Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez ppatti83 (2012-05-11 19:32:17)

Temat: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...


Ciesze sie ze w koncu zdobylam sie na to by sie w koncu wygadac. Od czego by tu zaczac.. ?
Mam 28 lat, 4lata zwiazku... z zewnatrz by sie wydawalo idealnego. Kiedy sie poznalismy myslalam ze bede skakac ze szczesciam byl idealny, czuły, opiekunczy. Dla niego zmienilam całe swoje zycie, wyprowadzilam sie z duzego miasta, 300km do mniejszego. Zmienilam calkowice swoje otoczenie, znajomych, nielicznych ale jednak znajomych.
Na poczatku bylo idealnie, zero klotni.I nagle zaczely sie klotnie ( jakies 2,5 roku temu ), z mojej strony z jego strony, obiecywanie z jednej jak i z drugiej strony ze juz bedzie dobrze... ale nigdy nie bylo. W łozku tez nam sie swietnie ukladalo, ale jak zaczely sie problemy to rowniez w lozku...
W miedzy czasie ja zamiast walczyc, jak maloletnia gowniara ( bo tak to moge nazwac ) zawsze gdzies albo pisalam sms, albo jakies maile, nidgy nie spotykałąm sie za jego plecami z facetami, po prostu pisalam. Dlaczego ??? nie wiem, nie potrafie tego wytlumaczyc, gdy mi jest zle z nim, to zaczynam w glowie uciekac w maile albo w sms-y tylko po to by chociaz w myslach byc sznowana, kobieta za ktora sie szaleje....

Od 6 miesiecy jest okropnie, ja sama czesto sie zastanawiam czy wsystkie jego słowa sa moze prawda.. bo w jego oczach nie potrafie gotowac, prac, sprzatac, jak mi sie cosnie podoba to moge wulgaryzm( bo mieszkam w jego mieszkaniu ),to słysze przy byle klotni... nawet o to ze przez przypadek ufarbowalam jego kolszulke w trakcie prania. Słowo ze jestem beznadziejna, ze nie jestem atrakcyjna słysze non stop, jakbym byla gownem a nie czlowiekiem... On uwaza ze na mnie trzeba krzyczec, zmieszac mnie z blotem i wtedy cos do mnie dociera... Przeciez ja nie jestem psem, tylko chyba jeszcze czlowiekiem??

Zamiast lozka mam 2 oddzielne koldry, wiecznie slysze ze niema ochoty a gdy juz mato ewentualnie moge mu laske zrobic.

Zalosne jest to wszystko, i to mnei przeraza bo mam wrazenie ze tylko gdy np pisze z obca osoba, czy dawnym znajomym,bzdury, flirtuje... to tylko wtedy czuje ze moge sie komus podobac. I tak wlasnei bylo ostatnio... On z racji swojej pracy ma dziene zachowania, tzn wiecznie mnie inwigiluje, sprawdza.. wkradl mi sie ostatnio na poczte i przeczytal maile ktore pisalam z moim dawnym chlopakiem ( mieszka w USA )

zostalam sama jak palec, przez niego nie amm przyjaciol, jakpomysle o kolejnej przeprowadzce w moim zyciu to nogi sie pode mna uginaja...doslownie zyc mi sie juz nie chce. Czuje sie jak osoba ktora jest uzalezniona od przemocy psychicznej, boje sie zostac sama - a wiem ze on ma mnie za smiecia, zbedny balast w jego zyciu, a ja nawet nie mam sie komu wygadac...


....
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

dlaczego z nim jesteś jeszcze?później będzie jeszcze gorzej!nie możesz wrócić w swoje dawne miejsce zamieszkania?
i jeszcze coś nie mówi że NIE CHCE CI SIĘ ŻYĆ,w dodatku przez jakiegoś dupka

3 Ostatnio edytowany przez ppatti83 (2012-05-11 19:46:16)

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Bo go kocham ?? Bo gdy chce topotrafi byc taki jak dawniej, kwestia checi.Niestety nie moge wrocic tam gdzie mieszkałam, niestety tu mam pracę.

