Człowiek potrzebuje dotyku - jak powietrza czy pożywienia. To właśnie dotyk, ta prozaiczna z pozoru czynność, sprawia, że w organizmie wydziela się hormon zwany oksytocyną lub bardziej poetycko - hormonem przywiązania.
Przytulanie zbliża nas do siebie, powoduje, że czujemy pewną szczególną więź i darzymy się większą sympatią. Ale to nie wszystko, bo bliskość innych obniża w naszym organizmie poziom kortyzolu, hormonu towarzyszącemu sytuacjom stresowym, dzięki czemu potrafimy sobie z nimi lepiej radzić, ponadto zwalnia tempo pracy serca, obniża ciśnienie krwi, podnosi odporność, pomaga też zasypiać, a podczas snu zapaść w głęboki sen.
Prawdopodobnie dla stabilności emocjonalnej człowiek powinien w ciągu dnia co najmniej dwanaście razy poczuć tzw. nieerotyczny dotyk. Może być to pogłaskanie, czuły uścisk dłoni czy też właśnie przytulenie.
A Wy - lubicie się przytulać czy należycie raczej do osób, którym jest to obojętne? Czy bliskość emocjonalna nieodłącznie kojarzy Wam się również z przytuleniem?