Bylismy ze soba od ponad roku.Poczatki byly jak w bajce-niezwykla czulosc,bliskosc,wspanialy seks,podroze.Euforia,euforia.Mialam przykre doswiadczenia z poprzednich zwiazkow,wiec nie moglam uwierzyc w szczescie,ktore mnie spotkalo.Byl czuly,opiekunczy,okazywal mi szacunek.Bylam bardzo szczesliwa,ale i tez sceptyczna,nauczona doswiadczeniem.Sielanka trwala miesiac.Potem juz byl tylko koszmar,narastajacy z kazdym dniem.Istne pieklo.Moj Romeo objawil swoje prawdziwe oblicze,nie sadzilam,ze az tak ohydne.Zaczal mna manipulowac,ciagle o cos obwinial,byl szorski.Stopniowo mnie odsuwal od siebie,wszystko bylo tak jak on chcial.Bylam na kazde jego skinienie.Ale kiedy chcial byc np sam,musialam sie poslusznie usunac,i czekac kiedy moj pan znow mnie przywola.Poczatkowo mieszkalismy u mnie,bylo super, czulam sie bezpiecznie,czulam sie kochana.Do czasu.Pewnego dnia ostentacynie wyprowadzil sie ode mnie,zrobil istny show w pizzerii trzaskajac drzwiami,po czym obwinil mnie,ze...to ja trzasnelam!Wowczas znalazl pretekst by mnie ukarac i sie wyprowdzic.Najwyrazniej trudno mu bylo maskowac swoje oblicze w obcym domu.Mysle,ze wazna przyczyna bylo tez to,ze jest uzalezniony od alkoholu,a mnie krepowal sie ojca.Bardzo przezylam jego demonstracyjna wyprowadzke.Nadal bylismy ze soba,ale juz na innych zasadach.Mieszkal u tatusia-alkoholika,od ktorego jest uzalezniony chora wiezia.Drugie moje rozgoryczenie nim nastapilo kiedy wypomnial mi podroze,wykrzykiwal kase na paliwo.Emanowal skapstwem i materializmem.Ale ja dalej w tym tkwilam,wierzac,ze sie zmieni.Potem byly napady furii z jego strony,uderzanie glowa w szybe,trzaskanie drzwiami itd.Oczywiscie wszystkiemu bylam winna ja,poniewaz,ja go do takich stanow doprowadzalam-ciagle mi to wmawial.Im bylo dalej,tym bylo gorzej.Potrafil wykrzyczec pozyczone 10 zl,choc sam chetnie przyjmowal drpgie prezenty.Horror sie zaczal kiedy upodobal sobie wyrzucanie mnie z jego domu w srodku nocy.Potrafil wyrzucic mnie w burze w nocy.Wyrzucal mnie z samochodu miedzy przystankami,rzucal za mna butelka,raz tez mnie pobil.Oczywiscie wciaz przerzucal wine na mnie.Powoli zaczelam tracic godnosc,stalam sie jego cieniem.Nieustannie mnie ponizal,a zwrot wyp...k...,stal sie norma.Nadal chcialam ratowac ten zwiazek,nadl sie ludzilam.Jego chamstwo sprawialo,ze plakalam po nocach,ale tkwilam w tym.Ba!Sama do nigo wracalam.Ciagle mi ublizal,wyrzucal w nocy.Wiedzialam,ze to jest chore,wszyscy wokol byli przerazeni.Ale wierzylam,ze ta karta sie odroci i znow zapanuje harmonia.Nigdy jej juz nie bylo.Byly absurdalne oskarzenia,np awantura o to,ze nie chcialam sprobowac jego kanapki-gadal o tym przez 2mies!Zrobil mi tez awnture o...dzwiek wylaczanego tel.Itak bylo ciagle.Apogeum bestialswa osiagnal kiedy znalazl na portalu kobiete - Ukrainke,pojechal do jej miasta,zdradzil mnie z nia,a potem opowiadal o tym ,pastwiac sie nade mna.Kolejny raz probowalam odejsc.Mscil sie,wysylajac jej zdjecia na moj tel lub piszac -jade do Olgi,bedziemy sie...Znienawidzilam go,ale nadal z nim bylam.Blagal o wybaczenie,zalowal zdrady.A ja, Samarytanka,przyjelam go ponownie.Odwdzieczyl sie,szantazujac ta dziwka i ublizajac mi.Nie mam sily na dalsza walke.Musze odejsc.Musze walczyc o siebie.Czekam na wsparcie i na opinie na temat tego,co napisalam.Oozdrawiam wszystkie nieszczeliwe w zwiazkach kobiety i zycze wytrwalosci i uwolnienia z chorych wziazkow.
nie wiem czy ktokolwiek odpisze CI, a jezeli tak to moze lepiej tego nawet nie czytac.
