyków. Tubylcy, którzy nigdy nie widzieli, żywego ducha poza sobą potraktowali Jankesów jak bogów w wielkich żelaznych łodziach rozdających prezenty w tym najbardziej boski z darów - zapalniczka.