Czy odejsc ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Czy odejsc ?

Witam , mam 26 lat . Od ponad 1,5 roku jestem w zwiazku . Z 1 zwiazku mam 6 letniego  syna a z obecnego 9 mc niemowlaka.
Zakochalam sie - na zaboj , jak nigdy wczesniej , szybko zaszlam w ciaze (po 2 mc).Przeprowadzilam sie do miasta zostawiajac i tracac wszystko , prace (urzednicza),mieszkanie , znajomych , wszystko dla niego ...
On od poczatku nie okazywal mi uczuc , mowil ,ze kocha , tylko slowa -zadnych gestow , zadnego ciepla , nie dbal , czulam sie niewazna , odsunieta gdzies na dalszy plan , czulam sie samotna . Niejednokrotnie rozmawialam , krzyczalam , domagalam sie , okreslalam , mowilam , ze normalne zwiazki oparte sa na poczuciu bezpieczenstwa , trosce , rozmowie , wspieraniu gdy jednej stronie jest zle , prosilam zeby mnie tulil , zeby byl cieply , zeby pomyslal o moich potrzebach . Nic .Twierdzil ze pracuje - ze to jest jego wklad w zwiazek ,ze w taki sposob o nas mysli i ze dba ,ze mamy co jesc i gdzie mieszkac.  Nigdy sam z siebie nie domyslil sie , ze potrzebuje oprocz tego (przyklad) nowej bielizny bo nie mam co na 4 litery zalozyc , nigdy nie pomyslal , ze potrzebuje wyjsc na spacer w ciekawe miejsce , nigdy niczego sie nie domyslal . Nie dawal nic z siebie .  Rzucil czasem kocham cie jako dowod swojej milosci. To wszystko.
Ciaze przeszlam okropnie , ciagle zaplakana , mowil , ze jestem ,,ogrem,, ,,parowka,, , ,, lolkiem,, , oczywiscie nie dbal. Chowal przede mna slodycze na klodke w torbie po laptopie . Nie kupowal . Chore.. Nie interesowalo go jak sie czuje gdy byl na wyjezdzie , nie dzwonil sam z siebie a odpisanie na gg czy na sms wiazalo sie z wielkim wymuszeniem . Byl dla innych , nie dla mnie ... Niejednokrotnie zaczepialam na komunikatorze , udawal ,ze go nie ma - moim znajomym w tym samym czasie odpisywal.
Bolalo...    Twierdzil ,ze kocha ...
Doszlo do tego,ze nie raz powiedzial,ze jestem brzydka ,ze ktos sie mną zainteresował z ,,braku laku,, ,że chce tylko ode mnie jednego, zaprowadzic do łozka ,że jestem nic nie warta i zniszczyłam mu zycie. Interesowal się innymi kobietami , mowił jakie są ładne , jakie śliczne maja oczy , widząc krzywe nogi mowił,ze sa proste , a na moje proste i zgrabne  mowił ,ze mam krzywe i brzydkie. Do swoich kolezanek niekoniecznie ładnych zaczynał rozmowe ,,czesc sliczna ,, na moich oczach . Śmiał się z mojego nosa. Nigdy nie powiedział miłego słowa ,ze ładnie wyglądam ,że jestem ładna , wszystko odwrotnie mimo,że mam powodzenie u męzczyzn , mam ładną figurę , jestem szczupła itp.
Doszło do tego ,że oglądanie z nim tv z piękną Angeliną Jolie stało się dla mnie udręką bo na każdym kroku czułam się gorsza.
Przede mną był w związku z 14 latką , nie znam szczegółow tego związku ale wiem,że chociaż w minimalnym stopniu się starał , znalazłam w mieszkaniu złoty łańcuszek z sercem i opakowanie do drogich perfumach. Koliło w oczy ... Prosiłam rok , nie dostałam .Uciekał się nawet do kłamstw na odczepnego,że to nie on jej to kupił .  Dla mnie miłosc to nie rzeczy materialne , ale bez przesady , byłam zaniedbana , nie mialam sie w co ubrac , bo nie pomyslal,ze to jest wazne i jest potrzebne , nie mialam podstawowych kosmetykow jak kazda kobieta, czesto zwyczajnie nie jadlam  . Tłumaczyłam prosiłam , słyszałam ,ze jestem chora psychicznie ,ze sie czepiam ,ze szukam dziury w całym ,ze go atakuje. Bolały mnie plecy , nie chciał pomasować , trafiłam do szpitala z nerwicą ( teraz , stwierdził,ze chciałam skutecznie sciagnac go do domu i wymyslilam ,i ,ze zepsułam mu zabawe bo zostawił mnie z dziecmi i uprzedzil ,ze nie wroci na noc)
Ciągłe nieodbieranie moich telefonow , ciągłe unikanie mnie i ignorowanie . Podkreslanie ,ze jestem chora bo walczyłam o normalnosc. Bardzo go kochałam . Cierpiałam . Doszło do rekoczynow z bezradnosci , do interwencji policji.  Ciagłe obiecywanie ,ze wszystko sie zmieni , moje ciagłe pytania czemu jest tak a nie inaczej , nie normalnie ...Nigdy nie rozmawiał z moim 1 synem , ciagle go przeganiał i prosił o danie sobie spokoju , mowił ,ze jest tempy .  Nie dbał . Nie kupił zabawki , nie ubrał . Mowił ,ze nie ma za co . Nie czułam ,ze mnie , nas, kocha . Mowił ,ze kocha . Mówił ...
Nie wytrzymałam. Odeszłam ... Poznałam innego mezczyznę . Odżyłam . Usłyszałam wiele miłych słow , wiem ,ze jestem duzo warta . Wszystko zrobił bezinteresownie. W ciągu krotkiego czasu pokazał mi jak wygląda normalność . Jak wyglada normalny dom , wzajemne uzupełnianie się . Rozmowy o niczym i wszystkim do rana , pokazał ,ze nie jestem niewolnicą od robienia herbatek , usługiwania , robienia obiadków i sprzątania . Ze mi tez sie cos należy . Zrobił by dla mnie wszystko. 
Wróciłam bo płakał , tesknił , mowil ,ze kocha , obiecał poprawę . Dostałam wymarzony łancuszek z sercem , powiedział ,ze chce sie ze mna ozenic , ze kupi mi piersionek o ktory walczylam 1,5 roku . Wszystko na raz . Nie wierze w to ,ze bedzie lepiej , ze wszystko sie zmieni, czuje sie przy nim brzydka , głupia . Duszę się . Ale kocham go . Mysle aby kolejny raz odejsc .
Czy on jeszcze sie zmieni ? Czy mam w to wierzyc ? Nie wiem co mam robic , odejsc i byc szczesliwa czy szukac szczescia tam gdzie go nie moglam tyle czasu znalezc , liczyc na cud , kolejny raz bezgranicznie zaufac ? Nie chce juz cierpiec . Pomozcie .....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy odejsc ?

