nie mam dokąd odejść....... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie mam dokąd odejść.......

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: nie mam dokąd odejść.......

ze sławkiem jestem już piąty rok.dopóki nie urodziłam Mateusza nasz związek był okey.ale teraz ja mam doscyć......ci agle słysze   że jestem spasioną świnią,bo nie schudłam po ciąży.......mam 32 lata i był to drugi poród ale po 11 letnuiej przerwie......mam córke z innego związku.jej też się dostyaje od sławka.....co byśmy nie zrobiły to jest żle według niego.ja nieumiem gotować,u nich na mazurach to świnie i psy lepiej jedzą....anita jak przyniesie 1 to on na nią gada i co nie tylko,kiedy przyniesie 5 lub 6 co zdarza się często to nawet nie pogratuluje.moja cała rodzina jest Ą I Ę przez bibułkę,a jego jest idealna.mam dość robienia ze mnie służącej,szmaty i debila.......bo kobiety obowiązkiem jest sprzątanie domu,gotowanmie pranie robienie zakupów i zajmowanie się dziećmi no i chodzenie do pracy........ludzie uwierzcie mi że ja jestem wrakiem człowieka jeśli chodzi o psychike....kiedyś żeby wyprowadzić mnie z rownowagi lub doprowadzić do płaczu wiele trzeba było a teraz byle co a ja mam dość......i nie mam dokąd uciec,bo u rodziców mieszka siostra z synem i narzeczonym i nie ma już miejsca.....a mi brak sił by to wszystko dżwigać,.......

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Facet nie szanuje Cię, jeśli masz z nim być tylko dlatego, że nie masz gdzie pójść to będziesz się tylko męczyła.

3

Odp: nie mam dokąd odejść.......

musisz sie trzymac dla dzieciaczków! jeżeli nie smakuja mu Twoje potrawy niech sobie wielmozny Pan sam ugotuje. Nie potrafie pojąc jak on może Cię nazywać spasioną świnią... masakra jakaś... on jest pewnie niesamowicie wysportowany i zbudowany jak młody Adonis... Nastepnym razem daj mu konretnie do zrozumienia, że sobie nie życzysz takich tekstów w Twoim kierunku. Zacznij szanować siebie i nie pozwól mu aby żle traktował Twoje dzieci.

4

Odp: nie mam dokąd odejść.......

gdyby moi rodzice mieli 3pok.mieszkanie wzieliby mnie z dziecmi a tak.......czasami siedze i rycze ui zastanawiam sie czy niebyloby najlepiej zrobic sobie cos......ale po chwili zdaje sobie sprawe ze brak mi odwagi a drugie co z dziecmi....wiem ze piekna nie jestem i waze 90kg niestety....no i nikogo juz nie poznam.....Boże mam taki mętlik w głowie.....staram mu sie nie dac i odpowiedziec na jego hasła, ale czasem brak mi juz sił....

5 Ostatnio edytowany przez niuneczka (2012-06-12 10:59:55)

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Cześć.
Wcale ci się nie dziwię,że masz wszystkiego dosyć tylko musisz sobie uświadomić,że tylko ty możesz zmienić coś w swoim życiu.Jeżeli ty nic nie zmienisz to nie oczekuj,że twoje problemy same się rozwiążą.Podejrzewam,że boisz się znowu zaczynać wszystko od nowa i to sama ,ale jeżeli chcesz zmienić swoje życie i życie swoich dzieci to nie masz wyjścia.Zrozum- to od ciebie zależy jak będzie wyglądało twoje życie,nic nie robiąc ,niczego nie zmienisz i ,dalej będziesz tkwić w tym bagnie.Ja to widzę tak:jeżeli nie masz pracy to podstawa-znajdż ją.Potem poszukaj jakiegoś mieszkania do wynajęcia ,najlepiej blisko swojej rodziny,będą mogli ci pomóc choćby przy dzieciach,następnie podaj partnera o alimenty w końcu to też jego dziecko,na starszą pewnie masz już alimenty skoro twój partner nie jest jej ojcem biologicznym.Wie,że łatwo się pisze,gorzej z wykonaniem,ale musisz w siebie uwierzyć ,dasz radę ,już nie jednej z nas się to udało.Ja już dwa razy zmieniałam swoje życie o 180 stopni ,dlatego wiem że jest to możliwe.Po prostu uświadomiłam sobie,że zasługuję na coś więcej niż wiecznie pijany i bezrobotny mąż i ,że jak sama czegoś nie zrobię to nic się nie zmieni,a właściwie się zmieniało,ale na gorsze. Życzę ci abyś znalazła w sobie dużo siły i zawalczyła o siebie.Pozdrawiam cię serdecznie.
P.S myślę ,że powinnaś sama w końcu stanąć na nogach,a nie wiecznie liczyć na kogoś,nie uzależniaj swojej decyzji od tego czy możesz wrócić do rodziców czy nie.Kobieto jesteś dorosła ,masz dzieci ,weż w końcu życie w swoje ręce.

6

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Musisz być silna dla siebie a przede wszystkim dla dzieci. Nie daj mu tej satysfakcji, że niszczy Cię psychicznie. Ubierz się ładnie, zrób mocniejjszy makijaż. To, że ważysz 90kg nie znaczy że nie możesz czuć się piękna.

7

Odp: nie mam dokąd odejść.......

prace mam,problemem jest mieszkanie ktore razem wzielismy 4 lata temu na kredyt........nie zostawie mieszkanie i nie pojde na wynajem bo mi kasy na to wszystko nie starczy.....zarobki moje 2200 kredyt 1100 na pol wychodzi po 550 zl plu fundusz inwestycyjny 300 zl na pol to 150 a teraz wynajem mieszkania plus oplaty w 3 city  to minimum 1000zl alimentow na starsza corke ojciec nie placi a fundusz nie daje bo za dobrze zarabiam pulap to 725 netto na osobe przekraczam!!!!!!i co mam zrobic?

