Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Witam,

jestem bardzo ciekawy Waszej opinii na temat mojej historii, która właściwie jeszcze nie jest historią a rozgrywa się do dnia dzisiejszego. Spojrzenie ludzi z boku może mi pomóc a jednocześnie nie chcę angażować w to moich znajomych bo nie chcę im "ryć czaszki" moimi problemami nauczony doświadczeniem, że nie zawsze jest to dobre. Ale do rzeczy.

Związek zaczął się typowo. Poznaliśmy się w młodym wieku 17-18 lat. Miłość wybuchła jak wulkan i taka była przez kilka lat. Minęło ich 8, lecz od 6 roku coś jakby zaczęło grać nie tak jak powinno. Ona namawiała mnie do zmiany moich przyzwyczajeń życiowych (wiem, że dla mojego dobra) i narzekała, że nie wychodzimy nigdzie, nie wyjeżdżamy i ja chodzę spać w dzień i tym podobne. Mi na tym etapie też jakby nie do konca zależało. Tzn. chciałem z nią być i doceniałem to, że jesteśmy razem ale jednocześnie chyba zbyt łatwo uwierzyłem, że ona bedzie zawsze niezależnie od tego co zrobię i jaki będę. Ona mnie kochała na tym etapie a ja zacząłem myśleć, że może to nie jest jeszcze to, że może czeka mnie coś lepszego, innego. Było między nami dużo różnic. Ja zacząłęm angażować się coraz mniej. W pewnym momencie ona zdecydowała się, że zostawi mnie. Zareagowałem na to bez bardzo dużych emocji ponieważ myslałem, że zaraz się opamięta i zobaczy kogo straciła i bedzie chciała wrócić. Ona zakomunikowała mi po kilkunastu dniach, że chyba znalazła kogoś innego i że nie chce wracać do starego układu. Ja oczywiście wtedy poczułem uderzenie młotkiem z głowę i zacząłem doceniać to co mogę za chwilę stracić. Zacząłem się o nią znów bardzo starać. Ona jednak mówiła że potrzebuje czasu, że musi się zastanowić i że z tym koleżką jeszcze nic nie zaszło oprócz całowania.Poczułem, że chcę do niej wrócić. A może poczułem, że ktoś chce mi ją zabrać i, że może być szczęśliwa beze mnie z kimś innym.  Po kilku tygodniach takiego układu (że ona mnie jeszcze cały czas kocha ale ja byłem taki a nie inny to ona się teraz musi dobrze zastanowić) pojechałem do niej rano do mieszkania żeby się pożegnać i zastałem tego koleżkę u niej w domu na śniadaniu. Odwróciłem sie na pięcie i chciałem wyjść a ona rzuciła mi się na szyję i powiedziała, że ona nie chce mieć nic wspólnego z tym kolesiem, kazała mu się wynosić i że będzie mnie przepraszała do konca życia ale nie chce z nim być.  Wróciliśmy do siebie. Ja na początku miałem bardzo ciężko żeby móc jej zaufać, że ten koleś już nic dla niej nie znaczy. Ale udało się, po kilku miesiącach znów było cudownie. Byłem zadowolony, że o nią walczyłem i że udało mi się ją odzyskać. Żyliśmy znów razem....