Witam, siedze i placze, nie potrafie z tym życ, nawet nie umiem odpowiedziec czy jest jakies rozwiazanie sad. Wiem, ze jest noc ale dla mnie juz wiele nocy przepadlo sad

3

Odp: Czy odejsc ?

Może tu znajde pomoc?

4

Odp: Czy odejsc ?

Witam Ciebie serdecznie, czytając Twoj post zrobiło mi się bardzo smutno i odrazu poczułam złość do Twojego partnera..
Powiem Ci tak, uważam, że on się nie zmieni. Wiem o tym z autopsji. Może nie aż takiej, ale raptem mężczyzna nie zamieni się z nieczułego na emanującego i tryskającego uczuciami.Nie dziwie się, że czujesz się gorsza jak ciagle mówi Ci co masz w sobie brzydkie!
Ty również masz prawo być szczęśliwa, a on zachowuje się jakby był z Tobą z przymusu. Co to ma być!!
Wiesz, cieszę się, że poznałaś innego mężczyznę:) nie wracaj 2 razy to tej samej rzeki. Życie dało Ci kolejną szansę, więc zaryzykuj... pamiętaj, liczy się Twoje szczęscie i szczescie Twojego dziecka.
Miałam podobny przykład, chociaż troszkę z innyj bajki z tymże, że były partner był niezaradny i bez perspektyw, typowy wieczny chlopiec, dopoki nie poznalam innego uważałam,że tak musialo być. Wyjazdziki ,obiadziki za moje pieniążki. Utarłam sobie, że taka jest moja rola, wiecznego pomagania. Dlatego mamy obydwie skale porownawcze męzczyzn. Są panowie, ktorzy są w stanie dać szczęscie i myślą o potrzebach wlasnych kobiet:)
Także, kobiecinko ryzykuj!!!!! wink)))
Pozdrawiam cieplo:))

5

Odp: Czy odejsc ?

Masz racje katek28 oni sie nie zmieniaja a jak juz to na gorsze sad

6

Odp: Czy odejsc ?

Problem, ktory chce poruszyc jest gorszy bo nie ma gdzie odejsc sad

7

Odp: Czy odejsc ?

Powinnam zalozyc swoj watek, przepraszam Cie Sylwio nie potrafie dlatego napisalam na Twoim, mysle, ze mi wybaczysz

8

Odp: Czy odejsc ?

A co sądzisz o stancji? miałabys wystarczająco pieniążkow? chyba, że z czasem coś wykombinujecie z nowym, lepszym mężczyzną?
Jak sie nie ruszysz to tak będzie, jak jest... ciezko ruszyc sie, ale zmiany są potrzebne..

