Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń

Witam. Przesyłam Wam fragment swoich wypocin. I chciałabym przeczytać Wasze komentarze. Pozdrawiam

Zasłużony urlop. Nareszcie. Weronika wpatrywała się bezmyślnie w okno pociągu. Myślała ile zdążyło pozmieniać się w jej życiu przez ten rok. Znowu wraca nad morze. Do swojego ukochanego małego miasteczka. Z dala od dzikich tłumów. Do niewielkiego pensjonatu, który prowadziła pani Irenka wraz z mężem Heniem. Jeszcze niedawno myślała, że będzie mogła pokazać to miejsce Michałowi. Razem z nim spacerować po plaży i upajać się szumem morza. Nie wyszło. Michał stwierdził któregoś dnia, że to ?koniec? i więcej się do niej nie odezwał. Tydzień później miała okazję widzieć go w objęciach cycatej blondynki, która wyglądała jak żywa lalka Barbie. Bolało. Nawet bardzo. Ale cóż? Widocznie to nie ona była ?miłością jego życia?. Zdążyła już oswoić się z myślą, że wszystko (lub prawie wszystko) co mówił było kłamstwem. Że to kiedy powiedział ?spotkałem właściwą kobietę? było pustym stwierdzeniem pozbawionym emocji, których tak bardzo pragnęła. Ech. Nie ma co wracać do przeszłości. Urlop to urlop. Będę korzystać ze słoneczka. Wygrzeję się, pospaceruję. Będzie miło. Musi być.

