Długo się zastanawiałam czy tu napisać,ale może mi ktoś przemówi do rozsądku. Mam 24 lata pracuję na stanowisku w księgowości(od kilku lat) jestem na ostatnim roku studiów Finanse i Rachunkowość(zaocznie mgr), robiłam strasznie dużo kursów min. prawo jazdy, angielski, kursy księgowe (nie pisze aby się chwalić proszę czytać dalej). Byłam z świetnym niby facetem 5 miesięcy. Na początku starał się o mnie pisał po 50 smsów dziennie kiedy ja w pracy z bramki sms odpisywałam na każdego. Było bajkowo, słodko, nie pozwalał mi o sobie zapomnieć ani sekundy i ja odwzajemniłam. Taka słodka miłość po ciężkich wcześniej związkach i zdradach aż do momentu mojej choroby. Zachorowałam na nieuleczaną chorobę która odebrała mi bardzo wiele jak pisałam powyżej to zabrała mi wszystko prace szanse na prawko itd. Na początku mojej choroby wyglądałam okropnie ale "on" był przy mnie prowadził do lekarzy(nie mieszkam w rodzinnym mieście jestem samodzielna) spał u mnie abym nie była sama. No i pierwszy wstrząs karetka pogotowia i szpital on jako pierwszy był w szpitalu u mnie. popadłam w głęboką depresje leżałam i płakałam 3 dni i tez był przy mnie. Przez moje podobno zachowanie (że kazałam mu tylko przynieś, podaj, pozamiataj) zostawił mnie samą w szpitalu, leżałam pierwszy raz w szpitalu 2 tyg. i w pierwszym tyg był a na drugi wyjechał i powiedział że to koniec i nie wytrzyma tego. Przepraszałam go cały tydzien pisałam do niego słodkie smsy itd. wyprosiłam go i wrócił bo powiedział że "jest we mnie zauroczony i strasznie przezywa moją chorobę". Potem strasznie się starałam o niego i cieszył się, ale już zaczął mnie rozczarowywać. jestem chora ale po mnie tego nie widać biorę chemie, ale mam włosy itd. Prawie jak zdrowa się zachowuje i wyglądam, ale już nie chciał mnie nigdzie zabierać ani poznawać moich znajomych ani mnie zapoznać z jego. Choć wiem że opowiadał o mnie mamie i przyjacielowi. siedzieliśmy tylko u mnie w pokoju bo nawet do siebie mnie nie chciał zabrać. Był nadal czuły i super tylko ja mu ciągle mówiłam ze dziwnie się zachowuje i się czepiałam. Było pozornie wspaniale bo jak pisaliśmy to się kłóciliśmy a na żywo to znów bajka powracała. Choć bardzo mało mi czasu poświęcał bo niby praca, ale ja pracowałam studiowałam robiłam kursy i co 2 dzień widzieliśmy się, jak on zaczął prace po studiach dziennych tylko prace to już czasu nie miał ;/. Ja ciągle choruje i wracam do szpitala i raz poprosiłam go aby w niedziele w dzień wolny pomógł mi się zebrać do szpitala a on zapomniał i nie odbierał tel. poszłam sama. Kiedy go zaprosiłam do siebie na wesele to odmówił i pojechał na koncert więc poszłam z kolegą. Chciałam, aby wpadł na impreze do moich znajomych to odmówił nadal mówiąc że mu zależny na mnie. Mówiłam o wycieczce to mówił ze wolnego nie dostanie. Nadal mnie przepraszał mówił że mu zależy. Aha i jestem w nim zabójczo zakochana, a on że "dopiero rodzi się w nim uczucie i zależy mu". Wkońcu zdenerwowałam się i napisałam mu że chyba chce zerwać a on że spotkajmy się, wiec spotkaliśmy się i powiedział że mu już nie zależy i że to koniec, ale bardzo chce ze mną utrzymywać kontakt i czuje że kiedyś wrócimy do siebie. Ja nie uznaje kolegowania się z bylym i mówiłam ze jedynie mogę zrobić wyjątek dla niego ze jak zechce wrócić to niech napisze a tak zero kontaktu i zgodził się ucieszony. Po 4 dniach nie wytrzymałam jestem strasznie zakochana mimo wszystko napisałam do niego i spytałam czy juz jest gotowy wrócić a ten że "niestety nie" i zaczęło się moje proszenie. Błaźniłam się pisałam dzwoniłam prosiłam nawet powiedziałam że w chorobie go strasznie potrzebuję, a on wyśmiał mnie i powiedział że jestem żałosna. Miesiąc czasu prosiłam go a on nic potem jak napisałam że "przepraszam chce chociaż znajomości z Tobą" odrazu przeprosił mnie i przystał nawet pisał ze mną, ale mówił ze już nigdy nie będziemy razem nawet jak się spotkamy (co on na początku chciał się widywać po zerwaniu a ja nie) a teraz znów zeszłam na temat tego że chciałabym wrócić i że pamiętam jak mówił że coś czuje do mnie, a on że nigdy do mnie nic nie czuł był ze mną dla sexu i pomagał czasem jako koleżance (chociaż zdradzać go nie mogłam i dopytywał sie czy jestem wierna) chciałam chociaż pogadać o rozstaniu bo nic mi nie wytłumaczył a on że nie chce mnie widzieć i że jestem psychopatką. Wariuję wiec potrzebuję aby ktoś mi przemówił co mam robić???
gosiek, dbaj o siebie, zdrowiej
odpuść faceta'może twoja choroba go przerosła, może nie dorósł
może twoja choroba za wczęsnie wymusiła na nim pełne zaangazowanie, na które nie był gotów
a może to niedojrzały gówniarz, który nie wie czego cche?