8 Ostatnio edytowany przez niuneczka (2012-06-12 11:21:54)

Odp: nie mam dokąd odejść.......

czy ty naprawdę chcesz coś zmienić?czy tylko ponarzekać jakie to masz ciężkie życie?takie odnoszę wrażenie,że dużo lamentujesz,dużo użalasz się nad sobą,ale nic nie zmieniasz,zawsze chcesz na kogoś liczyć?a to na partnera,a to na rodziców?
ty już chyba dokonałaś wyboru bo jak nie chcesz zostawić mieszkania tym samym musisz dalej żyć z partnerem,chyba że jakimś cudem uda ci się go przekonać,żeby to on się wyprowadził.

A co  twój partner na to wszystko ?rozmawiacie o rozstaniu,czy on nie widzi problemu?

9

Odp: nie mam dokąd odejść.......

no masz troszke ciezka sytuacje, no ale sluchaj skoro rodzice maja dwu pokojowe mieszkanie to moze ich popros o zamieszkanie u nich dopoki nie staniesz na nogi a po drugie jest jeszcze cos takiego jak rozdzielczosc majatkowa

10

Odp: nie mam dokąd odejść.......

skoro taka mądra jestes to co bys zrobila na moim miejscu?wszystko kosztujje a powietrzem dzieci nie nakarmie najmlodszy chodzi do żłobka ktory jest czynny od 7.00 ja do pracy jezdze na 6.00 rano,kto go zaprowadzi?corke 12 letnia mam wykorzystywac?zlobka nie mam pod nosem tylko jade trajtkiem 30 minut i nie jest to podrodze do mojej pracy!!!!!rodzice maja sie zwolnic z pracy i zajac wnukiem?slucham?łatwo jest pisac komus rady gdy nie dotycza nas samych.myslisz ze nie kombinowalam co by tu zrobic,ale na dzien dziesiejszy nie wymyslilam rozwiazania tej sytusacji!!!!pewnie poczekam az syn podrosnie i pojdzie do szkoly moze wtedy bedzie latwiej,corka bedzie wieksza to przed szkola zaprowadzi go do swietlicy,zobaczymy.teraz jest ciezko bo mam system pracy 3 zmianowy,kto posiedzi mi z synem gdy robie do 22.00? albo cala noc?moi rodzice beda na tydzien wprowadzac sie do mnioe?super!!!!!!!a moze opiekunke wezme za 800zloty?

11

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Misiunia ma racje, przecież to nie jest tak, że zostawisz mu mieszkanie a sama pójdziesz nie wiadomo gdzie.

12

Odp: nie mam dokąd odejść.......
misiunia1986 napisał/a:

no masz troszke ciezka sytuacje, no ale sluchaj skoro rodzice maja dwu pokojowe mieszkanie to moze ich popros o zamieszkanie u nich dopoki nie staniesz na nogi a po drugie jest jeszcze cos takiego jak rozdzielczosc majatkowa

a po drugie nie pozwol soba pomiatac a wy chyba nie jestescie po slubie tak?

13

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Andzia nie denerwuj się, mówisz,że łatwo udzielać rad, ale chyba o to prosiłaś- o rady.

14

Odp: nie mam dokąd odejść.......

no masz troszke ciezka sytuacje, no ale sluchaj skoro rodzice maja dwu pokojowe mieszkanie to moze ich popros o zamieszkanie u nich dopoki nie staniesz na nogi a po drugie jest jeszcze cos takiego jak rozdzielczosc majatkowa   
w mieszkaniu rodzicow mieszka siostra z mezem i synem,wiec brak miejsca,rozdzielnosc majatkowa w konkubinacie?mieszkanie mamy razem wziete ale tez nie hjest duze ma 44 m2 dwa pokoje.chcialam zrobic tak ze z dziecmi pojde na jeden pokoj wiekszy czy mniejszy nie wazne a on bedzie mial swoj to uslyszalam ze chyba jestem nie normalna itd.a jesli chce odejsc to mam wypier....lac ale bez jego syna.....sorry matiego nie zostawie mu!

15

Odp: nie mam dokąd odejść.......

tak.ale realne do spelnienia

16

Odp: nie mam dokąd odejść.......
andzia0608 napisał/a:

skoro taka mądra jestes to co bys zrobila na moim miejscu?wszystko kosztujje a powietrzem dzieci nie nakarmie najmlodszy chodzi do żłobka ktory jest czynny od 7.00 ja do pracy jezdze na 6.00 rano,kto go zaprowadzi?corke 12 letnia mam wykorzystywac?zlobka nie mam pod nosem tylko jade trajtkiem 30 minut i nie jest to podrodze do mojej pracy!!!!!rodzice maja sie zwolnic z pracy i zajac wnukiem?slucham?łatwo jest pisac komus rady gdy nie dotycza nas samych.myslisz ze nie kombinowalam co by tu zrobic,ale na dzien dziesiejszy nie wymyslilam rozwiazania tej sytusacji!!!!pewnie poczekam az syn podrosnie i pojdzie do szkoly moze wtedy bedzie latwiej,corka bedzie wieksza to przed szkola zaprowadzi go do swietlicy,zobaczymy.teraz jest ciezko bo mam system pracy 3 zmianowy,kto posiedzi mi z synem gdy robie do 22.00? albo cala noc?moi rodzice beda na tydzien wprowadzac sie do mnioe?super!!!!!!!a moze opiekunke wezme za 800zloty?

