Witam,
nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc lub doradzić. Ten problem nie dawał mi dzisiaj spać.
Mam 22 lata i partnerkę która ma 20 lat. Jesteśmy razem ponad 2 lata. Zawsze układało się dobrze, spotykaliśmy w miarę często. Ostatnio zaczeliśmy sie kłocić. Wszystko zaczeło się od tego że poznaliśmy pewnego kolegę który sie zakochał w mojej partnerce (dowiedziałem sie od osób od wspólnego znajomego). Zaczeli pisać. Ona twierdziła że to tylko znajomy ale moim zdaniem nie było to normlane. Odpisywała mu w różnych sytuacjach - podczas jazdy samochodem, podczas imprezy gdzie potrafiła "odstawić" towarzystwo. Jakiś czas później wzbudziło moje podejrzenie jej zachowanie. W mojej obecności zawsze szła spać wcześnie a "tego dnia" siedziała bardzo długo. Następnego dnia będac u niej coś mnie podkusiło sprawdzić jej komórkę i zobaczyłem smsy z tymże kolesiem który pisał do niej teksty w stylu "wiesz jak twoje oczy działają na mnie". Prosto w oczy skłamała mi chwilę poźniej że była w domu a tak naprawdę siedziała z nim do poźna. Jej wytłumaczenie na tą sytuacje to - nie chciałam żebyś był zły... wybaczyłem bo ją kocham.
Minął miesiąc poznała znów jakiegoś znajomego, zaczeła z nim pisać. Od tamtej sytuacji byłem juz uprzedony i zabroniłem jej (widząc jej rozmowę w koszu w której pisała o jakimś spotkaniu...). Męczyła mnie 2 dni czy może do niego napisać. Zapisała sobie numer który jej zostawił ale mi powiedziała ze do jego nie napisze.
I od tej pory zaczeło sie robić coraz dziwniej. Znalazła koleżanki z którymi spędzała dużo czasu ( dla mnie nie potrafiła znaleźć chociaż chwilki przed prawie 2 tygodnie). Mieliśmy jechać na wycieczkę na którą nalegała ale nagle sie jej odwidziało. Wczoraj powiedziała że chce odpocząć przez jakiś czas nie widzieć nie spotykać się. Gdy piszemy widzę ze jest inaczej nie ma zwrotów które zawsze były kotek, misiek.
Mimo tego wszystkiego co opisałem powyżej zarzeka się że mnie kocha. Nie potrafię tego zrozumieć.
Piszę tutaj bo chcę usłyszeć co o tym myślą kobiety. Czy możliwe jest że dziewczyna zmieniła sie tak w ciagu 2 miesięcy? Sama z siebie bez wpływu osoby trzeciej? Niestety nie mogę tego sprawdzić... Tyle pytań bez odpowiedzi. Rozum mówi skończ ten cyrk ale serce mnie dalej przy niej trzyma. Czytałem na różnych forach że "przerwa" w większosci przypadków jest pierwszym krokiem do końca związku. Wiem że nie jeden facet bo ty zakończył...
Wybaczcie że napisałem to tak zagmatwanie ale inaczej nie potrafię, ciesze sie natomiast że mogłem komuś sie wyżalić i jest mi lżej.
Pozdrawiam serdecznie ![]()