nie proś, nie błaźnij się, w mojej ocenie dał mi bardzo do zrozumienia, że nie jest zainteresowany związkiem z tobą
gosiek, dbaj o siebie, zdrowiej
odpuść faceta'może twoja choroba go przerosła, może nie dorósłmoże twoja choroba za wczęsnie wymusiła na nim pełne zaangazowanie, na które nie był gotów
a może to niedojrzały gówniarz, który nie wie czego cche?nie proś, nie błaźnij się, w mojej ocenie dał mi bardzo do zrozumienia, że nie jest zainteresowany związkiem z tobą
nie jest to proste.... ciągle myślę o nim i czuję że szybko mi to nie przejdzie ;/ na zewnątrz wszystkim pokazuje że już go zlekceważyłam, ale w środku mnie rozdziera, były tak piękne chwile 5 msc nie jest się z osobą która jest ci kompletnie obojętna ale też nie jest to pewnie na cale życie bo to tylko 5 msc - nie za długo nie za krótko w środku czuję że ma o cos żal do mnie i jednak chciały być ze mną. ;(
4 2012-08-03 14:37:34 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-08-03 14:54:41)
o co ma żal? jesli facet, z którym byłaś pięc miesięcy nie potrafi wyrazić "o co " ma żal, to jaki związek z nim zbudujesz?
po drugie - cudowne pięc miesięcy -rozumiem, ja spędziłam z moim mężem cudowne 12 lat.. jak wspominam, to łezka mi się w oku kręci.. ale to se ne wrati.....
pewnie, że to potrwa, pewnie, że będzie ci cięzko
ale co zrobisz...będziesz błagać? o uczucie, zainteresowanie?
będziesz się płąszczyć i prosic o ochłapy z pańskiego stołu uwagi i zainteresowania??
a jak juz on łaskawie po głowce pogłaszce - to w konsekwencji będziesz miała problem ze swoją samooceną - jak mogłam się zgodzić na takie kompromisy - chciałam, aby ktoś mnie kochał.. a nie nade mną panował...
i trochę analizy - wybacz, że bez czystych cytatów...
quote]Aha i jestem w nim zabójczo zakochana, a on że "dopiero rodzi się w nim uczucie i zależy mu". [quote
czyli ty mówisz, kocham kocham, zrobię dla cienie wszystko a on,, och a ja czuję, że ztego może cos mogłoby być, na razie nie naciskaj, ale mi zalezy....
quote]Wkońcu zdenerwowałam się i napisałam mu że chyba chce zerwać a on że spotkajmy się, wiec spotkaliśmy się i powiedział że mu już nie zależy i że to koniec, ale bardzo chce ze mną utrzymywać kontakt i czuje że kiedyś wrócimy do siebie. [quote
więc nie zalezy mi, ale dupa jesteś fajna i może kiedys jeszcze będe miał chęć cię przelecieć...
quote]Ja nie uznaje kolegowania się z bylym i mówiłam ze jedynie mogę zrobić wyjątek dla niego ze jak zechce wrócić to niech napisze a tak zero kontaktu i zgodził się ucieszony.[quote
więc powiedziałaś- ok, nie chcesz mnie teraz, to sie nie znamy, ale jak cie przypili i będziesz miał ochote, abysmy zachowywali sie jak prawdziwa para - to zadzwoń wtedy. więc on ucieszony czmychnał z twojego zycia... a jak go przypili zadzwoni... jak rozumiem, przez cztery dni nie przypiliło, więc ty się skontaktowałaś
quote]Po 4 dniach nie wytrzymałam jestem strasznie zakochana mimo wszystko napisałam do niego i spytałam czy juz jest gotowy wrócić a ten że "niestety nie" i zaczęło się moje proszenie. Błaźniłam się pisałam dzwoniłam prosiłam nawet powiedziałam że w chorobie go strasznie potrzebuję, a on wyśmiał mnie i powiedział że jestem żałosna. [quote
powiedział, że jesteś żałosna, powiedział, po czterech dniach, że niestety nie jest gotowy wrócić, wysmiał cię
quote]Miesiąc czasu prosiłam go a on nic potem jak napisałam że "przepraszam chce chociaż znajomości z Tobą" odrazu przeprosił mnie i przystał nawet pisał ze mną, ale mówił ze już nigdy nie będziemy razem nawet jak się spotkamy (co on na początku chciał się widywać po zerwaniu a ja nie) a teraz znów zeszłam na temat tego że chciałabym wrócić i że pamiętam jak mówił że coś czuje do mnie, a on że nigdy do mnie nic nie czuł był ze mną dla sexu i pomagał czasem jako koleżance (chociaż zdradzać go nie mogłam i dopytywał sie czy jestem wierna) chciałam chociaż pogadać o rozstaniu bo nic mi nie wytłumaczył a on że nie chce mnie widzieć i że jestem psychopatką. Wariuję wiec potrzebuję aby ktoś mi przemówił co mam robić???[quote
znajomośc tak, bez widywania się, jestes psychopatką był z tobą dla seksu
a ty piszesz, że w głębi czujesz, że on ma o coś zał i naprawdę chce być z tobą....
no gdzie? w którym momencie?
kurczę albo ciężko mi uwierzyć w tą prawdę, albo źle napisałam lub źle to zinterpretowałaś. Chciałabym przestać tak myśleć ale czasem jak mnie przeprasza, albo pisze to często przeczy sam sobie pisze złośliwości przeprasza i potem pisze prawdę jaka chce znać. Wiem że rozum mi odjęło i kieruje się tylko ślepo emocjami, ale nie potrafię inaczej psycholog kazała mi wytłumaczyć mu co czuję zostawić ta wiadomość ze względu na moją ciężką sytuację i poczekać co napisze i dostosować się jeśli znów napisze koniec.