Witajcie, przez pewien czas tu nie zaglądałam, ale postanowiłam poruszyć pewną kwestię. Krótko i na temat: ostatnio rozmawiałam ze znajomą o jej na szczęście minionych kłopotach w związku. Okazuje się, że przed rokiem korzystała z tego forum, szukając pomocy. Ma faceta, który kiedyś zgodnie z ksywkami, jakie się tu pojawiają nazwany został "Piotruś Pan", zupełnie nie radził sobie jako mąż, nie wiedział nic o obowiązkach. Większość forumowiczek poradziło jej, żeby go zostawiła, póki nie mają jeszcze dzieci, pisały, że ludzie się nie zmieniałją. Ja też swojego czasu żaliłam się na forum i otrzymałam podobne porady.
Czy my, piszący tu obcy wobec siebie ludzie mamy w ogóle takie prawo, żeby dawać takie rady? Nie mówię tu o sprawach typu, mój facet chciał mnie zabić, a ja z nim jestem i zastanawiam się czy odejść. Nie zrozumcie mnie źle, rady same w sobie są ok, nawet jak komuś radzimy, czy powinien się rozstać czy nie: ale warto wtedy napisać: "ja na twoim miejscu zrobiłabym...", ale nie tak z grubej rury komentarz na jedną linijkę: "Zostaw go, bo tacy ludzie się nie zmieniają, wiem co mówię". Absolutnie niedopuszczane podejście.
Wreszcie moje małe posumowanie- osoby, które to piszą są same nieszczęśliwe, lub były nieszczęśliwe i swoje niepowodzenia przyrównują do niepowodzeń innych osób. Czy ktoś, kto jest szczęśliwy w związku i wie, jak się rozwiązuje problemy dnia codziennego wysuwa takie rady? Zdecydowanie nie. Poradzić coś można, ale dlaczego często zostawiacie to bez komentarza: "Ale decyzja należy do ciebie". Każdy ma swój rozum, ale czy wiecie jak to przytłacza, gdy kilka osób na forum pisze: "zostaw go". Wracając do mnie i do mojej znajomej (dziś szczęśliwej, która nie posłuchała rad) doszłyśmy do wniosku, że recepta na wszystko to rozmowa, mężczyźni, którzy całe życie mieli wszystko podane pod nos, nie wiedzą nic o życiu. Wystarczyła jedynie rozmowa, ale taka szczera, a nie wykrzykiwanie sobie pretensji.
Dziś też wiem, że na problemy najlepsze jest też spisanie swoich przemyśleń. Siadasz przed komputerem, bierzesz zeszyt i długopis, piszesz co czujesz. Po miesiącu odczytujesz i inaczej, z dystansem patrzysz na wszystko.
Pozdrawiam serdecznie