Słuchaj Andzia , teraz cie troche ponioslo bo nikt nie chce dla ciebie tu zle , opisalas swoj problem ok , zobacz ile dziewczyn stara ci sie w jakis sposob pomoc wyrazic swoja opinie na twoja sprawe.Po co te nerwy z twojej strony nie rozumiem tego, widze ze jestes w depresji ale chcial czy nie chcial musisz stanac na nogi otrzezwiec umyslowo i zaczac dzialac bo takim użalaniem sie nad soba nic nie zdzialasz lecz sobie tylko pogorszysz bo popadniesz w nerwice i jeszcze w gorsza depresje. Jezeli jestes w zawiazku malżenskim z tym czlowiekiem to mozesz zalozyc sprawe do sadu o rozdzielczosc majatkowa i o separacje wtedy twoj partner bedzie zmuszony wyprowadzic sie z domu bo skoro masz dzieci to ty masz wieksze prawo do mieszkania z dziecmi w tym domu , a po drugie ja na twoim miejscu ubiegalabym sie o alimenty u poprzedniego partnera nie wiem z jakich powodow wogole nie zdecydowalas sie zeby go nie podac o te alimenty.

17

Odp: nie mam dokąd odejść.......
misiunia1986 napisał/a:
andzia0608 napisał/a:

skoro taka mądra jestes to co bys zrobila na moim miejscu?wszystko kosztujje a powietrzem dzieci nie nakarmie najmlodszy chodzi do żłobka ktory jest czynny od 7.00 ja do pracy jezdze na 6.00 rano,kto go zaprowadzi?corke 12 letnia mam wykorzystywac?zlobka nie mam pod nosem tylko jade trajtkiem 30 minut i nie jest to podrodze do mojej pracy!!!!!rodzice maja sie zwolnic z pracy i zajac wnukiem?slucham?łatwo jest pisac komus rady gdy nie dotycza nas samych.myslisz ze nie kombinowalam co by tu zrobic,ale na dzien dziesiejszy nie wymyslilam rozwiazania tej sytusacji!!!!pewnie poczekam az syn podrosnie i pojdzie do szkoly moze wtedy bedzie latwiej,corka bedzie wieksza to przed szkola zaprowadzi go do swietlicy,zobaczymy.teraz jest ciezko bo mam system pracy 3 zmianowy,kto posiedzi mi z synem gdy robie do 22.00? albo cala noc?moi rodzice beda na tydzien wprowadzac sie do mnioe?super!!!!!!!a moze opiekunke wezme za 800zloty?

Słuchaj Andzia , teraz cie troche ponioslo bo nikt nie chce dla ciebie tu zle , opisalas swoj problem ok , zobacz ile dziewczyn stara ci sie w jakis sposob pomoc wyrazic swoja opinie na twoja sprawe.Po co te nerwy z twojej strony nie rozumiem tego, widze ze jestes w depresji ale chcial czy nie chcial musisz stanac na nogi otrzezwiec umyslowo i zaczac dzialac bo takim użalaniem sie nad soba nic nie zdzialasz lecz sobie tylko pogorszysz bo popadniesz w nerwice i jeszcze w gorsza depresje. Jezeli jestes w zawiazku malżenskim z tym czlowiekiem to mozesz zalozyc sprawe do sadu o rozdzielczosc majatkowa i o separacje wtedy twoj partner bedzie zmuszony wyprowadzic sie z domu bo skoro masz dzieci to ty masz wieksze prawo do mieszkania z dziecmi w tym domu , a po drugie ja na twoim miejscu ubiegalabym sie o alimenty u poprzedniego partnera nie wiem z jakich powodow wogole nie zdecydowalas sie zeby go nie podac o te alimenty.

ja to sie wogole dziwie tobie ze bedac w konkubinacie wzielas z nim wspolny kredyt, to w takim razie radze zebys poszla do jakiegos prawnika i zapytala co masz dalej z tym robic bez tego sie nie obedzie.

18 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2012-06-12 11:40:42)

Odp: nie mam dokąd odejść.......

czy wyprowadzka z twojego własnego domu to rozwiazanie?? Mysle ze wystarczy zajac sie sobą, przestac zwracać uwage na jego docinki, spróbowac skorzystac na początku z pomocy psychologa przy kazdym PCPR jakis napewno dziąła i to za darmo. Zostawiac mu czasem dom i dzieci pod opieką i wychodzic gdzieś samej. Pójśc na fitness czy basen, ponownie wznowic kontakty z dawnymi znajomymi i stawiac granice.
jesli ci ubliza spokojnie mu powiedz ze sobie tego nie zyczysz, takie ublizanie mozna również zgłosić na policje mozna pojśc na rozmowe do dzielnicowego on tez ci da wskazówki i cie wesprze.
Uwazam że to dobry początek na okreslone zmiany, reszta przyjdzie z czasem wink

19

Odp: nie mam dokąd odejść.......

alimenty na corke mam zasadzone w wys.600 zloty ale ojciec jej nie pracuje legalnie wiec mi nie placi a z funduszu aby dostac nie mozna przekroczyc 725 netto na osobe a ja przekraczam.

20

Odp: nie mam dokąd odejść.......

tak jak kolezanka powiedziala zacznij poprostu zyc , popros rodzicow o pomoc czy dwa lub trzy razy w tyg by mogli posiedziec z dziecmi w domu na dwie trzy godziny , a ty zacznij biegac wybierz sie na silownie zadbaj o siebie i pokaz mu ze potrafisz, lekcewaz go nie zwracaj uwagi wogole na niego a rezultaty same przyjda.

21

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Skoncentruj sie na sobie a nie na nim i kłotniach z nim. Zadbaj o siebie, zrelaksuj się.

