Witajcie 
Ateina napisał/a:Nie wiem od czego zacząć...
Znów trzeba zaczynać... No właśnie.
A jakby tak zakończyć.
Tym razem
Jeden raz, zakończyć.
Masz już za sobą jedną próbę samobójczą. Dobrze, że wyszłaś z niej bez uszczerbku na zdrowiu!
Czy pomyślałaś o tym, że mogłaś zostać kaleką!!!
Że mogły być tego przykre następstwa.
Tylko Bóg może stanowić o tym, kiedy nastąpi kres Twojej wędrówki po świecie.
Ja uważam, że każdy ma swoją "świeczkę życia", a Tobie pisane jest życie, więc ŻYJESZ.
Poczytaj trochę o duszach samobójców, nawet tu na forum są takie wątki. Dusze samobójców krążą w miejscu ich zgonu i myślą, że nadal żyją. Będziesz tak trwała w zawieszeniu "dwóch światów", bo tak naprawdę uwolnisz tylko swoje ciało.
Możesz w to nie wierzyć, ja wierzę! Dlatego próbuję potrząsnąć Tobą, przemówić Ci do rozumu i skierować na szersze horyzonty myślowe.
Wyjdź w końcu ze swej skorupki traumatycznych przeżyć, które wiążesz z dzieciństwem (rozwód rodziców).
Jesteś już pełnoletnia, więc staraj się żyć swoim życiem, budować je po swojemu, a nie odgrzebuj zaszłości.
Rodzice wyszli z tego bez szwanku, więc Ty nie bierz na siebie brzemienia ich rozstania.
Na to nakładasz wszystkie nowe niepowodzenia i tak urasta kopczyk, z którym nie możesz sobie już poradzić.
Radzę ci mieć w sobie więcej pokory, wobec Boga i rodziców.
Dziewczyno, weź się w garść i przestań nad sobą tak roztkliwiać!
Piszesz:
"Do mojego powrotu został miesiąc.
Wrócę tam i co dalej?
Jak się potoczy..."
A normalnie...wracasz do swojego domu, a jeśli już się nie uczysz to podejmujesz pracę.
Zdobądź się na samodzielność finansową, to daje poczucie wartości i niezależności.
Poza tym podejmujesz leczenie, tak jak wszyscy ci tu radzą.
Będzie dobrze, jeśli Ty będziesz tego chciała. Bo jak na razie, to Twoje myśli i działania są wymierzone przeciwko SOBIE 
-------------------------------------------------------------
malina_29 napisał/a:witam.jestem tutaj pierwszy raz także mam problem ze sobą.Po konflikcie w pracy nie potrafilam racjonalnie myśleć a był on ponad tydzień czasu.do teraz mam mysli samobójcze i wiem ,że musze jak najszybciej trafić do psychiatry bo psycholog mi nie pomógł,leczenie farmokologiczne będzie u mnie niezbedne.Czy ktoś mi moz e powiedziec jak wygląda leczenie w grupie
(...)Byłam u psychiatry zapisał mi mirtagen zażywam jedną a na noc jest juz mi troszkę lepiej ale czytałam na forum o tym leku że ma się po nim apetyt i się bardzo po nim tyje.
Nie odpowiem na Twoje pytanie, ponieważ nie wiem, jak wygląda leczenie w grupie.
Ale piszę do Ciebie, bo też jak autorka wątku masz myśli samobójcze, chcesz targnąć się na swoje życie.
Jesteś już dojrzałą kobietą, pewnie niejedno w życiu przeszłaś/przeżyłaś, zmagałaś się z przeciwnościami losu.
Konflikt w pracy musiał być bardzo poważny, skoro odniósł takie druzgocące skutki na Twojej psychice.
Wnioskuję, że mogłaś być ofiarą mobbingu, bo Twoja reakcja jest charakterystyczna dla tego rodzaju przeżyć.
Czy nadal pracujesz, czy też jesteś na zwolnieniu lekarskim?
To dobrze, a nawet bardzo dobrze, że tak szybko podjęłaś leczenie, z psychologa też nie rezygnuj.
Co do leku, który Ci psychiatra przepisał, to najlepiej przeczytaj sobie ulotkę. Z pewnością pisze w niej, że takie może być działanie uboczne, ale nie u każdego. Jeżeli po jakimś czasie stwierdzisz, że tyjesz, to poproś prowadzącego lekarza o zmianę leku.
Trzymaj się i nie poddawaj natręctwom.
Jesteś dzielna i wierzę, że dasz radę wyjść z tego psychicznego dołka. 