Witajcie ponownie! Pisałam już na forum o swoich lękach, ale mam jeszcze inny problem, który powraca jak bumerang i nie mam z kim pogadać. Niedawno przekroczyłam trzydziestkę, mam męża i dwójkę dzieci - 5 lat i roczek. Od czasu pierwszej ciąży "siedzę w domu", czyli typowa cura domestica. Często dopada mnie myśl, że mnie już nic w życiu nie czeka, poza wychowywaniem dzieciaków, problemami w pracy u męża, obmyślaniem menu na dzisiejszy obiad. Wiem, powiecie, że jeszcze kawał życia przede mną, dzieci podrosną itp... A ja mam taki głód, żeby robić coś jeszcze. Chciałabym czuć, że poza układaniem skarpet w szufladzie, jestem w czymś dobra. Może to głupie, ale marzę, by być doceniana i chwalona, że zrobiłam coś świetnie i ja sama jestem świetna. Jestem przezroczysta. Dlatego tak często zmieniam kolor włosów i fryzury, łażę po lumpexach, wyszukując fajne ciuchy, żeby czuć się widoczną. Taka metafora dla ciągłego poszukiwania siebie. Nie mam zbyt wielu możliwości, żeby się realizować, bo całe dnie sama z dziećmi (rodzina daleko), pieniędzy wystarcza na zwyczajne życie (od wypłaty do wypłaty). Życie w bloku jak szuflandia. Czy to takie nienormale, że chciałabym być kimś jeszcze poza żoną i matką? I czuć się atrakcyjną, docenianą, wartościową kobietą? Czasem czuję, jakbym miała tak z siedemdziesiąt lat, wszystko, co ciekawe, już dawno za sobą a egzystencji akurat tyle, ile użyteczności.
spróbuj życia. wyjdz ze znajomymi do kina, teatru, porozmawiac, na kawe... cokolwiek. wyjdz z mężem na kolacje do restauracji. rób to co lubisz. życie jest jedno i nie mozna go marnowac. zacznij robic to co robilas wczesniej i to co daje Ci satysfakcję.
3 2012-07-02 12:10:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-02 12:10:37)
Wszystko, o czym tutaj napisałaś, ma jeden wspólny mianownik: Twoje kiepskie myślenie o sobie.
To Ty myślisz o sobie, że jesteś nieatrakcyjną kobietą. To Ty uważasz się (i być może tak zachowujesz) za osobę przezroczystą. To Ty twierdzisz, że nic w życiu Cię nie spotka.
Masz do wyboru dwie drogi:
1. dalej szukać potwierdzenia swej atrakcyjności, swej wartości u innych i przeglądać się wyłącznie w oczach innych osób, czyli uzależniać swe samopoczucie (i zachowanie, i myślenie o sobie) od opinii innych osób oraz tejże opinii się podporządkowywać (zajrzyj do wątku: http://www.netkobiety.pl/t17705.html);
2. stać się osobą niezależną, świadomą siebie i odpowiedzialną za swoje decyzje.
Klaudyna, skąd jesteś? W każdym większym mieście są różne ciekawe, często darmowe, wydarzenia, na którym można fajnie spędzić czas i jednocześnie rozwijać się. Poszperaj troszkę w internecie, coś na pewno się uda znaleźć.
A może pora znaleźć pracę? Wiem, macie mało kasy na opiekunkę, ale właśnie z Twojej pensji moglibyście ją opłacić, a ty przynajmniej mogłabyś się realizować. To ogromnie ważne, żeby dzieci nie musiałby patrzeć się na smutną i przytłoczoną życiem mamę.
Najważniejsze, żebyś dała sobie sama kopa do ruszenia się z miejsca. Trzymam kciuki za Ciebie :*
Powiem jedno - kino, teatr, opera - to Ci nie pomorze. Potrzebujesz odmiany i czegoś szalonego, chcesz aby się coś nieustannie działo i najlepiej, aby stało się to za twoją sprawą. Mam tak samo.
