2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 112 ]

Temat: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Sprawa jest oczywiście banalna i pewnie już troszeczke nudna dla Was. Przejdę do szczegółów jednak i powiem wam z czym się borykam od kilku dni. Mniej więcej 2.5 roku temu poznałem fantastyczną dziewczyne. Z początku oczywiście było idealnie, poznawaliśmy się dopiero. Ja byłem wolny, niezależny finansowo i studiujący, ona tylko studiowała i miała chłopaka. Chłopaka, który jednak nie poświęcał jej czasu i generalnie miał ją gdzieś. Ponieważ ja się pojawiłem w jej życiu a jej związek zmierzał ku końcowi, tym łatwiej mogła podjąć decyzje o porzuceniu tamtego chłopaka, który nota bene jej nie kochał i vice versa.

Nasz związek kwitł, każde z nas miało jakieś zainteresowania i przede wszystkim różniliśmy się podejściem do życia co moim zdaniem tak bardzo nas do siebie zbliżało. Ona lubiła imprezować, poznawać nowych ludzi oraz uczyć się jak najwięcej i jak największą wiedzę zdobywać, traktowała to jako priorytet w życiu. Ja oczywiście studiuje i pracuje i zależało mi zawsze na tym by jej niczego nie brakowało przy mnie, mimo to jestem typem człowieka, który nie angażuje się w kontakty z innymi osobami. Nie jestem typem samotnika, ale po prostu nie czuje wewnętrznej potrzeby kontaktu z nowymi ludźmi. Oczywiście pojawiały się wspólne wyjścia na dyskoteke czy też ze znajomymi do kina lub w inne miejsca. Czasami jednak nie chciałem kontaktować się na imprezie ze wszystkimi, jednak zależało mi na tym, żeby moja druga połówka dobrze się bawiła. Bywało tak, że byłem znudzony, czego nie chciałem pokazać. Moja dziewczyna jednak w pewnym momencie trwania związku zaczęła chodzić na imprezy sama bo jak się potem okazało, nie chciała mnie do niczego zmuszać.

Nie jestem idealny i mam swoje wady tak jak każdy, jednak ten stan sytuacji mi nie pasował. Wiem, że nie postępowałem zbyt dobrze pozwalając jej na pełną swobodę. Dodatkowo podczas naszych spotkań starałem się jak mogłem, żeby umilić jej czas. W pewnym momencie wytkneła mi, że bardziej przejmuje się o nią, a nie myślę przy tym o sobie.

Wiem, wiem...zawaliłem sprawę. Byłem na każde jej zawołanie, zawsze mogła na mnie liczyć, jeśli miała jakiś problem w życiu prywatnym, w szkole, z rodziną itp. to zawsze z nią rozmawiałem i starałem sie jej pomagać. Ogólnie rozmawialiśmy bardzo dużo ze sobą i staraliśmy się nie mieć przed sobą tajemnic.

Sytuacja zmieniła się jednak jakieś 6 miesięcy temu. Wtedy moja dziewczyna zmieniła kierunek studiów na bardziej wymagający i zapowiedziała mi, że możliwe, że będziemy mieli dla siebie mniej czasu. Ja poświęcałem się swoim pasjom i zainteresowaniom i ona również więc i tak nie mielismy go dla siebie zbyt dużo. W tym ostatnim okresie, częstotliwość naszych spotkań ograniczała się do 1/tydzień lub 1/2 tygodnie więc baaaardzo rzadko. Zauważyłem, że spędzała dużo czasu z nowymi znajomymi ze szkoły, głównie koleżankami. Potem doszli oczywiście do znajomości koledzy ze studiów, lecz poznałem ich i wiem, że nie są dla mnie potencjalnym zagrożeniem w związku. Taki stan rzeczy tak jak wspomniałem trwał dość długo bo przez 6 miesięcy i traciłem nadzieje, że to się jakoś naprawi. Również nasze współżycie bardzo się ograniczyło, co dodatkowo spowodowało taki stan rzeczy.

Kończąc jednak napisze jeszcze jak wyglądało kilka dni temu rozstanie.

Przyszedłem do niej po drobnej sprzeczce smsowej i ją bardzo mocno przytuliłem do siebie. Oczywiście trwaliśmy w takim stanie dłuższą chwilę. Następnie zaczeliśmy rozmawiać o obecnej sytuacji. Moja dziewczyna bardzo się tym przejeła i zaczęła płakać, mówiąc mi, że straciła to uczucie i nie wie co z tym zrobić. Wcześniej powtarzała, że potrzebuje czasu i nawet w między czasie przestaliśmy się ze sobą kontaktowac na okres 2 tygodni. Po tym czasie , jak sie domyślacie, niewiele się zmieniło...Powiedziała, że chciałaby mnie kochać i darzyć takim uczuciem jak kiedyś, ale nie wie jak to zrobić. Codziennie rano o tym myśli i bardzo ją to denerwuje i smuci. Jak się o tym dowiedziałem to powiedziałem jej, że skoro nic nie czuje to nie możemy tego dłużej ciągnąć. Bardzo kocham i wiem, że zrobiłbym dla niej wszystko, nawet się z nią rozstał, dla jej szczęścia! Dziewczyna rozpłakała sie jeszcze bardziej. Pytała się mnie czy nie ma już szans dla nas i czy kiedyś się bedziemy ze sobą kontaktować. Powiedziałem jej, że w związku byłem cały dla niej, natomiast jeśli nie będziemy już razem to nie chce się z nią kontaktować w żaden sposób, żeby siebie tak bardzo nie ranić. Zrozumiała to. Przytuliła mnie do siebie jeszcze kilka razy i cały czas płakała. Nie powiem, że i mnie to nie rozczuliło, ale starałem się do niej uśmiechać przez łzy i ocierać jej oczy  Zdarzenie miało miejsce w piątek. Przez weekend jakoś się trzymałem. W poniedziałek już było gorzej, a na domiar złego jak wracałem z pracy to spotkałem ją po drodze do domu. Nie odwróciłem głowy i nie udawałem, że jej nie znam bo to głupota. Stanałem jak wryty, ona też i postanowiliśmy wrocić kawałek razem. Pogadaliśmy, ale jak to bywa w takich sytuacjach, rozmowa się nie kleiła. Ja byłem strasznie spięty i widać chyba było po mnie, że nie chętnie rozmawiam. Ona natomiast często na mnie patrzyła i uśmiechała się tak jakby starała sie mnie rozluźnić. Z mojej strony uśmiechu nie było (wiem, to nie było zbyt udane zagranie). W pewnym momencie pożegnaliśmy się, ale w tym pożegnaniu nic nie było, zwykłe "cześć" i uśmiech z jej strony.

Mamy dzisiaj środę, jednak ja się z tym źle czuje. Obiecałem sobie, że nie będę się do niej odzywać. Nie wiem jednak czy już myśleć o zapominaniu o tym związku czy może jeszcze mogę mieć jakąś nadzieje, że zatęskni i będzie chciała troszkę (tym razem ze mna do spółki ) powalczyć o związek.

To cudowna dziewczyna i wiem, że pasuje mi pod każdym względem, zarówno jej wielu zalet jak i wielu wad  Kiedyś nawet wybieraliśmy pierścionek dla niej i już miałem zamiar się oświadczać...no ale wyszło jak wyszło. Jeśli komuś będzie chciało się to wsztystko czytać, to będę wdzięczny za jakąś formę pocieszenia, zrozumienia czy też drobnej podpowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Na mój gust nie odzywaj się dalej. Budzisz w niej pozytywne emocje więc jest duża szansa, że będzie za Tobą tęsknić. Ile ona ma lat?

3 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-04 13:49:08)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

przez pol roku codziennie zadreczalam sie wyrzutami o to ze nie kocham swojego faceta chyba juz...balam sie wrecz taka mysl do siebie dopuscic ale to ciagle powracalo...  On zawsze byl zakochany trwał przy mnie i mowil ze jakos to bedzie ze wszystko sie ulozy. Ja wrecz czasem sie nienawidzilam bo mialam tak kochajacego chlopaka a mnie nachodizly watpliwosci.....Rozstalismy sie po prawie 3 latach zwiazku. Troche glupioto zreszta wyszlo. Jemu z dnia na dzien przeszlo uczucie do mnie, a ja otworzylam oczy ze nie umiem bez niego zyć. Wiec wierz mi może z nią bedzie podobnie? Choc nie chce dawac ci falszywej nadzieji.

