Witam, otóż chciałam się dowiedzieć jak to jest z waszymi partnerami życiowymi ?
Skąd wiedziałyście, że to ten ? Czy to było tak, że po prostu byliście przyzwyczajeni do siebie i dlatego wzięliście ślub ? Moje wątpliwości na ten temat wywodzą się z tego, że moja ciotka po parunastu latach małżeństwa znalazła sobie innego, powiedziała, że wyszła za niego z rozsądku bo myślała, że się ustatkuje gdy przyjdą na świat dzieci a tu nagle.. nie wyszło. Dlatego skąd wiedziałyście że to ten jedyny, ten na całe życie ?
Ja wiedziałem. Byłem przekonany na 1000% i dalej jestem tyle że ona już nie. Po 13 latach wspólnego życia za 2 tygodnie 1 sprawa rozwodowa. Nie przewidzisz.....
Ja wiedziałem. Byłem przekonany na 1000% i dalej jestem tyle że ona już nie. Po 13 latach wspólnego życia za 2 tygodnie 1 sprawa rozwodowa. Nie przewidzisz.....
Chyba nie wiadomo. Jedyna para, ktora znam i ktora naprawde byla sobie przeznaczona to moi dziadkowie. Nigdy wiecej juz nigdzie nie spotkalam takiej milosci. A teraz bedac w zwiazku ze swoim chlopakiem stwierdzam, ze milosc a malzenstwo to dwie rozne sprawy. Bylabym gotowa zostac z nim do tzw "konca" ale nie dlatego, ze on to TEN JEDYNY. Po prostu jest nam razem dobrze, rozumiemy sie i dobrze znamy. Chyba o to w malzenstwie chodzi.
Chociaz nie wiem..
Kiedyś rozmawiałam z księdzem na właśnie takie tematy i on powiedział, że każdy człowiek gdzieś tam na świecie ma swoją drugą połówkę i prędzej czy później oni się odnajdą i będą razem ale skoro człowiek ma też wolną wolę to co decyduje o tym kogo wybieramy na męża/żone ? Nasze serce, rozum, wolna wola czy przeznaczenie ??
6 2012-08-03 21:34:14 Ostatnio edytowany przez manda26 (2012-08-03 21:37:42)
Każdy ma na świecie gdzieś tą swoją drugą połówkę?O co z tymi,ktorzy do końca życia pozostają sami?Są tacy,wiec nie wszystkim jednak jest pisana ta druga połówka.
A tam, druga polowke. To sciema. Gdyby tak bylo to moja polowka moglaby rownie dobrze byc w Chinach albo Tunezji. Nie da sie wszystkich sprawdzic
wiec sie bierze takiego, ktory najbardziej pasuje i spelnia oczekiwania. Ja tak mysle.
Byłam pewna, że z exem będę zawsze. Ale... Pojawiały się czasem wątpliwości. Po 20 latach rozwód.
W takim razie jesteśmy z kimś dlatego, że nam się podoba i do nas pasuje? A co jeśli po załóżmy 5 latach małżeństwa spodoba nam się ktoś inny i też będzie do nas pasował i w ogóle będziemy się razem dogadywać to co wtedy? Mąż pójdzie w odstawkę?
Kiedyś rozmawiałam z księdzem na właśnie takie tematy i on powiedział, że każdy człowiek gdzieś tam na świecie ma swoją drugą połówkę i prędzej czy później oni się odnajdą i będą razem ale skoro człowiek ma też wolną wolę to co decyduje o tym kogo wybieramy na męża/żone ? Nasze serce, rozum, wolna wola czy przeznaczenie ??
Rozumiem, ze ksiadz ma juz na plebanii swoja druga polowke?
Gadaj o rodzinie z facetem, ktory nie moze jej miec... Z zakonnicami o orgazmach tez rozmawiasz? ;p
Nic nigdy nie wiadomo, czasem ludzie którzy się kochali nagle się rozstają.
Po prostu gdy z kimś jesteśmy kierujemy się zazwyczaj miłością i jeżeli ona będzie między ludźmi to związek trwa, a gdy wygaśnie z jednej strony to niestety wszystko się rozpada. Trzeba wierzyć w to, że będzie trwać.
Ja bardziej zastanawiam sie nad tym, dlaczego ludzie przestają kochać?
Moja droga, takie rzeczy się wie dopiero po pogrzebie jednej z osób w parze.
