Witam , nie wiem od czego zacząć , w sumie pierwszy raz pisze mówię komus o swoich problemach .
8 lat temu mając 19 lat wyszlam za mąż za mężczyznę starszego o 6 lat , nauczyciela , znalismy się ponad rok zaszłam w ciążę juz wtedy zaczynały sie problemy nie dogadywaliśmy się ja nie mialam jeszcze zdanej matury narzeczony juz byl po studiach , uczyl w gimnazjum zacząl wpierw wytykać mi że nie mam szkoły , że on jest taki wykształcony a ja... nie skonczyłam jeszcze liceum , wzieliśmy slub cywilny wesele bylo skromne . Po slubie .. bylo jeszcze gorzej zacząl oskarżać mnie że .. jestem dosłownie puszczalska że nie dosc że jestem głupsza to jeszcze pewnie go zdradzam bylam wtedy juz w 5-6 mc ciązy wsumie po każdej kłótni to ja przepraszalam prosilam o wybaczenie chociaz nie czułam sie tak naprawde winna gdyz wszystkie kłótnie spowodowane było jego wymyslami. Wreszcie moja cierpliwosć się skonczyła i kiedy zaczełam się stawiać ex mąż zaczął mnie bić . Pewnego dnia po klótni wsumie to była byle jaka kłotnia rozeszło sie o mycie podlgi powiedzialam mu , że jej nie umyję bo jest mi ciężko byłam wtedy w 8 mc ciązy i się zaczeło od słowa do słowa ... przeciągnął mnie przez cale mieszkanie po podlodze za włosy zaczal kopać po nogach, chciałam schowac sie w łazience z tego wszystkiego weszlam pod zlew ... a on stał nademną i oblewał mnie zimną wodą z butelki i pluł na mnie wykrzykując ze jestem nikim ... że mam takie szczęście że mnie chciał , ze powinnam byc mu wdzięczna ... nie wytrzymałam na drugi dzien nad ranem jak wyszedł do pracy ucieklam do rodziców, mama zobaczyła sama krwiaki na głowie od wyrywanych cebulek.., Zdecydowałam sie odejść jeszcze przed porodem oczywiście nie bylo to takie latwe straszył mnie poźniej prosił blagał przynosił kwiaty , poźniej znów straszył znów błagał. Rodzice namawiali mnei abym zgłosiła to na policje .Wiec poszlam zgłosiłam zostałam wezwana na rozmowe ktora wygladała jak przesłuchanie musialam jakiemuś policjantowi ktory pałił i dmuchał mi prosto w nos dymem opowiadać wszystko ze szczegółami . W dodatku nie bylismy tam sami , w tym samym pokoju były trzy biurka przy ktorych siedzieli inni policjanci .to był koszmar pan policjant dziwnie na mnie patrzył tak jak by mi nie wierzył zadawał kłopotliwe pytania czułam się bardzo spięta atmosfera byl nie komfortowa .Bylam również na obdukcji gdzie pani doktor po obejrzeniu mnie (byłam wtedy w8 mc ciąży) stwierdziła że przecież małżeństwa sie kłóca ze młodzi musza się dotrzeć i po co to odrazu biegac po obdukcjach !!! po tym wszystkim.... chyba zabrakło mi sił na chodzenie po sądach opowiadanie wszystkim co mi robil . Więc wycofałam sprawe . przez ok 5 lat byłam sama , nei spotykalam się z nimik w 100% poswięcilam się wychowywaniu syna . Zupełnie przypadkiem poznałam przez internet chłopaka młodszego o 2 lata odemnie . Postanowilismy się spotkać .Wsumie to wyglądał prawie jak ideał zupełnie inny od poprzedniego mojego męża . Miły wesoły , wydawał się taki zaradny , nasi rodzice równiez sie polubili zaczelam być szczęśliwa , w końcu moje życie zaczeło sie ukladac .Wzieliśmy ślub kościelny bylo duże wesele wszystko jak z bajki ... jestesmy razem półtora roku urodziła nam się córka i wszystko zaczyna sie psuc .Mąż kiepsko zarabia mieszkamy u moich rodziców ktorzy w zasadzie nas utrzymują , nei widze po nim aby mu to przeszkadzało nie robi nic by więcej zarobić cały czas mowi jakos to bedzie ... moi rodzice zaczynaja ładowac się w długi , przez to sa kłótnie