22

Odp: nie mam dokąd odejść.......
Qrsywa napisał/a:

czy wyprowadzka z twojego własnego domu to rozwiazanie?? Mysle ze wystarczy zajac sie sobą, przestac zwracać uwage na jego docinki, spróbowac skorzystac na początku z pomocy psychologa przy kazdym PCPR jakis napewno dziąła i to za darmo. Zostawiac mu czasem dom i dzieci pod opieką i wychodzic gdzieś samej. Pójśc na fitness czy basen, ponownie wznowic kontakty z dawnymi znajomymi i stawiac granice.
jesli ci ubliza spokojnie mu powiedz ze sobie tego nie zyczysz, takie ublizanie mozna również zgłosić na policje mozna pojśc na rozmowe do dzielnicowego on tez ci da wskazówki i cie wesprze.
Uwazam że to dobry początek na okreslone zmiany, reszta przyjdzie z czasem wink

dziekuje Ci,myśle że postaram sie zastosowac do twojej rady...tyle ze on z dzieckiem nie zostanie bo od tego jest kobieta i to jest ten problem.....

23 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2012-06-12 11:51:23)

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Nie denerwuj sie i nie wyladowuj swoich frustracji na kims. Zapytalas-dostalas odpowiedz.

W pewnym momencie mojego zycia musialam wybierac. Wybralam siebie i dzieci. Jedno niepelnosprawne, chodzace do szkoly z zaleconymi na odpowiednie godziny cwiczeniami w domu ( na szpitalne czy dojazdowe nie bylo mnie stac ) a drugie ciezko chore. Chodzilo do przedszkola od 2,5 r.z. Na moja odpowiedzialnosc-bo inaczej nie bylo mowy o przyjeciu z taka choroba serca. Nie mialam nikogo, kto moglby mi pomoc, bo moja Mama byla juz wtedy umierajaca-musialam wiec sie nia zajmowac. Przeprowadzilam sie do niej, do malego mieszkanka. Mieszkalysmy we 4 w tej ciupce... Do tego dochodzila moja przewlekla choroba a wlasciwie 2...

Pracowalam wowczas w oddalonym od mojego miasta miejscu-bedzie ze 30km...

Nie bede opowiadala co i jak bylo-bo to Twoj temat. Jedno wiem-jesli sie czegos naprawde chce, to mozna.
Kredyt tez byl, a wlasciwie 2 duuuze, leki i inne takie... ehhh szkoda slow...
Nie mysl, ze bylo latwo, bylo tak ciezko, ze sadzilam chwilami, ze nie dam rady...
Dalam jednak rade i Ty tez dasz, jesli tylko zechcesz.

edit: piszacy powyzej maja racje-zacznij od siebie i posluchaj ich rad. Mi to nic nie udalo, ale moze w Twoim przypadku podziala... trzymam kciuki...

24

Odp: nie mam dokąd odejść.......
andzia0608 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

czy wyprowadzka z twojego własnego domu to rozwiazanie?? Mysle ze wystarczy zajac sie sobą, przestac zwracać uwage na jego docinki, spróbowac skorzystac na początku z pomocy psychologa przy kazdym PCPR jakis napewno dziąła i to za darmo. Zostawiac mu czasem dom i dzieci pod opieką i wychodzic gdzieś samej. Pójśc na fitness czy basen, ponownie wznowic kontakty z dawnymi znajomymi i stawiac granice.
jesli ci ubliza spokojnie mu powiedz ze sobie tego nie zyczysz, takie ublizanie mozna również zgłosić na policje mozna pojśc na rozmowe do dzielnicowego on tez ci da wskazówki i cie wesprze.
Uwazam że to dobry początek na okreslone zmiany, reszta przyjdzie z czasem wink

dziekuje Ci,myśle że postaram sie zastosowac do twojej rady...tyle ze on z dzieckiem nie zostanie bo od tego jest kobieta i to jest ten problem.....

no to popros rodzicow o to , albo jakas zaufana osobe

25

Odp: nie mam dokąd odejść.......
andzia0608 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

czy wyprowadzka z twojego własnego domu to rozwiazanie?? Mysle ze wystarczy zajac sie sobą, przestac zwracać uwage na jego docinki, spróbowac skorzystac na początku z pomocy psychologa przy kazdym PCPR jakis napewno dziąła i to za darmo. Zostawiac mu czasem dom i dzieci pod opieką i wychodzic gdzieś samej. Pójśc na fitness czy basen, ponownie wznowic kontakty z dawnymi znajomymi i stawiac granice.
jesli ci ubliza spokojnie mu powiedz ze sobie tego nie zyczysz, takie ublizanie mozna również zgłosić na policje mozna pojśc na rozmowe do dzielnicowego on tez ci da wskazówki i cie wesprze.
Uwazam że to dobry początek na okreslone zmiany, reszta przyjdzie z czasem wink

dziekuje Ci,myśle że postaram sie zastosowac do twojej rady...tyle ze on z dzieckiem nie zostanie bo od tego jest kobieta i to jest ten problem.....

A tatuś słuzy tylko do zapłodnienia?? Tu nie ma że ja go proszę, ja wychodze ona ma obowiazek zostac wink zaplanuj wyjscie i nastaw się ze to zrobisz.  Nie daj sie wciągnać w dyskusje czy poczucie winy. Stawianie granic to jedna z zasad dobrego samopoczucia. Mozesz początkowo czuć dyskomfort ale za jakiś czas okaże sie że to wcale nie jest nic strasznego wink