"MY" juz nie bedziemy razem. On nie chciał wrocic. Chociaz widzial jak cierpie. Bo w nim "wygaslo" (taaak hahaha z dnia na dzien). Przy czym zaczal zachowywac sie jak totalny kretyn. Ludzie ktorzy kochaja nie odpuszczaja z dnia na dzien, nie przestaja kochac jesli ta milosc byla szczera. Mysle ze moze twoja dziewczyna potrzebuje czasu. Nie łam się daj jej zatęsknić. I jednej rzeczy nie rozumiem. Mowisz ze kochasz ją nad zycie ale już chcesz ruszyć naprzod? Ja od 2 miesiecy czekam az moze on sie ocknie i cierpie niesamowicie nie umiem o nim zapomniec (nawet jesli nie zasluguje na mnie bla bla bla). Choć generalnie zauwazylam jaki to byl zaklamany i falszywy typ wiec chyba powinnam ruszyc naprzod i zostawic to za sobą. Przynajmniej innym probuje pokazac ze juz nie cierpię i zaczelam nowe zycie. Mnie nadzieja na jego powrot zabija. Wiec chyba musze w koncu o nim zapomniec. Zwlaszcza ze on tak szybko zapomnial o mnie.

Zawsze uwazalam ze o milosc nalezy walczyć. Wiadomo nic na sile. Nie wiem co ci doradzić w zasadzie. Slyszalam ze lepiej jest sie nie odzywac, ze wtedy druga osoba zaczyna panikowac i uswiadamiac sobie ze cos stracila = chciec powrotu. Ale czasem brak kontaktu tez nie jest dobry bo moze ludzi oddalić jeszcze bardziej. Ty rozumiem bardzo chciałbys kontynuowac ten zwiazek? Jesli Ci bedzie bardzo ciezko zawsze mozesz sie wyzalić na forum. Od tego w zasadzie jest:)

4

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Zapomniałem podać w jakim jesteśmy wieku:) Ja mam 24 lata a ona 23 smile Wyszedłem z założenia, że nie będę się odzywać, żeby się nie zadręczać i nie dawać sobie fałszywej nadziei. Nie chce dopuszczać myśli, że do mnie wróci bo to boli, jednak wiem, że jeśli będzie chciała powalczyć o związek to powinna to zrobić tak, żebym to zaczął zauważać smile Myśle, że to będzie dobre wyjście... co o tym myślicie?

5

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

zazdroszcze ci sily i optymizmu smile Tak trzymac smile

6

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Jeszcze mam jedno  GŁUPIE pytanie... Wyszła głupia sytuacja, ja ostatnio chciałem walczyć o związek (jeszcze przed zerwaniem) i zaproponowałem jej wspólną romantyczną kolacje w jakiejś wypasionej restauracji oraz spacer...a podczas kolacji miałem jej dać coś drobnego, mianowicie wisiorek na łańcuszku w kształcie serca. Co ja mam z tym zrobić? Od razu sprzedawać? Dać jej to mimo wszystko? Czy poczekać na rozwój sytuacji...

7

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

poczekaj tongue w najgorszym razie dasz nastepnej dziewczynie big_smile nie no zartuje smile Zycze Ci zebys mogl go kiedyś podarować własnie TEJ smile

8 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-04 14:59:54)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Szanowny kolego...

Czytając "przelotem" Twój wątek zobaczyłem, jakby ktoś opisał moje podejście do związku i kobiety.

Jesteś 100% facet, który wie czego chce od partnerki i co jest gotów dla niej zrobić/poświęcić się. Bo z jednej strony masz pełną świadomość tego, że ona na to w całej okazałości zasługuje a z drugiej, że będzie potrafiła to docenić i odwzajemnić.
Mówiąc krótko i posługując się tu powiedzeniem - potrafisz dostrzec siebie w drugim człowieku i drugiego człowieka w sobie. Drugą osobę czyli Twoją partnerkę - a wierz mi, że mało kto to potrafi.

Jeszcze dzisiaj wrócę do tego tematu i moja dobra rada dla Ciebie na teraz:
"Wyszedłem z założenia, że nie będę się odzywać, żeby się nie zadręczać i nie dawać sobie fałszywej nadziei. Nie chce dopuszczać myśli, że do mnie wróci bo to boli, jednak wiem, że jeśli będzie chciała powalczyć o związek to powinna to zrobić tak, żebym to zaczął zauważać"
Założenie właściwe ale nie do końca. Urywając kontakt i czekając na
jej ruch możesz doprowadzić do rozpadu tego związku a zapewne nie o to Tobie chodzi jak mniemam. Nie urywaj a lukę między spotkaniami wypełniaj kilkoma eskami na dzień... dobrze Ci radzę. 
Spotykacie się rzadko a ona jest teraz taką "zbłąkaną duszyczką" nie wiedzącą co zrobić z Wami i swoim światem. Ona chce wrócić, tylko najpierw musi się "ogarnąć" w sobie i wszystko poukładać.

P.S.

Daj jej ten prezent - łańcuszek - od serca... nic nie tracisz a wiele możesz zyskać. Taki drobny gest może znacząco zaprocentować i podnieść Twoją wartość jako partnera w jej oczach.

9 Ostatnio edytowany przez Mallevs (2012-07-04 15:03:23)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Dzięki za info:) Powiedz mi jednak, czy odzywanie się do niej teraz to dobre wyjście? Czy w tej sytuacji się to nie będzie wołanie o pomoc? Nie lepiej przeczekać ? Pytam bo sam już nie wiem ... czekam na więcej informacji:)

A propos łańcuszka, to zaznaczam, że podczas 2.5 letniego związku dawałem jej wiele prezentów, czasem bez okazji...to chyba był mój błąd:/ Czy ten łańcuszek nie zrobi ze mnie jeszcze większego frajera skoro nie jesteśmy już razem?

10

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Poczytałem kilka wpisów bagsa, w tym jego cały długaśny ale jakże interesujący wątek i mądre on rzeczy pisze:) To tak przy okazji.

A zarówno bags jak i Ty autorze wątku trafiliście na niedojrzałe kobiety hmm Byliście dla nich za dobrzy, a niektóre po prostu tego nie doceniają.

Kurcze, gdyby tak pozamieniać na chwilkę i tych bydlaków z niektórych wątków (którzy traktują swoje partnerki/żony jak g...) wrzucić w związki z Waszymi kobietami... to może już teraz doceniłyby to co mają/miały.

Jak napisała wyżej ziemniaczana, myślę, że kiedyś w końcu ona zrozumie co odrzuciła. Jeśli będziesz już wtedy szczęśliwy z kimś innym, to będzie miała nauczkę do końca życia. Jeśli natomiast zejdziecie się ponownie, to hmmm... ja nigdy nie czułbym się pewny, czy za jakiś czas znowu się nie odkocha. Ten typ tak ma (kobiety i mężczyźni) - sami nie wiedzą czego chcą.

Z łańcuszkiem to może zaczekaj. Jak pojawi się jakaś iskierka nadziei, to wtedy wykorzystasz sytuacji. Teraz faktycznie trochę desperacko to może wyglądać:/ - zwłaszcza po Waszym ostatnim niezręcznym spotkaniu.

11

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

nie dawaj jej jeszcze tego lancuszka... przypomniala mi sie historia mojej kolezanki:) jej chlopak wyjechal na wakacje do pracy za granice (byli wtedy ze sobą 2 lata). Przestalo im sie ukladac, ona przestala cokolwiek do niego czuć ... Gdy wrocil jej obawy tym bardziej sie potwierdzily, powiedziala mu ze go nie kocha a on ... a on sie jej oswiadczyl i wyszlo jeszcze gorzej niz bylo ... Jednak ona nie dala za wygraną i koniec koncow po bodajze poltora miesiaca wrocili do siebie, jednak on wciaz o nią zabiegal w tym czasie, nie odpuscil. Ona powiedziala mi ze gdyby odpuscil totalnie ona pewnie poszlaby swoim zyciem. Jednak nie mozna byc tez namolnym bo to tez przynosciodwrotny skutek do zamirzonego ... Co jakis czas mozesz napisac esa, tylkonie zadreczaj jej ich nadmiarem smile

12

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Nie wiem, ja bym się odciął. Pisanie sms to rozgrzebywanie ran, a dziewczyna potrzebuje chyba czasu, aby przemyśleć i dojrzeć. Bo teraz jest niedojrzała i z tego tak czy siak nic nie będzie. Teraz na pewno. Po co być blisko kogoś kto nie potrafi się określić? Kto nie wie czego chce? Od pisania jej się zachce? Nie sądzę..

13

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Też tak myśle i chyba się zastosuje...Boli jak nie wiem co, ale myśle, że nic z tego teraz nie będzie... A co myślicie o tym, żebym zrobił zwiady i pogadał z koleżanką, żeby ta się z nią spotkała i porozmawiała, oczywiście nie w moim imieniu:)

14

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

odradzam. Kolezanka moze sie wygadac.zbyt duze ryzyko. A jak dziewczyna sie dowie ze naslales kolezanke wkurzy sie ze ja sprawdzasz. Lepiej nie, wytrzymasz;)

15

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

No to mnie w samą porę uprzedziłaś tongue Uff...