w domu , po których mąż pakuje walizki i wyjerzdza do rodziców 400 km dalej. w ten sposob stracil juz dwie prace... naprawde nie wiem co ja mam zrobic... wziął kredyt przed slubem o ktorym nie wiedzialam .. komornik zabiera mu z pensji bardzo duzo pieniędzy na życie zostają grosze . Nie wiem naprawde co mam robić jak tak dalej pójdzie to bedzie musiał się wyprowadzić gdyż moi rodzice nie mają na to by utrzymywać dorosłego mężczyzne i jego dziecko oraz zone ...I zaczynają sie problemy gdyż on uparł się by jechac do niego do jego rodziców .. tam musieli bysmy dzielić dom z jego siostra mężem dzieckiem , rodzicami i jeszcze jedna siostrą , gnietli byśmy się z dwojką dzieci w jednym pokoju . Poszedł by tam do pracy i dalej zarabiał by 500 zl gdyż reszte zabierał by komornik , przez to wciąż są kłótnie między nami . Wpadłam na pomysł abyśmy wyjechali za granice wspolnie do pracy ale on stwierdzil że nie ma skąd wziąśc pieniedzy na to by wyjechac moi rodzice zaproponowali że dadza nam połowe potrzebnych pieniedzy na wyjazd , natomiast za darmo mozemy spac u mojej cioci poki nie znajdziemy pracy i mieszkania on drugiej połowy nie załatwi bo nie ma skąd !! Stwierdził że skoro nie dali moi rodzice wszystkiego to nie jedziemy .... ja juz nei wiem popadamy w coraz wieksze długi a ja widze że po mooim męzu to spływa ...jz juz naprawde chyba zwariuje .... czasem myslę by się rozwieśc i byc samą poszła bym do pracy miala bym alimenty rodzice mi pomoga i moze bedzie mi latwiej samej niż z nim.... Ale wciąż go kocham , nie chce by kolejne dziecko chowało się bez ojca i boję się znow samotności ...
Jestem załamana ....
|Nie masz pecha, przeanalizuj bu panow, czemu chcialas byc z nimi, co sprawiało,że czulas sie bezpiecznie, czy wogóle czulas się bezpiecznie? Wyrzuć z zapisanych cech te, które są dla nich wspólne a doprowadzają do poniewierania Ciebie. Porozmawiaj z nim, postaw sprawę jasno, facet ma taki sam udzial w utrzymaniu dzieci jak Ty. Niech sie bierze do pracy a jak to sąd go zmusi.
To trudna sytuacja, ale nie jest nie do rozwiązania. Trzymam kciuki
![]()
Także trzymam kciuki.
Popieram marimatt, On też jest odpowiedzialny za Waszą rodzinkę. Niech się nie zastanawia tym bardziej, że nie ma pomysłu a ktoś chce Mu pomóc, Wam pomóc. Powinien kierować się tym, że to wasze szczęście jest najważniejsze, chociaż jest ciężko.
Oczywiście, że nie masz pecha. Pecha to mógł mieć Adam Małysz jak się wybił i nagle mu powiało nie tak jak trzeba ![]()
W obu przypadkach nie poznałaś dokładnie obu facetów i już szybko, szybko dziecko albo ślub. I nie zwalaj winy na los, bo każdy jest kowalem swojego.
A bycie z kimś ze strachu przed samotnością to nie jest miłość.
kobieto, to nie z Tobą jest cos nie tak, ale z facetami ktorych sobie wybierasz. Nie miej do siebie zadnych pretensji bo takiego zachowania, jednego jak i drugiego pana nic nie usprawiedliwia. Moze nie szukaj na siłe miłosci.. nie sądzisz ze lepiej spokojnie wychowywac swoje dzieci w samotnosci niz narażac je na kolejne przykrosci? Pomysl o tych dzieciątkach
5 lat sama i znowu pech. No masz pecha. Ale poza tym wszystko z Tobą OK. Co do sytuacji, to jeśli rodzice chcą żebyś z nimi mieszkała razem z dziećmi, to powinnaś tak zrobić. Małżonek powinien wylądować u swoich i się poważnie nad sobą zastanowić. I tak to postaw. Tylko nie wdaj się w żadne przepychanki. Może też porozmawiaj z nim i zastanówcie się nad jakąś terapią małżeńską ? A jak już wyjeżdżać do pracy to niech on najpierw jedzie.