9

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

Witam , mam 26 lat . Od ponad 1,5 roku jestem w zwiazku . Z 1 zwiazku mam 6 letniego  syna a z obecnego 9 mc niemowlaka.
Zakochalam sie - na zaboj , jak nigdy wczesniej , szybko zaszlam w ciaze (po 2 mc).Przeprowadzilam sie do miasta zostawiajac i tracac wszystko , prace (urzednicza),mieszkanie , znajomych , wszystko dla niego ...
On od poczatku nie okazywal mi uczuc , mowil ,ze kocha , tylko slowa -zadnych gestow , zadnego ciepla , nie dbal , czulam sie niewazna , odsunieta gdzies na dalszy plan , czulam sie samotna . Niejednokrotnie rozmawialam , krzyczalam , domagalam sie , okreslalam , mowilam , ze normalne zwiazki oparte sa na poczuciu bezpieczenstwa , trosce , rozmowie , wspieraniu gdy jednej stronie jest zle , prosilam zeby mnie tulil , zeby byl cieply , zeby pomyslal o moich potrzebach . Nic .Twierdzil ze pracuje - ze to jest jego wklad w zwiazek ,ze w taki sposob o nas mysli i ze dba ,ze mamy co jesc i gdzie mieszkac.  Nigdy sam z siebie nie domyslil sie , ze potrzebuje oprocz tego (przyklad) nowej bielizny bo nie mam co na 4 litery zalozyc , nigdy nie pomyslal , ze potrzebuje wyjsc na spacer w ciekawe miejsce , nigdy niczego sie nie domyslal . Nie dawal nic z siebie .  Rzucil czasem kocham cie jako dowod swojej milosci. To wszystko.
Ciaze przeszlam okropnie , ciagle zaplakana , mowil , ze jestem ,,ogrem,, ,,parowka,, , ,, lolkiem,, , oczywiscie nie dbal. Chowal przede mna slodycze na klodke w torbie po laptopie . Nie kupowal . Chore.. Nie interesowalo go jak sie czuje gdy byl na wyjezdzie , nie dzwonil sam z siebie a odpisanie na gg czy na sms wiazalo sie z wielkim wymuszeniem . Byl dla innych , nie dla mnie ... Niejednokrotnie zaczepialam na komunikatorze , udawal ,ze go nie ma - moim znajomym w tym samym czasie odpisywal.
Bolalo...    Twierdzil ,ze kocha ...
Doszlo do tego,ze nie raz powiedzial,ze jestem brzydka ,ze ktos sie mną zainteresował z ,,braku laku,, ,że chce tylko ode mnie jednego, zaprowadzic do łozka ,że jestem nic nie warta i zniszczyłam mu zycie. Interesowal się innymi kobietami , mowił jakie są ładne , jakie śliczne maja oczy , widząc krzywe nogi mowił,ze sa proste , a na moje proste i zgrabne  mowił ,ze mam krzywe i brzydkie. Do swoich kolezanek niekoniecznie ładnych zaczynał rozmowe ,,czesc sliczna ,, na moich oczach . Śmiał się z mojego nosa. Nigdy nie powiedział miłego słowa ,ze ładnie wyglądam ,że jestem ładna , wszystko odwrotnie mimo,że mam powodzenie u męzczyzn , mam ładną figurę , jestem szczupła itp.
Doszło do tego ,że oglądanie z nim tv z piękną Angeliną Jolie stało się dla mnie udręką bo na każdym kroku czułam się gorsza.
Przede mną był w związku z 14 latką , nie znam szczegółow tego związku ale wiem,że chociaż w minimalnym stopniu się starał , znalazłam w mieszkaniu złoty łańcuszek z sercem i opakowanie do drogich perfumach. Koliło w oczy ... Prosiłam rok , nie dostałam .Uciekał się nawet do kłamstw na odczepnego,że to nie on jej to kupił .  Dla mnie miłosc to nie rzeczy materialne , ale bez przesady , byłam zaniedbana , nie mialam sie w co ubrac , bo nie pomyslal,ze to jest wazne i jest potrzebne , nie mialam podstawowych kosmetykow jak kazda kobieta, czesto zwyczajnie nie jadlam  . Tłumaczyłam prosiłam , słyszałam ,ze jestem chora psychicznie ,ze sie czepiam ,ze szukam dziury w całym ,ze go atakuje. Bolały mnie plecy , nie chciał pomasować , trafiłam do szpitala z nerwicą ( teraz , stwierdził,ze chciałam skutecznie sciagnac go do domu i wymyslilam ,i ,ze zepsułam mu zabawe bo zostawił mnie z dziecmi i uprzedzil ,ze nie wroci na noc)
Ciągłe nieodbieranie moich telefonow , ciągłe unikanie mnie i ignorowanie . Podkreslanie ,ze jestem chora bo walczyłam o normalnosc. Bardzo go kochałam . Cierpiałam . Doszło do rekoczynow z bezradnosci , do interwencji policji.  Ciagłe obiecywanie ,ze wszystko sie zmieni , moje ciagłe pytania czemu jest tak a nie inaczej , nie normalnie ...Nigdy nie rozmawiał z moim 1 synem , ciagle go przeganiał i prosił o danie sobie spokoju , mowił ,ze jest tempy .  Nie dbał . Nie kupił zabawki , nie ubrał . Mowił ,ze nie ma za co . Nie czułam ,ze mnie , nas, kocha . Mowił ,ze kocha . Mówił ...
Nie wytrzymałam. Odeszłam ... Poznałam innego mezczyznę . Odżyłam . Usłyszałam wiele miłych słow , wiem ,ze jestem duzo warta . Wszystko zrobił bezinteresownie. W ciągu krotkiego czasu pokazał mi jak wygląda normalność . Jak wyglada normalny dom , wzajemne uzupełnianie się . Rozmowy o niczym i wszystkim do rana , pokazał ,ze nie jestem niewolnicą od robienia herbatek , usługiwania , robienia obiadków i sprzątania . Ze mi tez sie cos należy . Zrobił by dla mnie wszystko. 
Wróciłam bo płakał , tesknił , mowil ,ze kocha , obiecał poprawę . Dostałam wymarzony łancuszek z sercem , powiedział ,ze chce sie ze mna ozenic , ze kupi mi piersionek o ktory walczylam 1,5 roku . Wszystko na raz . Nie wierze w to ,ze bedzie lepiej , ze wszystko sie zmieni, czuje sie przy nim brzydka , głupia . Duszę się . Ale kocham go . Mysle aby kolejny raz odejsc .
Czy on jeszcze sie zmieni ? Czy mam w to wierzyc ? Nie wiem co mam robic , odejsc i byc szczesliwa czy szukac szczescia tam gdzie go nie moglam tyle czasu znalezc , liczyc na cud , kolejny raz bezgranicznie zaufac ? Nie chce juz cierpiec . Pomozcie .....