16 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-05 00:33:58)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Kowaledlo

Dzięki za miłe słowa komentarza odnośnie moich postów.
Kłaniam się Tobie w pas i chylę czoła za Twoją dalszą wypowiedź, z którą zgadzam w zupełności.
Jedyne sprostowanie to odnośnie mojej obecnej (jeszcze) partnerki życiowej.
Otóż trafiłem na dziewczynę pokroju partnerki Malleys'a, w której widziałem swoje "lustrzane" odbicie - tak jak napisałem w cytacie w poprzednim swoim poście do autora tegoż wątku. Jak czytałeś moj wątek to zapewne dostrzegłeś, że Ona wie czego chciała od życia i związku, jest osobą dojrzałą emocjonalnie - tak samo jak partnerka Malleys'a - lecz wysoko wykwalifikowane metody patologii wychowawczej jej matki zrobiły z niej to, co pisze w moim wątku. Dlatego też walczę o nią i małżeństwo, które przez dyktaturę teściowej wisi na włosku.   

Ale nie o mnie tu mamy pisać tylko pomóc i doradzić szanownemu koledze.
Więc do dzieła...

Mallevs napisał/a:

"Nasz związek kwitł, każde z nas miało jakieś zainteresowania i przede wszystkim różniliśmy się podejściem do życia co moim zdaniem tak bardzo nas do siebie zbliżało. Ona lubiła imprezować, poznawać nowych ludzi oraz uczyć się jak najwięcej i jak największą wiedzę zdobywać, traktowała to jako priorytet w życiu. Ja oczywiście studiuje i pracuje i zależało mi zawsze na tym by jej niczego nie brakowało przy mnie, mimo to jestem typem człowieka, który nie angażuje się w kontakty z innymi osobami.

NIc dodać nic ująć - w pełni profesjonalne podejście do partnerstwa w związku z obu stron - ludzi należy kochać za to, jacy są a nie jacy mają być. Dziewczyna z pasją, ambicjami itd. Ty tak samo i jedno drugiego wspiera, szanuje i docenia partnera jako osobę a nie traktuje jak przedmiot, kwiatek do kożucha w związku. Trafił "swój na swego" i tak powinno być w każdym związku.   

Nie jestem typem samotnika, ale po prostu nie czuje wewnętrznej potrzeby kontaktu z nowymi ludźmi. Oczywiście pojawiały się wspólne wyjścia na dyskoteke czy też ze znajomymi do kina lub w inne miejsca. Czasami jednak nie chciałem kontaktować się na imprezie ze wszystkimi, jednak zależało mi na tym, żeby moja druga połówka dobrze się bawiła. Bywało tak, że byłem znudzony, czego nie chciałem pokazać. Moja dziewczyna jednak w pewnym momencie trwania związku zaczęła chodzić na imprezy sama bo jak się potem okazało, nie chciała mnie do niczego zmuszać."

Idą na imprezę razem i tak też się bawią - jednym słowem ewenement partnerstwa na podstawie moich obserwacji ludzi - a nie na zasadzie idą razem a siedzą osobno.
Jedna moja sugestia - w takich okolicznościach partnerka jest dla Ciebie "oczkiem w głowie" - szacun wielki za to:)
Ale nie bądź neutralny dla towarzystwa, przede wszystkim Waszego - tu się nie będę rozwodził kogo to znajomi, Twoi czy jej.
Tu jest jakaś nutka nieśmiałości w Tobie i nad tym popracuj a staniesz się z czasem duszą Waszego towarzystwa i partnerka będzie się czuła komfortowo przy Tobie. Nie przejmuj się tym - każdy jest w jakimś stopniu nieśmiały... żadna nowość.
Zaczęła chodzić sama, bo pewnie jej znajomi nie do końca Ciebie zaakceptowali przez to i "docinali" jej na Twój temat.
Jeśli było miedzy Wami pełne zaufanie i gwarancja, że zdrada nie istnieje w związku to dobrze, że nie robiłeś jej awanturek o samotne wyjścia.

Nie jestem idealny i mam swoje wady tak jak każdy, jednak ten stan sytuacji mi nie pasował. Wiem, że nie postępowałem zbyt dobrze pozwalając jej na pełną swobodę. Dodatkowo podczas naszych spotkań starałem się jak mogłem, żeby umilić jej czas. W pewnym momencie wytkneła mi, że bardziej przejmuje się o nią, a nie myślę przy tym o sobie.

To zostawię bez komentarza - każdy taki jest bez wyjątku - nie ma ludzi idealnych.

Wiem, wiem...zawaliłem sprawę. Byłem na każde jej zawołanie, zawsze mogła na mnie liczyć, jeśli miała jakiś problem w życiu prywatnym, w szkole, z rodziną itp. to zawsze z nią rozmawiałem i starałem sie jej pomagać. Ogólnie rozmawialiśmy bardzo dużo ze sobą i staraliśmy się nie mieć przed sobą tajemnic.

Tu masz odpowiedź na jej sugestię wobec Ciebie o przejmowanie się nią bardziej niż sobą. Delikatna kobieta wymaga odpowiedniego traktowania i pełnego zainteresowania ze strony partnera. I w żadnym wypadku nie zawaliłeś sprawy.

Sytuacja zmieniła się jednak jakieś 6 miesięcy temu. Wtedy moja dziewczyna zmieniła kierunek studiów na bardziej wymagający i zapowiedziała mi, że możliwe, że będziemy mieli dla siebie mniej czasu. Ja poświęcałem się swoim pasjom i zainteresowaniom i ona również więc i tak nie mielismy go dla siebie zbyt dużo. W tym ostatnim okresie, częstotliwość naszych spotkań ograniczała się do 1/tydzień lub 1/2 tygodnie więc baaaardzo rzadko. Zauważyłem, że spędzała dużo czasu z nowymi znajomymi ze szkoły, głównie koleżankami. Potem doszli oczywiście do znajomości koledzy ze studiów, lecz poznałem ich i wiem, że nie są dla mnie potencjalnym zagrożeniem w związku. Taki stan rzeczy tak jak wspomniałem trwał dość długo bo przez 6 miesięcy i traciłem nadzieje, że to się jakoś naprawi. Również nasze współżycie bardzo się ograniczyło, co dodatkowo spowodowało taki stan rzeczy.

I tu zaczynają się Twoje "schody" - powyżej i poniżej

... straciła to uczucie i nie wie co z tym zrobić. Wcześniej powtarzała, że potrzebuje czasu i nawet w między czasie przestaliśmy się ze sobą kontaktowac na okres 2 tygodni. Powiedziała, że chciałaby mnie kochać i darzyć takim uczuciem jak kiedyś, ale nie wie jak to zrobić. Codziennie rano o tym myśli i bardzo ją to denerwuje i smuci.

Nie zerwała i nie zakończyła związku... Jest nadzieja, że będziecie nadal razem, tylko teraz musisz dać jej czas się pozbierać w sobie.

Jak się o tym dowiedziałem to powiedziałem jej, że skoro nic nie czuje to nie możemy tego dłużej ciągnąć.
Bardzo kocham i wiem, że zrobiłbym dla niej wszystko, nawet się z nią rozstał, dla jej szczęścia! .  Dziewczyna rozpłakała sie jeszcze bardziej. Pytała się mnie czy nie ma już szans dla nas i czy kiedyś się bedziemy ze sobą kontaktować. Powiedziałem jej, że w związku byłem cały dla niej, natomiast jeśli nie będziemy już razem to nie chce się z nią kontaktować w żaden sposób, żeby siebie tak bardzo nie ranić. Zrozumiała to. TO TRZEBA BYŁO JEJ POWIEDZIEĆ W CAŁOŚCI - konkretna i szczera odpowiedź by dać dziewczynie do zrozumienia jak Ci na niej i związku zależy.

Pogadaliśmy, ale jak to bywa w takich sytuacjach, rozmowa się nie kleiła. Ja byłem strasznie spięty i widać chyba było po mnie, że nie chętnie rozmawiam. Ona natomiast często na mnie patrzyła i uśmiechała się tak jakby starała sie mnie rozluźnić. Z mojej strony uśmiechu nie było (wiem, to nie było zbyt udane zagranie). W pewnym momencie pożegnaliśmy się, ale w tym pożegnaniu nic nie było, zwykłe "cześć" i uśmiech z jej strony.

Nie zakończyła spotkania z grobową miną - tli się jeszcze iskierka nadzieii w niej dla Was.

Nie wiem jednak czy już myśleć o zapominaniu o tym związku czy może jeszcze mogę mieć jakąś nadzieje, że zatęskni i będzie chciała troszkę (tym razem ze mna do spółki ) powalczyć o związek.

To cudowna dziewczyna i wiem, że pasuje mi pod każdym względem, zarówno jej wielu zalet jak i wielu wad  Kiedyś nawet wybieraliśmy pierścionek dla niej i już miałem zamiar się oświadczać...no ale wyszło jak wyszło. Jeśli komuś będzie chciało się to wsztystko czytać, to będę wdzięczny za jakąś formę pocieszenia, zrozumienia czy też drobnej podpowiedzi.

