Za duzo by opisac wszystko. Glównie chodzi i o to ze,
mam córke,2 latka, ja mam 22 lata,mieszkam w Niemczech ale strasznie teskno mi za Polska, moim celem bylo, znalesc sobie Polaka i wyjechac do domu
.
Poznalam 2 lata temu chlopaka (25 lat) (zwiazek na odleglosc 500km) od poczatku ja walczylam o ten zwiazek, bylam naprawde zakochana i chcialam by nam sie udalo. Nigdy nie szanowal mnie, nie zwracal na to uwagi czy jestem szczesliwa, czy mam na wszystko, ja zawsze dawalam sobie rade i jeszcze dbalam o niego. Jak mial do nas przyjechac, to nigdy nie mial pieniedzy, wszystko inne bylo wazniejsze (fakt, ze sie uczyl). W sumie to ja nie wiem dlaczego go kocham..wiem ze ma dobre serce i wiem ze jak jestesmy razem to jest inny, wiem ze z nim zycie byloby poukladane, i podoba mi sie to. Ale boje sie tej monotoni, wiem ze musze go prosic o wszystko, on sam od siebie nie zrobic niczego, chyba ze juz naprawde musi. Nie boje sie zostawic go samego z moja córka, taka intuicja no i fakt tego spojrzenia malej na niego i jego na mala, bardzo wazny dla mnie watek.
W kwietniu wyjechalam do Polski, bylam przez dwa miesiace by odsapnac, no i spotkalam sie ze znajomym, nigdy nie pomyslalam ze z tego moze cos byc, nie jest w moim typie no i traktowalam to jakos znajomosc, spotkanie na kawe, pogaduchy.
1 Chlopak, 2 metry, fajny byczek
2 Chlopak, mojego wzrostu, szczuplejszy odemnie (28 lat) ![]()
spotkalismy sie i spedzilismy noc ze soba, nastepnego dnia zabral mala i mnie odrazu do siebie (raczej) do mamy swojej na obiad, a na wieczór do jego znajomych na grilla. Bylam w szoku, jednoczesnie zaczarowana takim spontanem i takiej pewnosci. Zapytal mnie sie czy zamieszkamy razem, ze on sie zakochal, podobalo mu sie jak przez ten caly czas pisalismy i jak juz mnie teraz zobaczyl to sie zakochal. Caly czas mi robil komplementy, ze w tych czasach znalesc kogos normalnego, dziewczyne która ma poukladane w glowie, jest sliczna, po prostu wymarzona Kobieta i Zona, jest ciezko wrecz nie mozliwe. Tak samo jego mama i znajomi stwierdzili.
Przez ten miesiac który caly spedzilismy w sumie we trójke, bylo jak w bajce..malo kiedy myslalam o swoim chlopaku, przez te 4 tygodnie, spelnilo sie prawie wszystko na co czekalam przez te dwa lata z moim chlopakiem. Ten drugi, chce wynajac mieszkanie (dzis idzie ogladac jedno które ja, bywajac znow w Niemczech wybralam), pracuje, i czeka na nasz powrot do polski. Jest kochany, gotowalismy razem obiady, potrafil zlapac odkurzacz i odkurzyc bez slowa odemnie, bawil sie z moja córka, wzial ja na spacer wówczas kiedy ja musialam pakowac sie z powodu wyjazdu do Niemiec. Ale nie kocham go tak jak pierwszego, owszem jestem szczesliwa ku jego boku ale nie wiem czy to jest to.
Pierwszy, wówczas mojego pobytu w polsce, wariowal, dzwonil, pisal, chcial bysmy jak najszybciej wrócili, ja przez ten czas w polsce, nie tesknilam prawie wcale za nim, udalo mu sie jednak popsuc mi nerwy nawet w polsce.
Nie wiem co zrobic, moj chlopak ten pierwszy zaczyna myslec o wspolnej przyszlosci, jego mama tez w rozmowie ze mna mowila ze sie zmienil, ze szukal mieszkania, ze chce z nami byc ze nas kocha..on tez nalega mi bym szukala mieszkania, ze mamy do niego przyjechac o wkoncu byc razem.
Ale ja, mam dylemat, z drugim chlopakiem bym miala to, czego chce i to bez proszenia sie, bez czekania...a z drugim, po prawie 2 latach walki, morza lez, smutku, zalu, tego, o czym myslalam gdybym zostala tutaj w niemczech bez mozliwosci wyjazdu i zycia w polsce przez nastepne minimum 20 lat.
Prosze o jakas pomoc, jak sobie ulozyc plusy i minusy, jak rozegrac ta chora sytuacje. Co byscie zrobily na moim miejscu.
Pozdrawiam i DZIEKUJE z góry