Najgorsze ze gdy jest mi cholernie zle, to uciekam w wyobraznie, wyobrazam sobie ze moje zycie jest inne, ze jestem szczesliwa. Z tych powodow tez pisze np z innymi osobami maile, nie mam osob ktorym moge sie wygadac, a tak zamiast rozmawiac, poprostu udaje ze jestem kims innym tak jakbym byla szczesliwa, pelna zycia, energii, chociaz w zeczywistosci jest zupelnie inaczej ;(
zaczynam sie zastanawiac nad pomoca specjalisty.....

4

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

wiesz ja też swojego kocham,ale są dni kiedy tak potrafi mnie zeszmacić że szkoda gadać,czego z nim jestem?bo mam dzieci inaczej pewnie dała bym sobie spokój,odeszła i żyła normalnie a nie wiecznie w nerwach,więc jeśli jeszcze za dużo cię z nim nie łączy zwijaj żagle i szukaj szczęścia gdzie indziej i  być może z kim innym

5

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Latwo powiedziec... chociaz nie mam z nim dzieci, przeraza mnie fakt ze zostane sama, ze musze zaczac wszystko od nowa...
Ja idealem nie jestem, ale przeciez to ze pisze z innymi facetami o czyms swiadczy, to ze brakuje mi czegos w zyciu, przeciez medal zawsze ma 2 strony.

6

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Witaj wtrace swoje 2 grosze,rozumiem ze tzw milosc moze byc slepa,wiem tez ze czasem zatracamy tez ambicje wlasne w tym,ale one kiedys w jakims momencie powracaja do nas i wtedy mowimy"nie koniec i kropka",jest ciezko bo wszystko sie komplikuje,ale poczucie wlasnej wartosci i powrot do dumy z siebie wracaja i rekompensuja nam nidogodnosci.To tylko mysl po przeczytaniu tego co napisalas,porady nie uslyszysz,mozesz uszczesliwiac sie chwilami w nieszczesciu,ale pomysl czy to jest rozsadne,przypadek opisywany przez Ciebie jest standartowy i nie wymaga komentarza

7

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Jedyne, co mogę doradzić to nie tyle rozstanie (bo go jak piszesz kochasz) - co odpoczynek od siebie.

Wyjedź na wakacje sama, przemyśl wszystko na spokojnie.. świat nie kończy się za drzwiami Waszego mieszkania. Nie musisz po cichu znosić tego jak Cię krzywdzi. Osoba, która kocha - nie rani. W ratowanie związku muszą być też zaangażowane obie strony - aby to się udało. Sama nic nie zdziałasz.

Oczywiście w każdej chwili możesz zacząć też żyć od nowa - trzeba tylko zrobić ten pierwszy krok. Nie każdy jednak ma tyle odwagi by zacząć lepiej i po swojemu żyć. Czasem jesteśmy zbyt uzależnieni od tych wiecznych pretensji i kłótni, od poniżenia i użalania się nad swoim losem. Jesteś młoda - wg mnie szkoda Twojego czasu i zdrowia na taki toksyczny związek.

8 Ostatnio edytowany przez ppatti83 (2012-05-14 08:27:58)

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Dziękuję wszystkim za rady, dobrze jest tak się czasami wygadać, nawet na forum, tak anonimowo. Wiem że muszę sobie to wszystko poukładać, przemyśleć na spokojnie... Tylko brakuje sił, wiecznie dobrego momentu. W sobotę byłam na zajęciach, przyszła dziewczyna - mąż ja pobił... i wtedy do głowy dociera myśl że może takie dręczenie psychiczne aż tak złe nie jest skoro nie ma przemocy fizycznej...
Ale z drugiej strony... co jest gorsze ??

Czy można odbudować coś co było idealne ??