Akt 2

Minęło kilkanaście miesięcy. Znów do naszego związku zaczął wkradać się smród w postaci małego zaangażowania z mojej strony. Był to już moment kiedy powinienem się z nią zaręczyć i wziąć ślub i pewnie wtedy nie nastąpił by 3 akt tej opowieści. Ale nastąpił. Wróciły stare dzieje i stare przyzwyczajenia. Pracowaliśmy już oboje więc nie mieliśmy dla siebie już tyle czasu i nasze spotkania konczyły się bardzo często tym, że ja zmeczony po pracy podczas wieczornego filmu zasypiałem. Ona miała żal, że nie wychodzimy, że się nie staram. Ja z kolei zacząłem się zastanawiać czy to jest na pewno to. No i nastąpił akt 2 czyli dzień w którym powiedziałem jej że nie chce mi się już starać. Było to nasze 2 rozstanie tym razem z mojej strony. Ale rozstanie to nie było modelowym przykładem rozstania. Mianowicie pozostawaliśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Rozmawialiśmy jakby nigdy nic. Wiedzieliśmy cały czas co się dzieje u drugiej osoby i rozmawialiśmy o swoich problemach. Kilka razy się spotkaliśmy i przespaliśmy ze sobą. Ja nie szukałem innej partnerki bo jakby emocjonalnie dalej tkwiliśmy w tym związku. Z drugiej strony nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać o możliwość powrotu do siebie i żadne z nas tego nie proponowało. Ona wyprowadziła się do innego miasta i zaczęła studiować daleko. I tu rozpoczyna się wstęp do aktu 3. Pewnego dnia (minął już prawie rok od rozstania) ona zadzowniła do mnie i oznajmiła, że chciała by ograniczyć nasze kontakty ponieważ poznała kogoś i mimo że się to dopiero rodzi to chciała by iść dalej. Grupa znajomych wsród których się obraca naciskała na nią, żeby ją zeswatać z tym kolesiem. Ja wtedy postanowiłem się spotkać i spróbować z nią pogadać na ile jest to silne. Miałem cichą nadzieję, że wspólnie spędzone lata i nasze wspomnienia oraz to, że de facto pozostawaliśmy emocjonalnie związani pozwoli nam jeszcze raz spróbować. Skontaktowałem się z nią, spotkałem. Ona powiedziała, że ja ją rok temu zostawiłem, że ona bardzo cierpiała (z czego ja za bardzo nie zdawałem sobie sprawy bo mi o tym nie mówiła) i że ona już poszła krok dalej i de facto nie chce już tego dalej ciągnąć. Jednocześnie komunikując mi to podczas tego spotkania patrzyła na mnie mówiąc ile to ja mam pozytywnych cech, o których ona nie może zapomnieć i ile ja dla niej znaczę i oczywiście przytulała się i płakała mówiac, że jestem najważniejszy w jej życiu i zawsze będę i że nie przestała mnie kochać.

Akt 3

Sytuacja na dzień dzisiejszy wygląda w ten sposób, że ja starałem się ją przekonać, żeby do mnie wróciła. Prosiłem o jeszcze jedną szansę i ona mi furtki przed nosem nie zamknęła bo inaczej nie chciała by się ze mną spotykać i rozmawiać. Ja spróbowałem zerwać z nią kontakt na kilanaście dni to zaczęła pisać czy wszystko u mnie w porządku, że ona się martwi. Po tym czasie mogliśmy sie spotkać jeszcze kilkanaście razy. Oczywiście za każdym razem było przytulanie, miłe wspomnienia, całowanie a kilka dni temu nawet się przespaliśmy ze sobą. Spotykamy się na spacery i rozmawiamy. Nadchodzi taki moment, że zaczynamy wspominać, wtedy ona mnie łapie za rękę, zaczyna płakać i przytula się mocno. Jednocześnie wiem, że pozostaje w ciągłym (kilka razy dziennie) kontakcie telefonicznym z tym gościem (on mieszka 300 km stąd). Są jednak na etapie zaangażowania (tzn. ona twierdzi że z nim nie spała ale na 100% chodzenie za rekę, przytulanie, całowanie, rozmowy godzinami i tęskne smsy). Jednocześnie spotyka się ze mną i przytula się do mnie i pisze smsy, że tęskni i kocha też do mnie. Ja w tym momencie czuje się słabo bo jak mogę się czuć kiedy np. podczas spaceru dzwoni ten koleś i ona z nim 15 minut rozmawia flirtując. Następnie wieczór dobiega końca my się czule żegnamy a ona na dobranoc dzwoni jeszcze do niego. Kilka dni temu zakomunikowała mi, że on przyjeżdża do niej na weekend. Wiem to, że spędzą ze sobą czułe momenty i dlatego zdecydowałem się wyjechać z miasta na czas jego pobytu bo by mnie to zżarło psychicznie. Teraz zastanawiam się czy ja powinienem jeszcze dalej o nią walczyć czy już sobie darować bo ona teraz ma idealną sytuacje. Jest jakby z 2 na raz. Ze mną z tzw. sentymentu a z nim tworzy coś nowego. Prawdopodobnie chciała by sprawdzić czy jej z nim wyjdzie a potem jeżeli nie to mieć u mnie otwartą furtkę. Bo mnie zna wie czogo się spodziewać a dodatkowo koleś jest od niej kilka lat starszy i przerobił już w życiu kilkanaście kobiet. Rozum podpowiada mi, żeby się wycofać i dać jej żyć ale jednoczesnie nie mogę darować sobie wspólnych 8 lat i tylu pięknych chwil razem spędzonych. Nie mogę przejść obok tego obojętnie. Mam jednak świadomość, że rok temu spieprzyłem sprawę. Może lepiej bedzie dać jej żyć. Dzisiaj ja siedzę na wujeździe bo wiem że jutro przybędzie ten koleś i będzie u niej przez weekend. Mimo tego, że powiedziała że musi upłynąć wiele czasu zanim się prześpi z kimś innym nie mogę odepchnąć od siebie myśli że się to stanie w ten weekend a potem jak się spotkamy po weekendzie to ona powie, że nic się nie stało i zabawa zacznie się od początku. Ja bedę się starał i próbował żeby ona do mnie wróciła a ona będzie mi mówiła, że potrzebuje czasu bo została przeze mnie zraniona i będzie dalej rozwijała tamtem związek. Sytuacja mocno dramatyczna i nie wiem czy główny bohater ma jakiś sensowny wybór (czytaj Ja). Staranie się o kogoś w momencie gdy ta druga osoba już kogoś ma jest bardzo trudne. Jednocześnie jej dawanie mi nadziei jest też nie do konca w porządku ale może wynika tylko z przyzwyczajenia.... Nie wiem co o tym myśleć. Dziś 27 lat na karku a sytuacja skomplikowana jak w jakimś porządnym dramacie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

