Większość swojego życia (do skończenia 29 lat) byłam prześladowana ze względu na swój wygląd. Byłam po prostu brzydka. I odkąd sięgam pamięcią ze względu na to, że byłam brzydka, byłam nękana, poniewierana a nawet bita. W szkole dzieci nie chciały się ze mną bawić, siedzieć w ławce, rozmawiać, brzydziły się mną. Starsze dzieci znęcały się nade mną psychicznie i fizycznie. Gdy się stawiałam byłam bita do nieprzytomności. Pierwszy raz mnie pobili jak miałam 7 lat bo odpyskowałam agresorom. Wylądowałam szpitalu ze złamaną ręką w dwóch miejscach i połamanymi żebrami. Wszyscy zeznali, że nie dość, że jestem brzydka to i łamaga i sama się potknęłam i uderzyłam o ścianę. Sprawę umorzono. I tak było cały czas. Wszystkie sprawy na policjach i w sądach umarzano. Wszystkie sprawy o nękanie mnie były umarzane a nawet twierdzono, że to normalne, że dzieci są w szkołach prześladowane a my z rodzicami odstawiamy jakieś cyrki. Nauczyciele ani dyrekcja problemu nie widzieli, sugerowali, ze problem jest ze mną bo jestem brzydka i przez to wzbudzam agresję pozostałych uczni i powinnam przyjmować nauczanie w domu bo moja osoba zakłóca pracę szkoły. Lekarze na szczepieniach z kolei mówili, że powinni mnie rodzice do szkoły specjalnej oddać bo skoro jestem taka brzydka to i na pewno głupia. Zmieniałam szkołę 4 razy ale w każdej było to samo. Problem wychodził tez poza teren szkoły, nie raz byłam zaczepiana przez przechodniów którzy się ze mnie wyśmiewali, popychali z szyderczym uśmiechem i mówili ?nie dotykaj jej bo pewnie ma jakiegoś syfa i będziesz tak samo wyglądać, tak samo będziesz mieć wykręconą mordę?. Kiedy miałam 11 lat pierwszy raz próbowałam się zabić, oczywiście szybko to się rozniosło a po powrocie do szkoły non stop słyszałam, ze szkoda że mi się nie udało bo marnuję powietrze. Potem było liceum, studia. Nie było wcale lepiej. Nadal byłam prześladowana. W wieku 25 lat podjęłam drugą próbę samobójczą po tym jak poszłam do swojej pierwszej pracy. Tam też byłam obiektem kpin i okrutnych żartów współpracowników.
Dziś mam 35 lat, założyłam swoją własną firmę która okazała się trafem w dziesiątkę. Zapisałam się znowu na terapie, chociaż nadal biorę leki bo mam nerwicę. Przed 30 tką zdecydowałam się na operację plastyczne. Operacje które zmieniły mój wygląd całkowicie i to podobno na plus (nikt mnie nie jest w stanie rozpoznać ze ?starego? towarzystwa). Tak więc jeśli chodzi o wygląd stałam się ponoć bardzo atrakcyjną kobietą po Kiku operacjach plastycznych. Mężczyźni oglądają się za mną, próbują mnie adorować itd. Jednak? ja w dalszym ciągu nie potrafię nikomu zaufać . Nie mam koleżanek ani kolegów. Nigdy nie spotykałam się z żadnym mężczyzną. Jestem zamknięta w sobie i nie pozwalam się nikomu do siebie zbliżyć. Chodzę do psychologa, nawet do psychiatry ale zakodowane mam w głowie, że gdyby nie te operacje to w dalszym ciągu byłabym ofiarą nękania i wyszydzania więc głupotą jest nawiązywanie kontaktów z ludźmi.
Czy po takich przejściach można być w ogóle normalnym człowiekiem i funkcjonowac w społeczeństwie? Jak sobie pomóc i się przełamać?