Pani Irenka wyjechała po nią na dworzec. Weronika przyjeżdżała tu odkąd tylko pamięta. Jeszcze jako mała dziewczynka odkrywała uroki tego miejsca podczas wakacji z rodzicami. Z czasem pokochała to miasteczko i niewielki pensjonacik wraz z jego właścicielami. Panią Irenkę i jej męża traktowała jak członków rodziny. Nawet mówiła do nich ciociu i wujku.
Gdy tylko wysiadła z pociągu zobaczyła panią Irenkę. Jednak na jej twarzy nie było jak zwykle uroczego uśmiechu. Widać było raczej troskę i zaniepokojenie.
- Jak dobrze Cię widzieć kochana. ? pani Irenka przytuliła i ucałowała dziewczynę. Znała Weronikę od dziecka i kochała ją.
- Dzień dobry. Cieszę się, że ciocię widzę. Ale stało się coś? Ma ciocia taką minę?
- Oj Skarbie. Stało się, stało. Ale opowiem Ci w domu.
Dziewczyna dostała swój ulubiony pokój na poddaszu. Rozpakowała walizkę i zeszła na dół na herbatę. Herbata z miodem i cytryną robiona przez panią Irenkę była jak zawsze pyszna.
- Ciocia opowiada co się stało. ? ciekawość nie dawała jej spokoju.
- Oj kochana?. ? starsza pani zawiesiła głos jak gdyby zastanawiała się od czego zacząć. ? Pamiętasz starego Chrubielaka i jego wnuczkę Sylwię?
Pewnie, że pamiętała pana Mariana (swoją drogą niezwykle sympatycznego człowieka) i jego nieznośną wnuczkę. Sylwia była od niej młodsza o rok. Czyli teraz ma 25 lat. Wychowywał ją dziadek. Rodzice dziewczyny rozeszli się zaraz po jej narodzinach. Ojciec wyjechał do jakiegoś wielkiego miasta i słuch po nim zaginął. Matka nie dawała sobie rady z wychowaniem dziewczynki. Wyjechała za granicę w poszukiwaniu pracy. Na początku regularnie  przesyłała pieniądze. Z czasem wpływy na konto były coraz rzadsze aż w końcu całkiem przestały się pojawiać. Kobieta wysłała w końcu krótki list. Informowała w nim, że poznała mężczyznę swojego życia, który ma dom i pieniądze, jest z nim w ciąży i jest  bardzo szczęśliwa. Dopisała jeszcze, że postara się wspierać Sylwię finansowo ale nie chce utrzymywać z córką kontaktu i nie życzy sobie żeby ktoś ją szukał. Oczywiście nie dotrzymała słowa i żadne pieniądze na utrzymanie dziewczynki się nie pojawiły. Pan Chrubielak starał się jak mógł żeby zastąpić małej rodziców. Niestety nie dawał sobie rady. Z czasem ze słodkiej małej dziewczynki wyrosła krnąbrna, pyskata nastolatka, która w ogóle nie liczyła się ze zdaniem dziadka.
- Otóż Sylwia chyba zaczęła nabierać rozumu bo podjęła pracę w hotelu u Alicji Stoch. Wiesz? tej bogatej damy co to zawsze powtarza, że jakby chciała to by wykupiła całą naszą mieścinkę. ? głos pani Irenki wyrwał Weronikę z zamyślenia. ? Swoją drogą nie lubię tej baby. Jest taka przemądrzała. I w ogóle nie szanuje prostych ludzi. Dla niej ktoś kto nie ma ogromnego majątku zwyczajnie się nie liczy. Ale przechodząc do sedna? Sylwia została zamordowana?.
Ostatnie słowo było wypowiedziane w taki sposób, że po plecach Weroniki przebiegły dreszcze.
- Ktoś ją znalazł na korytarzu, przy pokoju nr 13. Leżała biedna z rozciętą głową. Jakby ją ktoś czymś ciężkim uderzył. Ale to jeszcze nie wszystko. Okazało się, że z pokoju nr 13 zginęła mała dziewczynka. Miała podobno z 4 czy 5 lat. Jej rodzice byli w tym czasie na kolacji. Podobno są bardzo bogaci. Ludzie gadają, że to porwanie dla okupu było. A biednej Sylwii się dostało bo pewnie na porywacza wpadła. Teraz tu się roi od policji i innych ciortów. Ale oni oczywiście działają jakby chcieli a nie mogli? Coś mi się wydaje, że ani tej małej nie znajdą ani mordercy.
Porwanie. Morderstwo. Sylwia nie żyje? Matko. Nie żebym jakoś strasznie przeżywała jej śmierć ale? dziwne to wszystko. Telefon. Gdzie jest mój telefon?
Weronika jak oparzona zerwała się z krzesła i pobiegła do swojego pokoju. Pani Irenka pomyślała, że strasznie zszokowała ją wiadomość o zabójstwie koleżanki i dlatego uciekła na górę. Tymczasem dziewczyna zadzwoniła do swojej przyjaciółki ? Moniki.
- Przyjeżdżaj! Natychmiast musisz tu przyjechać! ? wykrzyczała do słuchawki gdy tylko usłyszała znajome ?Co tam??.
- Też się cieszę, że cię słyszę. ? Monika jak zawsze zachowywała stoicki spokój. ? Jest tam aż tak wspaniale, że mam przyjechać?
- Nie. To znaczy to też. Ale chodzi głównie o to, że jest zagadka do rozwiązania.
- Zagadka? ? Monika nie kryła zdumienia.
- Oj? no zagadka, tajemnica? Nazywaj to sobie jak chcesz. Ważne żebyś przyjechała. I to najlepiej jak najszybciej.
- To może chociaż powiesz mi co to za ?zagadka?.
- Morderstwo, porwanie? Czy to mało?
- Ok. Przekonałaś mnie. Muszę tylko zadzwonić do teściowej i zawieźć dzieciaki. No i zostawić Darkowi kartkę, że obiad jest w sklepie bo żona jedzie się bawić w CSI. ? mimowolnie obydwie zaczęły się śmiać.
Monika ? najwspanialsza przyjaciółka jaką można sobie wyobrazić. Była 10 lat starsza od Weroniki i była dla niej ogromnym autorytetem. Dziewczyna uwielbiała jej podejście do życia. To, że potrafiła powiedzieć jej, że robi jakąś mega głupotę. Ich wspólne poczucie humoru i gust jeśli chodzi o zakupy. Monika miała dwójkę wspaniałych dzieciaków i sympatycznego męża. Była cudowna a przy tym tak normalna i zwyczajna. Miała problemy jak każdy. Potrafiła ponarzekać na męża, dzieci, siostrę i teściową. I wspaniale się z nią rozmawiało.

Późnym wieczorem Monika dotarła do miasteczka. Była tak zmęczona, że marzyła tylko o wygodnym łóżeczku. Weronika odpuściła koleżance opowiadanie szczegółów ?wielkiej zagadki? i zaprowadziła ją do pokoju. Jednak wczesnym rankiem nie miała skrupułów żeby ją obudzić.
- Pobudka śpiochu! Śniadanie na stole! ? krzyczała przez drzwi.
- Przecież wstaję. No już. Właśnie się ubieram. ? Monika odpowiedziała dla świętego spokoju i przykryła głowę kołdrą.
- Doskonale wiem, że jeszcze leżysz! No wstawaj! Prooooszę.
- Możesz robić za wróżkę. ? zaspana dziewczyna stanęła w drzwiach.

