Co mam zrobic???... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Co mam zrobic???...

Witam! Mam problem z moim meżem jesli tak mozna to nazwac...Jestem od roku po slubie. Zaraz po slubie wszystko bardzo dobrze sie ukladalo... Choc jeszcze przed slubem nie bylam w 100% pewna czy to juz jest ten wlasciwy moment... Mianowicie z moim mezem poznalismy sie jakies 3 lata przed slubem... Na samym poczatku jak zawsze najpiekniej... Zapatrzona w niego jak w obraz a on we mnie... Motyle w brzuchu i sama slodycz... Po okolo 6 miesiacach od poznania moj maz wyjechal za granice, a ja jeszcze konczylam studia... Dojechalam do niego w sierpniu zaczelam prace i tak juz zostalo... Mieszkamy za granica... Dla mnie to bylo wielkie wyzeczenie... Rodzine, przejaciol, wszystkie bliskie mi osoby zostawialam w Polsce... Tutaj mam tylko jego... Oczywscie zawiazalam jakies znajomsci ale moja dusze zostawialam w Polsce... Mysle ze wiele osob mieszkajacych poza granicami kraju wie o czym pisze... Po okolo pol roku pobytu i wspolnego mieszkania cos mnie tknelo i sprawdzilam jego telefon no i wtedy sie zaczelo... jakies wiadomosci w ktorych pisala ze go Kocha itd... Wielki cios dla mnie... Jeden z pierwszych... Wtedy to wszystko do mnie wrocilo... Poprzedni zwiazek... Bylam 6 lat z mezczyzna ktory mnie zdradzil fizycznie i tak sie skonczyla moja pierwsza milosc... Nadszarpniete zaufanie.... Cos trudnego do opisania... Oczywiscie od razu wygarnelam mu cos mysle... Ale on sie wszytskiego wyparl ze to nie tak jak mysle... Wybaczylam mu to bo go bardzo Kochalam... Dopiero co zaczelismy ukladac swoje zycie nie chcialam tego od razu niszczyc choc z perspektywy czasu mysle ze gdybym juz wtedy podjela jakies bardziej radykalne kroki moze moje zycie wygladaloby inaczej... Niestety te sytuacje sie powtarzaly chociaz za zakzdym razem znajdowal sobie nowy obiekt a po kazdej klotni obiecywal mi ze z tym skoczy...Poza tym moi rodzice byli nie do konca przekonani co do mojej decyzji... Jak to rodzice woleliby miec mnie przy sobie a nie na odleglosc... Poza tym bylam swiezo po studiach... Na uczelni chcieli mnie zostawic na studia doktoranckie ale on byl wtedy dla mnie wazniejszy... Tata mial do mnie zal, ze marnuje w ten sposob szanse na kariere naukowa...  Po slubie wydawalo mi sie ze wkocu wydoroslal i spowaznial, ze wie czego juz chce i co te slowa przysiegi znacza... Jakis miesiac temu zauwazylam ze czesciej niz zwykle zaczal dostawac smsmy, znow nie rozstawal sie z telefonem... Wiec sprawdzilam jego telefon... Okazalo sie ze pisal z jakas dziewczyna... Tlumaczyl ze zalatwia laske dla kolegi ale i tak mu nie uwierzylam... W koncu zalozyl sobie haslo do telefonu i komputera zebym nie mogla juz wogole miec nad nim kontroli... A ja po prostu mu juz nie wierze... I nie wiem co mam robic dalej... Wiem ze kazdy potrzebuje jakies tam prywatnosci ale gdyby on nie mial przede mna takich glupich tajemnic nie musialabym go kontrolowac... W koncu stwierdzilam ze skoro on ma hasla to i ja bede miala... Zeby mogl sie poczuc tak jak i ja sie czulam... Wczesniej mial bezgraniczny dostep do mojego telefonu, ktorego nie mam w manierze jak on nosic nawet do wc ze soba, i to go zabolalo... Nie mamy jeszcze dzieci, ale oboje bardzo chceilibysmy miec... Tylko nie jestem pewna czy w tej sytuacji wogole powinnismy miec... Nie chce krzywdzic dzieci, jego i siebie rozstajac sie za kilka lat... Czy jest jakas szansa ze uda mi sie go zmienic? Jak mam z nim rozmawiac? Wiem, że mój problem wydaje sie błachy przy problemach innych zwiazkow, ale potrzebuje trzezwego spojrzenia na ta sytuacje i opinii osob, ktore moze byly lub sa w podobnej sytuacji...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co mam zrobic???...