No cóż, sam dobrze wiesz, że się nie popisałeś. Teraz dla niej ta sytuacja jest idealna, ale nie zdrowa. Puść ją wolno i daj sobie spokój, albo ZMIEŃ SIĘ, a nie tylko o tym mów i żyjcie razem długo i szczęśliwie smile

3

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Myślę, że sam nie wiesz czego chcesz, albo ci na niej zalezy albo nie. Jesli tak to kup pirścionek i oświadcz sie jej. Jesli nic do niej nie czujesz to daj jej wolnośc i nie zawracaj dziewczynie gitary. Pamietaj jednak, że o kobietę trzeba zabiegać cały czas i trzeba dbać o związek niezależnie ile lat się znacie i spotykacie. Miłość pielęgnuje się całe zycie, a nie tylko na początku znajomości...

4

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

skoro dwa razy trwania tego zwiazku czułes ze moze to nie to i nawaliłes,to skąd masz pewność ze po raz trzeci jej tego nie zrobisz??jesteś tego pewien w stu procentach ze gdybyscie do siebie wrocili to znów Ci nie odbije??czy to Twoje uczucie to tylko znów chwilowe na jakiś czas dopóki Ci ona nie spowszednieje?doskonale rozumiem Twoją byłą dziewczynę i rozumiem ją w 100 procentach.

5

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Podsumowując Autorze

Zachowujesz się jak pies ogrodnika.
Gdy Twoja ex zaczyna układać sobie życia...Ty odstawiasz cyrki w stylu "jak to bardzo ją kochasz".
To jest niefair.

Zachowujesz się jak dzieciak.

6

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Witam,

dzisiaj jest dzień w którym muszę podjąć tą życiową decyzję. Takie mam wrażenie. Jutro wieczorem przyjeżdża do niej "nowy chłopak". Spędzą ze sobą weekend i coś prawdopodobnie zajdzie między nimi a ja już tego nie przetrwam jeżeli ona się z nim prześpi. Nie będę mógł tak obojętnie koło tego przejść. Wiem, że chce z nią być, ale nie wiem czy ona tego chce na tym etapie. Chyba pierścionek i oświadczyney będą jedyną słuszną metodą weryfikacji jej uczuć. Jak to ciężko robić w momencie gdy już jest ktoś inny. To nie tak miało wyglądać.

7

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.
Prototyp22 napisał/a:

Witam,

dzisiaj jest dzień w którym muszę podjąć tą życiową decyzję. Takie mam wrażenie. Jutro wieczorem przyjeżdża do niej "nowy chłopak". Spędzą ze sobą weekend i coś prawdopodobnie zajdzie między nimi a ja już tego nie przetrwam jeżeli ona się z nim prześpi. Nie będę mógł tak obojętnie koło tego przejść. Wiem, że chce z nią być, ale nie wiem czy ona tego chce na tym etapie. Chyba pierścionek i oświadczyney będą jedyną słuszną metodą weryfikacji jej uczuć. Jak to ciężko robić w momencie gdy już jest ktoś inny. To nie tak miało wyglądać.

Jesli jestes zdecydowany na 100% to gon z pierscionkiem - jesli kocha to wywali tamtego, a przeciez juz raz to zrobila. Byles pierwszy, a ona z nim w zwiazku nie jest i nie mowila (chyba), ze z Wami koniec, wiec masz takie prawo.

8

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

moim zdaniem pierscionek nic tu nie pomoże

9

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Przemyślałem sprawę jeszcze raz bardzo głęboko przez całą noc i doszedłem do wniosku, że nie może z tego już nic wypalić. Zastanowiłem się, że w momencie kiedy próbowałem jeszcze teraz ją odzyskać byłem już na straconej pozycji.