Drogi dobry duszku,dlaczego uwazasz,ze nikt mi nie odpisze?
Mada,ten facet jest alkoholikiem,a to choroba ciężka,nieleczona prowadzi do śmierci.Facet ma charakter psychopaty.Wszystko,co pisałaś świadczy o tym.Nie uratujesz go.Jeśli znowu by Ci do głowy przyszło,że jednak spróbujesz raz jeszcze,zrobisz wielki błąd i może to się zakończyć dla Ciebie tragedią.Pociągnie Cię za sobą na samo dno, zniszczy Cię,wmówi,że jesteś nikim i w najlepszym wypadku wylądujesz na terapii współuzależnionych!Uciekaj od tego potwora jak najdalej.O ile to możliwe porozmawiaj z psychologiem,poczytaj o alkoholizmie i wyciągnij wnioski dla siebie.Wiem o czym mówię,bo przerabiałam ten temat w swoim życiu,nie tak drastycznie,ale jednak.Dużo wiem na ten temat i dużo się nauczyłam na własnej skórze.Zapomnij o nim,wszystko co się stało,stało się z jego winy,nie Twojej.Zamknij ten rozdział raz na zawsze i zacznij nowe,normalne zycie.
Dziewczyno weź zostaw to barachło zmien numer niech Cie nie neka.. poco masz marnowac sobie zycie? On bedzie Cie gnoil a Ty caly czas zyjesz wspomnieniami jak było pieknie na poczatku.. Nie jestt wart 5 sekund pzrebywania w Twoim towarzystwie..
Odizoluj sie od niego zobaczysz ze pzrejdzie mu tak samoo szybko jak atak szału..
Masz rodzine? jestem pewna ze ci pomoze jest jeszcze taka instytucja jak policja w razie jego natrectwa .. Dasz rade jestes silna ![]()
mada77 chociaż go nie znam to mogę Ci dać 100-procentową pewność, że w tej kwestii już się nic nie zmieni, no jedynie na gorsze. Ratuj się dziewczyno.. A jakbyś miała z nim dziecko? Znęcałby się nad Wami .. uciekaj jak najdalej od tej bestii.. wiem na czym polegają toksyczne związki i Ty w takim jesteś.. Typowy książkowy przykład związku toksycznego.. jeśli po tym co Ci robił jeszcze masz jakiekolwiek poczucie własnej wartości to ratuj się..
Tak jak pogubioona proponuje zmienić numer telefonu, odizoluj się całkowicie.. zobacz, że ten związek wywołuje w Tobie ciągłe cierpienie, wykończysz się psychicznie.. proponuje również iść do psychologa, myślę, że on pomoże Ci łatwiej przejść przez ten detoks, bo prawda jest taka, że on jest uzależniony on alkoholu a Ty niestety od NIEGO.
Jeśli potrzebujesz wsparcia to my tu jesteśmy właśnie po to. Wiem doskonale jak ta sytuacja wygląda u Ciebie.. moja przyjaciółka była w podobnej, znęcał się nad nią 3 lata.. zabrałyśmy ją z dziewczynami na miesiąc daleko od miejsca zamieszkania i zrobiłyśmy pozytywne pranie mózgu.. pomogło.. chociaz jeszcze ją nękał, groził.. ale miała na tyle siły by skutecznie z nim walczyć.. teraz jest szczęśliwa z bardzo fajnym facetem, planują wspólne życie.
Ty potrzebujesz takiej siły bo już za głęboko Cię to wszystko pochłonęło.. I ja Ci chce dać tą siłę.. bo najważniejsza w życiu jest godność.. nie odwracaj się od siebie.. nikt Ci nie da szczęścia, musisz sobie dać je sama!