13 2012-08-04 01:07:05 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2012-08-04 01:07:56)
Hmm... też myślałam że to było na zawsze. I z mojej strony chyba na zawsze będzie, taka miłość prawdziwa, czysta, widząca wady i zalety. Minęły dwa lata a ja coś do tego człowieka czuję nadal. Z rozstaniem się pogodziłam, kontakt mamy sporadyczny, 2 związki kolejne juz za mną a mimo to, myślami wracam do niego. Tak musi być. Nie wierzę w taką miłość spełnioną, która nigdy nie wygasa. Po jakimś czasie staje sie monotonna, zmienia charakter, intensywność. DLatego za męża wezmę tego, którego poznam z wadami i zaletami i będąc świadoma przemijalności uczuć, szczególnie tych górnolotnych, z pełną akceptacją tego jaki jest on, jaka jestem ja, jacy jesteśmy my razem i my osobno, będę mogła powiedzieć, że się nie pozabijamy. Że będziemy potrafili sie pokłócić i pogodzić, pójść razem na spacer gdy już dzieci wyfruną z rodzinnego gniazdka i podyskutować o przyszłości nie rzucając w siebie nożami. Ot taka spokojna starosc;)
Nigdy nie ma pewności. Ale zawsze warto myśleć że to ten na całe życie bo wariowanie że "i tak pewnie się rozejdziemy" też jest bez sensu. W coś wierzyć trzeba. Ja jestem przed ślubem ale z moim partnerem znam się 7 lat. I.. poprostu wiem, że ślubu chcę (musimy odczekac jeszcze, wiadomo, kasa). Mogę na nim polegać, z nim mi lepiej niż bez niego, rozumiemy się bez słów. Ot jakieś takie uparte przyciąganie. Spodziewamy się dziecka (już mojego drugiego) i nie odczuwam lęku na myśl, że całe życie być może przeżyjemy razem, że już nie będę miała nikogo innego. To chyba tak w skrócie taka definicja tej pewności...
W takim razie jesteśmy z kimś dlatego, że nam się podoba i do nas pasuje? A co jeśli po załóżmy 5 latach małżeństwa spodoba nam się ktoś inny i też będzie do nas pasował i w ogóle będziemy się razem dogadywać to co wtedy? Mąż pójdzie w odstawkę?
Wlasnie nie. Podobac mi sie moze wielu, ale wiem, ze nikt inny nie bedzie mnie tak dobrze rozumial, jak moj obecny facet. Ma do mnie naprawde anielska cierpliwosc, zna moje jazdy i wydaje mi sie ze inny, "nowy" nie umialby tak dobrze reagowac na moje humorki. Dlatego to kwestia wyboru. Wybieram tego, z ktorym mi najlepiej ![]()
Ja żeby sobie odpowiedzieć na takie pytanie myślałam długo..
Pytałam się sama siebie jakie byłoby moje życie bez niego? Co wniósł do życia mojego i swojego?
I wiem, że straciłabym przyjaciela, z którym zawsze mogę o wszystkim pogadać. Z którym kocham spędzać czas, z którym wymieniam poglądy, nigdy się nie kłócę, który mnie rozumie z zrobi wszystko, żeby poprawić mi humor jak jest smutno. Wiem, że nie będę się z nim nudzić, nie będzie monotonii, mamy wiele szalonych pomysłów i wiele wpadek z których później się śmiejemy. Gdyby jego zabrakło poczułabym się niekompletna..
Nigdy nie miałam wątpliwości w związku, nigdy nie żałowałam.
No i wiem, że nikt nie jest w stanie ze mną wytrzymać jak on! Wiem, że jesteśmy dla siebie stworzeni ![]()
W takim razie po co robić huczne wesele jak to robią niektórzy jak można żyć na "kocią łapę" i potem w razie jakby spodobałby się nam inny można zostawić partnera i żyć z nowym, obejdzie się bez rozwodu i takiego zamieszania. Szczerze too gdyby ktoś mi miesiąc temu powiedział, że moja ciotka, którą uważałam może nie za ideał ale za osobę szanującą się, która ma wszystko kochającą rodzine, dzieci, rodziców nie uwierzyłabym w to i pewnie wyśmiałabym tą osobą a tu nagle okazuje się, że to trwa 2 lata.. Wygląda to tak, że po czasie wierność staje się nudna.. A co np z dziećmi ? W jakim świetle kobieta, która zdradza męża widzi w tym wszystkim dzieci? Dzieci, które wychowane są załóżmy na wsi jak one się pogodzą z tym, że przeprowadzają się do miasta i mają nagle nowego tatusia nowych znajomych, nowa szkoła. Czy kobieta, która zdradza widzi w ogóle w tym wszystkim swoje dzieci ??
To się po prostu czuje. Mojego ex nigdy nie traktowałam jak kogoś na stałe- wiedziałam, że to się skończy razem z liceum. Przy obecnym to zupełnie coś innego. Od pierwszych rozmów wiedziałam, że to ktoś dla mnie, a z czasem tylko się w tym upewniam i nikogo innego już nie chcę:)
To się po prostu czuje. Mojego ex nigdy nie traktowałam jak kogoś na stałe- wiedziałam, że to się skończy razem z liceum. Przy obecnym to zupełnie coś innego. Od pierwszych rozmów wiedziałam, że to ktoś dla mnie, a z czasem tylko się w tym upewniam i nikogo innego już nie chcę:)
A ile jesteście razem? A nie masz czasami takich myśli, że z innym było by Ci lepiej ?