Podczas śniadania Weronika opowiedziała przyjaciółce to czego dowiedziała się od pani Irenki.
- To nie mamy zbyt wiele informacji. I nie sądzę żeby ktoś z policji chciał nam udostępnić więcej. ? Monika nie kryła swojego sceptyzmu.
- Ech? Miało być CSI a wyjdzie wielkie?. ? Weronika zrezygnowana położyła twarz na stole.
- Chyba, że? Ale to będzie wymagało od ciebie małego poświęcenia i zaangażowania. ? na twarzy Moni zagościł tajemniczy uśmiech.
- Chyba, że co? ? Weronika wyraźnie się ożywiła
- Że zakręcisz się przy którymś z przystojnych panów w mundurach i wyciągniesz od niego wszystkie potrzebne informacje.
- A niby jak ja mam to zrobić?! Podejdę do niego i powiem ?Cześć kotek. Nie znasz mnie ale może zdradzisz mi szczegóły waszych działań?? No chyba cię pogięło kochana.
- Ojej? Wybierz sobie jakiegoś przystojniaka, zagadaj, idźcie na spacer czy kolację i może wtedy Ci wszystko opowie. Albo zdradzi chociaż odrobinę.
- Nie ma takiej opcji. Nie zgadzam się i już. Wszyscy faceci to frajerzy. Przyjechałam tu żeby o nich zapomnieć a nie flirtować.
- Ale klin klinem. Flirt będzie doskonałym lekarstwem na twoje złamane serducho. No i pozwoli ci zapomnieć o tym dupku.
- Zastanowię się.  ? odpowiedziała na odczepnego - A na razie spróbujmy może popytać w miasteczku, co?
- No niech Ci będzie.