A teraz do rzeczy.

Jesteś i jesteśmy kategorią facetów spod bandery MKZB czyli Mężczyzn Kochających Za Bardzo. Wyjątkiem będącym na wyginięciu w całej męskiej populacji na ziemi. Takich okazów jak My teraz to ze świecą teraz szukać i rzadko kiedy dziewczyny to potrafią docenić, bo... facet to świnia.

Teraz jest decydująca rozgrywka dla Was i tylko Was o być czy nie być dalej w związku, bez żadnych osób z zewnątrz. Tylko WY!!!
Ale ostateczną decyzję o Waszej przyszłości Ona musi podjąć sama. Ty teraz musisz się uzbroić w cierpliwość i wytrwałość. Musisz dać jej czas, dać czas czasowi. Ile?  - to tylko Ona wie. Nie pisz do Niej żadnych esei miłosnych, błagań w eskach by nie zrywała itd., wyjdziesz w jej oczach wtedy na wariata i tylko się ośmieszysz w Jej oczach.

Jedyne co możesz zrobić to wrzucać do Jej ogródka kamyczki pt. czułe słówka - eski "KOCHAM CIĘ" i ew. czuły dopisek, który ty jej wcześniej serwowałeś a jej może sprawić przyjemność. Jeden max dwa dzienni co kilka dni - to, że pozostaną bez odpowiedzi to się nie przejmuj - nie wymuszaj na niej by odpisywała, nie nalegaj dopóki sama nie zacznie tego robić.   

Potem dołącz czułego eska z rana i na wieczór, odpisuj z nutką czułości na to co pisze, rozmawiaj jak zadzwoni czy też zechce się spotkać. Nie daj po sobie poznać, że cierpisz rozłąkę i ewentualne rozstanie, zachowaj klasę jak do tej pory.

I teraz najważniejsze zadanie dla Ciebie.
"W imię miłości odrobinę świadomości" - musisz się psychicznie przygotować na ewentualność w razie "W", że jednak Ona zakończy Wasz związek. Zostawić sobie taką furtkę. Zapytasz zapewne dlaczego?
Otóż podchodząc emocjonalnie do rozpadu tego związku - jako MKZB - będziesz długo cierpiał i wychodził na prostą.
Zamień miejscami słowa miłość i świadomość w tym powiedzeniu i tak postępuj. Przeczytasz mój wątek i posty to zrozumiesz o co mi chodzi. "Rozpierducha" jak na wojnie jest teraz w moim małżeństwie a ja z uśmiechem idę dalej i chętnie pomagam innym.   
Dasz jej w ten sposób - poprzez swoje zachowanie - z kamyczkami - do zrozumienia, że pogodziłeś się z rozstaniem i będziesz miał świadomość, że zrobiłeś wszystko co mogłeś by ratować związek od swojej strony. Rozstaniesz się z klasą a wtedy łatwiej i szybciej się pozbierasz po rozstaniu.

Dalej będziesz 100% facetem z kategorii MKZB i bogatszy o te doświadczenia zainwestujesz bez ryzyka w ewentualny nowy związek.

Pamiętaj jedno: "Kto nie chce, kiedy może, nie będzie mógł, kiedy będzie chciał". zrozumiesz przesłanie tego powiedzenia to zrozumiesz o co mi "kaman" smile w tekście wyżej i wyjdziesz z wszelkich opresji w przyszłości z klasą.
Ja z niego korzystam, daje do myślenia i zachęca do działania.

My tu jesteśmy od tego by Ci pomóc, doradzić i podać jakieś wskazówki w oparciu o własne doświadczenia. NIE od tego byś robił na zasadzie "zrób tak i tak a będzie git". Wyciągnij wnioski z naszych postów wedle własnego uznania i działaj tak jak TY i tylko TY uważasz za właściwe.

Tymczasem powodzenia "współtowarzyszu niedoli MKZB" i zastosuj się do tego co napisałem - owszem wedle własnego uznania - a nie pożałujesz. Dziewczyna jest warta tego byś o Nią zawalczył z głową i klasą. Ale teraz TO JEJ RUCH I DECYZJA CO DALEJ Z WAMI!!!

Niech się wali, niech się pali a My i tak ognisko pod wodą rozpalimy. A co!!! Niech zobaczą jakiego McGyvera mają lub miały za partnera. Dla Nas nie ma rzeczy niemożliwych... takie rzeczy robimy w tydzień a cuda w 7 dni.

17

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego
bags napisał/a:

P.S.

Daj jej ten prezent - łańcuszek - od serca... nic nie tracisz a wiele możesz zyskać. Taki drobny gest może znacząco zaprocentować i podnieść Twoją wartość jako partnera w jej oczach.

Ja mimo wszystko byłbym ostrożny z prezentami. Twoja dziewczyna może to odebrać jako próbę kupienia jej uczuć...

Co do tego czekania to odpowiedz sobie sam na pytanie ile warto. Jedno co mogę Ci powiedzieć z własnego doświadczenia to to, że samo się nie rozwiąże!!
Powodzenia
K.

18

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Z jednej strony tak, z drugiej zaś nie. Kobiety lubią niespodzianki i niespodziewane prezenty.
Z "okazji braku okazji" również jest sens dać coś od siebie. Decyzja należy do Niego jak to rozegrać.

Co do tego czekania to odpowiedz sobie sam na pytanie ile warto. Jedno co mogę Ci powiedzieć z własnego doświadczenia to to, że samo się nie rozwiąże!!

Czekając "w bezruchu" na Jej ruch doczeka się emerytury smile a kamyczkami może coś zdziałać. Wyciągnie do Niej rękę w ten sposób a czy Ona się jej złapie i wrócą do siebie to już Jej sprawa.
Najłatwiej jest się w takiej sytuacji poddać i nic nie robić.
Jemu na niej zależy więc takie wyjście jak napisałem jest praktycznie najlepsze. Kamyczkami będzie dostawać sygnały, że On wciąż na Nią i Jej ostateczną decyzję czeka.
Ona teraz jest rozdarta między pozycjami "jestem sobie dziewczyną rozrywkową" a "być kobietą, która kocha i chce być kochaną". W jednej i drugiej opcji jest też dla Niej ważny On. Teraz musi Ona odnaleźć w sobie "złoty środek" opcji A i B oraz  wpasować w to Jej partnera. Co wybierze i jak postąpi to tylko Ona wie.

19

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

No tak ale jeśli to ja zakończyłem związek bo postawiłem sprawę jasno: "jeśli nic nie czujesz to nie ma sensu tego dłużej ciągnąć, ja nie wpłynę na Twoje uczucia". A teraz z kolei będę jej wysyłał 1 lub 2 smsy dziennie to czy to nie jest wołanie o pomoc? Pytanie jeszcze czy mam to zrobić od razu czy jednak trochę poczekać? Ten stan nie bycia w związku trwa jak na razie od piątku, więc nie wiele czasu minęło:P Co o tym sądzicie?

20 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-05 10:12:30)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

"straciła to uczucie i nie wie co z tym zrobić. Wcześniej powtarzała, że potrzebuje czasu i nawet w między czasie przestaliśmy się ze sobą kontaktowac na okres 2 tygodni. Powiedziała, że chciałaby mnie kochać i darzyć takim uczuciem jak kiedyś, ale nie wie jak to zrobić. Codziennie rano o tym myśli i bardzo ją to denerwuje i smuci"

Straciła to uczucie....  POTRZEBUJE CZASU... chciałaby mnie kochać itd...
Nie dała Ci odpowiedzi konkretnej, szczerej do bólu i "prosto z mostu" - w sposób brutalny - Słuchaj stary koniec z nami i -bez urazy dla Ciebie - wypad.

Odpowiedziałeś Jej konkretnie - pomijam fakt że nie w całości jak zasugerowałem wcześniej:
"Jak się o tym dowiedziałem to powiedziałem jej, że skoro nic nie czuje to nie możemy tego dłużej ciągnąć.
Bardzo kocham i wiem, że zrobiłbym dla niej wszystko, nawet się z nią rozstał, dla jej szczęścia! .  Dziewczyna rozpłakała sie jeszcze bardziej. Pytała się mnie czy nie ma już szans dla nas i czy kiedyś się bedziemy ze sobą kontaktować. Powiedziałem jej, że w związku byłem cały dla niej, natomiast jeśli nie będziemy już razem to nie chce się z nią kontaktować w żaden sposób, żeby siebie tak bardzo nie ranić."