Chyba  na wszystkie pytania masz odpowiedz w swoim poście... przeczytaj co napisałas o swoim zyciu z Nim...   szukasz normalności, walczysz o nia ale z tym człowiekiem jej nie zaznasz.... więc jesli masz szanse na inne życie.... odejdź... jak najszybciej..     Odezwij się.

10

Odp: Czy odejsc ?

Malwina ma racje. Ja tylko zapytam: za co Ty go kochasz? Przeczytaj swoj post jeszcze raz i znajdz JEDNA rzecz, za ktora mozesz go kochac. Nie ma. No to masz odpowiedz.

11

Odp: Czy odejsc ?
Mussuka napisał/a:

Malwina ma racje. Ja tylko zapytam: za co Ty go kochasz? Przeczytaj swoj post jeszcze raz i znajdz JEDNA rzecz, za ktora mozesz go kochac. Nie ma. No to masz odpowiedz.

ja wiem, że strach, obawa, niepokój, niepewność... ...dziewczyno ale to wszystko w zasadzie czego się boisz masz w aktualnym życiu......................

12

Odp: Czy odejsc ?

Sylwia, opisałas swoje smutne życie. Przykro się to czyta.

Po co Ci ten facet? Żeby Cię upokarzał?
Rzuć go wreszcie i przestań się łudzić! Twoja miłość nie ma siły sprawczej, nie zmieni go w kochającego mężczyznę.

Ogarnij się i zadbaj o swoje życie, bo masz zobowiązania wobec swoich dzieci! Masz im stworzyć dom, dać normalne dzieciństwo. Nie możesz eksperymentować z kolejnymi facetami i narażac swoich dzieci na stresy! Twoje dzieci nie mogą płacić swoim dzieciństwem za Twoje pragnienie miłości! Gdybyś ich nie miała, to proszę bardzo, odchodź od faceta do innego, a potem wracaj i tak w kółko, bo robisz kuku tylko sama sobie. A jak już porządnie dostaniesz po plecach i się otrząśniesz, to zaczniesz życie od nowa. Ale Ty nie jesteś sama, masz dzieci!!! To zobowiązuje do uzywania rozumu. Miłość do mężczyzny nie zwalnia od myślenia i troski o przyszłość!
Więc koniec z użalaniem się nad sobą! Zorganizuj życie swoje i dzieci, będziesz mieć z tego satysfakcję. Zadbaj o swoją niezależność, żeby nigdy Twój los nie zależał w 100% od żadnego faceta.
Powodzenia!

13

Odp: Czy odejsc ?

Mam jeszcze pytanie . Skąd może brać się jego takie a nie inne zachowanie , skoro twierdzi ,że kocha ? A teraz nie daje odejść ?

14

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

Mam jeszcze pytanie . Skąd może brać się jego takie a nie inne zachowanie , skoro twierdzi ,że kocha ? A teraz nie daje odejść ?

Pies ogrodnika. Tyle.

Popieram poprzedniczki, nie zmieni się. Odejdź, daj sobie szansę na szczęście, na normalność. Miłość - jak sama widzisz - to nie wszystko. To raczej wisienka na torcie, niż podstawa szczęśliwego życia.

15

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

Mam jeszcze pytanie . Skąd może brać się jego takie a nie inne zachowanie , skoro twierdzi ,że kocha ? A teraz nie daje odejść ?

Z oszustwa, klamstwa, lenistwa i brania Cie za glupia (ze mu uwierzysz). I braku szacunku do Ciebie. Czy tak jak opisalas wyzej zachowuje sie czlowiek, ktory "kocha"??? Nie daje odejsc, bo mu wygodnie, ma kobiete, ktora go uwielbia, opierze i nakarmi - a do tego wszystko wybaczy. Dla niego to raj. A dla Ciebie i dzieci? szczegolnie syna..

16

Odp: Czy odejsc ?

terapia , psycholog ? moze to deska ratunku ? chce isc ... podejrzewam u niego dda . ma zespół zachowań . Wyniesione z domu , nie zaczerpnięte nic co ludzkie . Pomóc mu ? Z drugiej strony ... Dla 14 latki sie starał . Potrafił....

17

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

terapia , psycholog ? moze to deska ratunku ? chce isc ... podejrzewam u niego dda . ma zespół zachowań . Wyniesione z domu , nie zaczerpnięte nic co ludzkie . Pomóc mu ? Z drugiej strony ... Dla 14 latki sie starał . Potrafił....

Ty sie o siebie i dzieci martw, jego do rodzicow odeslij albo sam niech sie o siebie stara. On ma syndrom ale chamskiego egoisty..nie wyleczysz tego za zadne skarby swiata. Za 10 lat bedziesz sobie w brode plula, ze tyle czasu zmarnowalas..albo smiala sie z tego co teraz opisujesz ale juz wolna od pasozyta.