9

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Minęło kilka dni, w zeszłym tyg długo rozmawialiśmy... cały tydzień bylo " normalnie " zartowaliśmy, rzem spedzalismy czas... i wczoraj nie wiem co sie stało, bo nagle okazalo sie ze jestem w strasznym bledzie ze mysle ze jak bede ok to cos to zmieni. Uslyszałam tekst o tym ze nie idziemy w tym samym kierunku, bo on wiecznie nie chce mieszkac w M2... chce dom itp... ale przy jego obecnych wydatkach ( ma pozyczkę ) nie ejst to mozliwe, i z racji tego powinanm mu pomoc skoro lepiej od niego zarabiam, skoro on mi kiedys pomogl finansowo... tylko ten argument slysze non stop, wiecznie , gdy np ktos z jego rodziny potrzebuje kasy, to wtedy telefon do mnie bo przeciez on mi pomogl wiec ja takze musze. Co robie?? pomagam bo przeciez w innym wypadku slysze ze jestem dwulicowa suka albo wulgaryzm... Wczoraj gdy stanowczo powuiedziałam ze nie!! bo wiecznie to slysze to uslyszalam ze caly tydzien wchodze mu w dupe ale on i tak am to gdzies, bo dla niego jestem zwykla szmatą... Do pracy poszlam zapalkana, nerwy mi puscily... czy ja mam cos faktycznie nie tak z glowa zde pozwalam sie tak traktowac ?? czy wlasnei tak wyglada milosc ?? bo nei rozumiem, jak mozna wszystko przekąldac tylko na finanse, czasami mam wrazenie ze jakbym go wybawila od problemów np finansowych to moze byloby ok... wiem idiotyczne myslenie ;(
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

10

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

"czy wlasnei tak wyglada milosc ?? "

bardzo dobre pytanie sobie zadałaś, moim zdaniem w waszym związku nie ma miłości, walczycie ze sobą, oskarżacie się wzajemnie, obarczasz go tym że życie nie układa Ci się tak jabyś chciała, że to jego wina a tymczasem sama jesteś odpowiedzialna za swoje życie, będąc w roli ofiary masz marne szanse na to żeby było lepiej. Zupełnie nie rozmiem dlaczego skazujesz swoją osobę na taką relacje?, piszesz że nie masz wyjścia, że tu masz prace, Kochana zawsze jest wyjście, ja w swoim życiu zmieniałam miejsce zamieszkania , prace, ludzi wokół siebie już kilka razy, wiem że to nie jest łatwe i że przychodzi strach o to czy sobie poradzę ale trzeba działać pomimo strachu, zazwyczaj nasze wyobrażenia mijają się z rzeczywistością, daj sobie szanse na normalne zycie, wyjdź z roli ofiary i uwierz że sama też dasz sobie radę i szanse na poznanie kogoś innego

11

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Tylko ja nie mam siły na poznawanie nowych ludzi, juz kilkakrotnie zmienialam w zyciu wszystko, ten mial byc ostatni...
Rola ofiary... masz rację, ale gdy jestem silna, normalna to okazuje sie ze slysze : " myslisz tylko o sobie ", jestes glupia, jestes beznadziejna... gdy prosze " nie kłóc sie, nie chce sie klocic to jakbym dolewała oliwy do ognia, jakbym byla zlem najgorszym na ziemi...

Nie pojmuje tego, mowi ze mnie kocha, przeprasza... a za chwile potrafi powiedziec ze glupia jestem bo nic nie potrafie...

12 Ostatnio edytowany przez silent_gnostic (2012-05-22 10:01:57)

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Na forum należy wyrażać się z kulturą i szacunkiem.Wszystkie obrazliwe i nietaktowne zachowania będą kończyły się BANEM.
moderatorka apoteoza

13

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

silent-gnostic masz racje pisząc,że facet już dawno by odszedł w takiej sytuacji.Oni się nie przejmują,nie boją samotności...znajdą drugą.To jest przykre ale prawdziwe.Sama tego doświadczyłam.
ppatti83 współczuje Ci...domyślam się co czujesz i jaka jesteś znerwicowana..wiem że słuchanie moich rad i tak nic nie zmieni...bo w moim przypadku też słuchanie rad innych nic nie zmieniło..jednym wpuszczałam a drugim wypuszczałam...trzymam kciuki za Ciebie żebyś odnalazła w sobie siłę na zmiany...

