Ja, On, oraz nie jego dziecko ! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Witam,
mam delikatne problemy z zaakceptowaniem obecnej sytuacji. Od ponad 4 mies mieszkam z mężczyzna, to reaktywacja znajomości po 12 latach. Wreszcie uczucie, które w obecnych warunkach ma rację bytu, tak sadziłam. Mój partner w międzyczasie był w związku małżeńskim z kobieta, która miała wtedy pięcioletniego syna. Stworzył dla nich dom, rodzinę. Nie udało się, bo ich drogi się rozeszły,w zeszłym roku rozwiedli się, niemniej jednak jeszcze do niedawna mieszkali razem, żyjąc osobno ... Kiedy zaczęliśmy mieszkać powtarzał, ze to tylko kwestia czasu, az odsunie się od tego wszystkiego. Okazuję się, że nie jest to takie oczywiste i proste, bo z byłą żoną łączą go interesy, maja codzienny kontakt telefoniczny dotyczący interesów oraz dziecka, ktore moj partner traktuję, jak syna. Jest prawie na każdy telefon dwunastoletniego chłopca, który odkąd mnie poznał zaczął coraz częściej dzwonić i wymagać częstszych spotkań oraz zainteresowania. Chociąz bardzo bym chciała nie potrafię się przełamać, jestem zazdrosna i uważam, ze jest tego za dużo,za często. Może byłoby mi łatwiej ze świadomością,ze to biologiczne dziecko, wtedy takie zaangażowanie byłoby dla mnie zrozumiale,ale w obecnej sytuacji jest mi to trudno zrozumieć. Chciałam stworzyć z nim rodzinę, naszą rodzinę, ale zaczęły się schody, a kością niezgody w tym momencie jest dziecko,co zakrawa o absurd,a jednak ...:(Próbuje rozmawiać z moim partnerem, ze jeszcze nie dojrzałam do tego, ze pomimo tego,iz bardzo bym chciała nie potrafię się przełamać i zaakceptować tej zażyłości ...:(Zbliżają się wakacje,a jezeli moj ukochany uzna, ze chce spędzić je również z "synem-nie synem", co wtedy, jak powinnam się zachować, jakie podjąć kroki?? Niebawem mamy zmieniać miejscowosc zamieszkania, zaledwie 30 km od miejscowości,w której obecnie mieszkamy my oraz byla rodzina mojego partnera. Jeszcze do niedawna On tworzył nam to nowe gniazda,abysmy żyli razem w nowym miejsciu, teraz kiedy dziela nas dni od wyprowadzki, dowiaduje się, ze on jednak nie czuje tego miejsca,ze wolałby mieszkać w miescie, ktorym żyjemy obecnie,a co sie z tym wiąże mieć staly kontak z tym dzieckiem:( hmm ....sama już nie wiem,co myśleć, straciłam mojego obiektynwego obserwatora,pomożecie ....:((????

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Niestety nie pocieszę Cię. Te kontakty są i będą, ponieważ nie da się od tak nagle zmienic swojego życia i podporządkowac pod obecną partnerkę.
Kolejna sprawa: nie pisz 'to dziecko'. To nie jest TO DZIECKO. On to zaakceptował, więc automatycznie zaczął traktowac jak swoje dziecko.
Poza tym dziecko się przywiązało, więc nie licz na to, że z dnia na dzień czy kiedykolwiek przerwie kontakt z synem. Dziecko to nie zabawka.

3

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

A co jest złego w jego kontaktach z tym dzieckiem? Nie jest jego biologicznym dzieckiem - ok. Ale nie zmienia to sprawy, że stał się przez te lata jego ojcem.


Więc jeszcze raz zapytam - co w tym złego?

4

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !
Kruella napisał/a:

sama już nie wiem,co myśleć

Cieszyć się, że trafiłaś na mężczyznę odpowiedzialnego, z jajami, potrafiącego czuć i kochać. Takiego, który nie zamierza porzucić dziecka tylko dlatego, że przestało mu się układać z jego matką. Nieważne, czy to dziecko biologiczne, czy nie, ale był dla niego OJCEM w czasie trwania małżeństwa.