Nikt nie mówi, że będzie łatwo.. za każdym razem kiedy zwątpisz.. nie daj się złamać, wejdź na to forum i przeczytaj swój post.. post nieszczęśliwej, skrzywdzonej, uzależnionej kobiety.. chcesz do tego wracać?
Apogeum bestialswa osiagnal kiedy znalazl na portalu kobiete - Ukrainke,pojechal do jej miasta,zdradzil mnie z nia,a potem opowiadal o tym ,pastwiac sie nade mna
Myślę, ze apogeum nastąpiło dużo dużo wcześniej.
Poza tym jesteś dorosłą osobą/`77 biorę jako rocznik/ i zdajesz sobie sprawę z tego, ze świadomie brniesz w te bagno, które nazywa się Twoim życiem? I wiesz, że ono wcale nie musi tak wyglądać? Chyba, że masz mikrusie potrzeby do tego aby żyć szczęśliwie, godnie i bezpiecznie....
Co jeszcze musiałby zrobić abyś przejrzała na oczy?
Pobił cię, zdradził, poniżył...mało?
Ma roztrzaskać na twojej głowie butelkę po piwie czy roztrzaskać twoją głowę o ścianę? A może skopać cię masakrycznie mówiąc że go sprowokowałaś,a ty go za to przeprosisz?
Przecież to psychopata alkoholik a ty jesteś współuzależniona jak znaczna większość partnerek alkoholików.
Poszukaj forów, stron dla alkoholików i współuzależnionych, zacznij uświadamiać siebie w jakim gównie tkwisz i ratuj się dziewczyno.
Tylko na miłość boską nie zaczynaj myśleć o dziecku z nim, że dziecko go zmieni. Goooowno prawda.
Piszę ci to ja. Żona alkoholika.
Wiem,ze nie ma sensu w czyms takim tkwic.To jest nieodwracalne.Dalej moze byc tylko gorzej.Oprocz alkoholizmu,jest psychopata-jestem tego wrecz pewna.Nie zapomne jak wrocil ze Starachowic,od tej dziwki i snul z nia plany wspolnego zycia.Powiedzialam mu,ze to szmata,a on-jeszcze raz tak na nia powiesz,to zaj...ci w plecy,z nogi!Po kazdym jego akcie przemocy,odchodzilam,ale potem sama wracalam.Ludzilam sie,myslalam sobie-ale przeciez czuje sie kochana,potrafi byc czuly,podwozi mnie,etc.Facet mial kilkanascie zwiazkow,nigdy sie nie ozenil,ma corke.
Powodzenia;)
mada, wczoraj w twoim poście było, że facet ma 44 lata, jest z tobą od roku, jesteś kolejną kolejną kobieta na krótko, i znalazł ukrainkę...
Dzisiaj specjalnie dobarwiłaś powieść, żeby zyskać większe zainteresowanie?
Bylismy ze soba od ponad roku.Poczatki byly jak w bajce-niezwykla czulosc,bliskosc,wspanialy seks,podroze.Euforia,euforia.Mialam przykre doswiadczenia z poprzednich zwiazkow,wiec nie moglam uwierzyc w szczescie,ktore mnie spotkalo.Byl czuly,opiekunczy,okazywal mi szacunek.Bylam bardzo szczesliwa,ale i tez sceptyczna,nauczona doswiadczeniem.Sielanka trwala miesiac.Potem juz byl tylko koszmar,narastajacy z kazdym dniem.Istne pieklo.Moj Romeo objawil swoje prawdziwe oblicze,nie sadzilam,ze az tak ohydne.Zaczal mna manipulowac,ciagle o cos obwinial,byl szorski.Stopniowo mnie odsuwal od siebie,wszystko bylo tak jak on chcial.Bylam na kazde jego skinienie.Ale kiedy chcial byc np sam,musialam sie poslusznie usunac,i czekac kiedy moj pan znow mnie przywola.Poczatkowo mieszkalismy u mnie,bylo super, czulam sie bezpiecznie,czulam sie kochana.Do czasu.Pewnego dnia ostentacynie wyprowadzil sie ode mnie,zrobil istny show w pizzerii trzaskajac drzwiami,po czym obwinil mnie,ze...to ja trzasnelam!Wowczas znalazl pretekst