26

Odp: nie mam dokąd odejść.......
misiunia1986 napisał/a:
andzia0608 napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

czy wyprowadzka z twojego własnego domu to rozwiazanie?? Mysle ze wystarczy zajac sie sobą, przestac zwracać uwage na jego docinki, spróbowac skorzystac na początku z pomocy psychologa przy kazdym PCPR jakis napewno dziąła i to za darmo. Zostawiac mu czasem dom i dzieci pod opieką i wychodzic gdzieś samej. Pójśc na fitness czy basen, ponownie wznowic kontakty z dawnymi znajomymi i stawiac granice.
jesli ci ubliza spokojnie mu powiedz ze sobie tego nie zyczysz, takie ublizanie mozna również zgłosić na policje mozna pojśc na rozmowe do dzielnicowego on tez ci da wskazówki i cie wesprze.
Uwazam że to dobry początek na okreslone zmiany, reszta przyjdzie z czasem wink

dziekuje Ci,myśle że postaram sie zastosowac do twojej rady...tyle ze on z dzieckiem nie zostanie bo od tego jest kobieta i to jest ten problem.....

no to popros rodzicow o to , albo jakas zaufana osobe

a tak apropo to rob cos z tym bo z nim zadnej przyszlosci miec nie bedziesz, idz do jakiegos psychologa pozniej do prawnika i niech ci doradza co masz w tej sytuacji zrobic.

27

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Tez uwazam że aby rozpocząc zmiany potrzebne jest wsparcie. Prawnik, psycholog masz ich za darmo w Centrum Pomocy Rodzinie tylko idź i poszukaj pomocy wink

28

Odp: nie mam dokąd odejść.......

.

29

Odp: nie mam dokąd odejść.......

dziekuje wam wszystkim za rady.....do psychologa chcialam isc po urodzeniu malego bo dobra koleżanka stwierdziła ze podejrzewa iz mam depresje poporodową,a Sławek oczywiscie mnie wysmial,bo wymyślam sobie żeby nic nie robić.matka jego wychowała 7 chłopa i nie miala zadnej depresji tylko widac w miastach sa takie choroby......więc cóż psycholog odpadł.wyjscia do koleżanek lub tak pojechac sobie na miasto i spotkać się z koleżankami,no nie ma problemu pakuje dzieci i jade,bo on chce odpocząć po pracy,bo ja leżałam cały dzień,byłam wtedy na macierzyńskim.czemu uciekłam do pracy????bo chciałam wrócić do ludzi.....teraz jestem w domu bo mati ma ospe,wiec jestem na L4.i znów hasła że nic nie robie,więc dziś odpuściłam sobie zakupy sprzątanie obiad i siadłam dupą do kompa jak to on mówi i zaczęłam stukać tu do was........i chyba zrobię tak jak QRSYWA pisze.Teraz zajme się sobą,swoimi zachciankami,i tym co lubie.a nie że wszystko odkładałam na bok ze względu na to że muszę zająć się rodziną.dodaliściemi wiary w siebie troszke bo troszke ale od czegoś trzeba zacząć.może dziś umówie się zkoleżanką na kawe ale nie u mnie w domu i z dziećmi tylko w kawiarni na miescie.

30

Odp: nie mam dokąd odejść.......

A następnym razem jak Jaśniepan będzie kazał Ci "w..." z domu to takim samym tonem możesz mu odpowiedź, że równie dobrze on może to zrobić jak się coś nie podoba /wspólne mieszkanie/. A jak tknie "paluszkiem" to zagroź policją. NIe może widzieć, że się boisz, że "rusza" Cię to co on mówi bo ta kreatura to wykorzystuje.
Pamiętaj, że to taki sam człowiek jak Ty, jak My, tylko, że jemu leje się rynsztok z buzi.
Swoim spokojem i usmiechem możesz go "zniszczyc".

Obierz sobie jakis mały cel.
Myśl o tym, ze za jakis czas rozstaniecie się i będziesz w końcu mogła odetchnąć z dziećmi"świeżym', niezainfekowanym:)" powietrzem.


Wytrwałości życzę i mimo wszystko usmiechu:)

31

Odp: nie mam dokąd odejść.......

andzia nie tłumacz mu sie z tego co masz zamiar robić:) Po co mu wspominasz ze ccesz psychologa?? on najbardziej na swiecie boi sie ze tam zaczniesz mowić o tym co masz z  nim i dostaniesz wsparcie smile Jesli masz potrzebę isc to idź on ma zostać z dziećmi. Jesli tego nie zrobi masz prawo siegnoąc po kolejną pomoc policję. To wazne by nie czuć sie osamotnioną w takich momentach. Jesli idziesz do dentysty to on musi ci zostać z dzieckiem wyjscia nie ma. Po kilku wizytach u psychologa poczujesz sie mocniejsza i nabierzesz pewnosci że jestes wazna sama dla siebie. Nie wychowasz zdrowych dzieci jesli sama nie poczujesz sie dla siebie ważna wink

32

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Mati się obudził wiec obiadek mu dam(a zrobiłam tylko dla niego,starsza córka je w szkole) :)jutro wam napisze dalej co wyszło,a mam nadzieje że wyjdzie mi kawa z koleżanką poza domem.pozdrawiam wszystkich

33

Odp: nie mam dokąd odejść.......

trzymam kciuki wink

34

Odp: nie mam dokąd odejść.......

smile dziękuje

35

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Wszyscy trzymamy kciuki za Ciebie-dasz sobie rade i bedzie dobrze.

Powodzonka smile

36

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Andziu, masz faktycznie bardzo trudną sytuację. Dwoje dzieci, zarobki takie, że z jednej strony są zbyt wysokie i nie kwalifikują do pomocy ze strony państwa, a z drugiej zbyt małe, żeby się uniezależnić i odejść od konkubenta. Tym bardziej, że czy będziesz z nim, czy nie, to zobowiązanie wobec banku (kredyt) bedziesz miała. Nie możesz też liczyć na konkretną pomoc ze strony swojej rodziny. Po prostu nie stać Cię na odejście, ze względów finansowych i organizacyjnych (opieka nad małym dzieckim). Tak to zrozumiałam i wiem z doświadczenia, że tak w życiu bywa. Twój Sławek też o tym wie i wie, że ma nad Toba przewagę. Stąd jego okrutne słowa, bo wie, że akurat w tym momencie Twojego życia jesteś od niego zależna. Paskudne, że to wykorzystuje.
Nie będe Ci mówić, żebyś stanęła na własnych nogach, bo na nich stoisz! Pracujesz, zarabiasz, wychowujesz dzieci, prowadzisz dom, spłacasz kredyt za mieszkanie i borykasz się z trudnosciami w związku. Co masz jeszcze robić? Gdybyś mogła zostać dyrektorem banku i zarabiać krocie, to pewnie juz byś nim była.