Piszesz, że ZROZUMIAŁA TO. Sama od siebie pytała się czy ma szansę "wrócić"
Mówiąc brutalnie określiła się, że "chciałaby bo jeśli"... jeśli dasz jej czas i przemyśli co dalej.
Przeczytaj "ze zrozumieniem" te dwie Wasze wypowiedzi wyrwane tutaj z kontekstu całości.
Nie zerwała, potrzebuje czasu a Twoje wyznanie przyjęła do wiadomości. Potrzebuje czasu i uszanuj Jej decyzję. Wasz dalszy los jest w Jej rękach.
Puszczaj eska JEDNEGO MAX DWA DZIENNIE CO KILKA DNI! Nie codziennie. To ma być z Twojej strony działanie na zasadzie sztucznego podtrzymywania związku przy życiu jak respiratorem w na ojomie w szpitalu pacjenta. Puls miłości między Wami spada i od czasu do czasu coś tam drgnie - eska od Ciebie dostanie. To jest wszystko co teraz możesz zrobić.
Wołaniem o pomoc na zasadzie "wróć do mnie proszę" będzie Twoje wysyłanie do Niej esei miłosnych, błagań w eskach by nie zrywała , tłumaczenia jak krowie na rowie co i jak ma - wg Ciebie teraz zrobić itd., wyjdziesz w jej oczach wtedy na wariata i tylko się ośmieszysz w Jej oczach.

Musisz "przyjąć na klatę" do świadomości, że ten związek może umrzeć "śmiercią naturalną" - Ona może wyłączyć "zasilanie" Waszej miłości. Ty nie masz teraz na to żadnego wpływu. Bo z cierpienia emocjonalnego możesz się zachowywać jak desperat i odgrażać się jej, że np życie sobie odbierzesz jak Cię zostawi itp.
Po co Ci to i robienie za przeproszeniem idioty z siebie przed Nią? 
Daj Jej czas, czas czasowi i sam się przygotuj psychicznie, nie emocjonalnie na ewentualny "zgon" Waszego związku - tak jak napisałem wcześniej w poście. Emocjonalnie będziesz cierpiał jak cholera, bo dałeś jej całego siebie z miłości do Niej.

Ostatecznie napisz Jej teraz, że kochasz, pragniesz z Nią być dalej, bo zależy Ci na Niej i związku i szanujesz jej decyzję, że potrzebuje czasu.
Co ja Ci będę mówił. Znasz ją lepiej niż ja smile będziesz wiedział jak to zrobić i napisać do Niej delikatnie i z uczuciem, że chcesz być z Nią dalej.

21

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

No dobra może to jakoś zadziała:P Napisałem jej tylko, że ją kocham i życzę udanego dnia smile Odpisała, że miło jej się zrobiło tongue We'll see smile

22

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego
Mallevs napisał/a:

No dobra może to jakoś zadziała:P Napisałem jej tylko, że ją kocham i życzę udanego dnia smile Odpisała, że miło jej się zrobiło tongue We'll see smile

I sam widzisz, że już działa... jedno czułe słówko i tyle radości Jej sprawiłeś.

Teraz idź tym tropem dalej, z początku spróbuj pisać czułego eska "kamyczka" codziennie - Wasza sytuacja jest jednak lepsza niż myślałem - potem czuły esek z rana na dzień dobry z życzeniami miłego dnia bez żadnych pytań w stylu "jak Ci się spało kochanie", czułe słówko za dnia i czuły esek do poduszki.

Jest tutaj taki wątek pt. prawo przyciągania autorstwa Un hombre. To co Tobie napisałem to jest skrócona jego wersja i dołożone impulsy miłości, które jej wysyłaj. Ona nie zerwała z Tobą, tylko zrobiła sobie przerwę na zastanowienie. Prawo przyciągania jest do zerwanych związków a to nie jest Wasz przypadek.

Pozytywne myślenie daje pozytywne efekty a optymizm jest motorem postępu.

Powodzenia.

23 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-05 11:48:17)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

aja walcze ze sobą zeby nie odezwac sie do ex... spojrzalam na wszystko z innej perspektywy pomyslalam ze jego obecne zachowanie (wypisywanie do dziewczyn, afiszowanie sie tym jak to mu dobrze samemu) moze byc spowodowane chęcią zapomnienia o mnie. Wiem ze on nie chce kontaktu ze mna, nie chce zebym mieszala sie w jego zycie... Wiem ze pod koniec zwiazku bylam okropna niestety i moglo mu o mnie zostac wspomnienie tej zaborczej, ktora traktowala go jak wlasność, a potem latającej za nim idiotki. Nie wiem czy on juz o mnie zapomnial naprawde czy moze probuje... Minely nieco ponad dwa miesiace... Czuje ze chyba czuje sie samotny z tego co pisze, i widze ze szuka na sile zwiazku podobnego do takiego jaki mielismy (poznaje po tym co pisze). I tu moje pytanie.. Czy na serio wszystko juz stracone? Czy moze jeszcze kiedys powinnam odezwac sie? Po prostu porozmawiac ale bez lamentow, bez gadania o powrocie... Wszyscy mi odradzaja bo "zrobie z siebie znowu idiotke". Chcialabym mu tylko dac do zrozumienia ze zrozumialam ze glupio sie zachowywalam pod koniec, nie wiem co sie ze mna dzialo, ale z pewnoscia nie bylam sobą... Wiem ze poznal dziewczyne, nie sadze zeby to byla milosc bo zmienia obiekty zainteresowania srednio co tydzien wink(choć tu moze byc niebezpiecznie) przy czym kazda jest ta najfajniejsza i w ogole.. No i co teraz?... Warto w ogole probowac utrzymywac kontakt z nim? Boje sie po prostu ze on ciagle mysli ze jestem tą toksyczna kobietą... Niby czas jest najlepszym doradcą, moze wymarze mu z pamieci te zle chwile i zostawi dobre, bo naprawde pasowalismy do siebie jak nikt. Przysiegam bylismy tak zgrani charakterami ... No ale czy ja w ogole mam jeszcze prawo walczyc o tę milosc? Czy wlasnie skoro go kocham powinnam pozwolic mu zyc wlasnym zyciem ..Chcialabym dac mu szczescie jak kiedys... Gdybym tylko miala szanse... Ale cierpie jak cholera,kazdy kto nas widzial mowil ze wzorowa para, no poza tą koncowką.. Zmienilam sie staram sie byc dobrym czlowiekiem jakkolwiek glupio byto nie zabrzmialo, wciaz go kocham nawet jesli on zachowywal sie jak szczeniak, straszny klamczuch tez z niego.. Ale moze to smieszne i dziecinne ale wierze w ideę jednej prawdziwej milosci na cale zycie, i boje sie ze utknelam z tym uczuciem. Wiem zycie toczy sie dalej i ja zapewne powinnam isc dalej bogatsza jedynie w doswiadczenie by na przyszlosc nie popelniac tych samych bledow... Ale czy czlowiek nie zasluguje na ostatnia szanse? Ludzie pomocy ... zwariuje... Odezwac sie na niezobowiązujące spotkanie? Cholera czemu nie umiem ot tak odpuscic...

24

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Róbcie jak uważacie. Kilka koleżanek w moim wieku nie związanych bezpośrednio z moją byłą Lubą mówiły, że nic tak nie działa na kobietę jak uświadomienie sobie, że się traci kogoś. Jeśli kobieta nie umie się określić to nie zasługuje na adorowanie, łańcuszki. Ale to może ich myślenie. Ja się określiłem, przyznałem do błędów, napisałem list i milczę.. może zatęskni.

25

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego
ziemniaczana napisał/a:

aja walcze ze sobą zeby nie odezwac sie do ex... spojrzalam na wszystko z innej perspektywy pomyslalam ze jego obecne zachowanie (wypisywanie do dziewczyn, afiszowanie sie tym jak to mu dobrze samemu) moze byc spowodowane chęcią zapomnienia o mnie. Wiem ze on nie chce kontaktu ze mna, nie chce zebym mieszala sie w jego zycie... Wiem ze pod koniec zwiazku bylam okropna niestety i moglo mu o mnie zostac wspomnienie tej zaborczej, ktora traktowala go jak wlasność, a potem latającej za nim idiotki. Nie wiem czy on juz o mnie zapomnial naprawde czy moze probuje... Minely nieco ponad dwa miesiace... Czuje ze chyba czuje sie samotny z tego co pisze, i widze ze szuka na sile zwiazku podobnego do takiego jaki mielismy (poznaje po tym co pisze). I tu moje pytanie.. Czy na serio wszystko juz stracone? Czy moze jeszcze kiedys powinnam odezwac sie? Po prostu porozmawiac ale bez lamentow, bez gadania o powrocie... Wszyscy mi odradzaja bo "zrobie z siebie znowu idiotke". Chcialabym mu tylko dac do zrozumienia ze zrozumialam ze glupio sie zachowywalam pod koniec, nie wiem co sie ze mna dzialo, ale z pewnoscia nie bylam sobą... Wiem ze poznal dziewczyne, nie sadze zeby to byla milosc bo zmienia obiekty zainteresowania srednio co tydzien wink(choć tu moze byc niebezpiecznie) przy czym kazda jest ta najfajniejsza i w ogole.. No i co teraz?... Warto w ogole probowac utrzymywac kontakt z nim? Boje sie po prostu ze on ciagle mysli ze jestem tą toksyczna kobietą... Niby czas jest najlepszym doradcą, moze wymarze mu z pamieci te zle chwile i zostawi dobre, bo naprawde pasowalismy do siebie jak nikt. Przysiegam bylismy tak zgrani charakterami ... No ale czy ja w ogole mam jeszcze prawo walczyc o tę milosc? Czy wlasnie skoro go kocham powinnam pozwolic mu zyc wlasnym zyciem ..Chcialabym dac mu szczescie jak kiedys... Gdybym tylko miala szanse... Ale cierpie jak cholera,kazdy kto nas widzial mowil ze wzorowa para, no poza tą koncowką.. Zmienilam sie staram sie byc dobrym czlowiekiem jakkolwiek glupio byto nie zabrzmialo, wciaz go kocham nawet jesli on zachowywal sie jak szczeniak, straszny klamczuch tez z niego.. Ale moze to smieszne i dziecinne ale wierze w ideę jednej prawdziwej milosci na cale zycie, i boje sie ze utknelam z tym uczuciem. Wiem zycie toczy sie dalej i ja zapewne powinnam isc dalej bogatsza jedynie w doswiadczenie by na przyszlosc nie popelniac tych samych bledow... Ale czy czlowiek nie zasluguje na ostatnia szanse? Ludzie pomocy ... zwariuje... Odezwac sie na niezobowiązujące spotkanie? Cholera czemu nie umiem ot tak odpuscic...

Ziemniaczana, w całej okazałości Ciebie rozumiem, Jesteśmy kopią Luizy w innym scenariuszu. Tutaj mądrze i szczerze do bólu napisał to Kowaledlo. Tylko trudniej jest to zrobić niż powiedzieć. Zostawić coś co było dla Nas wszystkim. Ja milczałem tydzień, dzisiaj napisałem eska i pewnie dalej będzie echo. Rozpierducha w duszy jest gorsza jak po wojnie w Wietnamie a drugą stronę to nawet sumienie nie rusza, nie mówiąc, że nie gryzie. Okaż drugiej osobie miłość to jak diabłu zrób dobry uczynek, odwdzięczy się tym samym. Przykre ale cholernie prawdziwe. W tym wypadku Mallevs jest szczęściarzem w porównaniu do Nas.
Pozostaje nam milczeć dalej i chyba ruszyć do przodu samemu, zostawiając to co było za sobą. Jedynie u mnie konfrontacja żony z księdzem może coś jeszcze zdziała. Nie wiem.

26

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

ziemniaczana: ja proponuję Ci nie odzywać się do swojego eks... piszesz, że pod koniec związku byłaś okropna... nie dziwie się, rządziły tobą emocje, myślę że każdym z nas by rządziły... byliście zgraną para, to czemu on o tym nie pamięta?czemu przestał walczyć. Walczysz tylko ty... też z swoim obecnym partnerem przeżyłam wiele "rozstań" chwilowych, bo za każdym razem do siebie wracaliśmy... on mówił, że ma już dość a ja wciąż nie mogłam odpuścić... trwam w tym do dziś i zastanawiam się czy warto bo skoro raz już coś nie wyszło to po co sztucznie to podtrzymywać?? hmm tak wygląda miłość? sama nie potrafię się w tym wszystkim odnaleść...

27

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Mallevs - oby więcej takich facetów..
Co do łańcuszka.. powstrzymałabym się.. Dla mnie rzeczy od kogoś mają wielkie znaczenie i kojarzą mi się z sytuacją jak i przypominają daną osobę. Gdybyś nic dla mnie nie znaczył, naszyjnik sprawiałby mi ból i schowałabym go głęboko w szafie.. Życzę Ci, abyś dał go jej w odpowiednim, szczęśliwym momencie!

28

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego
Lusija napisał/a:

Mallevs - oby więcej takich facetów..
Co do łańcuszka.. powstrzymałabym się.. Dla mnie rzeczy od kogoś mają wielkie znaczenie i kojarzą mi się z sytuacją jak i przypominają daną osobę. Gdybyś nic dla mnie nie znaczył, naszyjnik sprawiałby mi ból i schowałabym go głęboko w szafie.. Życzę Ci, abyś dał go jej w odpowiednim, szczęśliwym momencie!

Popieram smile ... jak i kobiet Lusija, bo tego kwiatu niby pół światu - a tych wyjątkowych jest niewiele i też ze świecą trzeba szukać.
A co do łańcuszka to wreszcie jakaś konkretna i szczera wypowiedź z kobiecego - zapewne z grona tych wyjątkowych i nielicznych kobiet - punktu widzenia.

29

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Na razie czekam na przebieg wydarzeń smile Dobrze mi dzisiaj ten sms zrobił i poczułem, że chociaż ją troszeczkę obchodzę smile Jeśli to faktycznie było szczere to może zmierzy to w dobrym kierunku. Jeśli nie było szczere to będę się z nią tak "głaskał" słownie do końca a i tak nic z tego nie wyjdzie i utkniemy w martwym punkcie. Jak na razie staram się realizować swoje plany i rozwijać zainteresowania, tak, żeby ten problem zszedł na boczny tor smile Życzę każdemu spokoju ducha, bo jest on bardzo ważny dla nas samych...po co fiksować z czyjegoś powodu? Mamy jedno życie i trzeba je dobrze wykorzystać, bo zegar tyka smile

30

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Dokładnie kolego...
Wyłączysz kontakt sesemesowy jak nie wróci do Ciebie. Tylko po to dałem Ci tą poradę byście znowu byli razem. Czego Wam życzę.

Sfiksujesz, pójdziesz do piachu a potem zadzwoni do Ciebie operator sieci komórkowej z wezwaniem do zapłaty za fakturę - jak w dowcipie kabaretowym Laskowika. A po co to robić? Nie lepiej dalej żyć smile

31

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

nie jestem ekspertem w tej dziedzinie ale skoro dziewczyna powiedziała ze juz nie kocha to ja myśle ze juz nie pokocha...a gdyby nawet naszła ją refleksja i zdała sobie sprawe ze jednak nadal kocha to jak do tego dojdzie jesli Ty bedziesz jej wysyłal smsy ??,jak sie całkowicie odetniesz to moze wtedy poczuje zagrozenie i strach ze być moze pomału zapominasz lub ze ktoś jej moze Ciebie sprzątnąc sprzed nosa.Nie wiem wg mnie żle robisz ze piszesz,przeciez to ona zerwała i nie dlatego ze zawiniłes ,teraz to nie Ty masz sie starać ,tylko ona ma poczuć jak to jest bez Ciebie nie moze miec tej pewności ze mimo wszystko ma Cie w garsci i moze cie mieć kiedy tylko jej na to ochota przyjdzie.to jest jedynie moje stanowisko w Twojej sprawie.

32

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Był sms, ale tylko jeden smile Teraz robię przerwę na dłużej...nie chce jej przyzwyczajać do smsów. Mimo iż wiem, że na pewno jej się spodobało, że się odezwałem...

33

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Popieram Dagę. Tak samo uważam.

34

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Nie wiem czemu, ale teraz zacząłem czytać jej statusy na fejsie. A to w sumie dziwne bo do tej pory raczej nic nie umieszczała. Teraz jednak wstawia jakieś mądre sentencje, które w sumie mógłbym odnieść jakoś do siebie. Odwala mi już czy jak?:P Co zrobić w takiej sytuacji?

35

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Moze tak moze nie, ale pamietaj ze moze byc tak ze widzisz co chcesz zobaczyć. Tesknisz za nia i masz nadzieję że to skierowane do Ciebie, probujesz znaleść wszedzie jakis cień nadzieji. Tez tak miałam iniestetyale w moim przypadku bardzo gorzko sie rozczarowałam.

36

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

niestety te sentencje nie działają na moją korzyść...wręcz są dość negatywnie do mnie skierowane tongue No cóż...powiedziałem sobie, że nie będę jej pisał, tylko poczekam na jakiś jej ruch

37 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-07 16:00:55)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

najgorszym błędem jaki można zrobić jest samo-nakręcanie się, doszukiwanie czegoś gdy tego nie ma itd. Znam to po sobie. Ludzie są chyba tak głupią skonstruowani ze gdy im na czyms zalezy zaczynają doszukiwac sie nadzieji wszędzie, choć cienia, namiastki, czegokolwiek.