18

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

Przede mną był w związku z 14 latką , nie znam szczegółow tego związku

egh... przepraszam ile macie lat 16 ? Chociaż nie zgadza mi się po liczbie dzieci i doświadczeniu, hmmm... a tak poważnie: Dziewczyno jesteś z mężczyzną, który był z 14-latką ?! CZTER-NA-STO-LA-TKĄ ?! O żesz w mordę - co ten wątpliwy "mężczyzna" ma w głowie (a raczej czego nie ma), że "jest w ZWIĄZKU" z dzieckiem... patologia.
Z resztą patologią jest to co opisujesz - cała sytuacja. Nie wiem jak możesz pozwolić, żeby Twój starszy syn był tak traktowany, a razem oboje, żeby żyli w takich warunkach psychicznych - Ty chcesz wysłać tego pseudomężczyznę na terapię, a moim zdaniem to jeśli dzieci są świadkami tego wszystkiego to z nimi już powinnaś zacząć chodzić.

Rozumiem jednak Twoją bezsilność w stosunku do tego "Pana" - uczucia itp. - też mam z tym problem, ale Twój "związek" z nim nie istnieje i od początku nie istniał - bo już od początku było źle. Nie ratuj jego - tylko ratuj siebie i dzieci, bo on sobie świetnie radę daje, a chce Ciebie, bo jesteś wygodna, trochę pokrzyczysz, pomarudzisz, dostaniesz "bata" i i tak będziesz chodzić jak w zegarku (wiem, bo przerabiam ten typ "człowieka").
UCIEKAJ.


sylwia2513 napisał/a:

Nie wiem co mam robic , odejsc i byc szczesliwa czy szukac szczescia tam gdzie go nie moglam tyle czasu znalezc

Nie rozumiem - jeśli wiesz , że możesz być szczęśliwa odchodząc to w czym problem ? Bo rozumiem, że skoro WIESZ, że możesz być szczęśliwa z tym drugim, to znaczy, że jego też kochasz lub przynajmniej świetnie się czujesz...
Zawsze myślałam, że dylemat takich sytuacji wiązał się z tym : "nie wiem co mam robić, BOJĘ SIĘ odejść/BOJĘ SIĘ SAMOTNOŚCI/nie mam gdzie pójść etc." a nie na tym czy być na 100% szczęśliwa czy może czekać na cud...

19

Odp: Czy odejsc ?

ja prawie 27,on 30.  czyli skazany na potepienie juz jest ? na wieczna samotnosc ?

20

Odp: Czy odejsc ?

Chyba Sylwio nie czytasz co do Ciebie tu forumowicze piszą...
Przemyśl to co Ci ktoś "obiektywnie" stara się ocenić, a nie tylko "na pewno?" "na pewno?" - My Ci piszemy, że NIE zmieni się, ale nikt nie wie co będzie za 20 lat - może być, że piorun jasny go strzeli i się "nawróci" - ale mogę Ci powiedzieć, że to na pewno nie stanie się teraz,a już na pewno nie dzięki Twojemu powrotowi do niego, kolejnym rozmowom, prośbom czy groźbom... nie ma takiej opcji, on nie ma do Ciebie szacunku i chyba jedynie go MOŻE mógłby nabrać widząc, że już nigdy nie pozwolisz sobie na takie traktowanie = odchodząc.

I uwierz mi - on wiecznie samotny nie będzie - zawsze się znajdzie taka "druga Ty" - co "po...oli" ale co trzeba Panu - to zrobi.
A jak nie taka to przelotne dziewczynki.
PS. Dla mnie to tragedia, że facet przed 30tką był z 14latką - w ogóle zaczynam się zastanawiać czy z Tobą wszystko jest OKay, jeśli zdecydowałaś się być z kimś kto patrzy na dziewczynki w kategoriach "związku" - zapewne na buziaku się nie skończyło. Obrzydza mnie to.

21

Odp: Czy odejsc ?
AB89 napisał/a:

Chyba Sylwio nie czytasz co do Ciebie tu forumowicze piszą...
Przemyśl to co Ci ktoś "obiektywnie" stara się ocenić, a nie tylko "na pewno?" "na pewno?" - My Ci piszemy, że NIE zmieni się, ale nikt nie wie co będzie za 20 lat - może być, że piorun jasny go strzeli i się "nawróci" - ale mogę Ci powiedzieć, że to na pewno nie stanie się teraz,a już na pewno nie dzięki Twojemu powrotowi do niego, kolejnym rozmowom, prośbom czy groźbom... nie ma takiej opcji, on nie ma do Ciebie szacunku i chyba jedynie go MOŻE mógłby nabrać widząc, że już nigdy nie pozwolisz sobie na takie traktowanie = odchodząc.

I uwierz mi - on wiecznie samotny nie będzie - zawsze się znajdzie taka "druga Ty" - co "po...oli" ale co trzeba Panu - to zrobi.
A jak nie taka to przelotne dziewczynki.
PS. Dla mnie to tragedia, że facet przed 30tką był z 14latką - w ogóle zaczynam się zastanawiać czy z Tobą wszystko jest OKay, jeśli zdecydowałaś się być z kimś kto patrzy na dziewczynki w kategoriach "związku" - zapewne na buziaku się nie skończyło. Obrzydza mnie to.

Podpisuje sie pod tym reka i noga. Pederasta jakis a Ty go na sile chcesz.

Ten piorun jasny to i mnie powalil, z krzesla niemal spadlam..ze smiechu:)) Moze zamiast tarapii wystawiac by faceta w burze pod gruszami?:) jak to nie pomoze to juz nic:))

22

Odp: Czy odejsc ?
Mussuka napisał/a:

Podpisuje sie pod tym reka i noga. Pederasta jakis a Ty go na sile chcesz.