Weronika znała trochę ludzi z miasteczka. A przynajmniej znała ich na tyle dobrze żeby wiedzieć kto jest największą plotkarą w tej mieścince. Razem z Moniką wybrały się na zakupy do sklepu pani Heli. Większej plotkary to miasteczko chyba nie widziało. 
- Ona na pewno będzie coś wiedziała. Czasami mam wrażenie, że robi za materac w niejednym domu. Bo niby skąd mogłaby tak dokładnie wiedzieć kto z kim i ile razy. ? Weronika była odrobinę złośliwa co bardzo rozbawiło jej koleżankę. ? Pewnie ma bardzo nudne życie a seriale w stylu ?Mody na sukces? przestały ją bawić.
-  Śmiej się, śmiej. Mina ci zrzednie gdy Hela wygryzie Łepkowską i sama zacznie pisać scenariusze do nudnych seriali typu ?M jak mdłości?. A jeszcze bardziej zabawne by było gdybyś była jedną z głównych bohaterek. ? Monika miała doskonały nastrój.
- Ej. Zacznij być poważna. W końcu mamy pytać o poważne rzeczy. ? Nika przywróciła przyjaciółkę do porządku.
Sklep pani Heli był mały ale bardzo dobrze zaopatrzony. Nie za wysokie ceny, miła obsługa. Dzięki temu  dużo osób robiło w nim zakupy. Czyli przepływ informacji też musiał być duży. Pani Hela była gadułą, która zawsze zagadywała do ludzi. Nawet do przyjezdnych, których widziała pierwszy raz w życiu.
- Dzień dobry pani Helu. ? Weronika przywitała się uprzejmie.
- Och! Weronka! ? właścicielka sklepu uśmiechnęła się jakby spotkała dawno nie widzianą znajomą. ? Co tam u ciebie dziecko? Za mąż wyszłaś? Dzieci masz?
Weronika nie znosiła tego typu pytań. Nie znosiła również słowa ?Weronka? (już znacznie bardziej wolała zdrobnienie ?Nika?).  Ale mimo tego wysiliła się na uśmiech.
- A dziękuję. Wszystko w jak najlepszym porządku. Ale chyba nie można tego samego powiedzieć o Sylwii. ? dziewczyna wiedziała, że wystarczy tylko wspomnieć o temacie, który ją interesuje żeby pani Hela go podchwyciła.
- A tak? Sylwia. Biedne dziecko. Taka młoda była. Już myślałam, że z niej to nic nie będzie bo to wiesz? no taka krnąbrna była. Dziadka w ogóle nie słuchała. Ze starszym facetem się podobno dla pieniędzy spotykała. Co ten biedny Chrubielak z nią miał. Ale ostatnio Marian taki uśmiechnięty mi do sklepu wpadł i chwalić się zaczął. A, że to podobno Sylwia pracę znalazła w hotelu u tej damy bogatej. I że z jakimś chłopakiem się zaczęła spotykać. Ale nie ze starym jakimś. Takim w swoim wieku. Oj jaki on był zadowolony. A teraz to chłop w szpitalu wylądował po tym morderstwie. Serce mu nie wytrzymało. Zawału jakiegoś dostał. A te pielęgniarki tam to takie, że przy człowieku nie pochodzą jak czego w kopercie nie da. Nie żebym sama dawała bo nikogo z rodziny tam nie mam. Ale tak słyszałam od Zośki, której synowa leżała ze złamaną nogą. Wiesz, ta co z Marciniakiem chodziła ale zostawiła go przed ołtarzem dla zośkowego syna, z którym podobno dzieciaka miała mieć.
- Ale jak to się stało, że Sylwia nie żyje? ? Weronika próbowała dotrzeć do sedna sprawy.
- A tak? Sylwia. Głowę jej rozwalili. Czymś ciężkim dostała. W tym hotelu właśnie co tam pracowała. Nie napracowała się długo. Miesiąc tam robiła? A nie ? dwa miesiące prawie. Bo ona zaczęła w czerwcu jak dzieciaki szkołę pokończyły. A teraz sierpień mamy. Bo to jutro przecież Matki Boskiej Zielnej. Do kościoła na nabożeństwo trzeba iść. Bo jak człowiek stary to i do Boga wraca, bo mu bliżej już tamtego świata jak tego. Ech? jak ja byłam młoda to za chłopakami się latało a nie na nabożeństwo. Ale im człowiek starszy to i poglądy się zmieniają. I wiara do człowieka przychodzi.
- A Sylwia? Dlaczego Sylwię zamordowano?
- A tak? Sylwia. Ja to dokładnie nie wiem. Ale ludzie gadają, że podobno dzieciaka broniła. Bo dzieciaka porwali. Takie małe to to. Z 4 lata miało. Albo 5. A rodzice bogaci to pewnie dla okupu porwali. Bo oni własną firmę jakąś mają. No a jak się mieszka w takim hotelu i takim samochodem jeździ to widać, że się bogatym jest. Ale ludziom to nie wiara. Stare baby tutaj to tylko plotami się zajmują. Jak ta Krysińska. Wiesz, ta co to za mąż miała wyjść za Orłowiaka. Ale ten na motorze zginął bo po pijaku jeździł. A ona z rozpaczy, bo go kochała strasznie, starą panną została. No i teraz baba nie ma co robić to tylko się plotami zajmuje. Ja to nie wiem jak tak można. Żeby się własnym życiem nie zająć tylko tak o innych gadać.
- Pani Helu? Ale dlaczego Sylwia miałaby bronić tego dziecka? Bo ja już nic nie rozumiem. ? I powoli tracę cierpliwość.
- A tak? Sylwia. Bo ją znaleźli przy tym pokoju co z niego tą małą porwali. Bo to dziewczynka podobno była. I ludzie gadają, że Sylwia szła korytarzem i pewnie zobaczyła jak się ktoś do pokoju włamuje po tą małą i krzyczeć zaczęła. A ten porywacz ją w głowę uderzył, dziecko zabrał i tyle go widzieli. Staśka syn to nawet prawie był tam na miejscu tego morderstwa. Bo on u nas w posterunku robi. Ale go na ten korytarz nie wpuścili. Tylko z daleka sobie popatrzył. Ale ta Stochowa to też głupia baba jest. No kto w hotelu pokój nr 13 robi. To jej wina jak nic. Nie żebym przesądna była ale ta 13-tka to pecha przynosi. I gdyby tego pokoju tam nie było to i by nie porwali i nie zabili. A tak to ma. O!
Pani Hela rozgadała się na dobre. Weronika widząc, że niczego więcej się nie dowie pożegnała się grzecznie i wyciągnęła rozbawioną Monikę ze sklepu.
- No to masz swoje doskonałe źródło informacji. ? Monia nie mogła opanować ataku śmiechu.
- Czepiasz się odrobinkę. Czegoś się przecież dowiedziałyśmy tak? Może nie jest to to czego oczekiwałam ale jednak jakieś informacje są. Teraz wystarczy tylko to trochę poukładać i?
- I wyjdzie na to, że Sylwia nie żyje ponieważ zośkowy syn złamał nogę bo ganiał za dziewuchami na motorze razem z Orłowiakiem zamiast na nabożeństwo iść. ? Monika dalej się śmiała. ? A tak poważnie to nie mamy zbyt wiele informacji. Czyli wprowadzamy w życie plan ?B?. ? powiedziała dziewczyna z tajemniczym uśmiechem.
- Plan ?B?? Czyli, że co?
- Oj? No przecież Ci mówiłam. Zapomniałaś?
- Yyyy?. Nie?. Ale? Wolę żebyś mi przypomniała.
- Głuptas. Plan ?B? czyli wielka miłość z przystojnym panem policjantem. A przynajmniej gorący romans. A wtedy on wyjawi nam wszystkie tajemnice dotyczące śledztwa.
- A Ty znowu swoje? Przecież się umówiłyśmy.
- Dokładnie. Umówiłyśmy się. Powiedziałaś, że jeśli nie dowiemy się niczego od pani Heli to postarasz się wyciągnąć coś od jakiegoś policjanta.
- A Ty nie możesz?
- Ja? No chyba żartujesz. Ja mam męża, dzieci? Ostatni raz flirtowałam w erze kamienia łupanego więc po pierwsze wyszłam z wprawy, a po drugie żaden z tych przystojniaków się na mnie nie skusi. Bo w moim wieku?
- Tak tak? W twoim wieku to już tylko położyć się i czekać na koniec.
- Dokładnie. Więc jak ktoś ma się skusić na takie próchno. Czyli wprowadzamy plan ?B?. ? Monika była tak zadowolona jak gdyby wygrała piątkę w totka (przy szóstce cieszyłaby się pewnie znacznie bardziej).