Warto chyba jeszcze zastanowić się, co takiego stało się w Twoim związku, że było ok. do czasu urodzenia się Mateusza. Przecież zawsze miałaś córkę. Co takiego stało się, że się popsuło. Czy może stałaś się nieatrakcyjna dla partnera z powodu nadwagi? Czy może przytłoczyły Cię obowiązki?
O co On ma do Ciebie pretensje? Bo rozumiem, że kiedyś nie przeszkadzało mu to jak gotujesz czy prowadzisz dom?
Trzymam się tej Twojej informacji, że było w porządku między wami długi czas. To istotne, bo możliwe, że można uratować ten związek. Tyle, że zamiast najeżdżać na siebie, powinno się ze sobą porozmawiać bez agresji. Wysłuchać się nawzajem bez obrażania? Dotyczy to zarówno Ciebie jak i Sławka. Jego tu nie ma, więc może zacznij od siebie.
Dwa razy w swoich postach wspomniałaś o swojej nadwadze. Spróbuj coś z tym zrobić, poradź sie dietetyka. Dla Ciebie jest to ważne, a i dla Twojego partnera także, skoro to w kłótniach wyciaga. Skup się na tym co możesz dla siebie zrobić i rób to, choćby to było tylko (i aż) schudnięcie. To poprawi Twoje samopoczucie i przywróci wiarę we własną sprawczość, nie mówiąc już o atrakcyjności. I nie dawaj się wciągać w pyskówki, rób swoje. Czas nie stoi w miejscu, dzieci rosną. Córka ma 12 lat, juz niedługo będzie mogła Ci pomóc. Sytuacja się zmieni, a jesli Twój związek się nie poprawi, łatwiej Ci będzie urządzić sobie życie samodzielnie. Chociaż moim zdaniem, ten związek można naprawić.

37

Odp: nie mam dokąd odejść.......

marena7
dziekuje za słowa otuchy.twój post czytając coś mnie ruszyło,wnioskuje że i ty przeżyłaś coś podobnego.Dziękuje bardzo za zrozumienie mojej sytuacji i ogólnie za całął odpowiedż.pozdrawiam,i oby do napisania.
andzia

38

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Ludzie sami jesteście sobie wina żyłaś z człowiekiem bez ślubu i wziełaś kredyt? a po drugie czemu doprowadziłaś się do wagi 90 kg to już przesada.........

39 Ostatnio edytowany przez didina (2012-06-12 22:07:08)

Odp: nie mam dokąd odejść.......
kamisia24 napisał/a:

Ludzie sami jesteście sobie wina żyłaś z człowiekiem bez ślubu i wziełaś kredyt? a po drugie czemu doprowadziłaś się do wagi 90 kg to już przesada.........

Kamisia.. szlag mnie trafia jak widzę takie tępe komentarze
Powiedz mi, panno mądralińska- co ma kredyt co małżeństwa? Jeżeli na papierku widnieje jej nazwisko i jego nazwisko, to mieszkanie jest 50/50
Jeżeli w małżeństwie oboje małżonków zaciąga kredyt mieszkaniowy, to mieszkanie również jest 50/50. Zatem powiedz mi moja droga, co dałoby im małżeństwo w tym przypadku? Bo chyba nie będziesz mi tu żenić bajek, o tym jak to małżeństwo gwarantowałoby im stabilność i trwałość związku.

Jeżeli chodzi o jej wagę... powiedz mi, czy byłaś kiedyś w ciąży? Nie, nie byłaś- to nie wiesz jak niektórym kobietom trudno jest nie przytyć podczas gdy hormony szaleją. Może jeszcze schudnie- ale to jej sprawa. A Ty jeżeli nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia, to się nie odzywaj. Widzę, że jesteś mocno infantylna

ps. może kiedyś zechce cię jakiś facet, to może po paru latach związku w główce ci się poukłada

40

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Droga diadino jak jesteś taka mądra to zapewne wiesz że łatwiej jest uzyskać spłatę z mieszkania kupionego w związku małżeńskim..

41

Odp: nie mam dokąd odejść.......
didina napisał/a:
kamisia24 napisał/a:

Ludzie sami jesteście sobie wina żyłaś z człowiekiem bez ślubu i wziełaś kredyt? a po drugie czemu doprowadziłaś się do wagi 90 kg to już przesada.........

Kamisia.. szlag mnie trafia jak widzę takie tępe komentarze
Powiedz mi, panno mądralińska- co ma kredyt co małżeństwa? Jeżeli na papierku widnieje jej nazwisko i jego nazwisko, to mieszkanie jest 50/50
Jeżeli w małżeństwie oboje małżonków zaciąga kredyt mieszkaniowy, to mieszkanie również jest 50/50. Zatem powiedz mi moja droga, co dałoby im małżeństwo w tym przypadku? Bo chyba nie będziesz mi tu żenić bajek, o tym jak to małżeństwo gwarantowałoby im stabilność i trwałość związku.

