Witam.Mam 34 lata i jestem w związku małzenskim od 8 lat...Można powiedziec,ze byly dobre chwile w naszym związku lecz dni gorsze przewyższają.Wieczne kłotnie wieczne pretensje a teraz mysle,ze bedzie coraz gorzej i dążymy wspólnie do jednego czyli do rozwodu...
Nikt nie jest świety ale z braku wspolnej rozmowy caly nasz zwiazek opiera sie na niedomówieniach,podejrzeniach i braku zaufania do siebie...
Zona wymysliła ,ze zrobi na mnie haka i namowila kolezanke by zaczela do mnie dzwonic i pisac smsy.Pisałą tak przez okrągly miesiac,dzien w dzien po kilkanascie smsow jak to sie jej podobam,jak to spac nie moze gdy pomysli o mnie itd..Po dwoch tygodniach dodalem ją telefonów ignorowanych lecz skonczyl sie okres waznosci tego programu zainstalowanego na komorce i telefony zaczely sie na nowo...Po jakis 30 dniach gdy bylem na piwie z przyjacielem zaczelismy razem pisac do niej juz dla ewidentnej zabawy i dla smiechu..Po kilku godzinach troche mnie to nakrecilo i gdy wracalem do domu zaczela wydzwaniac wiec postanowilem ze spotkam sie i zakoncze to raz na zawsze.Mówilem i kusilem ją,ze jak przyjde na klatke utoniemy w wspolnym namietnym pocalunku,zeby tylko sie spotkala.Oczywiscie do spotkania nie doszlo lecz nagranie zostalo ...Po kilku dniach juz bez telefonow z jej strony zona wymyslila ze zrobi romantyczna kolacje przy swiecech i ze ma dla mnie niespodzianke..Oczywiscie wiedzialem co bedzie niespodzianką. Myslalem ze przyporowadzi swoja kolezanke i wtedy mi to powie jak to sie uganiam za kobietami i jaki ze mnie zdradliwy cham...Nalala wino,zjedlismy kolacje i prawie sie jej udało mnie uderzyc w twarz ...Wygarnela wszystko jaki to jestem i jak ją zdradzam..Oczywiscie nonsens.
Teraz dopiero zaczynam rozumiec skad te pomysly u niej w głowie..
Po tym incydencie nie rozmawialismy dobre kilka tygodni o seksie wogule nie wspominam bo wtedy seks byl raz na trzy miesiace i mialem wrazenie że z łaską i oczywiscie tylko po alkoholu..Nie można bylo w zaden sposob porozmawiac z nią na ten temat bo to ja mam problem i to ja jestem zboczony,ze tylko o tym mowie...Chocby ją przypalali to piewsza reki na zgode nigdy nie poda..Woli chodzic obrazona i tłamsić to w sobie..
Zauwazylem,ze jest naprawde coraz gorzej.Przestała sie totalnie mną interesować gdzie wczesniej pisalismy do siebie po kilkanascie smsow w trakcie pracy..Wtedy tylko pytałem w smsach co sie dzieje.Czemu mnie tak ignoruje i dlaczego taki ma stosunek do mnie.Obracala wszystko w zart bagatelizujac temat
.Wpadlem na pomysl,ze zostawie nagrywarke właczoną gdy mnie nie ma w domu...I wtedy wszystko sie wydało..Nie złapałem jej na niczym ale nagralem kilkanascie rozmów z jej najlepszą przyjacolką gdzie szydzi ze mnie do tego stopnia,ze ja nawet nie znam takich słow jakich ona używała.Wtedy doszło do mnie kim jestem dla niej i po co jestem jej potrzebny.Do placenia rachunków i do zajmowania sie dziecmi kiedy ona jest w pracy..Mamy dwojke wspanialych dzieci i z mojej strony bylo wiele prob by to wszystko naprawic i wyprostowac.Jednak czulem,ze nawet przy rozmowie byla zupelnie nie obecna i mozna bylo do niej powtarzac kilkanascie razy temat.
Pisalem smsy dlaczego tak mnie traktuje dlaczego ze mnie tak szydzi i dlaczego traktuje mnie jak powietrze.Odpisywala tylko,ze bym jej pierdolami nie zawracal glowy,ze to są moje wymysly i jesli chce isc do psychologa rodzinnego to niech ide ale sam bo ona jest normalna.
W tych rozmowach uslyszalem jak przypadkiem spotkala sie z dawno nie widzianym kolegą ze szkoly..Jak siedziala u niego na kolanach,jak go to podniecilo itd.Mialy wielki ubaw z tych smsów.jak by chciał ją popiescic w wannie,jak chcialby sie pobawic jej dzyndzelkiem jak strasznie ma podniecalace cialo itd.Od dwoch tygodni w tym okresie mowila mi,ze wychodzi na impreze i nie wie o ktorej wroci.Okazalo sie,ze jej kolega przyjezdza z zagranicy i bedzie kilka dni u nas w miescie..Zone swoja zostawil za granicą bo jest ciezko chora wiec nie mogla przyjechac.Oczywiscie z kolezanką wymyslala gdzie sie z nim spotkac i jak...pewnie gdzies na odludziu bo tu mnie wszyscy znaja (tak mowila)itd..Gdy przeczytala smsa od niego ze moze w jakims hotelu rece mi opadly..Moim zdaniem ona wlasnie miala wybrac hotel gdzies na odludziu...Zrozumialem,do czego dąży i po co to wszystko,zrozumialem,ze kwiaty ktore dostala nie byly od jej siostry tylko od niego a karteczka Aniol Stroż jest dosadnym tego przykladem.Powiedziala,ze siostra na poprawienie jej humoru kupila jej bukiet z 12 róz..JASNE..
