Kobitki, poprostu chce sie wygadać, może są tu też inne, które mają podobny problem.
Jestem z moim TŻ juz prawie 2 lata. Jest wspaniałym facetem, kocham go jak nikogo (chociaż mam ochotę czasem ukatrupić o te koleżanki jego
). Przechodząc do rzeczy.. z zazdrością i żalem patrze, jak moje koleżanki wyjeżdżają za granice do pracy, do szkoły, wymieniają sie kolejnymi wrażeniami, umiejętnościami, dumnie opowiadają czego to nie widziały i ile ludzi nie poznały, a ja nie mając obecnie pracy siedzę w domu i słucham tego wszystkiego. Kilka razy próbowałam podejść do mojego i pogadać z nim, ze bez sensowne jest siedzenie na tyłku, podczas gdy mogłabym wyjechać, coś zarobić, tylko na okres wakacji ze względu na to ze normalnie w roku studiuje, a w moim mieście, naprawdę z pracą jest mega ciężko, ale za każdym razem kończy się to tak samo. Mój tż mówi ze on sobie nie da rady z tym jak wyjadę choćby na te 2 miesiące i zerwie ze mną bo on tak nie wytrzyma, tylko ze łatwo mu mówić,bo on ma prace a ja tu tkwię bezczynnie i n ie wiem co ze sobą zrobić. Uważacie za normalne to, że zapewnia mnie jak to bardzo mnie nie kocha, a gdybym tylko ruszyła sie z Polski, to od razu zerwał by ze mną i zapewne szukał innej? Dodam, że prace miałabym pewną i legalną, wiec to nie wynika z jego strachu o mnie zapewne