Moja nadzieja juz powinna umrzec bo on kogoś ma a co robię? Łudzę się że to tylko chwilowe, ze po prostu probuje zapomniec o mnie, ze nie zalezy mu na niej tak naprawdę, że moze jednak będzie po czasie chciał wrocic do mnie. Masochizm co nie?:)

38

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Myślę, że pozostaje nam nie zadręczać się za bardzo...ja też dochodzę do wniosku, że pomimo tłumaczenia sobie wielu sytuacji, czasami za bardzo przesadzam. Niestety uczucia są głupie. Nie da się w pełni zająć całego tego "przeżywania", samym rozumiem, a szkoda.... Wiem, że jeszcze nie raz sobie pocierpię, ale teraz skupiam się na małych sukcesach życiowych, tak, żeby posprzątać ten bałagan w głowie hmm Tego Ci również życzę smile

39

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

"Doszukiwanie się sensu - tam gdzie go nie ma - ma sens, tylko pozostaje pytanie po co to robić?"
Są czasem sytuacje, w których jednak warto się doszukiwać tego braku sensu ale z góry trzeba jasno i stanowczo postawić/wytyczyć sobie granicę zdrowego rozsądku. Serce i rozum to takie perpetum mobile, które z byle pierdoły samo się nakręca do dalszego działania i przekroczenia tej granicy.

Macocha
nadzieja jest matką głupich i umiera ostatnia. Znane, popularne w codziennym życiu i niestety podchodzimy do jej odwrotności, że jest prawdą wiecznie żywą. Ale niestety trzeba się z tym pogodzić i wbić do łba, że jest tak jak jest i nie ma co dalej tego "rozkminiać", nakręcać się itd. To jest bez sensu i lecimy jak w studni do dna... albo pierdykniemy o nie z hukiem, bo nadzieja umarła, albo będzie miękkie lądowanie, bo jakimś cudem wsio ocalało i nadzieja nas trzymała... przy tej właściwej nadziei.
Live is brutal and very zasadzkas - jak za generała Maczka w 43r gdy się siedziało w okopie - i teraz życie nas nadal po dupie... kopie.

40

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Tak się rozpędziłem z klikaniem, że napisałem Macocha a powinno być Ziemniaczana smile

41

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Niestety mam złe przeczucia...napisałem jej tego smsa kilka dni temu. Od tamtej pory po otrzymaniu odpowiedzi, liczyłem, że też mi coś napisze, tak sama z siebie. Niestety nic się nie wydarzyło, w ogóle nic się nie dzieje, a to troszkę tak wygląda jak cisza przed burzą... Miałem się nie przejmować i nie jęczeć, ale jednak nie wyszło tak jak chciałem:/ Nie będę jej wysyłał wiadomości codziennie bo wydaje się to dla mnie troszkę bezcelowe...to trochę jak wołanie o pomoc, żeby zwróciła na mnie uwagę... Co robić? Dalej czekać?

42

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

nia katuj sie minelo dopiero pare dni. wink

43

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

nie wiem z czego to wynika , ale zauważyłam , że niestety , ale większość kobiet dobrych , opiekuńczych i czułych facetów nie docenia. a z Twojego wątku wnioskuje , że do takich właśnie należysz. to wygląda tak jakby kobiety potrzebowały jakichś dodatkowych emocji , przeżyć, niekoniecznie pozytywnych , które fundują im 'źli' faceci. ciężko jaśniej mi to wytłumaczyć , ale mam nadzieję , że zrozumiałeś mniej więcej o co mi chodzi. taki stan rzeczy wynika chyba z niskiej samooceny albo cięzkich przeżyć w przeszłości , nawet w dzieciństwie.

nie wiem czy dobrze celuję i czy w Twoim przypadku właśnie to jest przyczyną rozpadu związku , ale jak już wspomniałam , odnoszę wrażenie , że coraz częściej wartościowi faceci dostają od zycią po tyłku. to przykre , ale coraz bardziej powszechne.

życzę Ci , aby moje wnioski nie tyczyły się Ciebie i sytuacji w jakiej się znalazłeś , a w dziewczynie na nowo rozpaliła się iskierka miłości smile pozdrawiam.

44

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Może też kogoś mieć na oku. Moja też miala podobne gadki i po 3 tygodniach od rozstania już z typem na wakacjach była.

45

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Hmm jeśli tak jest to tylko ułatwi mi sytuacje, tak szczerze mówiąc smile Bo jeśli kobieta była w związku szczęśliwa, potem szukała problemów, a po kilku tygodniach od zerwania już próbuje z innym to znaczy, że nigdy nie była warta walki i czasu jaki dla niej poświęciłem smile

46

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Jakiś czas temu dostałem od niej smsa. Zaczęło do niej docierać jak człowiek zaczyna doceniać pewne rzeczy i ludzi dopiero jak ich traci. Napisała, że ten czas, który mamy teraz jest potrzebny nam obojgu... I dalej nic...Daje to trochę do myślenia i jakąś nadzieje, aczkolwiek nie wiem ile to jeszcze będzie trwało. Generalnie obawiam się, że w pewnym momencie to czekanie mnie znudzi, bo czuje się troszeczkę mało komfortowo w takiej sytuacji. Trochę jak piesek uwiązany na smyczy do płota, czekający aż Pani zrobi zakupy i wróci, bo na pewno wróci...dała taką nadzieje...Co o tym sądzicie?

47

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

No to zobaczyła światełko nadziei w sprawie związku. Coś chyba jej zaczęło świtać. "czas, który mamy teraz jest potrzebny nam obojgu... I dalej nic... sorry ale czegoś tu nie mogę rozkminic - "rozwaliła" Wasz związek a teraz pisze, że macie we dwoje nad nim popracować... przez ten CZAS? Winny się tłumaczy - nic dodać, nic ująć.
Co do tego porównania z pieskiem, to przegryź smycz i puść się wolno przed siebie. Jak Twoja pani będzie zainteresowana swoim pieskiem, sama go znajdzie. Jak nie - ktoś nowy Cię "przygarnie".

Jesteś zawieszony w próżni między przysłowiowym młotem(związkiem) a kowadłem(jego rozpadem), motasz się z myślami co dalej z tego będzie.
Puść ten temat wolno i będzie co ma być - niech się dzieje wola nieba jak to potocznie się mawia. Po co mas się tym zamartwiać i dobijać?
Zajmij się sobą i rób swoje. Doceni i poczuje ona wartość tego co traci, to szybko się znajdzie przy Tobie. Do miłości i bycia ze sobą nikogo na siłę nie zmusisz.

48

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Nie chciałabym Ci sprawić przykrości, ale dodam od siebie jako kobieta: ja też jak mi się zdarzało zrywać z chłopakami, których niestety mimo sympatii ale nie kochałam, to płakałam jak bóbr i serce mi pękało i tak mi było przykro i żal, że zupełnie niechcący stwarzałam sytuację czy raczej nadzieję , że może jeszcze coś... Okropne.
Jak się kogoś naprawdę kocha to się o tym wie i nie ma mowy o zakończeniu związku. Nie wiem na co Ty liczysz ?

49

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Liczę, że moja partnerka przejrzy na oczy i troszeczkę dorośnie smile Nie cierpię już z jej powodu, po prostu podchodzę do tego na trzeźwo. Jeśli się nie uda to już trudno, ale nadzieje mam bo uważam, że to fantastyczna dziewczyna i nie chciałbym takiej partnerki stracić smile Myślę, że czas nam pomaga, a co będzie dalej to tylko on pokaże...

50

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

No to się porobiło...dziewczyna po pijaku zaczeła na fejsie pisać "czemu zmieniamy się dopiero wtedy, jak coś tracimy". Podłączyli się nasi znajomi i wszyscy uznali, że nie ma co się zastanawiać i "płakać nad rozlanym mlekiem" tylko iść dalej, oraz dodali, że ludzie się nigdy nie zmieniają... Bardzo mi to pomogło, nie powiem... chyba nici ze starań, zostajemy przy tym co jest bo widzę, że ona woli pisać jakieś pierdoły zamiast ze mną pogadać...

51

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego
Mallevs napisał/a:

"czemu zmieniamy się dopiero wtedy, jak coś tracimy"... nie ma co się zastanawiać i "płakać nad rozlanym mlekiem" tylko iść dalej, oraz dodali, że ludzie się nigdy nie zmieniają...

Przeczytaj teraz to uważnie... Ona w swoim "pytaniu bez odpowiedzi" ma podaną odpowiedź jak na tacy. Nie chcę być prorokiem czy też jasnowidzem, ale w tej sytuacji widzę jedno: boi się spojrzeć prawdzie w oczy, że nawaliła w Waszym związku i zmierzyć z tym problemem. Woli chyba od niego uciec niż podjąć wyzwanie walki o Was.
Liczy pewnie teraz na ruch z Twojej strony, w pewnym sensie pocieszenia jej w tej sytuacji, ale nie działaj zbyt pochopnie. Poczekaj na dalszy rozwój wydarzeń daj czas czasowi. Coś jej zaczyna chyba świtać w Waszej sprawie.