by mnie ukarac i sie wyprowdzic.Najwyrazniej trudno mu bylo maskowac swoje oblicze w obcym domu.Mysle,ze wazna przyczyna bylo tez to,ze jest uzalezniony od alkoholu,a mnie krepowal sie ojca.Bardzo przezylam jego demonstracyjna wyprowadzke.Nadal bylismy ze soba,ale juz na innych zasadach.Mieszkal u tatusia-alkoholika,od ktorego jest uzalezniony chora wiezia.Drugie moje rozgoryczenie nim nastapilo kiedy wypomnial mi podroze,wykrzykiwal kase na paliwo.Emanowal skapstwem i materializmem.Ale ja dalej w tym tkwilam,wierzac,ze sie zmieni.Potem byly napady furii z jego strony,uderzanie glowa w szybe,trzaskanie drzwiami itd.Oczywiscie wszystkiemu bylam winna ja,poniewaz,ja go do takich stanow doprowadzalam-ciagle mi to wmawial.Im bylo dalej,tym bylo gorzej.Potrafil wykrzyczec pozyczone 10 zl,choc sam chetnie przyjmowal drpgie prezenty.Horror sie zaczal kiedy upodobal sobie wyrzucanie mnie z jego domu w srodku nocy.Potrafil wyrzucic mnie w burze w nocy.Wyrzucal mnie z samochodu miedzy przystankami,rzucal za mna butelka,raz tez mnie pobil.Oczywiscie wciaz przerzucal wine na mnie.Powoli zaczelam tracic godnosc,stalam sie jego cieniem.Nieustannie mnie ponizal,a zwrot wyp...k...,stal sie norma.Nadal chcialam ratowac ten zwiazek,nadl sie ludzilam.Jego chamstwo sprawialo,ze plakalam po nocach,ale tkwilam w tym.Ba!Sama do nigo wracalam.Ciagle mi ublizal,wyrzucal w nocy.Wiedzialam,ze to jest chore,wszyscy wokol byli przerazeni.Ale wierzylam,ze ta karta sie odroci i znow zapanuje harmonia.Nigdy jej juz nie bylo.Byly absurdalne oskarzenia,np awantura o to,ze nie chcialam sprobowac jego kanapki-gadal o tym przez 2mies!Zrobil mi tez awnture o...dzwiek wylaczanego tel.Itak bylo ciagle.Apogeum bestialswa osiagnal kiedy znalazl na portalu kobiete - Ukrainke,pojechal do jej miasta,zdradzil mnie z nia,a potem opowiadal o tym ,pastwiac sie nade mna.Kolejny raz probowalam odejsc.Mscil sie,wysylajac jej zdjecia na moj tel lub piszac -jade do Olgi,bedziemy sie...Znienawidzilam go,ale nadal z nim bylam.Blagal o wybaczenie,zalowal zdrady.A ja, Samarytanka,przyjelam go ponownie.Odwdzieczyl sie,szantazujac ta dziwka i ublizajac mi.Nie mam sily na dalsza walke.Musze odejsc.Musze walczyc o siebie.Czekam na wsparcie i na opinie na temat tego,co napisalam.Oozdrawiam wszystkie nieszczeliwe w zwiazkach kobiety i zycze wytrwalosci i uwolnienia z chorych wziazkow.
Ten gość to wampir emocjonalny karmiący się Twoją osobą. Testuje Cię do granic wytrzymałości.
Do END ALUZJI, Nic nie barwiam,nie zalezy mi na wzbudzeniu sensacji,bo to chyba nie ten portal.Tu moglabym bez konca i w kolko dodawc-zrobil,to i to,dokuczyl mi tak i tak.W tym zwiazku duzo sie dzialo.Chcialam sprostowac,bo chyba nie czytalas dokladnie-on nie jest z Ukrainka,widzial sie z nia dwa razy ,po czym jej sie znudzil,sama zerwala z nim kontakt.I to ja od niego odeszlam,mam nadzieje,ze na stale.
O boże !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Aż mi się głupio zrobiło że jestem facetem. To wszystko nawet nie wymaga komentarza.
Boże ! Dziewczyno z pod jakiego znaku jest Twój facet - mój mąż to strzelec- ja miałam identyczne przeżycia z moim mężem .
