Hej.Mam 18 lat, chodze do liceum i nawet dosc dobrze sobie radze z nauka,lecz wszytsko pozostale w moim zyciu traci juz sens.Czuje sie bardzo samotna,mam rodzicow ale nie potrafie sie przed nimi otworzyc, moze dlatego ze ojciec jest alkoholikiem a mama nigdy nie potrafila ze mna rozmawiac...a w domu zdarzaja sie czeste awantury....Na zewnatrz udaje,jestem wesola,ale to tylko pozory,kiedy jestem sama - czuje rozpacz i nie wiem jak dalej sobie z tym wsyztskim poradze. Nic mnie nie cieszy , nie podobam sie sobie,nie mam chlopaka a przyjaciolka wlasnie znalazla sobie partnera i kompletnie mnie olewa.Najbardziej mnie boli ze ja zawsze bylam blisko niej i zrobilabym dla jej dobra wsyztsko a ona krotkomowiac ma mnie w dupie(przepraszam za wyrazenie).Czesto placze i coraz czesciejmysle jakby to bylo gdybym ze soba skonczyla....
Wiesz, co, nie możesz lekceważyć tych objawów... To może być nawet depresja. A pomyślałaś o wizycie u psychologa? Porozmawia z tobą, doradzi ci... Mnie też mają wszyscy gdzieś, oprócz rodziny nie mam nikogo. To strasznie boli. Domyślam się więc, co przeżywasz. Szkoda, że nie znam takiej osoby jak ty w realu. Myślę, że razem byłoby nam łatwiej.
Dziekuje ze przeczytales moj post , mimo wsyztsko dobrze jest podzielic sie tym co czuje,a nigdy wczesniej nie mowilam o tym nikomu.Widze ze nie jestem sama i duzo ludzi wokol nas tez ma problemy i teraz sama wiem po sobie ze ludzie to co mowia nam i jak sie pokazuja na zwenatrz a to co czuja w srodku to 2 zupelnie inne sprawy.Do psychologa...nie wiem, ale co on mi zreszta poradzi, do szkolnego psychologa nie odwaze sie pojsc a o innych nigdy nie myslalam.A czy ty byles/bylas kiedykolwiek u psychologa , pytam bo sam piszesz ze masz problemy i zle sie czujesz.Tez uwazam ze nikt nie zrozumie kogos tak dobrze jak ten co sam czuje sie podobnie i wie co to samotnosc........Przepraszam ze pytam, ale ile masz lat? (oczywiscie nie musisz mi odpowiadac na forum jesli sobie tego nie zyczysz;)))) Jeszcze raz dziekuej za kontakt i POZDRAWIAM!
Znajdz sobie jakies hobby , cele . Np uprawiaj sport , zapragnij świetnej formy i figury - dodaje blasku , endorfiny sie wydzielają chormon szczęścia , zajmij się sobą . przeczytaj dobrą ksiązkę . nie trać czasu Człowiek bez pasji jest jak inwalida
Żyjąc w rodzinie alkoholowej, niestety jesteś już na starcie na gorszej pozycji. Brak poczucia bezpieczeństwa, życie w niepewności, skupienie rodziny na alkoholiku, a nie na dziecku, muszą rzutować na Twoje samopoczucie, relacje z ludźmi etc. Poczytaj o współuzależnieniu, poszukaj grup wsparcia dla rodzin alkoholików. W dorosłości możesz mieć duże problemy wynikające z tego, że jesteś DDA, co nie znaczy, że tak będzie. Kwestia chyba zrozumienia przyczyn i zawalczenia o siebie samą.
pozdrawiam !
Żyjąc w rodzinie alkoholowej, niestety jesteś już na starcie na gorszej pozycji.
Gratuluję, to ją pocieszyłaś :]
Może i jest w rodzinie alkoholowej ale problem ma taki jak cała masa osób w niealkoholowych rodzinach.
Nie było moim celem "dobijanie" dziewczyny, raczej zwrócenie uwagi na fakt, że rodzina alkoholowa ma ogromny wpływ na dzieci, które są w niej wychowywane i akurat w tym przypadku zapewne jest to przyczyna lub jedna z przyczyn Jej stanu emocjonalnego.
Jeśli napisane zbyt ostro- przepraszam autorkę.
Nie nie urazilas mnie......Jest mi bardzo ciezko...wszytsko po koleji mi sie wali..cale moje zycie.....Chce sie podźwignąc ale te kolejne niepowodzenie na ktore napotykam uswiadamiaja mi ze to nie ma sensu...Kiedy mysle ze jest juz lepiej znow jest zle...I tak w kolko....Moja przyjaciolka tez poswieca mi coraz mniej czasu, jestem jej obojetna znalazla sobie chlopaka i to on jest teraz dla niej wazniejszy.. To ja zawsze bylam obok jej kiedy mnie potrzebowala, pomagalam (ale nie potrafie pomoc sobie)a teraz znalazl sie ktos kto jest wazniejszy.Czasami mysle ze to tylko chlopak przeciez jeszcze nic powaznego,to nie maz..(oczywiscie nie zycze jej zle) ale czemu mam ja takze przez to cierpiec..to boli, kiedy teraz jestes nagle odsunieta na 2 tor.......