Przegladam strone Netkobiety i postanowilam do Was napisac, moze ktos bedzie w stanie udzielic mi madrej porady.
Jestem mloda mam 25 lat i mam duzy problem, gdy mialam ok 18 lat zaczelam co tydzien jezdzic na dyskoteki z chlopakiem, tam co tydzien sie dosyc upijalismy, mielismy towarzystwo ktore sobie nigdy nie zalowalo. Od tego czasu zaczelam rowniez popijac w domu wieczorami gdy czytalam ksiazke czy ogladalam film. Stawalo sie to co raz czasciej, az od kilku lat praktycznie codziennie. Na poczatku nie wydawalo mi sie to nic strasznego, fajnie tak bylo wypic dwa-trzy piwa do ulubionego serialu. Trwa tak do dzis dzien w dzien pije. Gdy na kilka dni uda mi sie przestac i poczuje sie lepiej nie wiem czemu zaczynam znowu. Boje sie ze zmarnuje sobie zycie. Obecnie mieszkam sama i nikt o tym nie wie, ale gdy np wyjde za maz, boje sie ze przez chwile bedzie dobrze, ale po jakims czasie znouw zaczne popijac. Mieszkam za granica w miescie gdzie raczej nie ma zadnej polskiej instytucji ktora by mi mogla jaos pomoc, a jezyka jeszcze zbyt nie znam bym mogla chodzic na terapie. Osoby z mjego otoczenia chodzily na terapie i to nic nie dalo. Ja rowniez wolalabym w jakis iny sposob sobie poradzic, tylko nie wiem czy taki istnieje. Jesli ktos slyszal o jakims ciekawym sposobie, dzieki ktoremu sam lub ktos znajomy wyszedl dzieki temu. Bardzo prosze o pomoc, nie chce zmarnowac sobie zycia.
Widzę.. ze nie ma aż tak źle, bo zdajesz sobie sprawę z tego, ze jednak coś jest nie tak. Że nie tak powinno wyglądać życie, że nie alkohol powienien odgrywać z nim taka rolę, jaką odgrywa u Ciebie. Nie możesz, bez niego już normlanie funkcjonować, z tego co napisałaś. Najważniejsza jest walka z samym sobą. Ważne, że chcesz coś z tym problemem zrobić. Tak, bo to już jest problem,i jakiś stopień uzależnienia.
Według mnie powinnaś iść na terapię i nie zniechęcać się, że Twoim znajomym nie pomogło. Samemu jest trudno, a na terapii zawsze znajdziesz grupę wsparcia, ludzi którzy mają podobny problem. Ty szybko się zorientowałaś, że masz problem. Z jednej strony do dobrze, a z drugiej może uśpić Twoją czujność, bo może Ci się wydawać, że nie jest tak źle, że już dajesz radę, że w porównaniu z innymi to u Ciebie jest wszystko ok. Miałam w pracy kobietę alkoholiczkę. Ciągle wydawało jej się że panuje nad tym, a nie panowała. A po kolejnym ciągu zamiast pójść na terapię poprzestała na lekach na depresję (bo depresja jest siostrą alkoholizmu). Najważniejsze chyba żebyś znalazła MOTYWACJĘ, w SOBIE. Żebyś po prostu zadbała o siebie i swoje życie. Dla mnie niesamowitym przykładem takiej codziennej walki i nie zrażanie się tym, co mówią inni jest Ilona Felicjańska. Mówi o swoim alkoholizmie otwarcie. Ona też zaczynała od takiego picia z chłopakiem. Możesz poczytać wywiady z nią, są w różnych gazetach i na różnych portalach, np. w Mieście Kobiet.
Z tego co ona mówi wnioskuje, że aby zwalczyć problem, trzeba przede wszystkim sprawić, żeby się poczuć w życiu szczęśliwym. A jeśli problemem w terapii jest znajomość języka to niech Twoja motywacją będzie nauczenie się go po to, by za pół roku, rok, albo dwa lata móc się zwrócić do jakiegoś ośrodka po pomoc. A do tego czasu zrób sobie postanowienie, że nie wypijesz dopóki nie będziesz mówić perfect w tym języku. Powodzenia
Ważne że sobie to uświadamiasz i ważne że chcesz to zmienić. Mam wrażenie że z tym twoim alkoholizmem nie jest jeszcze tak źle. Ale może poprawiałaś swój wizerunek pisząc. Ale zacznij z tym walczyć. I musisz TY chcieć. Czyli musisz przestać w ogóle pić alkohol. Bo jeśli ci się wydaje że nad tym panujesz a jesteś już początkującą alkoholiczką, to ci się tylko tak wydaje. I przez miesiąc nie weźmiesz kropli, a potem co mi tam puszka piwa zaszkodzi przecież panuję nad tym. Zaszkodzi.
Co do terapii. Na całym świecie działają AA. Pewnie wiesz co to znaczy. Poszukaj w necie informacji. Jeśli jesteś za granicą to na pewno tam są też. I zgłoś się, bo może znajdziesz tam rodaków, którzy pomogą z językiem.
Co do twoich znajomych co to byli na terapii. Nie terapia była słaba tylko ich psychika. I tyle.
Szanowna Pani, zgadzam się z moim Przedmówcą, proszę poszukać kogoś ze środowiska AA. To dla Pani na początek znacznie lepsze, niż terapia, choć i terapia nie zaszkodzi.
Też uważam, że stwierdzenie "terapia nie pomogła" odzwierciedla słabość raczej człowieka, niż terapii, bo takie nastawienie charakterystyczne jest dla osób oczekujących, że podczas terapii nastąpi cudowne uzdrowienie. Tymczasem wszelkie formy psychoterapii to przede wszystkim ciężka praca nad sobą. Bardzo ciężka.
Nie ma na co czekać. Sam fakt, że niepokoi się Pani własnym piciem jest bardzo symptomatyczny. Zdrowy człowiek raczej nie wmawia sobie nadużywania alkoholu. A, proszę mi wierzyć, alkohol zrujnuje Pani życie, nawet nie będzie Pani wiedziała, kiedy.
Znam wiele młodych par, zaczynających beztroską zabawę z alkoholem. Imprezy, coraz częstsze posiadówki w barach... I nagle się okazuje, że trwa to już od lat. Widziałem wiele takich startów, to dość typowe. Problem w tym, że po pewnym czasie bez alkoholu nie sposób już żyć.
Jeśli nawet nie trafi Pani do AA, warto porozmawiać z kimś z tego środowiska, nikt nie zrozumie Pani lepiej, niż trzeźwy alkoholik. I czasami nikt też lepiej nie doradzi.