Hey, szukałam na forum, ale nie znalazłam podobnego tematu, a wydaje mi sie, że dotyczy nie tylko mnie. Moje relacje z mama sa beznadziejne - nie chce sie rozwodzic ale w moim domu wszyscy sie krzywdza i gnoja. Moj szczegolny problem dotyczy antykoncepcji. Mam partnera, mamy zapas prezerwatyw, biore tabl. anty, niedlugo nasz pierwszy raz zapewne. Problemem jest a i owszem mama i jej dziwne zachowanie - gdy planowalam prezent dla mojego faceta zaproponowala prezerwatywy kpiac ze mnie. Wieksze jazdy byly gdy poszlam do gina, choc poprostu wiecej znajomych nas szlo sie przebadac... zdenerwowala sie ze ona 1 raz poszla prawie przed 40 w 3msc ciazy a ja mlodo ide, bez sensu... A gdy uslyszala ze bylam badana i to per rectum to dostala wnerwu... Nic nie wie o tabletkach. Biore je od tygodnia, trzymam w podrecznej torebce której pilnuje, bo ona mi grzebie, biore o porze gdy jest w pracy... Jednak co gdy bede miala krwawienie z odstawienia? ona zauwazy ze to 5 dni wczesniej... i w ogole ze caly cykl mam plamienia. Jak ja wykiwac, jak to ukryc? Jak wy poradzilyscie sobie z mama? Blagam, doradzcie cos bo dostaje nerwicy..
Ukryć? Wykiwać? Kobieto, jesteś dorosła! Matka kontroluje to, kiedy masz okres, a kiedy plamisz? Przeraża mnie, że są takie matki...
Ok, sprawa może się komplikować, jeśli Twoja matka Cię utrzymuje i kupujesz środki antykoncepcyjne za jej pieniądze. Jeśli tak jest - staraj się sama na nie zarobić. A stwierdzenie, że pierwszy raz u ginekologa w wieku 40 lat (i w ciąży) to cacy, a w młodym wieku jest be, jest tylko przejawem załamującej głupoty. Twoja mama nie ma bladego pojęcia o profilaktyce i dbaniu o swoje zdrowie, szkoda. Tym bardziej szkoda, że nie interesuje jej zdrowie jej własnego dziecka.
Moja propozycja: płać sama za tabletki i ignoruj mamę. Grzebanie w osobistych rzeczach i sprawdzanie szybkości zużywania podpasek/tamponów/wkładek (a tak zrozumiałam z tego, co napisałaś) jest niedopuszczalnym naruszeniem Twojej prywatności i musisz jej to uświadomić.
Czy Twoja matka zagląda Ci do podpaski i sprawdza ile Ci poleciało? Jeśli nie to czym się martwisz? ;| Po za tym 'plamienia' to nie znaczy, że poleci Ci jedna kropelka.. na to nie licz.
A jeśli będzie się Ciebie czepiać, że dostałaś okres nie w tym terminie to trzeba to najlepiej wydrukuj jej artykuł, że tak czasem jest, bo organizm to nie komputer!
No w podpaske nie zaglada - nie szalejmy. ale wchodzenie mi do lazienki i czepianie sie ze biore apap w czasie miesiaczki bo pobolewa to norma.
Kupuje za moje i mojego partnera, dorabiam, mama jest mi winna forse wiec no.
Grzebie mi w rzeczach, czasem 'pozycza' forse, a czasem z nudy, ze niby sprzata - wszzystkie moje rzeczy. W ogole podejrzewam ze znalazla odpis recepty, bo grzebala mi w kalendarzu i ciagle coś sugeruje...
Ukryc, bo ona nigdy nie brala, nie miala faceta przed moim ojcem a wspolzycie zaczela i skonczyla w okolicy mojego poczęcia. Ogolnie panikuje na moim punkcie. Ogolnie narobiła by cyrku, ona nie umie sie pogodzic z moja dorosloscia, rozpacza nad tym ze zdaje matury...
Nie wiem co robić. Za radą pedagog szkolnej pilnuje ich w torebce i udaje idiotke, ale moze byc ciezko..
Ja bym sobie nie pozwolila na takie traktowanie. Zamiast cieszyc sie, ze ma rozsadna corke, ktora bierze tabletki, a nie uprawia seks bez zapezpieczen to swiruje. Nie daj sie jej. Rzeczywiscie, postaraj sie kupowac tabletki za swoja kase i nic jej do tego.