Wolałabyś debila, który olewa dziecko, bo poznał inną kobietę? Nie bałabyś się, że kiedyś i Wasze wspólne dziecko tak porzuci, bo znajdzie sobie kolejną panią?

Ciesz się, naprawdę. A jeśli nie potrafisz z tym żyć, poszukaj sobie mężczyzny bez przeszłości.

5

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

nie trzeba byc biologicznym ojcem/matka dziecka, zeby je kochac i traktowac jak wlasne. ty masz widze z tym straszne problemy. uwierz mi albo znajdziesz sobie miejsce w tym trojkacie (twoj facet i dziecko) albo bedziesz musiala odejsc i z zalu i zazdrosci peknie ci serce. daj dziecku czas na zaakceptowanie cie w tych nowych warunkach.
a co do wyprowadzki czasem tak sie zdarza, ze wlasnie ze strachu o ten kontakt, ze sie urwie ciezko rodzicowi sie zdecydowac. pogadajcie o tym. z drugiej strony troche cie rozumiem, ze jestes zazdrosna. naprawde tez chcialabym miec mojego faceta tylko dla siebie.

6

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Ja też uważam że ten facet bardzo ładnie postępuje i bardzo dobrze to o nim swiadczy, że podtrzymuje kontakt ze swoim (ok nie biologicznym, ale jednak swoim) synem.

Odwróć sytuację: a jak bys Ty miała dziecko z poprzedniego związku, to oczekiwałabys żeby Twój partner też je zaakceptował i uważał je za czesc swojej rodziny? Pewnie tak.

Prosta rada: wrzuć na luz wink przecież ten chłopczyk wcale nie przeszkadza Wam w budowaniu nowej rodziny.

7 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-06 16:36:22)

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Witaj kruella,
TY nie akceptujesz , ze Twoj mezczyzna troszczy sie o dziecko, JA nie akceptowalabym , gdyby tego NIE robil.Tak rozna moze byc interpretacja jednego i tego samego zachowania :-)

Dziecko to czlowiek.Wychowywal je ( czy to jego plemnik bral w tym udzial czy nie jego , to akurat najmniej wazne )i tworzyl wiezi. Ma je teraz zerwac ? tego chcesz?
To byloby malo ludzkie i swiadczylo o jego niedojrzalosci i -co bardzo wazne- o braku serca.

W tej sytuacji zastanowilabym sie na twoim miejscu czy jestescie "dla siebie stworzeni"
Pozdrawiam

8

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Troska troską, opieka, opieką, ale bez przesady. W każdym związku trzeba znaleźć złoty środek. To partnera powinność, żeby przystosować syna do zaistniałej sytuacji, to jego powinność by żadna ze stron nie czuła się odtrącona, to jego powinność by obie strony spotkały się i miały czas przyzwyczaić się do siebie. Po opisie widać, że partner tego nie robi tylko jest na każdy telefon dziecka. Nagle nie wie co robić i czuje się zagubiony w sytuacji, a najbardziej cierpi na tym jego partnerka.

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Może mi się tylko wydaje, ale myślę, że ty tak naprawdę bardziej jesteś zazdrosna o jego byłą, niż o dziecko, bo przecież kontaktując się z nim musi być w kontakcie z nią. Dziecko ich łączy i tego nie zmienisz. Wydaje mi się, że mimo tego, że to może być trudne, musisz ten stan rzeczy zaakceptować. Zgadzam się z dziewczynami - możesz być dumna, że masz wrażliwego i uczuciowego partnera, który pokochał nie swoje dziecko i traktuje jak własne. Wyobrażasz sobie, jak by pokochał swoje biologiczne? Taki tatuś to skarb smile.