Jeżeli chodzi o jej wagę... powiedz mi, czy byłaś kiedyś w ciąży? Nie, nie byłaś- to nie wiesz jak niektórym kobietom trudno jest nie przytyć podczas gdy hormony szaleją. Może jeszcze schudnie- ale to jej sprawa. A Ty jeżeli nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia, to się nie odzywaj. Widzę, że jesteś mocno infantylna

ps. może kiedyś zechce cię jakiś facet, to może po paru latach związku w główce ci się poukłada

Pani K24 ma niesamowite priorytety więc mogę tylko życzyć jej powodzenia w zyciu:)
I nie będę komentowała takich wypowiedzi bo smiac mi się chce:)
Swoja drogą, faktycznie didina, poczekajmy aż "księżniczka"zajdzie w ciążę i wtedy niech się wypowie.

Wygląd to nic, liczy sie osobowość.
Ty, mimo idealnej sylwetki/jak domniemam/, na podium stawiasz wygląd..... Pamiętaj, ze to powłoka, która przemija, i później zostaje tylko charakter:)

Autorka natomiast to osoba, która ma osobowość:) I alleluja:)

42

Odp: nie mam dokąd odejść.......
kamisia24 napisał/a:

Droga diadino jak jesteś taka mądra to zapewne wiesz że łatwiej jest uzyskać spłatę z mieszkania kupionego w związku małżeńskim..

To było minęło, nie ma co grzebać w tym. Jest jak jest.

43

Odp: nie mam dokąd odejść.......
andzia0608 napisał/a:

alimenty na corke mam zasadzone w wys.600 zloty ale ojciec jej nie pracuje legalnie wiec mi nie placi a z funduszu aby dostac nie mozna przekroczyc 725 netto na osobe a ja przekraczam.

Wzielam w cytat ta wiadomosc bo ja mam od ojca alimenty. I on nie ma nic do gadania ze jest na kredycie i pracuje nie legalnie i moja matka zarabia do tysiaca.A alimenty placa jego rodzice.
Wiec lepiej to zalatw i bedziesz miala leciutko pieniazki nawet 400 zl to dobrze smile

Druga rzecz na kogo kredyt jest zapisany i kto wiecej sie wlozyl na te mieszkanie jezeli ty to masz prawo go wygonic z tego mieszkania,a jezeli bedzie sie sprzeciwial to powiedz mu ze masz dizeic i nie pojdziesz pod most i ciebie to nie obchodzi gdzie on pojdzie. A jezeli sie nie uda z mieszkaniem to jednak bedziesz musiala wyprowadzic sie do matki. I tam spokojnie odetchnąć i zaczac myslec co dalej i jak sie postawic na nogi.

Czytalam wczesniej ze sie martwisz ze nikogo sobie dalej w zyciu nie znajdziesz... Przepraszam ale chcesz znowu sie wpakowac w takie przepraszam ze to napisze ale musze w takie gó..o ?  wiem fajnie miec mężczyzne który pomaga ci wychowywać dzieci ale czy ci te dzieci ciebie juz nic nie obchodza? Przeciesz musisz dla nich zyc potrzebuja ciebie. Bo widzisz jakich ojców maja.
Pomysl bo przez tego drania nie widzisz wogole swiata smile Ja uwazam ze powinnaś od niego sie odizolować serio mowie. Albo niech sie nauczy szanować ciebie.

44

Odp: nie mam dokąd odejść.......
disti napisał/a:
andzia0608 napisał/a:

alimenty na corke mam zasadzone w wys.600 zloty ale ojciec jej nie pracuje legalnie wiec mi nie placi a z funduszu aby dostac nie mozna przekroczyc 725 netto na osobe a ja przekraczam.

Wzielam w cytat ta wiadomosc bo ja mam od ojca alimenty. I on nie ma nic do gadania ze jest na kredycie i pracuje nie legalnie i moja matka zarabia do tysiaca.A alimenty placa jego rodzice.
Wiec lepiej to zalatw i bedziesz miala leciutko pieniazki nawet 400 zl to dobrze smile

Druga rzecz na kogo kredyt jest zapisany i kto wiecej sie wlozyl na te mieszkanie jezeli ty to masz prawo go wygonic z tego mieszkania,a jezeli bedzie sie sprzeciwial to powiedz mu ze masz dizeic i nie pojdziesz pod most i ciebie to nie obchodzi gdzie on pojdzie. A jezeli sie nie uda z mieszkaniem to jednak bedziesz musiala wyprowadzic sie do matki. I tam spokojnie odetchnąć i zaczac myslec co dalej i jak sie postawic na nogi.

Czytalam wczesniej ze sie martwisz ze nikogo sobie dalej w zyciu nie znajdziesz... Przepraszam ale chcesz znowu sie wpakowac w takie przepraszam ze to napisze ale musze w takie gó..o ?  wiem fajnie miec mężczyzne który pomaga ci wychowywać dzieci ale czy ci te dzieci ciebie juz nic nie obchodza? Przeciesz musisz dla nich zyc potrzebuja ciebie. Bo widzisz jakich ojców maja.
Pomysl bo przez tego drania nie widzisz wogole swiata smile Ja uwazam ze powinnaś od niego sie odizolować serio mowie. Albo niech sie nauczy szanować ciebie.

droga disti alimentów od rodziców ojca córki nie dostane,bo nie mająz czego płacić,a byłam z tym u komornika,w sądzie a nawet w MOPS.Dla naszego państwa ''prorodzinnego'' jestem zbyt bogata.a po drugie jak mam iść do rodziców na 2pokoje z dziećmi skoro już tam mieszka siostra z mężem i synem oraz moi rodzice?w kuchni mam zamieszkać,czy może zająć łazienke i toalete?i co dalej?Kredyt mamy wzięty bez wkładu własnego.ja jestem głównym kredytobiorcą.
Ale spoko,od wczoraj nie sprzątam,nie gotuje,nie piore.Mam bałagan w domu,strasznie mnie to boli,bo nie jestem bałaganiarą.ale przemęcze się z tym?!!Wczoraj był zdziwiony brakiem ciepłego posilku,zostawił do [prania ciuchy robocze,leżą w koszu.....Spróbuje mu w ten sposób dać do zrozumienia że tu służby nie ma.