Dziewczyny udały się pod hotel gdzie miało miejsce zabójstwo. Wokół roiło się od policjantów w mundurach i ?tajniaków?. Była tam chyba cała gama policyjnych stopni. Poczynając od sierżantów a na komisarzach kończąc.
- ?Panorama?? Też mi nazwa dla hotelu. ? Monika nie wyglądała na zachwyconą.
- A co ci się w tej nazwie nie podoba?
- Kto normalny nazywa tak hotel?
- Ale, że co? Źle?
- Matko? Mam wrażenie, że po dzisiejszych przeżyciach twój rozumek skurczył się do wielkości mózgu chomika.
- Ale ja nadal nie rozumiem.
- Albo ta cała Stoch była wielką fanką Stephena Kinga lub Stanleya Kubricka albo ma nierówno pod sufitem.
- Nie łapię.
- Oj? Chyba wieczorem czeka Cię obowiązkowa lektura ?Lśnienia?. W tej książce jest hotel, który nazywa się tak samo jak ten. A książka nie należy do lekkich. Wiesz? duchy, makabryczne zbrodnie i takie tam. Horror według Kinga ? to chyba wszystko tłumaczy.
- Przesadzasz. Ona pewnie nawet nie ma pojęcia kim jest King. Pewnie pomyśli, że to jakiś sprzedawca burgerów.
- Aha?
Rozważania o książce i nazwie hotelu przerwał młody posterunkowy. Okazało się jednak, że polskiej policji daleko do CSI.
- Prze? prze? przeeepraszam. Paa? paa? paaaanie tu?
- Panie tu przyszły bo są wścibskie i chciały się dowiedzieć co tak naprawdę stało się w ich ulubionym hotelu. ? Monika wyręczyła biednego jąkającego się chłopaka za co był jej niezmiernie wdzięczny. ? Ale nie będziemy panu zawracać głowy. Już sobie idziemy żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania. Do widzenia. ? uśmiechnęła się do niego promiennie i zrobiła w tył zwrot.
- Idziemy? ? Weronika nie bardzo rozumiała zachowanie przyjaciółki.
- Owszem.
- Ale?
- Żadnego ale. Zaufaj mi.
Monika zaprowadziła przyjaciółkę do malutkiej przytulnej kawiarenki.
- Możesz mi w końcu wytłumaczyć dlaczego  stamtąd poszłyśmy?
- Po pierwsze miałam ochotę na kawę.
- Aha? A tak naprawdę? Przecież miałyśmy wprowadzać w życie twój cudowny plan ?B?.
- Tak naprawdę doszłam do wniosku, że zanim on ci powie coś konkretnego to już będziemy gdzieś tak w okolicach Bożego Narodzenia. A tak? wypijemy sobie na spokojnie kawę, poobserwujemy hotel. Bo jak byś nie zauważyła to z tej kawiarenki widać go idealnie. Poczekamy aż jąkała pójdzie na przerwę i zaatakujemy znowu.
- Niech ci będzie. Sama nabrałam ochoty na kawę.