Ten piorun jasny to i mnie powalil, z krzesla niemal spadlam..ze smiechu:)) Moze zamiast tarapii wystawiac by faceta w burze pod gruszami?:) jak to nie pomoze to juz nic:))

Ja tak właśnie po tym co napisałam siedzę i myślę, czy Sylwio Ty 'trzeźwo' patrzysz na świat - bo fakt jego "upodobań" mnie mocno martwi, a dodając sposób w jaki Cię traktuje - jaki nam opisałaś - wyłania mi się obraz ciężkiem patologi lub inaczej mężczyzny - nie obraź się - PROSTAKA , któremu młode dupy w głowie... Na patrzyłam się na takie "związki" mieszkając w okresie szkolnym koło nieciekawego osiedla... Myślę, że nad sobą również się zastanów - i bardzo współczuję Twoim dzieciom, ale wierzę, że jeśli tu napisałaś to znaczy, że masz olej w głowie tylko proszę wykorzystaj swoją szansę, a z  pomocy specjalistów skorzystaj Ty i dzieciaki.

Co do 'pieruna' - z tą gruszą to na bank lepsze niż terapia - większa szansa na poprawę ! smile
A napisałam tak, bo poczułam jakby Sylwia oczekiwała od Forum jakiego 100procentowego zapewnienia co do swojej przyszłości, a przecież nie wiadomo co się stanie - świat już "słyszał" różne historie...może zostanie księdzem - oni czyta się dużo lubią małe dzieci :] hmm (przepraszam, miewam 'czarny humor')....
Tak czy siak Sylwio - 100 % masz, że Ty go nie zmienisz - bo on już nie traktuje Ciebie jako osobę, z która trzeba się liczyć.

23

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

Ciaze przeszlam okropnie , ciagle zaplakana , mowil , ze jestem ,,ogrem,, ,,parowka,, , ,, lolkiem,, , oczywiscie nie dbal. Chowal przede mna slodycze na klodke w torbie po laptopie . Nie kupowal . Chore.. Nie interesowalo go jak sie czuje gdy byl na wyjezdzie , nie dzwonil sam z siebie a odpisanie na gg czy na sms wiazalo sie z wielkim wymuszeniem . Byl dla innych , nie dla mnie ... Niejednokrotnie zaczepialam na komunikatorze , udawal ,ze go nie ma - moim znajomym w tym samym czasie odpisywal.
Bolalo...    Twierdzil ,ze kocha ...
Doszlo do tego,ze nie raz powiedzial,ze jestem brzydka ,ze ktos sie mną zainteresował z ,,braku laku,, ,że chce tylko ode mnie jednego, zaprowadzic do łozka ,że jestem nic nie warta i zniszczyłam mu zycie. Interesowal się innymi kobietami , mowił jakie są ładne , jakie śliczne maja oczy , widząc krzywe nogi mowił,ze sa proste , a na moje proste i zgrabne  mowił ,ze mam krzywe i brzydkie. D

Z Twojego postu zaznaczyłem mały fragment, który wskazuje, że bez zastanowienia powinnaś się uwolnić od tego co truje Twoje życie. Właśnie ? Co truje ? Gdybyś nie wiedziała, to informuję Cie, że wszystko co napisałaś - to jest przemoc psychiczna. Wyszukaj sobie w sieci informacji o tym jak taka przemoc wygląda z zrozumiesz co chce Ci powiedzieć. Jak na mój gust powinnaś porozmawiać z psychologiem ... - nie martw się - nie uważam byś była w jakikolwiek sposób zaburzona. Uważam natomiast że potrzebujesz natychmiastowej mobilizacji do uwolnienia się od tych zwierzęcych zachowań we własnym domu. Skończ z tym jak najszybciej, by uratować dzieci od niebezpieczeństwa. Pamiętaj że Twoj nastrój, zasadniczo wpływa na nastroje dzieci, a co za tym idzie na ich szczeście.

24

Odp: Czy odejsc ?
sylwia2513 napisał/a:

(...)czyli skazany na potepienie juz jest ? na wieczna samotnosc ?

Zaraz, zaraz. Czy dobrze zrozumiałam?
Facet od lat stosuje wobec Ciebie przemoc, a Ty martwisz się o jego przyszłość? Nie o swoją?

Moja odpowiedź na pytanie zawarte w tytule wątku brzmi: odejść,to zbyt wolne działanie. Dziewczyno, zwiewaj od niego jak najdalej. I nie daj się ponownie nabrać na jego smętne zapewnienia; teraz już wiesz, że były fałszywe.

25

Odp: Czy odejsc ?

Dziewczyno, po co się męczyć? Bierz tyłek w troki i zwiewaj jak najdalej od tego psychola! Nie pozwól, by zniszczył życie Tobie i dzieciom. Masz wsparcie w swoich rodzicach? Może oni pomogliby Ci przez jakiś czas? Znalazłabyś pracę, jakieś mieszkanko i zaczęła żyć. Jeśli nie rodzice, to może ten drugi mężczyzna? Skoro piszesz, że jest w stanie dużo dla Ciebie zrobić, to zapytaj się czy nie pomógłby Tobie i dzieciakom?

26

Odp: Czy odejsc ?