45

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Nie daj sie tak traktować bo na pewno zasługujesz na szacunek!!!
To zwykły cham skoro traktuje Ciebie i Twoje pierwsze dziecko w taki sposób. Wiem że Ci cięzko tym bardziej że wysłuchujesz tego pewnie każdego dnia tym bardziej boli. Postaraj sie nie brac tego wszystkiego do serca bo to nie jest człowiek z którego zdaniem powinnaś sie liczyć więc po prostu nie dopuszczaj do siebie tego co mówi.
Jego zachowanie swiadczy o tym jakim on jest DEBILEM skoro w taki sposób traktuje matke swojego dziecka.
Głowa do góry i pamietaj że po burzy zawsze wychodzi słońce smile
Mam nadzieję że wszystko poukłada Ci sie tak jak na to zasługujesz! powodzenia

46

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Brawo Andzia!!! Pierwszy krok zrobiony. Nie daj sie i trzymaj sie. A to sie "Panicz" zdziwi smile  hahahahhhah

47

Odp: nie mam dokąd odejść.......

Andziu, ten Twój partner to nie partner ale tchórz, odizoluj go od kuchni, prania i innych usług , to moze do jego pustej mózgownicy dojdzie że bez Ciebie i dzieci jego życie jest do bani. A jednocześnie szanuj siebie, nie daj sobą pomiatać, moja koleżanka miała 130 kg wagi ale nie miała z tym problemu, jej pierwszy mąz musiał odejśc jak zdradził, a po paru latach wyszła za mąz i tworzą szczęśliwy zwiazek, a więc nie tusza jest Twoim problemem ale on. Jeśli jeszcze raz Ciebie wyzwie to otworz jemu drzwi i z manatkami niech leci przed siebie. Twój wkład jest większy i to on musiałby z mieszkania odejść, nigdy nie pozwól aby Twoją córkę krzywdził, dzieci chroń bo tego potrzebują a on agresor niech stara się zmienić , bo jeśli nie zrobi tego to nie widzę przed Wami przyszłosci i czym dalej to tylko będzie gorzej. Nie widzę możliwości czegokolwiek naprawienia bo jeśli wyzywa Cię od grubych świń i nie szanuje Twojej corki to nie możesz liczyć na żadną zmianę z jego strony. pokaż mu ze się jego nie boisz, że radzisz sobie z nim i w życiu, tchórz musi poczuć że jesteś silniejsza od niego, powodzenia, trzymam kciuki.

48

Odp: nie mam dokąd odejść.......

to znów ja.wczoraj przeżył kolejny szok.......pranie zrobione ale jego odzież czeka nadal brudna...hihi.....no i znów bez obiadu.....wqrzył się,wyszedł i przyszedł z pizzą dla wszystkich...szok!wieczorem odbyła się rozmowa że nie rozumie mojego zachowania.....''czy jest ci tak zle??,dlaczego nie gotujesz?nie robnisz mojego prania?...przecież siedzisz z małym w domu.....więc masz czas"itd.moją odpowiedzią było włączenie kompa i pokazanie w internecie ile kosztuje gosposia.powiedziałam że albo szacunek dla mnie i córki albo żyjemy razem ale osobno,tzn.że on dla siebie gotuje,pierze itd.Wyjaśnił że u niego w domu mama to wszystko robiła i nic nie gadała.więc powiedziałam że może tam wrócić to po pierwsze,a po drugie nie jestem jego mamą a narzeczoną,po trzecie czasy są inne,i kobiety też pracują,czyli obowiązkami się dzielimy.wymieniłam mu że:on robi 8godz. w pracy,ja też,on idzie na fuche ja w tym czasie moge zająć sie dziećmi,więc on może przygotować obiad a ja moge posprzątać,lub odwrotnie,ale ma być podział obowiązków!!!!!BO KAŻDE Z NAS PRACUJE!!!!a jeśli nie dojdziemy z tym do porozumienia to będzie musiał sam gotować itd. plus ja raz w tygodniu bez dzieci będe wychodzić do koleżanek na ploty czy mu się to podoba czy też nie........Był w szoku,najpierw gadał że w głowie mi się poprzewracało,ja to olałam.A potem stwierdził że musi to przemyśleć.Dopóki nie podejmie decyzji że będzie podział sam wszystko robi........
Nawet nie wiecie jak mi lżej,i jakoś tak fajniej mi.....Zobaczymy kiedy i jaką podejmie decyzje......Wiem że teściowie nie podzielają mojego zdania.U nich kobiety miejsce jest w domu no i plus praca.Kiedy ost. tam byliśmy dali do zrozumienia że to ja mam zajmować się dziecmi,a on ma odpocząc bo cięzko pracuje.Ale im się nie dałam.Ja karmiłam małego rano a jego wołalam na obiad że ma karmić małego.oczywiście był oburzony,jak i teście wiec kto karmił małego? Teściowa!!!!!Spytałam czy przyjedzie do nas z mazur karmić małego,kiedy ja będe zajęta a Sławek bedzie leżał....Nic nie odp. tylko zanbiła mnie wzrokiem... Ale co mnie to!!!!!!

49

Odp: nie mam dokąd odejść.......

I bardzo dobrze zrobilas smile
Nie poddawaj sie a moze sie uda wyprostowac troche Wasze relacje.
Wazne, ze jest Ci lzej.

Powodzonka smile smile

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie mam dokąd odejść.......

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024