Po jakiejś godzinie picia kawy i zajadania się pysznymi kalorycznymi ciastkami dziewczyny zauważyły, że przy wjeździe na teren hotelu pojawił się inny policjant. Może nie należał do najprzystojniejszych ale wyglądał całkiem sympatycznie. Ruszyły więc do ?ataku?.
- Witam miłe panie. W czym mogę pomóc? ? zapytał z rozbrajającym uśmiechem.
- My? w zasadzie? bo chciałyśmy? ? w chłopaku było coś tak onieśmielającego, że Weronika nie mogła złożyć nawet jednego zdania.
- Przyszłyśmy popatrzeć jak pracuje nasza dzielna policja. ? dokończyła za nią Monika.
- Aha. Niestety nic ciekawego panie nie zobaczą. To co mogłoby być uznane za warte zainteresowania znajduje się za zamkniętymi drzwiami hotelu. ? chłopak cały czas patrzył na Weronikę i mimowolnie się uśmiechał.
Weronika spuściła wzrok delikatnie się rumieniąc. Policjant tak naprawdę nie przypominał jednego z przystojnych aktorów ? odtwórców głównych ról w serialach kryminalnych. Był niezbyt wysoki. Mógł mieć ok. 170-175 cm wzrostu. Kaloryfer na brzuchu był dobrze zabezpieczony warstwą tłuszczu i daleko mu było do figury modela lub kulturysty. Włosy ciemne, krótko obcięte (jak chyba większość mężczyzn w tym zawodzie ? pozostali są łysi). Do tego piwne oczy i rozbrajający uśmiech. Miło się na niego patrzyło.
- Skoro pan tak twierdzi. Szkoda, bo jesteśmy bardzo ciekawe co tam się wydarzyło. Wie pan? ta kobieca wścibskość. ? Monika uśmiechnęła się do chłopaka.
- A ja jestem bardzo ciekawy jak pani ma na imię. Wie pani? zawodowa ciekawość. ? powiedział policjant i spojrzał na Weronikę.
- Weronika. A to Monika. ? dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało i wskazała ręką na przyjaciółkę.
- Łukasz. Bardzo miło mi poznać. Na długo w naszej mieścince? ? chłopak wyglądał na bardzo zainteresowanego Niką.
- To znaczy?.
- Same jeszcze nie wiemy. Wstępnie tylko na kilka dni. Chyba, że wydarzy się coś na tyle interesującego, że postanowimy zostać dłużej. ? Monika wyręczyła przyjaciółkę w odpowiedzi i znacząco popatrzyła zarówno na nią jak i na młodego policjanta.
- Rozumiem. A czy morderstwo nie jest na tyle ciekawą rzeczą żeby zachęcić panie do dłuższego pobytu?
- Chyba raczej zniechęcić. ? Monika zaczęła się śmiać.
- No tak? nie jest to najlepsza reklama dla naszego miasteczka. A tak w ogóle jak paniom się tu podoba? Poznały już panie miasto? Bo jak coś to ja chętnie po pracy mogę robić za przewodnika.
- Wiem pan co? ja to z chęcią poleżę sobie na plaży. Przyjechałam trochę odpocząć. Człowiek się wyrwał na chwilę od męża i dzieciaków to korzysta z każdej wolnej chwili. Ale myślę, że koleżanka będzie bardzo zainteresowana. Ona lubi spacery i poznawanie nowych miejsc. Prawda? ? Monika spojrzała na koleżankę.
- Tak? to znaczy? z chęcią bym poznała lepiej to miasteczko.
- Czyli jesteśmy umówieni. ? Łukasz nie krył radości. ? Gdzie pani mieszka?
- W pensjonacie u pani Irenki, na Sztormowej 16.
- Czy jeśli przyjadę o 20? czy to nie będzie zbyt późno?
- Nie. Mi pasuje. ? odpowiedziała Weronika trochę zaskoczona tempem rozwoju znajomości.
- W takim razie jesteśmy umówieni. A teraz przepraszam ale muszę wracać do pracy. ? chłopak uśmiechnął się i poszedł w stronę hotelu.
- Co to było?! ? Weronika wyglądała na zdezorientowaną.
- Jak to co? Umówiłam cię na randkę. Tylko dlaczego ja to zrobiłam? Gdzie się podziała twoja flirciarska natura? Halo! Weronika czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- Tak? słucham. Zamyśliłam się troszeczkę.
- Widzę właśnie. ? Monika znowu się uśmiechnęła. ? Wpadł Ci w oko, co?
- Nie. W ogóle. Wcale nie jest przystojny. Tyle, że jest wygadany. Ale to pewnie nabywa się w trakcie tej pracy. I pewnie zagaduje tak do każdej turystki. Podrywacz jeden!
- Czyli wpadł ci w oko. Gdyby tak nie było to byś wiedziała co powiedzieć a nie stała jak ta gapa. I nie byłabyś zazdrosna o inne turystki.
- Nieprawda. Spotkam się z nim tylko dlatego, że chcemy się dowiedzieć czegoś więcej o tym całym zabójstwie.
- Ok. Skoro tak twierdzisz. ? A ja i tak swoje wiem.