14

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

patti83 czego oczekujesz od tego forum? bo odnosze wrażenie że chciałaś poprostu ulać swój żal i swoją złość i nic poza tym, tak też można , na chwile pomaga.
Życie każdego z nas ciągle się zmienia, nie ma sytuacji danej raz na zawsze,będziesz się tylko męczyła z takimi założeniami że coś miało być po raz ostatni. Odnsze wrażenie, że Ty nie chcesz się zmieniać , uczepiłaś się tego faceta jak rzep i myślisz sobie, że bez niego nic nie bedziesz znaczyć, że jak się rozstaniecie to koniec świata, a już nie widzisz tego że to właśnie będąc z nim znaczysz cholernie niewiele.Przykro się robi na sercu że tak siebie nie szanujesz i wiem ze my tu sobie popiszemy a Ty i tak będziesz wiodła swój żywot u boku faceta, którego nie kochasz i który nie kocha Ciebie, w miłości nie ma miejsca na upokarzanie, wyzwiska, brak szacunku, one mogą znaleźć miejsce jedynie w toksycznej miłości a to jak dobrze wiesz znaczna różnica.

15

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Droga ppatti83,
Pradopodobnie myślisz, że coś się zmieni na lepsze w tym związku. Niestety, będzie jeszcze gorzej. Mozesz stanąć na rzęsach, a on i tak nie będzie Cię szanował, ani kochał. Nie dlatego, że nie zasługujesz, ale dlatego że on już taki jest i nie jest w stanie Ci dać tej miłości, której tak bardzo pragniesz.

Możesz zacząć od nowa, masz szansę na nową, prawdziwą miłość, na szczęście z kimś innym, na spokój i szacunek, na miejsce, do którego bedziesz chciała wracać po ciężkim dniu w pracy. Naprawdę warto.

Trzymaj się:)

16 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-05-24 09:27:22)

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

boisz się zostać sama??? no proszę Cię... trzeba lubić/umieć spędzać czas sama ze sobą

W Waszym związku została przekroczona granica, nawet potrafisz ją wskazać - 2,5 roku temu.
Przez tyle czasu ten problem narastał i nawarstwiał się... tego już się nie da odbudować... dlaczego?
Bo on Cię nie szanuje, bo potrafi powiedzieć wulgaryzm... a to i tak delikatnie... s*mato, wulgaryzm? czy tak się mówi do osoby którą się kocha?

Wybacz, nie powinnam Cię oceniać bo i ja nie jestem idealna, ale... (...)
Matko... jak on może mieć szacunek do Ciebie skoro sama go dla siebie nie masz?

Mogę Ci ręczyć, że będziesz szczęśliwsza SAMA niż z nim!!!!

4 lata związku. Przyzwyczaiłaś się, żyjesz wspomnieniami i nadzieją na poprawę... nie będzie poprawy, czemu? bo granica została przekroczona, padły słowa których się nie cofnie i które dają przyzwolenie na jeszcze gorsze
(gorsze? no nie wiem czy są gorsze wulgaryzm wyrażenie obraźliwe wulgaryzm)
Wspomnienia też nie wrócą, to już inny człowiek niż 4 lata temu...zmieniony jakimiś doświadczeniami i przeżyciami... zmienił się, ale na pewno również Ty się zmieniłaś.
Masz 28 lat i myślę, że chcesz już się ustatkować...a z nim tyle lat spędziłaś...