Chodzi o to, żebym nie uprawiała... Olać, że seks, problem, że moj facet jest świetny - opiekunczy (mama pare razzy byla swiadkiem gdy nosil mi rzeczy albo gdy zle sie czulam dawal wode, nosil na rekach, tulil w ramionach do snu), zaradny( dorabia), kulturalny i przy tym no... świetny w TYM - w sensie chyba napewno sie domyslila ze juz cos tego, bo widac zdaniem przyjaciolek ze odkad sie piescimy to laze usmiechnieta, zadowolona, odstresowana, pewna siebie, bardziej energiczna i ogolnie wyglad mi sie poprawil (;)) iii to ja chyba bodzie ze ja moglabym wyjsc za maz.
ogolnie to ona ma 60 lat prawie i nie ma pojecia o moich realiach życia
Ja Ci radzę..szukaj po maturze roboty i stań się kompletnie nie zależna.. bo matka zniszczy Ci życie..
Problem, że ogolniaka skoncylam, choc moj luby chce mnie zabrac i wyprowadzic sie do miejscowosci gdzie bedzie studiowal. A ja studiowac bede w tej w ktorej mieszzkam albo w osciennej. w sumie czas podrozy na trasie uczelnia faceta- moja uczelnia waha sie miedzy 20 a 60min ale noo mama zrobi mi dantejskie sceny..
Ukryc, bo ona nigdy nie brala, nie miala faceta przed moim ojcem a wspolzycie zaczela i skonczyla w okolicy mojego poczęcia.
Tak tak, na pewno
A może Cię w kapuście znalazła? ![]()
Grzebie mi w rzeczach, czasem 'pozycza' forse, a czasem z nudy, ze niby sprzata - wszzystkie moje rzeczy. W ogole podejrzewam ze znalazla odpis recepty, bo grzebala mi w kalendarzu i ciagle coś sugeruje...
To już nie tylko naruszanie praw osoby bliskiej, to jest naruszanie praw człowieka. Takie zachowanie jest krzywdzące, niedopuszczalne i Twoja matka powinna się o tym od Ciebie dowiedzieć - wprost. Za każdym razem, kiedy to robi, powinna werbalnie "dostać po łapach" (podkreślam: werbalnie
) od Ciebie.
Ogolnie panikuje na moim punkcie. Ogolnie narobiła by cyrku, ona nie umie sie pogodzic z moja dorosloscia, rozpacza nad tym ze zdaje matury...
To już jest jej problem (swoją drogą duży i poważny). Ona powinna sobie z tym poradzić, nie dawaj się w to wciągać.
Dostaje werbalnie a i niewerbalnie w moim szale sie zdarzylo np gdy przeczytala a nastepnie przerobila moj pamietnik na zeszyt dochodow i wydatkow...
Co do jej wspolzycia - serio. Ojciec to w ogole jej pierwszy chlopak, sex to w ogl zreszta tata mi sie skarzyl ze odkad jestem to traca susza - ona nie i tyle.
jeju stresuje sie...
Sluchaj, jesli chcesz wspolzyc, to znaczy ze czujesz sie osoba dorosla, jesli czujesz sie osoba dorosla, to postaw sprawe jasno, matka nie ma sie wtraca i juz.
Zgadzam się z Rising_Sun idąc na studia stajesz się dorosła, więc postaw na swoim! Nie bój się jej przecież prędzej czy później przyjdzie na to czas.. a później nie będzie wcale łatwiej.
Ale narazie mieszkam z nia i ona mnie utrzymuje. juz i tak wracam o ktorej chce, chodze i jezdze gdzie chce itp.. boje sie ze mnie jakos uwiezi.
Masz 18, żeby cię 'uwięzić' to musiała by wystąpić o ubezwłasnowolnienie. Bo inaczej złamała by prawo.
Seks jest zabawa dla ludzi doroslych, swiadomych niebezpieczenstw i konsekwencji. Z tego co piszesz Ty i Twoj chlopak podeszliscie do tematu naprawde dojrzale. Tu ode mnie osobiscie wielki plus, bo wielu mlodziakow to najpierw robi, potem mysli, wiec dzieki za przywrocenie mi wiary w mlodziez
Ale co do meritum - zgadzam sie z wiekszoscia, ze to co robi Twoja matka jest znaczacym przekraczaniem granic Twojej intymnosci. Generalnie stan zdrowia jest sprawa o ktorej nie masz obowiazku nikogo informowac, w szczegolnosci tyczy sie to zagadnien zwiazanych z plciowoscia. Jestes osoba pelnoletnia, wiec w tematach swojego zdrowia jestes jednostka w pelni samodecydujaca i jesli nie masz checi, to nie musisz swoich decyzji z nikim konsultowac. Ale mysle, ze masz tego swiadomosc. Z reszta, wyzej juz sama zdiagnozowalas przyczyne swojego problemu - Twoja matka nie dopuszcza do siebie faktu, ze jestes dorosla. To jedyna przyczyna, cala reszta to juz skutki. Pytanie zatem jak Ty masz sobie z tym poradzic?