Jadąc na wspólne zakupy np. do supermarketu wracałam z płaczem jadąc autem przez łzy niewidziałam drogi którą wracam .Na kazde wrzucone zakupy miałam przytoczony cytat ,, na h..j Ci te pier.....e waciki , proszki itp,, ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę a ja plonełam ze wstydu.
Mój mąż jest zawodowym kierowcą ja sama za swoje zarobione pieniadze zrobilam prawo jazdy w wieku 40 lat -uwierz nie było łatwo - każdy kogo woziłam mówił mi że naprawdę jeżdżę ok -tylko nie mój mąż dla którego zawsze byłam pi....nym debilem i zawsze mi mówił zaj..........istych miałaś instruktorków ze tak jezdzisz. Koszmar! Mąż rozdzielil kasę założył sobie osobne konto chociaż całę życie to ja brałam pożyczki i w wiekszości w domu są rzeczy za moja kasę ale teraz wyszło ze to wszystko jest jego a ja zabierałam mu kasę cale życie i co ja od niego chce przecież to wszystko to moja wina on jest idealny.
Jezeli chodzi o wypominanie to mam wypomniane wszystko dlatego juz teraz o nic go nie proszę on z dziecmi je mięso ja krupniczek itp ale nic nie szkodzi wierzę ze kiedyś i mnie będzie lepiej.
Twoja historia przywrócila mi nadzieję że nie jestem sama w Tych swoich problemach . Do teraz myslałam że to ja sobie coś wymyślam i wariuje z braku faceta ale teraz juz wiem ze takie historie się zdarzaja i nie jest to bajka.
Trzymaj się MADA i nie trać wiary . Po burzy nadchodzi słońce. Pozdrawiam
Do Rudej42,ten blazen to Baran-zyciowo i zodiakalnie.Njpierw obdarzyl mnie absolutna miloscia,chwalil do kolegow,a ptem zaczelo sie piekielko...Nieustanna krytyka,zawsze sie czegos doczepial,gdyz wg niego zycie sklada sie ze szczegolow.Poddal mnie takiemu terrorowi psychicznemu,ze o malo nie zapomnialam jak sie nazywam.Publicznie mnie zniewazal,np przy kolegach z pracy nie wpuscil mnie do samochodu,zablokowal drzwi i odjechal z piskiem opon.To byla kara dla mnie,bo wczesniej odwazylam sie wyrazic swoja opinie.Do tego jeszcze nekal mnie tel,nagrywal na poczcie teksty w stylu-widzisz k...co zrobilas?Jestes wariatka i zdechniesz wariatka.to byl horror.Na dodatek nie dzialal w pojedynke,ale znecal sie nade mna wraz ze swoim nienormalnym tatusiem.Jego tatus,tez alkoholik,nienawidzi ludzi,wyzywa wszystkich wkolo,pluje,kobiety wg niego to k...y.Taki wzorzec wynoisl z domu.Do tego ten stary Lucyfer wtracal sie miedzy nas,nie moglismy swobodnie nawt rozmaiac.Nawet w sytuacji intymnej ,otworzyl drzwi i zaczal nas wyzywac.Czasem mysle,ze bralam udzial w jakims teatrze absurdu.
Alkoholik i psychopata. Nie rozumiem wątku i tego dlaczego nadal z nim jesteś. Nie mam pojęcia co mogę Ci doradzić. Musisz odejść i dobrze o tym wiesz. Dlaczego tego jeszcze nie zrobiłaś? Nie rozumiem Cię?
Odeszlam od niego nie jestem z nim.Nie kontaktujemy sie ze soba od blisko tyg.Poza tym,nie ciagnie mnie do niego.Od dosc dawna mialam swiadomosc,ze zle robie pozostajac z tym tyranem,jednak sila uzaleznienia byla ogromna.
