Jakie jest Wasze zdanie na temat dziewczyn które mają kilku facetów i facetów którzy mają kilka dziewczyn.
Ten temat to jest nawiązanie do dyskusji która rozpoczęła się wczoraj w wątku "ilość partnerów seksualnych - http://www.netkobiety.pl/p55793.html#p55793" niestety tam nie było jej miejsce. Dlatego też postanowiłam stwożyc wątek na ten temat żeby każdy mógł wyrazić swoje zdanie. Zapraszam zarówno Panie jak i Panów do wyrażania opinii.
Tylko bardzo proszę bez żadnych wyzwisk i wulgarnych słów. Bądźmy kulturalni.
Witam Sylwia. Moje zdanie to już większość pewnie zna. Ja uważam że dopóki kobieta się nie sprzedaje za pieniądze to nie można jej nazwać k... ani dzi..... itp. bo miała wielu partnerów. Bądźmy sprawiedliwi i traktujmy tak samo kobiety i facetów. Dlaczego jezeli kobieta ma wielu partnerów to zawsze znajdą się na nią różne wyzwiska a na facetów nie ? Dlaczego ich nie nazywamy dzi....rzami albo coś w tym rodzaju! Walczmy ze stereotypami a nie jeszcze komentujmy inne kobiety pod tym względem jak stare babcie.
Chciałbym mieć taką partnerkę. Pod warunkiem, że o wszystkim będzie mi później opowiadać. Jedyny i w zasadzie bardzo poważny problem jaki w tym widzę to dużo wyższe prawdopodobieństwo zachorowania. ![]()
Człowiek z natury monogamiczny nie jest , ja nie preferuję takich kombinacji ale jeśli to komuś pasuje to czemu nie .
Zanim ewentualnie napisze swoje zdanie na ten temat zapytam , bo nie wiem , jak odnieść się do tematu tego watku:
O co chodzi ?
- Jakie jest Wasze zdanie na temat Miecia kilku partnerów seksualnych???
czy
- Jakie jest Wasze zdanie na temat posiadania kilku partnerów seksualnych???
A może to nie ma znaczenia?...
Tak czy siak , pózniej może być problem "miecia" pozytywnego wyniku Wassermana ![]()
Zanim ewentualnie napisze swoje zdanie na ten temat zapytam , bo nie wiem , jak odnieść się do tematu tego watku:
O co chodzi ?
- Jakie jest Wasze zdanie na temat Miecia kilku partnerów seksualnych???
czy
- Jakie jest Wasze zdanie na temat posiadania kilku partnerów seksualnych???
A może to nie ma znaczenia?...
Tak czy siak , pózniej może być problem "miecia" pozytywnego wyniku Wassermana
Tak faktycznie źle się wysłowiłam powinno być "Jakie jest Wasze zdanie na temat posiadania kilku partnerów seksualnych" ![]()
Mam nadzieje, że mi wybaczycie ten błąd.
JEANNE dzięki za zwrócenie uwagi ale teraz nawet nie mam jak tego zmienić w tytule
ja osobiście nie mam nic przeciwko osobom mającym kilku partnerów seksualnych, ale sama tego nie robie
mam jednego partnera, którego kocham i on zaspokaja na tyle moje potrzeby, ze nie musze ,,skakac na kolejny kwiatek''. No i druga kwestia to taka, że jeśli chciałabym miec więcej niz jednego partnera, to nie angażowałabym się w związek, bo raniłabym innego człowieka.
nie potrzebuję ośmu partnerów, żeby zaspokoić swoje potrzeby seksualne
ważne żeby się szanować-jeśli jesteś osoba wolną, nie chcesz być w związku, nie chorujesz na seksocholizm, nie robisz tego z byle kim i byle gdzie a jedynie szukasz ciągle tego kogoś odpowiedniego i znasz swoją wartość-umiesz rozgraniczyć puszczalstwo od seksu dla przyjemności z drugą osobą, partnerem.. to wtedy można na przełomie lat powiedzieć że ilość partnerów seksualnych nie wsadza Cię do worka z k*****i itd. wszystko zależy od osoby, charakteru znajomości i sytuacji życiowej..
ja nie ma wyrzutów bo nikogo nie zdradziłam ani nie byłam "kochanką",nie zniszczyłam żadnego związku . nie żałuje tego że miałam więcej partnerów bo przez 5 lat żyłam w nie świadomości jak seks może naprawde być fajny i nie raz się zastanawiałam jak jest innym chłopakiem. Potem zauważyłam że troche lat straciłam jeżeli chodzi o życie seksualne. Więc może dlatego też jestem przeciwna czekaniem do slubu, wiem że to nie jest najważniejsze w zyciu ale też wiem że jest to bardzo ważne i może zepsuć największą miłość nie udany seks.