Zgłosiłem się za późno i wszystko by było w porzadku gdyby ona od razu powiedziała mi: "Słuchaj, jestem już w związku z kimś innym. Nie chcę się z Tobą kontaktować i chce iść własnym torem". Ale ona tego jasno nie powiedziała a co więcej bawiła się mną przez te 3 tygodnie spędzając ze mną czas na spacerach (na których nota bene dzwonił ten gość i ona z nim rozmawiała 15 minut a ja siedziałem i tego słuchałem jak jakiś debil) potem ona się rozklejała, mówiła jaki to ja jestem dobry i tyle wspomnień nas łaczy potem się przytulaliśmy i całowaliśmy. Ona twerdziła że z nim to jeszcze początkowa faza i ona nie wie sama. Dawała mi swoim zachowaniem nadzieję, że jeszcze coś może z tego być. Wracaliśmy objęci jak ją odprowadzałem do domu. A potem jeszcze na dobranoc dzwoniła do niego. Czułem się jak kundel który się kręci obok i naprasza i błaga o powrót.

Jeszcze dzień przed jego przyjazdem napisała mi smsa że nigdy mnie nie opuści, że dziękuje mi że jestem i że mnie kocha. Po czym ja wyjechałem na 3 dni a ona się spotyka z tym gościem i mi jasno to komunikuje. Gra na moich emocjach dając mi co chwila nadzieję swoim zachowaniem i po chwili odcina mi rękę kontaktem z tym gościem. Mam zamiar napisać do niej list i powiedzieć jej, że żaden człowiek nie jest warty takiego traktowania. Taka jazda po emocjach wykańcza. Ona zaś czuje się komfortowo bo "sprawdzi" sobie tego kolesia i jakby co to jestem ja.

10

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

mówisz ze taka jazda po emocjach wykancza,a co sie spodziewałes ?ze tak jak tamtym razem powiesz wróc i znów jej po jakimś czasie dasz kosza?ona ma być moze do Ciebie uraz i sie tego boi.Mnie chłopak zostawił tak jak Ty ją dwa razy po drugim razie sie zeszliśmy,oświadczył sie i po co mi to było jak zerwał po raz trzeci,a wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?ze znów chce do mnie wrócić,od ostatniego rozstania minął rok,kocham go nadal tesknie za nim zal mi wspolnych lat ale nie chce do niego wrocić za to jakie piekło mi zgotował i ile sie musiałam wycierpieć, Zaciekawiła Twoja historia bo domyślam sie co ta dziewczyna czuje,jest rozdarta miedzy młotem a kowadłem,i też zastanawiają mnie motywy twojego działania ,dlaczego coś masz nie doceniasz a jak to stracisz to dopiero za tym latasz.Dla mnie to jest proste uczucie jest albo go nie ma,a skoro jest to sie w zwiazku człowiek zarówno jeden albo drugi stara,u Ciebie juz dwa razy były refleksje moze to nie ta moze to jednak inna to co to za uczucia niby sa a tak naprawde ich nie ma.Nie wiem bo nie rozumiem takiego postępowania.napisałes tez ze bawiła sie Toba przez trzy tygodnie ja uwazam ze jej na Tobie zalezy i chciała spedzić z Toba czas,sama Ci powiedziała ze Cie kocha .Być moze teraz bedac z tamtym chce sprawdzic czy da rade zakochac sie w tamtym i czy uda jej sie zapomniec o Tobie,ale jesli Cie szczerze kocha to jej to nie wyjdzie,moze sie ewentualnie tylko zauroczyć.

11

Odp: Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Tak Daga28 najprawdopodobniej jej jeszcze na mnie zależy, ale działa tutaj też pociąg do nowego związku. Stary nie był idealny więc może nowy się okaże idealny. Tylko tyle, że w tym wszystkim jestem też ja i nie wiem jak powinienem się teraz zachowywać. Nie wiem czy kiedykolwiek tego doświadczyłaś, że pojawia się ktoś trzeci i osoba którą kochasz jednego dnia jest z Tobą i mówi że Cię kocha a drugiego dnia jest z kimś innym i być może mowi mu to samo. Nie wiem w jaki sposób to działa i jak można być do tego zdolnym. Jedyne czego nie mogę zarzucić sobie to że postawiłem ją kiedykolwiek w sytuacji, że musiała dowiedzieć się, że jest ktoś inny kochając mnie nadal. Ten gość prawdopodobnie myśli, że już nic między nami nie ma i szczęśliwie się o nią stara. Jest u niej na weekend i ja nie wiem co mam robić. Zadzwonić do niej czy nie? Jak zadzwonie to pewnie nie odbierze i co mam się zapytać jak im się weekend razem spędza a jak nie zadzwonie to powie, że ją olewam i nie zależy mi.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dramat w 3 aktach. Rozstania i powroty.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024