Hej.
Jakiś czas temu porzucił mnie narzeczony, z którym od 4,5 roku byłam związku. Myślałam wtedy, ze świat mi się zawalił. W ostatnią sobotę, a więc 2 tygodnie po tym rozstaniu spotkałam się z moją pierwszą miłością. Miało być tylko piwko i zwykła, przyjacielska rozmowa po latach - bo nie widzieliśmy się 5 lat, a kontakt mieliśmy raczej sporadyczny. Ale od razu gdy go zobaczyłam, wiedziałam że to nie jest zwykłe spotkanie paru znajomych. Jak go zobaczyłam, miałam wrażenie że tych 5 lat wogóle nie było. Później rozmawialiśmy przy piwku, zaczęliśmy wspominać i on złapał mnie za rękę. W życiu nie czułam czegoś takiego ! Poszliśmy na całość.. Nigdy się tak nie zachowywałam, ale po prostu nie mogliśmy się od siebie oderwać.Od tamtej pory nie mogę o niczym innym myśleć, tylko o nim. A przecież kochałam mojego narzeczonego, byłam z nim szczęśliwa, a zostawił mnie, bo stwierdził że to jednak przyzwyczajenie i że już od jakiegoś czasu miał wątpliwości. Przez cały tydzień płakałam, musiałam brać wolne w pracy bo nie byłam w stanie wstać z łóżka. A teraz ból po rozstaniu z nim w jakiś cudowny sposób się ulotnił.
Mój były chce do mnie wrócić. Dodam jeszcze że chciał do mnie wrócić jeszcze jak byłam w poprzednim związku. Powód naszego rozstania był dosyć błahy: on szedł na studia do innego miasta i stwierdził że nie da sobie rady z odległością ( 500 km).. Ja teraz mam wątpliwości. Nawet nie chodzi o to, że jest po rozwodzie i ma dziecko, bo wiedziałam o tym wcześniej. Tylko co, jeśli się okaże że to tylko sentyment i jeszcze mu skomplikuje życie?
Czy ktoś z was miał podobną sytuację? Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, co mam zrobić..