A ja tak się zastanawiam dużo osób mówi że ma jednego partnera i jest zadowolone bo ten partner zaspokaja potrzeby tej osoby, to nie jest żadna przycinka do niki:)bo sama tez tak kiedyś myślałam. A teraz tak się zastanawiam czemu właśnie te osoby mówią że z ta osobą jest im najlepiej jak przecież nie mają porównania. Zadaje sobie to pytanie bo w sumie sama miałam ten tok rozumowania dopóki nie spróbowałam z innym i do tej pory nie umiem sobie odpowiedzieć czemu tak myślałam.
Choćby właśnie dlatego ja nie neguje osób które miały wielu partnerów sekualnych, przynajmniej mają jakies porównanie.
A poza tym podobno lepiej żałować tego co się zrobiło niż tego czego się nie zaznało.
Co do ryzyka zachorowania to np ja nie poszłabym z byle kim właśnie między innymi dlatego żeby tego ryzyka nie bbyło. A to że sie było z wieloma partnerami wcale nie świadczy że z "pierwszymi lepszymi z ulicy" od któryś się można czymś zarazić:)
11 2009-12-01 13:42:47 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2010-11-24 00:11:31)
A teraz tak się zastanawiam czemu właśnie te osoby mówią że z ta osobą jest im najlepiej jak przecież nie mają porównania. Zadaje sobie to pytanie bo w sumie sama miałam ten tok rozumowania dopóki nie spróbowałam z innym i do tej pory nie umiem sobie odpowiedzieć czemu tak myślałam.
Jeżeli nikt nikogo nie zdradzał, to raczej ilość partnerów seksualnych nie determinuje człowieka. Ważne, żeby nikogo nie krzywdzić. Wiadomo każdy ma inne potrzeby.
Temat nieco out of date, ale się przyłączę.
Moim zdaniem, jeśli kobieta lub mężczyzna mają więcej niż jednego partnera seksualnego i świadomie z kochankiem nie angażują się w związek, to jest OK i nie widzę żadnych sprzeczności.
Małgorzatko. Twoja wypowiedź chyba nie bardzo komponuje z tematem. Przepraszam za kąśliwość ale na temat było by, gdybyś przyznała, że jednocześnie miałaś trzech.
Do tematu: Człowiek jest częścią przyrody a monogamia w niej, nie jest absolutnie na topie. Trzeźwo oceniając: o naszej monogamii decyduje przede wszystkim religia, obyczaje, wychowanie itd. Zatem czemu nie mieć kilku, no może nie wszystkich jednocześnie ale tak co godzinę trzech. Przyjemnie pomarzyć (Nie, nawet nie jest to przyjemne - ciężka orka na ugorze).
Jest i druga strona człowieczeństwa, "za" monogamią, coś co stanowi jego istotę ? myślenie abstrakcyjne, umiejętność przewidywania, wreszcie sfera duchowa. Jeżeli udaje się seks odłączyć od życia, od związku to, jednoczesne posiadanie kilku partnerów seksualnych jest jak najbardziej realne. Natomiast związek, partnerstwo życiowe istnieje tylko w monogamii. Dopuszczam nawet sytuację, gdy z pobudek czysto materialnych kobieta, mężczyzna decydują się na świadczenie usług seksualnych - praca jak każda inna, podejrzewam, że większość z osób prostytuujących się nie lubi swojego zawodu.
Jeszcze jedna sprawa: samce homo sapiens, podkreślam samce tzn. reproduktorzy o horyzontach nie wykraczających poza długość organu płciowego permanentnie dążą do tworzenia haremu natomiast mężczyźni, ci prawdziwi tak samo jak my kobiety mają naturę monogamiczną. Ta natura nie musi oznaczać wyświechtanego powiedzenia "aż nas śmierć nie rozłączy".
Fantazjowanie na takie tematy to czysta przyjemność byle nie realizowane.
Klasyczny model fantasty to Tryton: Chciałby mieć taką partnerkę ale zaraz pojawiają się warunki (ot cwaniaczek). Skąd pewność, że ten kolejny partner seksualny nie okaże się o niebo lepszym kochankiem. Co wtedy? Liczyć tylko na litość? Tu jest pewien paradoks bowiem największymi zazdrośnikami bywają mężczyźni.
Trochę zapomniany temat, ale co tam, napiszę.
Wolę jakość, a nie ilość. Moje zasady moralne mówią - seks odpowiedzialny, przemyślany, ale najważniejsze- TYLKO z miłości, nigdy dla sportu. Nie chcę nikogo oceniać, ale dla mnie istnieje termin 'puszczanie się', i dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet. Nie chciałabym faceta, który zaliczał wszystko, co nie uciekło przed nim na drzewo. Dla mnie to zwykły, łatwy szmaciarz, z którym nie chciałabym mieć do czynienia. Są jakieś granice, w tym przypadku- to są moje.