10

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !
charlotte_harris napisał/a:

Może mi się tylko wydaje, ale myślę, że ty tak naprawdę bardziej jesteś zazdrosna o jego byłą, niż o dziecko, bo przecież kontaktując się z nim musi być w kontakcie z nią. Dziecko ich łączy i tego nie zmienisz. Wydaje mi się, że mimo tego, że to może być trudne, musisz ten stan rzeczy zaakceptować. Zgadzam się z dziewczynami - możesz być dumna, że masz wrażliwego i uczuciowego partnera, który pokochał nie swoje dziecko i traktuje jak własne. Wyobrażasz sobie, jak by pokochał swoje biologiczne? Taki tatuś to skarb smile.

O tym samym pomyślałam...tu nie chodzi o dziecko tylko o tę byłą. Dziecko ICH łączy mimo tego, że nie jest to jego syn biologiczny.
Mylisz się jeżeli myślisz, że inaczej jest z z dzieckiem, które wychowujesz mimo, że nie płynie w nich Twoja krew.
Są uczucia, odpowiedzialność to normalne. To, że On się spakował i odszedł od matki swego dziecka, nie znaczy, że odszedł od syna-bo to Jego syn.


Chyba niepewnie czujesz się w tym związku....

11

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Dziękuje bardzo wszystkim za obiektywną ocenę sytuacji. Nie chce, aby urywał z dzieckiem kontaktu, ale nie podoba mi sie fakt, ze ono manipuluje sytuacja,a On na to pozwala. Nie twierdze, ze jestem dojrzała emocjonalnie, jeżeli chodzi o obecną sytuację, bo widać, ze mam z tym problem. To zapewne strach przed jego utratą tak mnie paraliżuje, nieuzasadniony, a jednak żyjący swoim życiem ... Nie wiem,czy nadaję się do tego trójkąta, gro kobieta zapewne zaakceptowałoby obecny stan rzeczy, ja niestety mam z tym problem:( nie wiem, czy potrzebuje czasu na to, aby zmienić swój stosunek do tego dziecka, najgorsze są te negatywne emocje, z ktorymi nie daje sobie rady ...:/

12 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-06-06 17:41:28)

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

A nie pomyslałaś, że chłopiec tez może byc zazdrosny?
Ty go /partnera/ masz każdego dnia, a jego Tata odszedł z domu.
Może po prostu się boi i łapie każdą okazję?

13

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Mam świadomość, ze tak może być i uwierz, ze staram sobie to na rożny sposób racjonalizować, tak, żeby było dobrze, ale chyba wolałabym,żeby to odbywało się poza mną ...:/

14

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Nie ma tak łatwo:) Życie byłoby zbyt proste...

15

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Kruella, to zrozumiałe, że jesteś zazdrosna. Też bym pewnie była, gdybym chciała, by mój partner pomalował mi mieszkanie/poszedł ze mną do kina/uprawiał ze mną nieskrępowany seks, itd., a tu nagle dzwoni jakieś kompletnie obce mi dziecko i partner wychodzi/zamyka się w ubikacji z telefonem/oznajmia, że na weekend w górach zabieramy to dziecko.

Tylko zrozum, że tak będzie zawsze. Twój ukochany ma dziecko. Dziecko skrzywdzone podwójnie, bo przeżyło już fakt, że nie ma biologicznego taty/tata był, ale się zmył, a potem miało fajnego ojczyma i ten ojczym też się zmył (może nie z jego winy, ale dziecko i tak tego nie rozumie). Najprawdopodobniej zawsze będziesz na drugim miejscu, bo według partnera jesteś dorosła i poradzisz sobie, jak sobie sama to mieszkanie pomalujesz/do kina pójdziesz z koleżanką/seks będzie jutro. Nic nie zmienisz i nawet nie radziłabym Ci próbować zmieniać, bo wyjdziesz w oczach ukochanego na zazdrosną, wredną babę-bluszcz. Zastanów się po prostu, czy jesteś w stanie tak żyć. Twój partner ma przeszłość i ma zapewne poczucie winy wobec tego dziecka, zatem nie jest w stanie poświęcić Ci tyle czasu i uwagi, ile byś chciała.

