Wiem , ze nie pomoze to co teraz napisze, ale moze bedzie
niektorym kobietom troche lzej, ze nie sa jedynymi , ktore cierpia z powodu milosci...
Opisze swoja ...
Spotkalam (tak mi sie wydawalo) milosc swojego zycia.
Czekalam na nia dluuuuugie lata. W mojej pracy pojawil sie ON,
wymarzony, ukochany.
Problemem bylo to, ze zajmujemy rozne stanowiska. Dlugo nie chcialam
sie zgodzic na ten uklad, gdyz generalnie jestem straszna
przeciwniczka jakichkolwiek prywatnych relacji w pracy.
Trudno nawet sobie wyobrazic, ile ON zadal sobie trudu, by zmienic
moje nastawienie. Ile bylo prosb, blagan, przekonywan, usuwania
przeszkod , prosb o zaufanie z jego strony ,itd itd ...
Jestem jednak kobieta, mam uczucia, i jak wiekszosc kobiet - w koncu
zaufalam. Uczucie moje roslo, angazowalm sie coraz bardziej, potem
juz nic nie mialo znaczenia , tylko ON !
Godzilam sie na wiele kompromisow. Godzilam sie, ale tez i jednoczenie cierpialam.
Chcialam, aby ON w koncu otwarcie przyznal sie do naszego zwiazku.
Prosilam i tlumaczylam, ze tak nie moze byc wiecznie. Blagal o
wyrozumialosc, dzwonil tysiace razy dziennie, skamlal jak bardzo
teskni, jak chce byc ze mna, jak nie moze sie doczekac spotkania ...
ale JEGO pozycja sluzbowa nie pozwala na takie relacje w pracy.
Prosilam, abysmy w koncu cos zmienili. Moze ja zmienie prace, moze
on, moze starajmy sie znalezc jakies rozwiazanie, alternatywe,
wyjscie ...
I znalazl !
W CIAGU JEDNEJ MINUTY oswiadzyl, ze mial "fajny czas" ze mna, ze ma
dosyc udawania , ze nic nas nie laczy, ze nie zamierza nic zmieniac
w swoim zyciu i ma nadzieje , ze ja tez nie zamierzam ....
W CIAGU JEDNEJ MINUTY zapomnial o swoich poprzednich prosbach,
zapewnieniach, blaganiach, telefoniach, tesknocie, milosci, czasie
spedzonym razem !!!
ODKOCHAL SIE W CIAGU JEDNEJ CHWILI ( NAWET NIE Z DNIA NA DZIEN ) !!!
Nie bede opisywac swojego bolu , rozpaczy , lez ...
Zostalam upokorzona do bolu, oszukana , ponizona ...
Caly czas ciagle nie moge dojsc do siebie, biore leki uspokajajace,
zeby nie dac sie zabic tym negatywnym emocjom, myslom, roztrzasaniem
kazdej minuty, kazdej chwili, kazdego dnia ...
Czasami chce mi sie wyc z tej rozpaczy. Nie moge ciagle zrozumiec
perfidji mezczyzn, ich potwornego egoizmum, bawienia sie czyimis
uczuciami, braku morali, cynizmu i wykorzystywania do wlasnch celi i
potrzeb.
Wiem jednak, ze to bylo i jest toksyczne, niszczace ...
Wiem, ze minie sporo czasu zanim sie pozbieram ...
Wiem, ze ten czlowiek zniszczyl moje poczucie wartosci ....
Wiem, ze nie byl i nie jest wart mojego , i byc moze innych kobiet,
uczucia ...
I wiem, ze musze w koncu znalezc ten czas i momen, kiedy odbuduje
swoje JA, swoj swiat , i kiedy znowu zobacze swiat w innych
kolorach ...