Z tą jakością to bardzo słuszna uwaga:) Niestety dość często się o niej zapomina.( bo nad jakością trzeba przeważnie trochę popracować, czyli włożyć trochę wysiłku, natomiast ilość można osiągnąć bez problemu) Jestem osobą tolerancyjną i uważam,ze każdy ma prawo żyć ( i sypiać) jak chce. Ja jednak jestem monogamistką ( szczególnie ostatnio)
ja uwazam ze kazdy ma prawo robic co chce pod warunkiem ze nie rani to innej osoby ![]()
czyli sex bez zobowiazan owszem ale pod warunkiem ze jest sie osoba samotna:)
na cale szczescie moj narzeczony uwaza podobnie.
Przede wszystkim trzeba rozróżnić jednorazowe przygody w przypadku osób samotnych od perfidnych zdrad osób będących w stałych związkach.
Nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś swoje seksualne potrzeby zaspokaja za każdym razem z kimś innym o ile obie strony godzą się na jednorazowy seks bez zobowiązań. To jest jedynie zaspokojenie czysto ludzkich potrzeb. Ważniejsze jest, by w przypadku późniejszych stałych związków nie ukrywać prawdy przed partnerem. Nie prowadzi to do niczego dobrego.
Zdecydowanie natomiast potępiam zdrady i skakanie z kwiatka na kwiatek. Jeśli w seksie dwojga ludzi pojawia się jakiś problem najlepiej spokojnie go omówić a nie wskakiwać do łóżeczka komuś innemu.
Osobiście ja i mój facet jesteśmy zdecydowanymi monogamistami i dobrze nam z tym.
Bądźmy sprawiedliwi i traktujmy tak samo kobiety i facetów. Dlaczego jezeli kobieta ma wielu partnerów to zawsze znajdą się na nią różne wyzwiska a na facetów nie ? Dlaczego ich nie nazywamy dzi....rzami albo coś w tym rodzaju! Walczmy ze stereotypami a nie jeszcze komentujmy inne kobiety pod tym względem jak stare babcie.
Facet, który miał wiele kobiet jest jak klucz pasujący do wielu zamków.
Kobieta, która miała wielu facetów jest jak zamek, który można otworzyć różnymi kluczami.
Co powiemy o tym pierwszym? Zajebisty - chcę taki mieć!
Co o drugim? Do d*** - po co mi taki zamek?
I jak tu traktować równo kobiety i facetów skoro tak bardzo się różnimy...
Sama osobiście jestem wierna jednemu, jeden mi w zupełności wystarczy, ale nie mam nic do kobiet które mają kilku partnerów seksualnych, każdy ma swoje potrzeby
20 2010-11-24 12:31:40 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-11-24 16:12:36)
Tak sobie myślę -jeśli ja mogłabym mieć np trzech partnerów seksualnych ,to taki same prawo miałby każdy z moich kochanków a wiec kochankowie moich kochanków i kochankowie tamtych kochanków -zaraz już się pogubiłam aczkolwiek widzę w tym sens -no, ale się pogubiłam.A ,to jakoś za dużo mieszania....
Nie chciałabym używać drugiego człowieka przedmiotowo i sama nie chciałabym być tak traktowana.
Jaka przyjemność jest z wulgaryzm -dla mężczyzny owszem -zasunie zamek i ma spokój ,pozbył się starego nasienia ,organizm może produkować nowe. A ja - jestem kobietą mam trochę inne potrzeby ...
Facet, który miał wiele kobiet jest jak klucz pasujący do wielu zamków.
Kobieta, która miała wielu facetów jest jak zamek, który można otworzyć różnymi kluczami.
Co powiemy o tym pierwszym? Zajebisty - chcę taki mieć!
Co o drugim? Do d*** - po co mi taki zamek?
I jak tu traktować równo kobiety i facetów skoro tak bardzo się różnimy...
No, jeśli traktujesz kobiety i mężczyzn tak przedmiotowo, jak to opisałeś, to gratuluję podejścia. I przykro mi, jak napisałam gdzieś- zaciągnąć kobietę (z reguły) do łóżka to wyczyn, wymaga trochę zaangażowania. Jeśli chodzi o faceta... wystarczy odrobina przeciętnej urody, kawałek cycka i już, po sprawie. Oto wychodzi prawda- to faceci są ŁATWI. Więc, idąc Twoim tokiem myślenia, gdyby porównać faceta do zamka, to nawet byle jaki klucz jest w stanie go rozbroić.
Nie chcę generalizować- nie mówię o prawdziwych mężczyznach, tylko o chłopaczkach, którzy lubią się usprawiedliwiać podwójnymi standardami i puszczać na lewo i prawo, a później mają pretensje do swoich partnerek, że miały kilku przed nim. Kompleksy i poczucie niższości wychodzi nieubłaganie na wierzch. :> Przypomnę też wszystkim chłopcom, którzy płaczą, że kobiety są puszczalskie- to popyt tworzy podaż, nie na odwrót.
I jak wyżej- facet, który zaliczał wszystko, co nie uciekło przed nim na drzewo jest dla mnie żałosny. Widocznie mózg ma umieszczony poniżej linii głowy...
Temat jest kontrowersyjny, ale nie zwalnia Was to z obowiązku używania kulturalnego słownictwa i nie stosowania wulgaryzmów!