Zanim odpowiem Ci na Twoje pytanie to nasuwa mi się parę kwestii. Bez urazy, ale jak to czytam to zastanawiam się, czego Ty właściwie chcesz? Chciałaś normalności i miłości i ją otrzymałaś jak piszesz od faceta nazwijmy go nr.2 Nie było nic między Wami? Nic się nie zrodziło? Może było zbyt mało czasu by dać szansę uczuciu. Jeśli od początku wiedziałaś, że nic z tego nie będzie to czy  potraktowałaś go jak zwyczajnego frajera jak spokojną przystań, do której się wraca po burzliwym sztormie? Tylko czy zrobiłaś to z premedytacją?

?Niestety? drogie Panie, ale my faceci także mamy uczucia i nas też tak jak i Was łatwo zranić, choć może nie okazujemy tego zewnętrznie za to w środku?. Twoją sytuację można by odwrócić. Wyobraź sobie, że w swoim życiu miałem dwa związki z kobietami i dwukrotnie kobiety postąpiły dokładnie tak jak Ty. Były, gdy mnie potrzebowałyby po jakimś czasie wrócić tam skąd przyszły, czyli do tych, co je poniżali niekiedy bili i traktowali jak swoją własność, z którą można robić, co się chce a nie jak partnerkę. Ostatnia stwierdziła, że musi odejść, bo jestem dla niej za dobry Jak można być dla kogoś za dobrym? Cóż trzeciego razu już nie będzie?

Wracając do Twojego pytania to ciężko jest radzić nie znając Twojej sytuacji materialnej, zawodowej, rodzinnej. Zakładam z tego, co napisałaś, że facet nr.2 byłby w stanie stworzyć z Tobą wspólną rodzinę pod warunkiem, że i Ty też będziesz tego chciała. Znasz go na tyle dobrze by bezgranicznie mu ufać i masz pewność w jego szczere intencje? Czy będzie w stanie wychować Twoje dzieci jak swoje własne? Na te i wiele innych pytań musisz sobie sama odpowiedzieć by nie wpaść z deszczu pod rynnę. Faceta nr.1 już sobie odpuść. Zaczął się starać dopiero, gdy zobaczył, że Cię stracił. Nie daj się kupić za parę świecidełek pomyśl o sobie i dzieciach przecież nie chcesz by one widziały jak traktuje Cię jak zło konieczne. Bądź szczęśliwa i daj tę szansę dzieciom by miały normalny dom i kochających się rodziców.

A miłość cóż? napisałaś

sylwia2513 napisał/a:

Zakochalam sie - na zaboj

Zakochałaś się czy tylko zauroczyłaś w jego fizycznej postaci i może w czymś więcej?, bo przecież nie można się w kimś zakochać (raczej) kto...

sylwia2513 napisał/a:

On od poczatku nie okazywal mi uczuc , mowil , ze kocha , tylko slowa -zadnych gestow , zadnego ciepla , nie dbal , czulam sie niewazna , odsunieta gdzies na dalszy plan , czulam sie samotna . Niejednokrotnie rozmawialam , krzyczalam , domagalam sie , okreslalam , mowilam , ze normalne zwiazki oparte sa na poczuciu bezpieczenstwa , trosce , rozmowie , wspieraniu gdy jednej stronie jest zle , prosilam zeby mnie tulil , zeby byl cieply , zeby pomyslal o moich potrzebach . Nic .Twierdzil ze pracuje?

To moje zdanie, choć niektórzy twierdzą, że ?miłość jest ślepa i głucha sad

Dla mnie jedno jest pewne i tu pełna zgodność z innymi. Ten facet, facet nr.1 Nigdy Cię nie kochał. Nie wiem, co Ty mu robisz albo, co mu robiłaś, że tak nagle zaczął o Ciebie zabiegać, ale on Ciebie nie kocha. Niewątpliwie się tobą zauroczył może było mu z Tobą dobrze w łóżku, ale to za mało by dożyć szczęśliwie w związku swojego końca. Słowne zapewnienia o miłości łatwo większości (niestety) przychodzą, ale codzienność pokazuje swoje inne oblicze. Wiem, że to Dla Ciebie może i brutalnie brzmi, ale jesteś młoda i jak każdy na tej planecie zasługujesz na miłość i szczęście. Więc przemyśl wszystko i podejmij właściwą decyzję dla dzieci i siebie.

I jeszcze jedno wiele było prób zdefiniowania miłości i oprócz przysłowiowych motylków w brzuchu dla każdego jest czymś innym. Dla mnie miłość to szacunek, uwielbienie, wspólne działanie, rozwiązywanie codziennych problemów a nie obarczanie się wzajemnie wina za niepowodzenia. Miłość to okazywanie sobie uczuć bez przyczyny i powodu a także bez względu na sytuację. Miłość to wzajemne zaufanie i zrozumienie a także bezgraniczne oddanie się partnerce i wiele więcej. Wiem mam staroświecki pogląd na miłość wink

Anna Jantar - Kto powie nam

Kto powie nam,
co to jest miłość?
Czy tylko ten ją zna,
kto kochał sam?
Kto powie nam, czy to,
co było i to,
co jeszcze trwa,
wypełnił świat?
Twej dłoni dotyk,
zetknięcie ust
i szczęścia motyl
jest obok już.
Kto powie nam,
co to jest miłość?
Czy to, co było,
wciąż będzie trwać...?