Najlepiej jest jednak myśleć o sobie - bo jeśli pomoc innym i oddawanie się im nie sprawia Ci radości, to jaki w tym sens ?
Każdy kieruje swoim życiem i taka jest prawda. Albo robisz coś tylko dla siebie i wiesz, że możesz odsunąć się przy tym od rodziny. Albo poświęcasz się dla nich, po drodze gubiąc swoją osobowość i patrząc jak jedno, jedyne życie które masz przemyka Ci przed oczami.
Skoro nie czujesz się spełniona w rodzinnym gronie, to zrób coś z tym.
Wyjedź, znajdź jakieś hobby ( może być to gra na gitarze, malowanie, pisanie, itd. ) i nie przejmuj się uczuciami innych. W ten sposób nie myślisz o sobie i nigdy nie zaczniesz.
Jeśli chcesz być tylko kurą domową, to okej, ale stracisz całe życie i na łożu śmierci będziesz żałować, że nie zrobiłaś czegoś innego.
Podziel się obowiązkami z innymi, nie tylko ty musisz sprzątać - przecież oni też mają rączki. Mąż może ci pomagać, kiedy ty poświęcisz się pasji.
Dzięki za odzew. Wszystko, co od Was przeczytałam, stosuję od dawna, bo sama próbuję sobie pomóc. Sprawdziłam - okazjonalne wypady do kina itp nie działają na dłuższą metę. Następnego dnia znów szara rzeczywistość, tym smutniejsza, im poprzedniego dnia było weselej. Powoli godzę się z tym, że widocznie tak musi być. Mam hobby - szerokie spektrum sztuk plastycznych. Oddaję się pracy twórczej w miarę możliwości. Natomiast brak mi ludzi. Codzień garstka znajomych pań z osiedlowego sklepu, przedszkolanek i matek z wózkami wydeptujących chodniki tak jak ja. Przecież nie pisałabym o swoich problemach tutaj, na forum, gdybym miała wokół siebie znajomych i przyjaciół. A takowych brak. Wszystko przez niską samoocenę - mam problem z dostosowaniem do ludzi. Głupia jestem, bo cały czas staram się udowadniać innym swoją wartość, żeby mnie lubili. W najgorszych momentach zaczynam się jąkać i często nie umiem bronić swojego zdania, bo pewnie nie mam racji. Najchętniej uciekłabym sama od siebie.
Rozumiem Cię, że czasem nasza niska samoocena sprawia, że uważamy się za osoby niewarte czyjejkolwiek uwagi, ale należy z tym walczyć. Myślę, że pokochanie samej siebie na pewno utwierdziłoby Cię w przekonaniu, że jeszcze wiele cudownych rzeczy w życiu Cię spotka. Jeżeli samej jest Ci trudno poprawić poczucie własnej wartości, to może jakaś książka byłaby pomocna.
Jeżeli masz ochotę pogadać, wyżalić się - śmiało pisz na mojego mejla. A jeżeli jesteś z Wrocławia lub okolic, możemy umówić się na babskie pogaduchy.
Klaudyna, mnie Twój stan wcale nie dziwi- życie Cię dopadło
Ot, życie matek-celebrytek cholernie różni sie od tych zwyczajnych matek_Polek z 1500zł wypłaty.
Ja jestem za działaniem: 5 letnie dziecko mozna oddać do przedszkola, dla rocznego wynająć niańkę- NAWET JEŚLI Twoja peirwsza praca to będzie ok. 1500 zł, a 800 zł oddasz opiekunce, to czy 700 zł w kieszeni + podniesiona samoocena + cel w życiu nie są tego warte?
