mam okolo 50 lat z tego 46 lat przezylam z moja mama ale 2 lata temu wyszalam za maz i przeprowadzilam sie do innego kraju .Bardzo ciezko balo mi sie zaaklimatyzowac ale jeszcze bardziej tesknilam za mama i rodzina w polsce . Moje zycie mialo byc jak wymarzona bajka na ktora tak dlugo czekalam ,niestety tak nie jest .Moj maz sie zmienil i jest skapcem i ma problem z alkocholem .Kiedy bylo mi zle zawsze myslalam o mojej mamie ,i wspominalam te chwile ktore razem przezylismy .Dzwonilam wtedy do niej zeby uslyszec jej glos ale ona juz wiedziala ze cos u mnie nie tak chociaz nie mowilam jej nic ,zeby ja nie martic .Ale przyszedl ten najstraszniejszy dzien w moim zyciu -mama zmarla . Niedawno przyjechalam z pogrzebu i bardzo jest mi ciezko ,moe gdybym zostala z nia jeszcze by zyla...
Czy mama zyłaby dłużej - tego nie wiesz.
Rozumiem Twój ból, bo sama miesiąc temu pochowałam mojego tatę.
Też sobie wyrzucam, że nie zawsze miałam dla niego czas. A może gdybym coś zrobiła lepiej, inaczej, wcześniej to on jeszcze żyłby z nami.
Ale niestety to nam bliskiej osoby nie wróci....pozostało tylko modlić się za spokój duszy...
Trzymaj się!
3 2012-06-12 16:01:32 Ostatnio edytowany przez lotoska1 (2012-06-12 16:05:06)
Tesa bardzo Ci współczuję-życzę wiele wytrwałości i siły.
Mam taką maŁą książeczkę,którą dostałam kiedyś po śmierci mojej cioci''gdy Ci smutno,gdy Ci źle''-wydaje się ,że jest dla dzieci bo ma specyficzne obrazki i pisana jest prostym językiem,ale ma przesłanie dla każdego niezależnie od wieku.
''Przy zaufanych osobach
i przed Bogiem pozwól
swoim łzom płynąć otwarcie
w twej duszy.Uwolnienie łez
otwiera okno na uzdroweinie.''
''nie odcinaj się od całej udręki swego serca:
niepokoju,strachu,odrzucenia,gniewu,nagłych przeskoków od nadziei do rozpaczy.
Twoje prawdziwe uczucia są najlepszymi kanałami,przez które możesz dialogować
z Bogiem i kochającymi Cię przyjaciółmi.''
"Gdy przytrafi Ci się cierpienie,potrzeba będzie czasu ,by uleczyć ten uraz i złamane serce.
Pamiętaj,że w tym wszystkim działa uzdrawiająca miłość Boga''
''Płacz ,krzyk i wściekłość mogą być modlitwą.
Życie wymierzyło Ci okrutny cios.Wypowiedz swój ból przed Bogiem.''
Tesa mnie pomagało czytanie takich słów-może Tobie za jakiś czas przyniosą choć cień ulgi.Moim zdaniem ważne by wierzyć w tym szukać ukojenia,pomocy i wsparcia-niezależnie jakiego jesteś wyznania,każdy chyba w ''coś''wierzy- szukać wsparcia w Bogu kimkolwiek by on dla Ciebie nie był.
Na zawsze zachowasz mamę sercu,ona była,jest i będzie częścią Ciebie ,a Ty jej-tego nigdy nic nie zmieni.
Odwagi.