52

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Podejrzewam, że nie podejmie walki... to ona napisała "nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem" i dodała "..." No ale to taka głupia rozkmina z mojej strony. Ona jest bardzo łatwowierna i myślę, że jak znajomi jej mówią, żeby dała spokój to ona sobie da spokój. Tego się mogłem spodziewać w sumie bo Ci znajomi są płci męskiej:P We'll see, ale na razie zachowuje spokój...tzn nie jestem smutny, tylko bardziej wkurzony takim obrotem sprawy. Mam nadzieje, że w takiej sytuacji to lepsze wyjście:P

53

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Troszkę się pogmatwało znowu... Napisała do mnie. Napisała, że wcale nie potrzebuje chłopaka, którego miałaby cały czas zdobywać. Mówi, że potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej i będzie jej mówił, że jej potrzebuje, ale też będzie dbał o swoje dobro i wspólną radość, a nie radość drugiej osoby. Finalnie wiem, że ma niedługo wyjechać w góry ze znajomymi z kierunku. Powiedziała, że musi to przemyśleć i wtedy podejmie decyzje, czyli za jakieś 2 tygodnie. Wyjaśniła, że potrzebuje już kogoś na stałe..żeby z tą osobą związać się na dłużej..i ma mętlik w głowie...A propos jej wyjazdu jak jej zasygnalizowałem, że nie znam jej kolegi i że troszeczkę mi źle że z jakimś obcym chłopakiem (również) jedzie w góry to jedyne co zrobiła, to się ucieszyła i napisała, że by mnie wyściskała za tą moją małą zazdrość... I jak tu zrozumieć kobiety?

54

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

REA_Ina a mnie się wydaje, że nie do końca masz rację. Kobieta może kochać mężczyznę i odejść od niego. Sama tak postąpiłam,myśląc codziennie o nim przez 1,5roku (tyle trwało rozstanie) i mając nadzieję w głębi serca,że zrozumie swój błąd i będzie chciał to naprawić. Tak też się stało,a ja Bogu dziękowałam,że facet zrozumiał i zawalczył,zmienił się bo kochał nadal. Co prawda moja obecna sytuacja z tym partnerem jest beznadziejna,ale to tylko i wyłącznie z mojej winy i też walczę o szansę.

Ale wracając do meritum, kobieta może kochać,a rozstanie traktować jako ostatnią deskę ratunku i wydaje mi się,że twoja partnerka tak właśnie postępuje. Odeszła, pogubiła się,ale daje sygnały czego oczekuje od partnera,tak jakby kierując Cię w odpowiednią stronę. Ja bym tak to odebrała. Gdyby skreśliła Was od razu,na pewno nie dzieliłaby się z Tobą takimi informacjami. I pewnie dawno zerwałaby jakikolwiek kontakt. Ale mimo wszystko nie daj sobie wejść na głowę.

55

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Każdy ma swoje doświadczenia. Ale jak poczytałam ostatni post Mallevsa to utwierdzam się w przekonaniu, że mam rację. Dziewczyna sama nie wie czego chce, chciałaby już mieć na stałe chłopaka ale nie Mallevsa bo musi go zdobywać a on bardziej dba o nią niż o siebie ( jakiś paradoks?). W góry jedzie z innym ale Mallevsa kręci, bo może ten inny to jeszcze nie to. Kobieta po prostu szuka. Może się Mallevs doczeka, że ona nikogo ciekawego nie znajdzie i wróci do niego ( dlatego potrzebny jest jej czas). Ale czy Mallevsowi chodzi o to żeby ktoś go traktował na zasadzie " jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma"?.
Wybacz Mallevs, ale ja tak to widzę.

56

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Ja wiem, że to pogmatwana sytuacja i zdaje sobie sprawę, że ona może szukać. Nie wiem czemu ja jej nie pasuje i czemu tak bardzo się zastanawia. Zdaje sobie sprawę, że mimo iż za mną tęskni to może się w końcu okazać, że straci mną zainteresowanie. Nie sądze, żeby się bardziej zainteresowała tym chłopakiem na wyjeździe...Podejrzewam też, że jej ewidentnie brakuje tego żebym był o nią zazdrosny.. To trochę głupie moim zdaniem, ale faktycznie do tej pory nie dałem jej tego odczuć. Jak gdzieś chciała z kimś wyjść, to mówiła mi o tym i nie było problemu. Troszeczkę wprowadziłem w tym związku samowolkę, ale to nie jest też tak, że miałem ją centralnie w du.... hmm Nie mam pojęcia o co jej chodzi, to tylko moje domysły, na razie czekam na rozwój wydarzeń smile

57

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

REA, masz rację,to bardzo prawdopodobny scenariusz,ale też możliwe,że po prostu dziewczyna jawnie mu daje do zrozumienia,czego potrzebuje,co powinien zmienić i wtedy spełni jej oczekiwania i będą razem.

58

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego
Claudia87 napisał/a:

REA, masz rację,to bardzo prawdopodobny scenariusz,ale też możliwe,że po prostu dziewczyna jawnie mu daje do zrozumienia,czego potrzebuje,co powinien zmienić i wtedy spełni jej oczekiwania i będą razem.

Pewnie że tak, ja z moim męzem spotykałam się kilka miesięcy, potem coś mnie odrzuciło. Myślałam o nim tak jak pisze  Mallevs o sobie, że coś mi w nim nie pasowało. A tu masz, spotkoliśmy się po pół roku i miłość wybuchła jak szalona i trwała wiele lat. Do dzisiaj tego nie rozumiem.
Mallevs-nie martw się.  Uwierz w przeznaczenie. Spotkasz swoją połowę i będziesz wiedział że to już to.

59

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Tak jak reszta pisała sądzę że dziewczyna daje ci sygnały. Nie ma odwagi żeby z tobą bezpośrednio pogadać/lub też czeka aż Ciebie coś olśni i sam nagle będziesz wiedział co jest nie tak i się naprawisz
Stąd też głupie opisy na Facebooku. Baby są pokręcone wink

Umów się z nią któregoś dnia i spytaj wprost co było nie tak(możecie np. zrobić sobie listę rzeczy które ranią/nie podobają się w partnerze)

A nadzieję że będzie dobrze zawsze warto mieć(byle nie była ona zbyt duża)

60

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Ehh znowu się troszkę pozmieniało... w między czasie kilka razy rozmawiałem ze swoja byłą i nawet spotkaliśmy się, ale tak bardziej na spontanie i na luzie niż żeby poważnie pogadać. Zaplanowaliśmy już oczywiście oddzielnie wakacje. Wczoraj przyszedłem jej coś podrzucić i tak jakos się sprawy potoczyły, że się ,nazwijmy to, zeszliśmy z powrotem w bardzo miły sposób smile Ona jednak dzisiaj pojechała w góry ze znajomymi, ale jakoś nie bardzo pasuje mi skład tych jej znajomych...pojechała z koleżanką i... dwoma kolegami ze studiów...Poznałem tylko jednego z nich, ale moim zdaniem nie jest potencjalnym zagrozeniem...Nie wiem co mam o tym myśleć, wiem tylko, że jak mnie nie było to ona w tym towarzystwie bardzo często przebywała...trochę się zaczynam denerować bo nie będzie jej przez tydzień...będzie przebywać z nimi całymi dniami i całkiem możliwe, że również będą spać wszyscy w jednym pokoju...teraz sie niestety, ale wkurzyłem....

61

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

wrociliscie do siebie?

62 Ostatnio edytowany przez Mallevs (2012-07-30 16:02:36)

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

No jak widać to tak, mimo iż ona chciała mieć jeszcze kilka dni na przemyślenia. Właśnie miała myśleć nad związkiem podczas wyjazdu. Jednak okazało się, że troszeczkę szybciej podjeliśmy decyzje.../ Trochę się denerwuje z powodu tego wyjazdu:/ Kurde sam nie wiem co o tym myśleć:/

63

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

0 odzewu, a mi na prawdę zależy na jakieś wypowiedzi...tylko szczerej...

64

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Nie znam dziewczyny i układu, ale jak na mój gust za łatwo Cię zdobyła. wink Ja bym pojechał do niej, ale wcześniej wyczułbym czy tego chce.

65

Odp: 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Nie no obiecałem sobie i jej że nie będę się wpierdzielał do jej wyjazdu. Miała odpocząć, pomyśleć i generalnie połazić po górach...a bardzo to lubi:) Najgorsze jest to, że nie mam z nią jakiegokolwiek kontaktu bo wyjechała za granicę z ograniczonym dostępem do netu, a bez roamingu... To mnie troszkę dobija... wiem, że muszę przeczekać, tylko to czekanie sprawia, że siwieją mi włosy:P/ Sam nie wiem co mam myśleć o jej wyjeździe...zdarzyło się coś niedobrego, nagle zacząłem być o nią zazdrosny... ostatnio tak miałem w wieku 15 lat:/

Posty [ 1 do 65 z 112 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 2.5 roku związku i powiedziała, że jej już nie czuje tego samego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024