Boże ! Dziewczyno z pod jakiego znaku jest Twój facet - mój mąż to strzelec
Zgniotlo mnie to xD Moj brat jest strzelcem. Mój chrzestny tez. Nie bardzo widzę jaki to ma zwiazek z chorym zachowaniem. Ale sercemi się kroi, kiedy czytam Wasze przeżycia.
mada77, nie wracaj do niego! Nie wracaj i już, odetnij się od tego psychola całkowicie! Masz w kimś wsparcie? Jest taka osoba, która nie pozwoli Ci dalej w takie bagno wchodzić? Nie łudź się, już nigdy więcej. Jeśli kiedyś przyjdzie Ci to do głowy, przeczytaj to,co tu napisałaś. A od teraz- zaczynamy odbudowę poczucia własnej wartości. Musisz sobie uświadomić, że jesteś silna, mądra i na takie traktowanie nie pozwolisz. Taki typ nie jest wart niczego,a już najbardziej Twojego czasu i nerwów. Uświadom sobie, kim możesz być bez niego, jakie masz nieograniczone możliwości by kochać normalnie, być kochaną..ale najpierw- by rozwijać się, budzić podziw i szacunek. Spójrz, ile przez niego straciłaś, uwolnij się od tego, otwórz oczy i zobacz, że świat na Ciebie czeka, że czas teraz na piękne, pozytywne chwile, na 100% wykorzystania życia. Nie masz czasu na pozostawanie w takim bagnie, w takim dole, gdzie czeka na Ciebie tylko pustka, poniżanie i krzyki. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, staram się tylko wczuć w to, co Ty możesz przeżywać. Potrafię sobie wyobrazić, jak mi się to łatwo pisze i jak tobie trudno czyta. Ale małymi kroczkami, powoli możesz wyjść na światło dzienne, tylko musisz zacząć od mocnych postanowień, których się będziesz trzymać. Zacznij od budowania stabilizacji emocjonalnej, nie dopuszczaj do siebie myśli, zeby dac mu kolejną szansę i kolejny raz rozchwiać się zupełnie. Ściskam Cie gorąco :*
McMiodku,dziekuje za wsparcie i slowa otuchy.Pzdr.
Z kazdym dniem jest mi coraz latwiej po tym rozstaniu.Mam spokoj,nikt mi nie ubliza,nie szantazuje.Dopiero teraz dostrzegam w jakiej matni zylam.Samotnosc tez jest nie raz pozytywna,jest okresem przemyslen,pracy nad soba.Duzo pomoglo mi pisanie na tym portalu,uswiadamiam sobie,ze nie tylko ja mialam tak zle.Teraz tylko zyczcie mi wytrwania,zebym nie wracala do tego drania.
Miałam podobne życie trwałam w nim 20 lat. Chociaż nie był alkoholikiem ale bił dobrze ciągle since, poodbijane nerki, złamany nos, wstrząśnienie mózgu to te cięższe. Jednak ja miałam dwoje dzieci. kiedy zachorowałam na nowotwór złośliwy w wieku 37 lat stwierdził, że szkoda iż nie umarłam. Na chemię i naświetlania jeżdziłam sama. Pomogli mi obcy ludzie. Jedna za mnie zdecydował los w dwa lata po pierwszej operacji zmarł nagle na wylew mając 42 lata. zostałm sama z długami bez świadczeń dla dzieci bo nie opłacał ZuS. Miałam wspaniałą pracę, dwoje cudnych dzieci. Dałam radę. Dziś mam wnusię, wykształcone samodzielne dzieci i wspaniałego faceta, któremu sprawia przyjemność samo to, że jestem. A ja staram się normalnie żyć. Pomóż sobie i bądź dla siebie przyjacielem. Docen to co masz w sobie. trzymam za Ciebie kciuki. Napewno Ci się uda. Tylko wytrwaj.
Irenka,czy pamietasz ten moment kiedy dojrzalas do decyzji odejscia?
Czytajac o tych wszystkicz zdradach,coraz bardziej upewniam sie o slusznosci swojej decyzji.Nie musze juz wysluchiwac jego idiotycznych tekstow,nie musze znosic jego humorow.Ta sinusoida,w ktorej zylam dawala mi adrenaline,ale i lek i cierpienie.Zaczynam czuc sie soba.Odzyskuje wolnosc i dobrze mi z tym.Chcialabym zeby wszystkie nieszczesliwe dziewczyny czuly sie tak jak ja teraz.Odejsc od psychopaty jest niezwykle ciezko.
Witaj.Jestem w szoku,że tak długo w tym tkwiłaś...Mam jedynie nadzieję,że nigdy już nie popełnisz tego samego błędu i nie wrócisz do niego oraz,że ułożysz sobie życie i będziesz szczęśliwa.Życzę Ci szczęścia!