Weronika całe popołudnie przeszukiwała walizkę w poszukiwaniu odpowiedniego stroju. Biegała w tą i z powrotem bez celu i sensu.
- Spodnie czy sukienka? Trampki, szpilki czy japonki? Gdzie będzie chciał mnie zabrać? Do jakiejś przytulnej knajpki czy może na plażę? A może on jest zboczeńcem, który wywiezie mnie gdzieś do lasu, zabije a później moje zwłoki przywiąże do drzewa i zostawi na pożarcie dzikim zwierzętom?! Albo zaprosi do siebie, a tam upije albo da mi jakieś prochy i wykorzysta. Matko! Na co ja się zgodziłam?
- Wyluzuj. Oglądasz za dużo kryminałów. On wyglądał na całkiem miłego chłopaka. No i pracuje w policji. ? Monika leżała na łóżku koleżanki i ze spokojem czytała jakieś romansidło.
- Aha. A oglądałaś ?Dextera?? On też pracował w policji. Specjalista od krwi. Pomagał łapać zbrodniarzy. A jaka była jego druga natura? W wolnych chwilach zabijał ?tych złych?. I czerpał z tego ogromną przyjemność.
- Ale ty nie jesteś ?ta zła?.
- A może Łukasz w wolnych chwilach zabija naiwne blondynki.
- No pewnie. A później je skalpuje. A ich włosy wiesza sobie nad stołem, żeby dobrze je widzieć gdy wyżera wnętrzności na wpół żywym kobietom.
- Przestań wariatko! Bo naprawdę za chwilę spanikuję i nigdzie nie pójdę.