Dziecko dzwoni i manipuluje, bo po raz kolejny traci ukochaną osobę. Chce poczuć, że jest dla tatusia ważniejsze, niż, wybacz, obca baba. Dużo czasu i dużo cierpliwości musiałabyś poświęcić, by wytrwać w tej sytuacji i może nawet zaprzyjaźnić się z tym chłopcem. Ale, jak sama piszesz, nie czujesz się do tego wystarczająco dojrzała.

16 Ostatnio edytowany przez Eolias (2012-06-06 20:50:18)

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Popie***przona sytuacja. Ja się wybujałam w porę z takiej znajomości, wypisz wymaluj. U mnie doszło do tego, że wszystkie weekendy spędzałam sama, bo "jadą na lody", "jadą do parku", i uwaga ja z nimi nie jechałam, bo jadą z ex.  Jedna wielka szczęśliwa rodzinka, nie ma co. Darowałam sobie ten wielokąt.
Ewidentnie dzieciak kręci "tatusiem" jak chce. 12latek to nie 7latek. Hello... Pytanie retoryczne: czy mamusia przypadkiem nie podsuwa synkowi pomysłów, z którymi dzwoni do jakby taty... Rozumiałabym, gdyby to było jego biologiczne, ale tak? Niech ex zadba o potrzeby swojego dziecka i znajdzie dla niego nowego opiekuna, a dla siebie partnera.
A Twój facet jak tak chce syna i taki ma rozwinięty instynkt ojcowski, to niech się postara o swojego ... np. z Tobą.

17

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Właśnie myślę podobnie, jak ty Eolias. Nie jestem w stanie zaprzyjaźnić sie z tym dzieckiem i udawać, ze wszytko jest w porządku, bo nie jest i nie będzie. Czy tylko dlatego mam rezygnować z tej znajomości, bo jakiś dwunastolatek rości sobie pretensje do czasu z moim partnerem. Ja niczego nie zabraniem, w ciagu dnia go zawozi,przywozi, popoludnia i wieczory spedza w domu i kiedy "syn-nie syn" dzwoni w week.bo cos chce, to proszę wybaczyć, ale weekendy sa nasze i uwazam,ze matka dziecka powinna zorganizować mu czas. Pytanie zasadniczne, czy ja jestem teraz gotowa,aby zalozyć rodzine?mysle,ze na razie jest za wczesnie,a obecna sytuacja nie sklania do tego, aby podejmowac takie ryzyko ..:/

18 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-06 23:17:20)

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !
Kruella napisał/a:

(...)Czy tylko dlatego mam rezygnować z tej znajomości, bo jakiś dwunastolatek rości sobie pretensje do czasu z moim partnerem. (...)

Nie "jakiś dwunastolatek", tylko jego przybrany syn (nieistotne, że nie jest to poparte dokumentami). Wyraźnie widać istniejący między nimi silny związek uczuciowy.

Rozumiem, że gdyby sytuacja była odwrotna i Ty miałabyś przybranego (nieformalnie) syna, to rozpoczynając związek z nowym partnerem ograniczyłabyś do minimum kontakty z dzieckiem, które pokochało Cię i zaufało Tobie? A może po prostu zerwałabyś z nim kontakt zupełnie?

19

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !
Wielokropek napisał/a:

Nie "jakiś dwunastolatek", tylko jego przybrany syn (nieistotne, że nie jest to poparte dokumentami). Wyraźnie widać istniejący między nimi silny związek uczuciowy.

Rozumiem, że gdyby sytuacja była odwrotna i Ty miałabyś przybranego (nieformalnie) syna, to rozpoczynając związek z nowym partnerem ograniczyłabyś do minimum kontakty z dzieckiem, które pokochało Cię i zaufało Tobie? A może po prostu zerwałabyś z nim kontakt zupełnie?

Dokładnie. Dziecko, nawet 12 sto letni chłopczyk nie jest zabawką, z którą można się pobawić X lat a potem rzucić w kąt.