absolutnie z boku patrząc na sprawę -twój mąż to typowy hulaka i manipulant.wszystko ułożył pod siebie i jego ''dobra''są najważniejsze.w sytuacji nacisku i kontroli wyzwala bariery obronne ,które powodują, ,że ty stajesz się bardziej wycofana i nastawiona na nie do związku.nie ma co sie dziwić.mężczyzna jest podły i tyle.jednak najbardziej zastanawiający jest fakt jak oboje chcecie mieć potomstwo.skoro on wciąż prowadzi utajony(jego zdaniem) tryb zycia kawalera ,a Ty pragniesz stabilizacji.hm?
warto byłoby ustalić priorytety i ich sie trzymać.skoro dla miłości poświęciłaś już karierę to ile jeszcze chcesz mu dać?
przeanalizuj sprawę.nie wydaje mi się ,że należysz do grona sfrustrowanych żon ,wściekle zaborczych i wiecznie kontrolujących.
owszem w tej sytuacji moze by pokusić się o jakąś fachową pomoc,jednak chcieć dobra muszą dwie strony.
kiedy zamydlanie oczu trwa i trwa nieprzerwanie ,jaką masz pewnośc ,że kiedykolwiek to się skończy?
-a może czas na to by postawić na siebie?
-może wrócić do kraju?
-może zawlaczyć o siebie?
-może niezależność twoja zaprowadzi w jego umyśle zamieszanie i skłoni do myślenia nad waszą wspólną przyszłości?

3

Odp: Co mam zrobic???...
lilia80 napisał/a:

absolutnie z boku patrząc na sprawę -twój mąż to typowy hulaka i manipulant...może niezależność twoja zaprowadzi w jego umyśle zamieszanie i skłoni do myślenia nad waszą wspólną przyszłości?

Bardzo mądra rada... Podpisuję się też pod nią.
Dziewczyno, marne szanse, że tkwiąc w obecnym stanie w jakiś sposób wpłyniesz na tego faceta i sprawisz, że oprzytomnieje i dojrzeje. W Twojej sytuacji jedynym rozsądnym i dającym na powyższe szansę jest właśnie odizolowanie się od niego i usamodzielnienie. A może, gdy osiągniesz ten stan sama uznasz, że byłaś nazbyt zaślepiona tym chłopaczkiem i rozejrzysz się za uczciwym mężczyzną? I już nie będziesz mieć ochoty na powroty....
Dobrze, że nie pojawiło się jeszcze między Wami dziecko...
Znajdź w sobie siłę i zacznij walczyć o siebie!

4

Odp: Co mam zrobic???...

Dziekuje za Wasze odpowiedzi. Dziekuje za wsparcie. Do tej pory wydawalo mi sie ze to ze mna jest cos nie wporzadku... Od jakiegos czasu probuje sie od niego odizolowac... Jego obecnosc stala mi sie zupelnie bojetna... Moj maz ma bardzo trudny charakter... Jest strasznie zaborczy i wszystko zawsze musi byc po jego mysli... Horoskopowy baran... Mysle, że probowałam już wystarczajaco wiele razy go zmienic... Dzis mamy porozawiac co dalej z nami bedzie... Musze to wszystko sobie poukladac ale wciaż mam wiele sprzecznych myśli w głowie...

5

Odp: Co mam zrobic???...

Niech dobrze zrozumiem. Facet od początku Waszej znajomości coś kręcił, miał pseudo romanse i wciąż Cię ranił, a Ty zapominałaś i wyszłaś za niego za mąż? Mając naiwną nadzieję, że po ślubie się zmieni? A niby czemu miałby to zrobić skoro mimo swoich wybryków byłaś przy nim to ślubem przypieczętowałaś fakt, że cokolwiek nie zrobi Ty zawsze przy nim będziesz. Dużo dla niego poświęciłaś, nie wiem czy nie za dużo. Czy to nie czas by zamiast walczyć o Was, zawalczyć trzeba o siebie? Zanim będzie za późno?

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024