PRzede wszystkim Ty uwierz, ze nie jestes juz mala dziewczynka i nie dyskutuj o swojej miesiaczce, plamieniach, braniu apapu. Zapytana grzecznie, a stanowczo odpowiadaj, ze nie chcesz na ten temat rozmawiac, zaczepki ignoruj.
JEsli dobrze zrozumialam, to juz na horyzoncie dosc bliskim masz wyprowadzenie sie z rodzinnego domu? Wiec tym latwiej powinno byc Ci zacisnac zeby i odliczac w glowie zamiast sluchac slow, ktorych nie chcesz slyszec
Powodzenia
jest szansa wyprowadzki, ale wciaz bez pewnosci.
Co do mowienia o okresie... nie mowie 'mam okres' tylko gdy boli brzuch czy cos mama pyta czepia sie i oczywiscie panikuje ze ciaza... A poza tym - w koszu widzi kolorowe ruloniki z belii a na litosc boska - nie bede tego chodowac w szafce i wyrzucac poza domem bo to paranoja.
Wiec - jak powiedzialam, na zaczepki nie reaguj, na pytania odpowiadaj grzecznie, ale stanowczo mowiac, ze nie chcesz o tym rozmawiac.
A tabletki chować maniakalnie?
Jesli to ma poprawic Twoj komfort. Twoj wybor.
Mama nie szanujac Twojej prywatnosci i maniakalnie przeszukujac Twoje rzeczy ponosi ryzyko, ze znajdzie cos co nie bedzie jej sie podobac, albo dowie sie czegos, czego nie chcialaby wiedziec.
ja nie rozumiem... inna mama cieszylaby sie ze jej corka jest bezpieczna;(
A po co chcesz chować tabletki? Lepiej zacznij oswajać mamę z tym, że jej mała córeczka dorasta. Pora zacząć się do tej myśli przyzwyczajać.
ja nie rozumiem... inna mama cieszylaby sie ze jej corka jest bezpieczna;(
Problem polega na tym, ze Twoja mama nie akceptuje Twojej dorosłości a co za tym idzie : odrebnosci jako osoby, zdolnosci do podejmowania samodzielnych decyzji i calej reszty Twoich decyzji i zachowan, ktora juz teraz jest, a bedzie sie pojawiac tez w przyszlosci. Stad tez ten brak akceptacji i dla srodkow antykoncepcyjnych. Dzieci nie potrzebuja srodkow antykoncepcyjnych
Tak sobie pomyslalam - moze warto byloby porozmawiac z mama tak szczerze i serdecznie - ze przeszkadza Ci jej zachowanie, ze chcialabys aby traktowala Cie jak partnera, ze zalezy Ci na dobrych z nia relacjach. Moze zrozumie.
ja nie rozumiem... inna mama cieszylaby sie ze jej corka jest bezpieczna;(
Tyz tak myslalam
Jak mialam 19 lat matka znalazla u mnie gumki. Przyznalam sie do nich kompletnie naturalnie bo ja bym wlasnie sie cieszyla ze moja corka nie idzie na zywiol tylko wie ze anty nalezy stosowac jak sie nie planuje od razu gromadki dzieci.Ale nieeee. No skad. Szal byl jak nie wiem co
Zjechano mnie i zrownano z poziomem wod gruntowych. Do dzis nie rozumiem dlaczego matka nie zrozumiala mojego punktu widzenia..?
Twoja mama nie jest tak nowoczesna jak my ![]()
moja mama też dobiega do 60, i stawiam, że też by mogła mieć coś przeciwko (powiedziałaby ale nie kazała obowiązkowo odstawić) tabletkom gdybym zaczęła brać. jak one były młode to takie specyfiki nie były tak znane i chętnie używane. może trochę się boi o Twoje zdrowie.
ale
to jest Twoja decyzja i ona nie powinna mieć w związku z tym nic do powiedzenia. może powiedzieć swoja opinię, ale decyzja należy do Ciebie, nie do niej.
musisz się jej jakoś postawić, powiedzieć, co Ci nie odpowiada.
a ona musi Cię zrozumieć...
25 2012-05-17 16:36:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-17 16:41:58)
Twoja mama nie jest tak nowoczesna jak my
(...)