Pierwsza rzecz to czy bedziesz pacowac czy nie to emerytujre i tak bediesz miala glodową także o tym nawet nie myśl ![]()
Cat, jeśli zostawi roczne dziecko pod opieką opiekunki idąc do pracy na pełen etat to opiekunka siedzi minimum 9 godzin. Nie ma opiekunki ktora pracowalaby tyle godzin codziennie za 700 zl miesięcznie
1200-1500 miesiecznie to jest minimum jakie sie płaci pelnoetatowej opiekunce
witajcie mam 30 lat -7l. syna i ...męża,który już tydz. jak ze mną nie mieszka,własne mieszkanie (zadłuzone)jak ja cala! brak pomocy męża chyba ze te 100 zł dał mi wczoraj na życie.Nie mam jeszcze alimentow i rozwodu -pozwy leżą ale to dla mnie za wiele albo coś innego pochłania mi czas.brak pracy,wsparcia rodziców bo są zbyt starzy nic nie mówie,wykształcenia! (mąż był zazdrosny rezygnacja) a szkoda-bo bardzo lubłam zdobywac wiedzę .15 pazdziernik-1 wizyta.jak zacząć? stresu nie mam chcę nawiązac z kimkolwiek relacje...nie mam nikogo-syn.bardzo czekam na wizytę to coś jak tensknota,ciągle kiedy jest żle i ok tez.oby do 15ego.malo spie,z domu na 5 min. (pies)wygląda to jak bieg,byle by nie do ludzi.w małej mieścinie mieszkam.ludzie to widzą ze coś jest nie tak .zaczepiają mówiąc 10lat więcej,co jest? weż się w garsć zeby się działo komcentacji brak jak cokolwiek mam zrobić???jestem mamą nawet czasek nie wiem o czym mowi mój syn siedzący obok.....15.pazdzernik,to zmieni?niech by poluzowal bo kiedy naciska trzęcienie rąk i duszę się albo TO coś mnie dusi,dławi swieże powietrze...pozdrawiam
...ludzie to widzą ze coś jest nie tak .zaczepiają mówiąc 10lat więcej,co jest? weż się w garsć zeby się działo komcentacji brak jak cokolwiek mam zrobić???jestem mamą nawet czasek nie wiem o czym mowi mój syn siedzący obok.....15.pazdzernik,to zmieni?
A na co liczysz w związku z tą datą? Nie napisałaś a nikt nie jest jasnowidzem...
Akurat w tym przypadku ludzie mogą mieć rację - SAMO nic się nie zmieni.
Czy będziesz siedzieć i CZEKAĆ na CUD?
To jest twoje życie i TYLKO TY możesz decyzję o jego zmianie... Chyba, że wolisz rolę paprocha, którego unosi prąd wody (ale chyba nie o to ci chodzi?) Zwróć się o pomoc np. do Centrum Pomocy Kryzysowej - zrób COKOLWIEK dla siebie, nie czekaj - (bo na co chcesz czekać? Czarodziejskiej różdżki nie ma). Powodzenia
Klaudyna, mnie Twój stan wcale nie dziwi- życie Cię dopadło
Ot, życie matek-celebrytek cholernie różni sie od tych zwyczajnych matek_Polek z 1500zł wypłaty.
Ja jestem za działaniem: 5 letnie dziecko mozna oddać do przedszkola, dla rocznego wynająć niańkę- NAWET JEŚLI Twoja peirwsza praca to będzie ok. 1500 zł, a 800 zł oddasz opiekunce, to czy 700 zł w kieszeni + podniesiona samoocena + cel w życiu nie są tego warte?
nie wiem gdzie znajdziesz opiekunkę przynajmniej na 9 godzin za 800 zł,i nie wiem gdzie na dzień dobry dostaniesz 1500 zł wynagrodzenia?
siedzę z tego samego powodu z dziećmi,ale wcale nie opłaca mi się iść do pracy zarobić max 1100 zł oddać tysiąc opiekunce,stracić ponad 300 zł na dojazdy,wiec wychodzi na to ze do tej pracy musiałbym jeszcze dołożyć,emerytura?nie myślę o niej, po co mam sobie nerwy psuć?nawet jak ktoś teraz pracuje ,to może być tak ze po 50 roku życia go wywalą z pracy i kto kogoś takiego przyjmie?a tu do emeryturki jeszcze 17 lat,tak nas rzad urządził