O 19.30 Weronika siedziała jak na szpilkach gotowa do spotkania. Zdecydowała się ubrać w coś bardzo neutralnego. Granatowe spodnie, które ładnie opinały jej zgrabne pośladki i nogi. Do tego pomarańczowa koszulka na krótki rękaw, która sięgała trochę za pupę. Krótka jeansowa kurteczka i jasne buty do łydek ładnie podkreślały całość. Na twarzy delikatny makijaż. Jasne delikatnie falowane włosy miękko opadały na ramiona.
Minuty dłużyły się niemiłosiernie. Dziewczyna co chwila zerkała na zegarek z nadzieją, że tym razem wskaże on 20. Niestety czas jakby stanął w miejscu.
- Przestań już tak patrzeć na zegarek. Jak przyjedzie to będzie. ? Monikę bawiło trochę zdenerwowanie koleżanki.
- Ale miał być o 20.
- Dokładnie. O 20. A jest?
- 19.35?
- Brawo. Więc ma jeszcze jakieś 25 minut. Daj mu czas. Jak powiedział, że przyjedzie to na 90 % przyjedzie.
- Jak to na 90 %?!
- 10 % to wypadki losowe. No wiesz? zepsute auto, nagły wypadek w pracy i takie tam.
- Albo dziewczyna, która właśnie do niego zadzwoniła, że czeka z kolacją.
- Skąd ten pesymizm? Zresztą nikt ci nie każe układać sobie z nim życia. Poflirtujecie trochę, dowiesz się najważniejszych informacji, rozwiążemy super tajną zagadkę a później każde z was znowu zajmie się swoim życiem.
W tym momencie do pokoju zapukała pani Irenka.
- Proszę. ? odpowiedział zgrany duet.
- Przepraszam, że przeszkadzam dziewczęta ale jakiś miły chłopiec przyszedł do ciebie. ? pani Irenka spojrzała na Weronikę.
- O matko! To już? Przecież miał być o 20.
- Jak ci dogodzić? Jeszcze 3 minuty temu marudziłaś, że go nie ma. A teraz źle, że przyjechał. Ech?
Łukasz stał przy drzwiach wejściowych. W cywilnym ubraniu wyglądał trochę inaczej, młodziej. Uśmiechnął się na widok Weroniki.
- Witam. ? przywitał się i od razu próbował cmoknąć dziewczynę w policzek.
- Dzień dobry. ? Weronika próbowała zrobić unik przed całusem. Niestety wyszło jej to tak nieudolnie, że dotknęła ust chłopaka, co strasznie ją zawstydziło.
- Liczyłem tylko na buziaka w policzek, więc jestem bardzo mile zaskoczony tym co dostałem. ? Łukasz oczywiście nie mógł przemilczeć tego zdarzenia czym jeszcze bardziej zawstydził Weronikę.
Monika wraz z panią Irenką pomachały dziewczynie próbując dodać jej tym otuchy. Weronika odmachała i zniknęła za drzwiami.
- To gdzie ruszamy? ? zapytał Łukasz.
- Myślałam, że ty masz pomysł na to gdzie mnie zabrać. W końcu miałeś robić za przewodnika.
- Owszem? Ale nie wiem co już widziałaś.
- A może by tak? hotel ?Panorama?? ? Weronika nie zapomniała jaki jest główny cel ?randki?.
- Hotel? A dlaczego akurat ten? Jest jeszcze kilka miłych hoteli jeśli chcesz mnie tam zabrać. ? chłopak doskonale zdawał sobie sprawę w jakim celu Weronika mówiła o ?Panoramie?, jednak próbował sprowadzić rozmowę na bardziej erotyczny tor.
- Nie wiem o czym ty sobie pomyślałeś w tym momencie. Ja tylko chciałam zobaczyć to słynne miejsce zbrodni z bliska. ? Weronika była trochę urażona żartem chłopaka.
- Ok. Nie denerwuj się tak. Jestem tylko facetem. To była niestety pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy gdy zaproponowałaś hotel. Wybacz.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń

Bardzo ciekawe, a jaki jest dalszy ciąg smile? Albo zdradź chociaż kto zabił Sylwię ...

3

Odp: Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń

Przeczytałam do końca i jestem pod wrażeniem! Baaardzo wciągające, dlatego z niecierpliwością czekam na dalszą część smile

4

Odp: Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń

Nie przeczytałam całości, ale mam dwie uwagi:

1. Interpunkcja!!

2. Popatrz na ten fragment:

Porwanie. Morderstwo. Sylwia nie żyje? Matko. Nie żebym jakoś strasznie przeżywała jej śmierć ale? dziwne to wszystko. Telefon. Gdzie jest mój telefon?
Weronika jak oparzona zerwała się z krzesła i pobiegła do swojego pokoju.

Masz tu dwie kategorie narratora - pierwszoosobowego najpierw, a potem trzecioosobowego.
Radziłabym to zmienić, na przykład tak:

Porwanie. Morderstwo. Sylwia nie żyje?  Nie żeby jakoś strasznie przeżywała jej śmierć,ale? dziwne to wszystko. Telefon. Gdzie jest telefon? (narrator jest wszystkowiedzący, ale trzecioosobowy)
Weronika jak oparzona zerwała się z krzesła i pobiegła do swojego pokoju.

W innych miejscach tez występuje ta niejednolitość narratora.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Początek kryminału z wątkiem miłosnym i odrobiną humoru - oceń

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024