To nie sprawa braku nowoczesności.
To sprawa nadopiekuńczości, niezauważania faktów, czyli tego, że córka wyrosła już z pieluch i jest dorosłą, dojrzałą, samodzielną i decyzyjną osobą oraz nieliczenia się z drugą osobą.
RoBaCeK78 napisał/a:Twoja mama nie jest tak nowoczesna jak my
(...)
To nie sprawa braku nowoczesności.
no nie wiem. jak mówiłam moja mama też dobiega do 60. i ona nie wyobraża sobie w ogóle antykoncepcji. sama stosowała jedynie metodę kalendarzyka. jest przeciwna temu, bo kiedyś tego nie było aż tyle.
nie wiem, teraz może jakoś inaczej na to patrzy. nie mam z nią aż tak dobrego kontaktu i o tym nie rozmawiamy, ale wydaje mi się, że ona jest wciąż wierna ideałom, w które wierzyła i dalej wierzy.
tak m,i się wydaje
Taaak, jestem niewiele młodsza od Twej mamy i mamy autorki
i mimo to nigdy nie przeszukiwałam rzeczy mych dzieci (teraz już dorosłych, dojrzałych osób, w wieku 27 i 28 lat). Nigdy też nie wtrącałam się do ich życia intymnego i związanej z nim antykoncepcji. Mam sporo koleżanek w podobnym wieku do mojego, albo i starszych, a nawet sporo starszych i one podobnie nie ingerowały w życie swych dorastających lub dorosłych dzieci.
Zachowanie względem innych (w tym swoich dzieci) nie jest kwestią wieku, tylko sposobu myślenia (o sobie i innych). ![]()
Hej.Ja uważam że powinnaś postawić sprawę jasno, tzn. porozmawiać z mamą , lub po prostu się nie ukrywać z tabetkami...Moja mama też niestety nie może dopuścić do siebie myśli że jej córka już dorosła jest.Jako antykoncepcję wybrałam plasterki, które często przyklejam na ramię (bo tak mi najwygodniej).Na początku było nie dowierzanie, moja siostra życzliwie informowała mamę i babcię że to plasterki antykoncepcyjne.Było mi strasznie przykro, bo mama nie mogła przyjąć tego wiadomości, rzucały głupawe komentarze, a siostra się śmiała.Po 2 latach temat ucichł, to znaczy tematu nie ma:) Nikt już się nie śmieje , nie dokucza, nie zadaje głupich pytań.
RoBaCeK78, czym innym jest brak akceptacji, czy roznica pogladow, a czym innym naruszanie prywatnosci doroslego dziecka.
30 2012-05-17 19:19:12 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-17 19:21:22)
Masz 19 lat. Mieszkasz z rodzicami, ale to nie znaczy, że masz słuchać się ich we wszystkim. Szczerze mówiąc to Ci współczuję, bo ja na pierwszej wizycie u gina byłam przed 18-tką i mama nie robiła żadnych przeszkód, cieszyła się, poza tym, w tym wieku to jest Twoja osobista sprawa. Przecież nie musisz iść z mamą do ginekologa. To bardzo dobrze, że poszłaś. Ja bym powiedziała wprost: "Mamo, biorę tabletki". I tyle. Masz prawo do własnych decyzji, zwłaszcza, że jak widać nie sponsorują Ci tego. Szczerze? Ja od takiej mamy jak najprędzej bym się wyprowadziła. Szkoda nerwów, w końcu będzie musiało dotrzeć do niej, że nie jesteś dzieckiem.
nocnalampka ja wiem. ja nie popieram tego co robi mama autorki. próbuję zrozumieć jej myślenie i dlaczego to robi.
PlomiennaLena a Ty jesteś jedynaczką? może stąd też wynikać jej "nadopiekuńczość"
Wielokropek ja wiem, że wiele zależy też od człowieka. ale myślenie też jest związane z czasem, w którym dana osoba się wychowywała i dorastała, w jakim środowisku i w ogóle...
Jedynaczka, ze "starej pierwiastki" i pierwszy chłopak...
Nie słucham sie we wszystkim, wychodze i wracam itp kiedy chce. I sypiam u mojego faceta, a ona naiwnie wierzy ze ktos jest w domu a ja spie w salonie.
Ehhh tyle razy nazzwała mnie dziwka gdy bylam mlodsza, ze nie mam sil.
idź dziewczyno do tej pracy i zbieraj pieniądze i się wyprowadzaj... bo to nie ma co... matka tylko życie ci zniszczy..