Masz strasznie roszczeniową i egoistyczną postawę - wieczory powinny być nasze, weekendy nasze itp. Jak się bierze faceta z bagażem doswiadczeń to trzeba się liczyć z konsekwencjami, że przeszłosć będzie dawała o sobie znaki i że on nie jest TYLKO Twój, ale ma także życie poza Tobą...

20

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !
Country.Girl napisał/a:

Masz strasznie roszczeniową i egoistyczną postawę - wieczory powinny być nasze, weekendy nasze itp. Jak się bierze faceta z bagażem doswiadczeń to trzeba się liczyć z konsekwencjami, że przeszłosć będzie dawała o sobie znaki i że on nie jest TYLKO Twój, ale ma także życie poza Tobą...

Może postarasz się go /dziecko/ trochę zrozumieć? Do tej pory jego Tata był z nim każdego dnia. Teraz jest tylko wtedy kiedy znajdzie czas. Tęskni. Przecież to jest normalne. To, że ma 12 lat nie oznacza, ze jest "duży". A  zresztą to jest taki wiek, ze chłopak potrzebuje autorytetu, i czy to jest złe, ze wybrał na niego swojego Tatę?
Chyba nie przemyślałaś do końca "skutków"swojego związku. Myślałaś, że Twój partner okaże się znieczulicą i od razu zapomni, że przez kilka lat był Tatą dla pewnego chłopca?
Zastanów się czy będziesz w stanie zaakceptować dana sytuację i czy Twoja "miłość"jest tak silna, że istnienie dziecka nie będziesz odbierała jako zagrożenia związku...

A czy Twój partner wie co się dzieje? Czy po prostu grasz?

21

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Mój partner wie,jak wygląda sytuacja, bo mowie mu o tym, jak widzę daną sytuację. Wchodząc z nim w relację miałam świadomość, ze przeszlosc jeszcze jest, ale z czasem zacznie się zacierać. Wiem , że patrze egoistycznie, ale widać jestem już taką roszczeniową osobą. Uważam, że dziecko dzieckiem i mogą mieć kontakt jak najbardziej, ale nie kosztem Naszego czasu. Tym bardziej, ze On od samego początku powtarzał mi, ze to tylko kwestia czasu,a więc skoro przedstawił taką wizję,a ja w nią uwierzyłam, zaufałam, to teraz oczekuje tego, aby tak było. Nie będę dobrą ciocią, bo nie stać mnie na to, mam swoje skrzywienia i do łatwych osób nie należę, o czym mój partner doskonale wie, bo zna mnie od wielu lat,a teraz tylko się o tym przekonuje. Wybaczcie, ale dla mnie to jest chłopiec, który nie jest jego dzieckiem i pomimo tego, że pełnił role opiekuna, zdecydował sie na wyprowadzkę, zamieszkanie i stworzenie nowej wspólnej rzeczywistości. Musi to wszystko jakoś pogodzić, ja mogę jedynie zobowiązać się do tego, że nie będę próbowała mu tego utrudniać, ale też nie ułatwię, bo uważam, że asertywność też jest potrzebna, nawet w stosunku do chłopca, któremu zawalił się świat. Nie zawalił, aż tak, bo ma matkę i przybranego ojca, kiedy potrzebuje.

22

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !

To juz jest Twoja decyzja. Każdy ma inne podejście do każdej sprawy i może mnie i innym łatwo udzielać rad bo nie jesteśmy w takiej sytuacji.

W każdym razie życze Ci powodzenia i wytrwałości:)

23

Odp: Ja, On, oraz nie jego dziecko !
Leila01 napisał/a:

To juz jest Twoja decyzja. Każdy ma inne podejście do każdej sprawy i może mnie i innym łatwo udzielać rad bo nie jesteśmy w takiej sytuacji.

W każdym razie życze Ci powodzenia i wytrwałości:)

Dziekuje, bo uwazam,ze będzie potrzebne przy moim podejściu ....:/

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, On, oraz nie jego dziecko !

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024