Przed jej wyjsciem nie mialem z kim dzieci zostawic by ja złapac na goracym uczynku i postanowilem ze wszystko jej powiem dzien przed ich spotkaniem..Wylozylem wszystko na stoł i sie wyprowadzilem.Oszczedze Wam szczegułów jak probowala odkrecic kota ogonem ale postanowilem do niego zadzwonic i spytac go o co chodzi...Mowil,ze moja zona rozmawiala z jego żona i wspolnie mieli jej pozyczyc pieniadze na swoje zobowiazania wobec ZuSu.Znali sie bardzo dobrze z dawnych lat wiec jego zona nie widziala problemu..Gdy pytalem po co takie durne teksy odnosnie dzyndzelkow i co chcialby robic z nią w wanie to stwierdzil,ze to takie glupie gadanie.Glupim gadaniem tez nazwal fakt propozycji hotelu z jego strony.
Wyprowadzilem sie na tydzien by przemyslec bo decyzje jaka mialem podjać byla strasznie trudna ze wzgledu wlasnie na dzieci.Po tygodniu wrocilem i nie rozmawialismy bo stwierdzila,ze ja molestuje psychicznie,ze sie znecam nad nią nagrywajac ją,ze nie moze sie czuc bezpiecznie we wlasnym domu..Jakos rozeszlo sie to po kosciach i mialo byc dobrze.Wywalilem nagrywarke i mielismy zaczac dbac o to wszystko.Jednak pol roku pozniej czyli teraz zadzwonil do mnie znajomy i powiedzial,ze przy piwie jego dobry znajomy zwierzył sie mu ,iz poznal fajną mezatke z mojej ulicy i fajnie sie z nią smsuje i rozmawia przez tel.Powiedzial mi tylko tyle,zeby sobie pilnowal zony bo napewno chodzi tu o nią.
Akurat zlozylo sie tak,ze jechalem na ryby na trzy dni z córką i postanowilem wlaczyc zakurzoną nagrywarke..Okazalo sie ze wszystko sie zgadza..Rozmawiala ze swoja przyjaciolka i mowi ze jest juz strasznie pozno,ze jest strasznie zmeczona i musi sie polozyc a tu jeszcze musi pokarmic synka byla 2 30 ..Ledwo skonczyla z nia rozmowe a tu od razu ktos dzwoni do niej..I sobie zaczynaja rozmowe..Nie wiem czy w zartach to mowila czy nie ale slyszalem tylko jej glos wiec nie wiem co mowil jej rozmowca..Rozmowa mniej wiecej przebiegala tak..
-napuscilam juz...sasiadow zalalam...no juz zglaszaja sasiedzi ze sa zalani...heheh
-gdzie sie wluczysz..? jak mogles jest godzina 2:43 ..no ....piec ..szesc..siedem..no daje dziesiec minut z pracy..czekaj ja sobie tutaj policze zaraz..
no dobra 12 minut
-smieje sie no ..hehe..no..hahaha no jasne..makaron ze szpinakiem sie gotuje..no hihih
-woda wyciaga wszystkie soki z organizmu ..i chce sie jesc po wodzie prawda???
-no..hehe ja juz nie chcialam nic wiecej pisac..wiec po wodzie soki z organizmu wychodza..no haha no heheeh
Oczywiscie kiedy jej to powiedzialem,ze znowu to robi usmiala sie tylko i powiedziala zebym sie leczyl bo jestem chorobliwie zazdrosny.Oczywiscie ani mi tego nie wyjasnila ani nawet nie ma zamiaru..caly czas mowi,ze nie ma sie z czego tlumaczyc bo nic zlego nie robi a napewno mnie nie zdradza..Teraz wogule nie rozmawiamy a na dobór wszystkiego stracilem jeszcze prace po dwunastu latach w jednej firmie.Czeka mnie pewnie teraz wyjazd z kraju za pieniedzmi wiec mam nadzieje,ze czas pokaze co bedzie...Zastanawiam sie tylko jak zostawic żone..Jako żone czy jako matke moich dzieci?Powie mi ktoś co robić w tym wypadku?
Pozdrawiam serdecznie Piotr.
Podczas zakładania nowego tematu nadaj mu tytuł odzwierciedlający jego treść. W żadnym wypadku nie używaj ogólnych sformułowań typu "Problem" , "Pomocy" , etc.
moderatorka apoteoza