Jeśli z nim zostaniesz z wizją tego co Cię czeka (bo widać gołym okiem) to sama... SAMA skazujesz się na takie życie, sama sobie to robisz i dlaczego??? ZE STRACHU
Będziesz sama sobie winna i po tym nie wypłakuj się że masz takie ciężkie życie... sama budujesz to życie związując się z kimś.
Tyle ludzi narzeka... ale to nie życie jest trudne tylko źle podejmowane decyzje...
Jeśli sobie myślisz "jakoś to będzie" to już widać gołym okiem że będzie katastrofa!!!
Jeśli ludzie się kochają to mówią "BEDZIE SUPER" smile

Zacznij lubić spędzać czas sama ze sobą, naucz się tego, przygotuj się do rozstania (prędzej czy później to nastanie, z Twojej albo z jego strony)

Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

17 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-05-24 09:40:20)

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Boisz się stanąć oko w oko i mu powiedzieć że odchodzisz?
zapakuj sobie walizkę, jakieś najbardziej potrzebne rzeczy i dopiero podczas kłótni jak w gre wejda silne emocje... wez ta torbe i po prostu wyjdź. Wyjedź gdzies na kilka dni, może trzeba mu terapii wstrząsowej... Ty zacznij być "na górze" że tak to ujmę.

Dobrze wiesz co masz z tym zrobić...każdy by wiedział...

Przeczytaj swój pierwszy post tak jakbyś to nie Ty pisała i spróbuj odpowiedzieć na niego, tak jakbyś miała komuś pomóc.
Może wtedy Cię olśni.


A dokańczając zdanie, jakie napisałaś w temacie swojego posta...
Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje... Z NIM !!!!!!!!!!!! i o wink

18

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

"Wybacz, nie powinnam Cię oceniać bo i ja nie jestem idealna"

Jestes jestes...:*

Do autorki tematu. Wyżaliłaś się, wysłuchałaś porad, wszystkich takich samych, czas wiać i nie oglądać się za siebie.
Kasę masz, dzieci nie ma, ciesz się że nie jest za późno.

19

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

az nie moge w to uwierzyc, ze po tym jak kazal ci wulgaryzm jak w przyplywie sexualnej euforii pozwala ci laskawie na sex oralny (mam nadzieje, ze tego nie robisz wtedy) ty ciagle twierdzisz ze go kochasz?

a jakis szacunek masz do siebie? czy on ci wszystko juz odebral?

Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

______________________________________

Wieczne Miasto BG

20

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

sex jest w muzgu...i na pornolach ...uwierzcie ze bez sexu mozna zyc....z sexu sz tylko choroby i to smiertelne...przyjazn i milosc jest najwazniejsza....

21

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

jestem po 40-stce poznam impotenta morze miec drewnana noge...ja jestem samotna i niezaradna kobieta,,,potrzebuje normalnego ale bez temperamentu faceta...

22

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Pomyliłaś tematy..
Poszukaj tego o 40letnich dziewicach....

23

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Wszystko Ładnie, pięknie, łatwo jest powiedzieć odejdź, zostaw go, zacznij żyć ... Tylko że ja też byłam taka kiedyś, mówiłam > zostaw GO, odejdź, będzie inny... dawniej byłam inna, czuje że On odebral mi wolę walki o samą siebie... A teraz... gdy mnie spotkalo coś takiego to co robie ?? Błagam o miłość, szacunek, litość.. mam czasami wrażenie że " już dawno moj szacunek umarł " a ja łudzę się że będzie normalnie.

wiem że to uzależnienie, bo tak to mogę nazwać..

24

Odp: Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...
ppatti83 napisał/a:

Wszystko Ładnie, pięknie, łatwo jest powiedzieć odejdź, zostaw go, zacznij żyć ... Tylko że ja też byłam taka kiedyś, mówiłam > zostaw GO, odejdź, będzie inny... dawniej byłam inna, czuje że On odebral mi wolę walki o samą siebie... A teraz... gdy mnie spotkalo coś takiego to co robie ?? Błagam o miłość, szacunek, litość.. mam czasami wrażenie że " już dawno moj szacunek umarł " a ja łudzę się że będzie normalnie.

wiem że to uzależnienie, bo tak to mogę nazwać..

Poprostu głupia jesteś, i tyle w temacie.
Jeśli trzeźwym okiem przeczytasz co piszesz, sama dojedziesz do takiego wniosku.

Pozdrawiam

Ps. byłam kiedyś w takim związku, odeszłam, poznałam mojego męża i jestem szcześliwa, szanowana i kochana

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czuje ze najwiekszym moim bledem jest fakt ze zyje...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024