Witajcie,
Mieszkam z mężem i naszą córeczką od 2 lat z moimi rodzicami. Spodziewamy się kolejnego dziecka ![]()
Mieszkamy na wyremontowanym poddaszu 2 pokoje i łazienka, kuchnię mamy wspólną.
- Od pewnego czasu mąż namawia mnie na budowę domu.
- Niby nie było by żadnych przeszkód, ale ten dom - jak twierdzili kiedyś moi rodzice - miał być dla mnie. Mam jeszcze starszą siostrę, która już się wybudowała i mieszka z rodziną. Problem polega na tym, że rodzice nie chcą poruszać nawet tematu jakiegoś "przepisania" domu...
- Razem z mężem od czasu do czasu coś tam sobie wyremontujemy - natomiast nadal żyjemy ze świadomością że dom nie jest nasz!
- Mąż ma już dość i chce się budować, ale ja...
Mam świadomość że rodzice są już starsi... po 60- tce... i kiedyś ten dom zostanie pusty - a szkoda by było...
Bardzo chciałabym poznać wasze opinie!
Ja bym budowała,z kilku powodów: mąż najwyrazniej czuje się"nieswojo"nie u siebie,poza tym może chce po prostu mieć swój dom.Niezręcznie byłoby,uważam nagabywać rodziców(po 60-tce to wcale nie tacy starzy ale rozumiem że patrzymy z innej perspektywy),będą żyć jeszcze 20 i parę lat i pomyśl perspektywicznie,wtedy może być ciasno.A co potem z pustym domem?potem będziesz się martwić:) zawsze można sprzedać i spłacić kredyt jeśli go zaciągniecie na budowę lub wynająć.Możecie zapytać rodziców co sądzą o tym pomyśle,wtedy się wyjaśni
ja też bym budowała bo co swoje to swoje
tak jak pisze diana rodzice pożyją jeszcze z 20 lat może albo wiecej a dzieci będą rosły i będą się gnieździć w małych pokojach. poza tym pomysl sobie że masz swoje podwórko , dom i robisz co chcesz, jak chcesz i kiedy chcesz
nie martw się dom nie zginie - rodzice może przepiszą na wnuczków
ja mam taką samą sytuacje że mam dom rodziców dla siebie i on jest mój niby ale jednak nie mój. wiesz moi rodzice się wtrącają i nic bym nie mogła tu zrobić po swojemu dlatego zdecydowałam się uciekac do przyszłego męża
a dom mają przepisac kiedyś na wnuczków
czyli moje dzieci
Moi znajomi jako młode małżeństwo też zastanawiali się: mieszkać z rodzicami czy osobno. Los trochę zadecydował za nich, pojawiło się dziecko i uznali, że finansowo łatwiej będzie rozbudować poddasze, a jak kiedyś rodzice umrą to całość będzie ich.
Los zadrwił z nich, bo się rozwiedli. Ona znalazła sobie innego i się wyprowadziła z domu, a on został niby u siebie w domu, ale jednak w domu teściów.
Nie zafajna historia, oczywiście nie życzę Ci takiego finału małżeństwa, ale zastanów się dlaczego Twój mąż tak bardzo chce mieć własny kąt.
Nie dziwie sie twojemu mezowi, ze chce budowac i radziłabym poprzec meza , nie czekac na zapis. No i ta wspólna kuchnia...
A Twoja czesc domu rodziców i tak nie przepadnie.Własciwie to nie znam kogos kto ząłowałby budowy, odwrotnie, znam wielu , którzy załuja, ze jak mieli mozliwosc nie poszli na swoje, tylko mieszkaja jako lokatorzy.
Zdecydowanie budować własny. Jeśli rodzice mają dopiero 60 lat to bardzo prawdopodobne że pożyją jeszcze 20-25 lat a może nawet więcej, wtedy ich dom będzie jak znalazł dla waszych dzieci, bo wy wtedy sami będziecie pewnie około 50-tki. To tak z czysto praktycznego punktu widzenia. Mieszkanie z rodzicami nawet jeśli są mili i tolerancyjni nie jest najlepszym rozwiązaniem dla młodego małżeństwa. Lepszy własny kąt nawet ciasny niż mieszkanie u teściów. Mam znajomych, którzy wybrali opcję wydzielenia własnego mieszkania z domu teściów, włożyli w to sporo pieniędzy i chociaż są już 15 lat po ślubie, to oboje zgodnie twierdzą, że to był błąd.
ja tez mieszkam z teściami tyle ze na poddaszu mamy zrobione własne mieszkanie,żeby to zrobić wydaliśmy ok 70 tyś na remont,w sumie nie jest źle, cały dom jest przepisany na mojego faceta,teście mają tylko służebność(czyli do dyspozycji 1 pokój,kuchnia,łazienka,korytarz)w sumie i tak na razie korzystają z całego dołu
ale powiem szczerze że za te pieniądze co włożyliśmy w ten remont mogliśmy choćby z boku na działce postawić mały domek i w nim mieszkać
więc ja bym na waszym miejscu się budowała
Dziękuje Wam za wszystkie komentarze! ![]()
- Postaram się porozmawiać z mężem i może coś się wyklaruje...
Szkoda mi tylko tego co już włożyliśmy w ten dom (około 50 tyś.) ale wiem że jeśli tu zostaniemy to trzeba będzie dalej remontować i wkładać kolejne pieniądze.
Ale liczę na to że gdy urodzi się nasz drugi dzidziuś (jeszcze 2 miesiące
) to wszystko się wyjaśni ![]()
Macie rację. Nie ma to jak własny dom. Pod warunkiem że się go w miarę szybko wybuduje. Ile lat wyrzeczeń przed Tobą, odmawiania sobie wszystkiego? I weź pod uwagę jeszcze jedno .To są Twoi rodzice. Mają już 60 lat. Kiedyś to oni się Tobą opiekowali , przyjdzie czas że trzeba się będzie nimi zająć. Ale rozumiem Twojego męża . Obietnica że dom kiedyś będzie wasz to za mało. Porozmawiaj z rodzicami , niech zadecydują co chcą konkretnie zrobić . Chyba że dom do niczego się nie nadaje i lepiej wybudować nowy.
budowac dom
jak jest tylko mozliwosc.
Oczywiście budować
.