Witaj,Iska.Wlasnie dzis dzwonilam do kolezanki i mowie jej-sluchaj ,jestem juz wolna.Nie zalezy mi juz na nim i nie wroce do niego.A ona-ile razy juz mi to mowilas?A ja-ale nigdy wczesniej nie mowilam ci ,ze mi na nim juz nie zalezy.To dla mnie nowa sytuacja,ten czlowiek jest juz dla mnie obcy,Zreszta,nie neka mnie tel,wiec mam swiety spokoj.
Co do reakcji koleżanki to wcale jej się nie dziwie,że była taka a nie inna.Dobrze,że się opamiętałaś bo masz szansę na normalne szczęśliwe życie.Dzięki Bogu nie mieliście dzieci...Mam nadzieję,że dał Ci spokój na 100% z takim psychopatą nigdy nie wiadomo ale wierzę,że będziesz na tyle silna,iż w razie czego poślesz go w diabły:)Jeszcze raz życzę Ci szczęścia i gratuluję w końcu rozsądku.Pozdrawiam
Dokoncze co bylo,jak ow Cassanova blagal o wybaczenie.Otoz wypisywal-blagam cie,wybacz mi ta zdrade.Zaluje tego,ale czasu nie cofne.Nie wybaczylam,ale bylam z nim,bo go kochalam.Zabral mnie na weekend na wies,kupil mi kwiatuszki i uroczyscie mnie przeprosil-z lzami w oczach-och,jaki wrazliwy!Nie ufalam mu,ze bedzie dobrze,ze jego ubolewanie bylo szczere.Sielanka trwala ok tygodnia-przepuszczanie przez drzwi,podawanie plaszcza-oraz wszelkie nietypowe mu zachowania.A potem wrocil do swojego prawdziwego wcielenia,i zaczal sie horror na nowo.Doszlo do tego,ze zwalil wine na mnie,ze przeze mnie dopuscil sie zdrady.Potem byly wyzwiska,rekoczyny,interwencja policji.
Dlatego tym lepiej,że z tego w końcu wyszłaś..Strasznie dużo przeszłaś ale trochę z własnej winy (nie chodzi mi o to,że sobie zasłużyłaś na takie traktowanie)bo gdy zaczynał pokazywać,ż e jest nic nie wartym psychopatą trzeba było wiać a nie jeszcze bardziej się angażować..no ale najważniejsze jest to co jest teraz-przejrzałaś na oczy:)
Lepiej pozno niz wcale.Juz na wczesnym etapie zwiazku wiedzialam,ze mam go zostawic,ale z bardzo roznych przyczy tego nie robilam.
Przeczytaj swój wpis i sama zobacz, że to się będzie tak ciągnęło, a Ty będziesz coraz bardziej zniszczona psychicznie.. Wiem, że jest Ci ciężko, nie mogę napisać, że wiem co czujesz, bo mój problem w porównaniu do Twojego to nic.. Ale wiem ja bardzo pragniesz aby było dobrze - tak jak ja. Jednak w naszych przypadkach nie ma już na to szans. Drugie strony nie odwzajemniają chęci ratowania. Jeśli chcesz możemy wspierać się nawzajem.. ![]()
Witaj,Karokaj.Nie wiem czy czytalas moje kolejne wpisy.Pisalam w nich ,ze juz mi na nim nie zalezy i jak narazie,ten stan sie utrwala.Moge Tobie np pomoc co zrobic by do takiego stanu dojsc.Pzdr.
Witaj,Karokaj.Nie wiem czy czytalas moje kolejne wpisy.Pisalam w nich ,ze juz mi na nim nie zalezy i jak narazie,ten stan sie utrwala.Moge Tobie np pomoc co zrobic by do takiego stanu dojsc.Pzdr.
Przeczytałam, po fakcie, przepraszam. Jeśli możesz to daj jakieś rady
u mnie mija pierwszy dzień bez odzywania się, spędziłam go z przyjaciółką, potem z drugą, nadal czuję taką złość i żal w sobie, ale już bez łez.. ![]()
Karokaj,napisze do Ciebie,ale musze najpierw sobie zrobic manicure i pedicure.Pozdro dla kocura.Jak dotad,nie placze za tym gadem.Pzdr.
Hehe, dobrze, dla Twoich też
Mój dziś kombinował jak się wydostać na zewnątrz przez uchylone okno, cwaniaczek!