Witam, mam na imię Olek, nie jestem w tym momencie w stanie rozpisywać się skąd przyszedłem i kim jestem, ale proszę o jakąś poradę, ciężko jest mi rozmawiać o tym z kimkolwiek w cztery oczy bo wywołuje to u mnie zbyt duże emocje, forum cieszy się pozytywną opinią, dlatego postanowiłem że zasięgnę tutaj porady, choć wiem że nie uzyskam odpowiedzi na moje pytania to konstruktywna opinia byłaby czymś bardzo mi potrzebnym.
Byłem w związku z kobietą, związek ten ma 3 letni staż, oboje jesteśmy młodzi,wyjechaliśmy za granicę zdążyliśmy przez te 3 lata, przejść na swoje, wynająć mieszkanie, dostać prace. Tutaj już zaczyna się problem we mnie, jestem facetem który lubi robić sobie "interesy", choć prace zawsze miałem to szybko ja traciłem ze względu na wpajane mi od zawsze zasady, które odbiły się na mojej psychice, że facet to musi sobie radzić, nie może dla nikogo pracować bo to poniżające... Taki był mój ojciec. Sęk w tym że moja kobieta miała takiego samego ojca, doprowadził jej rodzinę do rozpadu przez te swoje interesy. Tutaj pojawiły się pierwsze problemy, myślę że związane z brakiem poczucia stabilności którego przecież każda kobieta pragnie. Zdecydowałem że skończę z tym, tak też się stało. Bylem zazdrosny, zniszczyłem trochę tą zazdrością magie związku, zmieniłem to ostatnio, choć to co zniszczone ciężko jest odbudować. Moja dziewczyna lubi mieć swoją przestrzeń, mieć znajomych, wyjść na imprezę, nie koniecznie ze mną, co jest całkiem normalne i zdrowe do czasu kiedy przestanie się wracać na noc, choć wiem że nigdy mnie nie zdradziła, ani nic z tych rzeczy to wiem że to życie rozrywkowe w pojedynkę trochę ograniczyło jej widok szczególnie że poznała nowy świat, nowych ludzi. Zanim wyjechaliśmy miałem swoją pasję, byłem myślę że można po prostu powiedzieć bardziej atrakcyjny i rozrywkowy. Tam stałem się inny, jakby wyczerpany, nie miałem na nić siły, ciągle tęskniłem za rodziną, moją pasją i przyjaciółmi, chociaż to że widziałem jej zadowolenie na twarzy powodowało, że znajdywałem siłę żeby tam ze sobą walczyć. Zawsze byłem dla niej oparciem, i to ona mi to mówiła, wszystkie sprawy były na mojej głowie, więc nie do końca byłem też jakimś nijakim facetem którym po prostu się znudziła. Wyjechałem do kraju na 3 tygodnie, bo stwierdziliśmy że przyda nam się przerwa żeby sobie przemyśleć swoje wady i zacząć je naprawiać. Ja przeżyłem ten wyjazd samotnie, spokojnie rozmyślając, jakim jestem facetem, co muszę zmienić, odwiedziłem psychologa, przygotowałem konkretny plan działania i byłem bardzo zdeterminowany, natomiast ona odwrotnie, imprezowała w najlepsze.. Dopiero jak przestałem się z nią kontaktować bo dowiedziałem się co robi dostałem wiadomość mówiącą, że nasze problemy przysłoniły miłość, że czuje do mnie miłość, ale nie taką jak bym chciał, że nie ma siły już tego naprawiać, zawsze będzie mnie kochać,ale nie widzi naszej przyszłości razem, bo ona blokuje mnie i moją pasję , że nie moge się przez nią rozwijać i zasługuje na kogoś kto da mi szczęście... Wszystko byłoby w tym momencie dla mnie jasne, gdybym nie wiedział że ta kobieta ma duże problemy z hormonami(bezplodna) i prawdopodobnie depresją, z tego co wiem tacy ludzie często podejmują decyzje których nie są w stanie racjonalnie wytłumaczyć, a potem długo ich żałują. Powiedziała że musi być sama i odkrywać siebie na nowo...
Dlatego zastanawiam się czy ona przypadkiem nie chce zerwać ze mną "dla mojego dobra" żebym ułożył sobie życie z kimś kto może mieć dzieci, żebym mógł tą swoją pasje przedłużyć.
Teraz do sedna, co gdybym pojechał do niej, nie błagał ją o powrót, tylko żył gdzieś obok, zabrał ją do lekarzy uregulował jej sprawy hormonalne, zaprowadził do psychologa , sam trochę ułożył sobie życie pokazał jej jak jest dla mnie ważna, że te wszystkie problemy nie mają dla mnie znaczenia i że moje uczucie jest takim, którego może już nie spotkać w życiu, być może gdy jej problemy hormonalne znikną będzie inaczej patrzyła na świat...dodam ze nie mamy teraz zadnego kontaktu, bo nie chce jej zameczac, chce dac jej czas poczuc jak to jest bezemnie.
Jak potraktowałybyście takiego faceta i co myślicie o tym ? próbować czy pozwolic jej odejsc w spokoju ?
Dodam że
Walczyć. Jeśli Ci zależy i naprawdę ją kochasz, chcesz z nią być, chcesz pomóc, to walcz, a bynajmniej próbuj. Bo jak nie spróbujesz to później możesz tego żałować. A nóż widelec się uda.
Może się zagubiła, może ten czas przez który się nie widzicie pomoże jej w czymś? Musisz próbować ![]()