witam - od dłuższego czasu mam problem - jestem bliska rozwodu - ale potem się trochę poprawia i żyję dalej - mam wrażenie, ze bez sensu.
Od 10 lat jesteśmy małżeństwem. Mamy 7-letniego syna - wspaniały chłopczyk - jednak wymagający trochę więcej uwagi ze względu na ogromne problemy z koncentracja.
Niby z mężem żyjemy razem - ale tak chyba obok siebie. Mąż uwielbia komputery. Potrafi przyjść z pracy do domu nie powiedzieć nawet cześć i usiąść przy komputerze. Naprawia, przegląda fora związane z elektroniką i ogląda stronki zw z formuła 1 - to chyba jego największa pasja. Co druga niedziela w trakcie formuły 1 jest wycięta z Życiorysu - no bo przecież jest wyścig
Ponadto typowe zadania domowe leżą na mojej głowie - pranie sprzątanie, prasowanie itd. Dziecko też wymaga uwagi - mam wrażenie, ze mąż na niego bez przerwy wrzeszczy - mały rzeczywiście ma problemy z usiedzeniem w jednym miejscu, ale taki już jest. Mąż zrobi z nim zadania z przedszkola, porysuje, pomaluje wtedy tylko jak się na niego wydrę. Nigdy nie bawi się z dzieckiem i zarzuca mi, ze mały robi sobie ze mną co chce. Mąż najlepiej lubi młodemu włączyć telewizję lub komputer i ma święty spokój. Mąż co tydzień wychodzi z kolegami na piwo - nie sprawiało mi to kiedyś problemu, ale teraz doprowadza mnie to do szału. Wszystko zrobi o co go poproszę - jeśli tylko będzie mógł pójść - dla mnie to jest żałosne...
I jeszcze jedno...Jest mi też głupie o tym pisać ale nie dba również o higienę - potrafi chodzić w tych samych ciuchach i dwa tygodnie - czasami jest mi wstyd zastanawiam się co myślą ludzie... mam wrażenie że czasami śmierdzi. zwracałam mu uwagę, ale to nic nie daje...
Nie śpimy ze sobą - mąż uwielbia siedzieć do którejś w nocy przy komputerze, a potem śpi do popołudnia jeśli oczywiście nie idzie do pracy, a jak idzie do pracy to odsypia popołudniu, więc znowu wszystko jest na mojej głowie.
Ostatnio pojechaliśmy na wczasy nad morze - dobrze, że ze znajomymi. Mąż nad morze nie chodził, bo nie lubi ... nawet na zachód słońca nie chciało mu się iść ... W niedzielę była formuła ... - więc ja sama z dzieckiem i oczywiście ze znajomymi wybrałam się na niedzielna wycieczkę - a mąż został na ośrodku...
Jestem osobą samodzielną. Pracuję, zarabiam tyle samo co on. Czego się boję - jestem sama - Przeprowadziłam się w strony męża i jakoś nie znalazłam przyjaciół. Do Rodziców, przyjaciół mam 60 km - jedyne czym się martwię to jakbym sobie poradziła sama bez rodziny i z dzieckiem - co będzie jak się pochoruje - ja przecież nie mogą chodzić za każdym razem na zwolnienia... Mam wrażenie, ze jakbym poznała jakiegoś wartościowego faceta to zostawiam męża bez zastanowienia...
Ale elaborat... Proszę napiszcie co o tym sądzicie - może ja przesadzam nie piszcie mi tylko, ze mam porozmawiać z psychologiem, bo już to zrobiłam i nic mi to nie dało...
jola_s stawiając sie na Twoim miejscu mysle że też nie czułabym sie dobrze w tak wyglądającym małzeństwie i pewnie bym olała to wszystko i zajęła sie soba i dzieckiem, zajęła zupełnie inaczej niz do tej pory miało to miejsce, a nóz na widelec ON by to zauważył, żauważył że nie wszystko kręci sie wokół niego... że poszedł na dalszy plan.. nie wiem róbcie coś wspólnie z synkiem, coś zaskakującego coś co jest o wiele lepsze i bardziej ciekawsze niż to co lubi Twój mąż ... aby widział ze świetnie sie przy tym bawicie i macie swój kolorowy swiat, cóz innego poradzić skoro nic do niego nie dociera ... spróbuj .. próba nie strzelba a moze przyniesie korzyści
Pozdrawiam
jestem kochana zonatego faceta,ale uz sobie z tym nie..radze!
po pol roku znajomosci zamieszkalismy razem....tj 4 miesiace z zcego on juz 3x polecial do pl mieszkamy i pracujemy z agranica ja jestem po rozwodzie ale czy on bedzie kiedy kolwiek teraz czekam od tyg bo znowu polecial do dzieci podobno powiedzial swojej zonie o nas ale nie mam adnej gwarancji ma tam swoj dom i rodz mnie tu nie dam rady chyba tak zyc ....:(((
halo halo ...czy jest tu ktos kto nie spi....
ja nie spie........
ale pewnie Ty juz spisz
moze wpadne tu jutro, mysle ,ze mialy bysmy o czym rozmawiac...........
Nie jest dobrze że mąż nie interesuje sie synem,to jest największy jego błąd. Skoro rozmowy nie przemawiają mu do rozumu to może terapia wstrząsowa? Powiedz że jak tak dalej będzie to po prostu odejdziesz od niego, nastrasz go. Co do wypadu na piwo czy niedzielnej F1 to hmm każdy ma jakieś hobby, niech tam będzie, ale nie mogę zrozumieć dlaczego synem się nie interesuje sam z siebie tylko dopiero jak wrzaśniesz. Co do domowych obowiązków to faceci tacy są niestety trzema nam pokazać palcem co zrobić
żenujące ale taka jest nasza większość. Higiena no chyba się myje ![]()
Jednym słowem najbardziej jest mi żal dziecka, ja bym go wystraszył, po prostu powiedział że odejdziesz jak tak dalej będzie.
Żałosne aby w cudzym wątku zboczyć z tematu i pisać o sobie... zero szacunku dla autorki
załóż swój wątek z resztą tu pełno jest takich jak Ty co biorą się za żonatych ... a tak poza tym wez sobie do serca to co teraz napiszę: jeszcze nikt nie zbudował szczęścia na cudzym nieszczęściu!!! I tak jak napomniałam na początku licz się z innymi i załóż swoj wątek do jasnej ciasnej ![]()
majka11 auć zabolało ;p
majka11 auć zabolało ;p
Miało zaboleć ![]()