27

Odp: Czy odejsc ?
Amadorek napisał/a:

I jeszcze jedno wiele było prób zdefiniowania miłości i oprócz przysłowiowych motylków w brzuchu dla każdego jest czymś innym. Dla mnie miłość to szacunek, uwielbienie, wspólne działanie, rozwiązywanie codziennych problemów a nie obarczanie się wzajemnie wina za niepowodzenia. Miłość to okazywanie sobie uczuć bez przyczyny i powodu a także bez względu na sytuację. Miłość to wzajemne zaufanie i zrozumienie a także bezgraniczne oddanie się partnerce i wiele więcej. Wiem mam staroświecki pogląd na miłość wink

[/i]

Ladne:)) Ale zamaskowales sie niezle pod ta ladna blondynka;)

To co tu powyzej napisales a ja zacytowalam, to dokladnie to, czego powinno sie szukac pod mianem milosc. Ja przeszlam juz przez kilka burzliwych zwiazkow, kiedy tez wydawalo sie, ze to milosc. Dopiero teraz widze, jakie to moze byc mylace: cielesnosc, seks, trzymanie sie kurczowo kogos aby tylko go miec - to nie ma nic wspolnego z miloscia.
Teraz dopiero po tylu latach jest ten ktos, kto, dokladnie tak jak napisales, daje mi to wszystko i jeszcze wiecej. Zazwyczaj mowi sie, ze z czasem uczucie stygnie, nie ma juz tej tesknoty za druga osoba i tej pasji w oczach i sercu..dziwne ale my z kazdym dniem "zakochujemy sie" coraz bardziej:). Kiedy wspominamy nasze poznanie i pierwsze dni, tygodnie razem..jest to romantyczne i piekne ale to co teraz czujemy jest 10 razy silniejsze niz wowczas..pomimo lepszych i gorszych dni..po prostu chcemy byc razem i razem czujemy sie najlepiej.

Dla takiej milosci warto czekac nawet wiele lat i nawet pobyc troche samemu.

28

Odp: Czy odejsc ?

Sylwio......ALBO przerysowałaś swoją historie....pisałaś w jakimś klinicznym wręcz zburzeniu ..ALBO potrzebujesz natychmiastowej pomocy już nawet nie psychologa a psychiatry.. sory.. dziewczyno... ale jesli w gre wchodzi pierwsza opcja.. napisz jeszcze raz..... a jeśli ta druga... KONIECZNIE zrozum,że TO NIE POWINNO DALEJ TRWAĆ..z miliona powodów, których nie będe tu wymieniać...........amen.

29

Odp: Czy odejsc ?

Mussuka ?.. Masz rację i Ty to wiesz, i ja to wiem tylko, dlaczego tylu ludzi wokół par, małżeństw jest nieszczęśliwych w związkach, a mimo to trzymają się siebie kurczowo? Dlaczego ślubują sobie miłość, wierność i? w jakim celu? Jakie pobudki kierują tymi ludźmi? Wiele związków rozpada się zaraz po ślubie, wiele trwa, ale tylko z przyzwyczajenia, bo tak łatwiej, często i wygodniej. Częstym argumentem są dzieci ?jesteśmy razem tylko dla dobra dzieci?, ale czy aby na pewno? Czy dzieci wychowywane w takim związku bez poczucia wzajemnej miłości ich rodziców są, aby na pewno szczęśliwe?

Mussuka napisał/a:

cielesnosc, seks, trzymanie sie kurczowo kogos aby tylko go miec - to nie ma nic wspolnego z miloscia.

I tu zgoda prawie..., bo sex z ukochaną osobą jest dopełnieniem tej miłości, więc dlaczego uważasz, że niema on nic wspólnego z miłością? No chyba, że miałaś na myśli zwykły popęd płciowy pozbawiony jakiegokolwiek uczucia?

Niestety dzisiejszy świat jest okrutny coraz ciężej znaleźć bezinteresowną prawdziwą miłość. Teraz liczy się kasa i seks, lub seks i kasa, jak kto woli. Wystarczy wejść na jakikolwiek czat do pokoju o nazwie niesugerującej wcale nic, co może być związane z seksem i co...Czat na Interii, pokój regionalny Kraków, a tam prawie same osoby szukające przygodnego seksu za kasę. Kobiety i mężczyźni o nickach sugerujących jednoznacznie ich pobyt tam. Żony, mężowie często są to młode osoby, co może z kolei sugerować ich niewielki staż w związku małżeńskim, więc gdzie podziała się ich miłość? Czy tak szybko wygasła, a może jej tak naprawdę nigdy nie było? Jak można jednocześnie kochać i zdradzać?  A może można? Dla mnie (i na całe szczęście nie tylko dla mnie) intymność jest nierozerwalna z miłością.

Mussuka napisał/a:

Zazwyczaj mowi sie, ze z czasem uczucie stygnie, nie ma juz tej tesknoty za druga osoba i tej pasji w oczach i sercu..dziwne ale my z kazdym dniem "zakochujemy sie" coraz bardziej:). Kiedy wspominamy nasze poznanie i pierwsze dni, tygodnie razem..jest to romantyczne i piekne ale to co teraz czujemy jest 10 razy silniejsze niz wowczas..pomimo lepszych i gorszych dni..po prostu chcemy byc razem i razem czujemy sie najlepiej.

My mamy to samo, ale o uczucie trzeba dbać a także pielęgnować je codziennie i kochać się naturalnym, szczerym uczuciem. Cóż pozostaje życzyć Wszystkim by zaznali tej prawdziwej miłości.

Ps. Ta blondynka to?.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024