Hej dziewczyny jestem tu nowa.Moje życie 3 tyg temu wywróciło się do góry nogami. Chłopak mnie zostawił po 3 letnim związku. Kilka miesięcy nam się nie układało było ok ale to nie to co kiedyś. Wydaje mi się ,że wina lezy po dwóch stronach.Za bardzo mu ograniczałam wolność często płakałam byłam natarczywa wręcz.On przez to też się nakręcał bardzo na nie.Wisiało coś w powietrzu.No i bum stało się. Chłopak twierdzi ,że się nie wyszałał i boi się ze mnie iedys zrani(tak jak jego ojciec jego i matke). Mamy 22 lat a ja jestem jego 1 dzieczyna w ogole. Co jest najlepsze ,że nigdy tego po nim nie widziałam ,że ma ochote poznawać inne dziewczyny.Wiem ,że ma do mnie jakies uczucia bo nie tylko o tym mowił ale czułam bo serce mu waliło jak głupie i mia łzy w oczach jak sie rozsawalismy( a nigdy tego przez 3 lata nie widziałam).Zastanawiam się czy jestem naiwna i tak sobie wmawiam czy naprawde jemu tez nie jest łatwo.Czy mu się znudziłam. Dodam ,że chce ze mna utrzymywac kontkat ale ja powiedziałam ze dla mnie to za ciezkie.Teraz pytanie.Czy sądzicie, że warto sprobowac do niego napisac za kilka miesiacy i odnowić kontakt. Nie mowie tutaj o powrocie bo nie chce robić sobie tak nadzieji. Ale wiem że wszytsko tez zalezy od nas.chce mu sie pokazac z dobrej strony.Piekna dumna z tego kim jestm i udowodnic mu (pokazac co stracił).Jest mi naprawde cieżko chociaz tłumacze sobie ,że inaczej byc nie może...On musi poczuć na włansej skórze pewne rzeczy a ja nie moge mu tego odbierać.Dać mu czas dajac rowniez sobie na zabawe w gronie znajmoych i ponowinie odnowic znajmosoc czy raz na zawsze o nim zpaomniec. Napiszcie coś proszę. O ile komuś chce się to czytac. Pozdawiam
Jeżeli będziecie potrafili za te kilka miesięcy stać się przyjaciółmi i utrzymywać luźne, koleżeńskie kontakty, to czemu nie? Wtedy warto odnowić znajomość... Gorzej jeżeli pozostaną jakieś uczucia i jedno będzie chciało powrotu, a drugie nie. Wtedy lepiej ewidetnie to zakończyć bo będziecie się tylko z tym męczyć, ewentualnie wrócicie do siebie, ale czy jest sens? Chłopak chce sie wyszaleć po 3 latach związku? Widocznie naprawdę Cie nie kochał. Bo wybacz, ale według mnie jeżeli facet kocha dziewczyne to ważniejsza dla niego powinna być ona, a nie jakieś szaleństwa. Oczywiście rozumiem, że facet mógł dusić się w tym związku, jeżeli za bardzo go ograniczałaś. Ale takie rzeczy są do naprawienia, jeżeli obydwie osoby tego chcą. Można coś w związku zmienić, a nie od razu go kończyć... Skoro tak od razu poddaliście się bez walki to widocznie Wasze uczucie nie było aż tak silne i lepiej było to skończyć. Poza tym.. Ja raczej nie chciałabym kontynuować związku z facetem, ktory zostawia mnie bo chce się wyszaleć, bo to świadczy o tym, że nie traktuje mnie poważnie.
Pewnie masz racje.Może ja jestem naiwna i cały czas mam nadzieje ,że oprzytomnieje i zobaczy ,że popełnił błąd.To strasznie dziwne nie rozumiem go.Chciałabym już mieć ten etap za sobą i zapomnieć o nim bo przeciez mnie zranił.Chociaż z drugiej strony nie mogę przekreślić wszytskiego z dnia na dzień.Bo serce mi podopwiada,że ten chłopak sam sie zagubił w tym co robi i co mowi.Tylko wiem ,że mowiac mu to nic nie zdziałam a wrecz pogorsze.Przcież nie będe sie prosiła zeby wrocił.Tak pragne do niego napisać ale wiem ,że to nie ma najmniejszego sensu.Ale boje się ,że gdzies zniknie albo bedzie miał kogos innego na stałe. Chociaz w jego wypadku nie bedzie to łatwe (chłopak ma dziwny charakter).Mam ochote mu to uniemozliwić kręcąc się gdzieś blisko spotkajac go od czasu do czasu.Głupie myśli i plany snuję. Tak chyba zachowuje się zraniona dziewczyna... Jestem w strasznej rozpaczy a nauka idzie fatalnie. Nie mogę sie uczyć.Już tyle rzeczy zawaliłam i odpuszczam. Jak tu wrocić do zycia.Dziękuje za odpowiedz
Wiesz co, kilka miesiecy temu facet zostawil moja kolezanke po 2 latach. Z dnia na dzien. Dokladnie z tego samego powodu - "jestesmy za mlodzi, chce sie wyszalec, blablabla". I co? Tydzien pozniej (jak nawet nie mniej) stal pod jej drzwiami z placzem i kwiatami.
Faceci to idioci. Zawsze im sie wydaje ze chca szalec, a pozniej wracaja. I wtedy to juz tylko od nas zalezy, czy wezmiemy takiego drania spowrotem, czy nie.
Moja rada - nie czekaj. Sprobuj zyc dalej swoim zyciem, znajdz nowe hobby, odnow stare znajomosci. I zobacz jak sie wszystko potoczy.
Sciskam!
Wiele par tak miało wiem. Wiem tez o tym ,że powinnam się szanować i takiego drania nie przyjmować.Chciałabym go jeszcze kiedyś spotkać...Dużo sprzeczności teraz we mnie. Chce go zobaczyć i nie chce. Wydaje mi sie ze zaczyna się odzywać rozsądek i serce już nie długo nie bedzie miało nic do gadania.Od dziś wmawiam sobie ,że jestem zajebista i nie potrzebuje faceta zeby być szczęsliwa. Nowe postanowienie wracam do biegania:) dziękuje za odpowiedzi i ze mogę się podzielić tym co czuje i ktoś to w ogole czyta...
Hmm.. bieganie, dobry pomysl. Moze tez sie dzis przebiegne, zeby bylo Ci razniej ![]()
Mam zamiar wrocić do dawnej formy. I zadbać o siebie bo się trochę zapuściłam.Co do facetów narazie o nich nie chce słyszeć musi minąc sporo czasu żebym mogła na nowo się zakochać.O ile odkocham się w tym dupku...Jutro idę na zakupy może to mi chociaż trochę poprawi nastrój:)
Hej
Tak zakupy to jest naprawdę genialny pomysł
Mnie bardzo pomogły; chociaż na początku zupełnie nic co było w sklepie mi się nie podobało. ![]()
Mam na oku sukienke z jasnego dzinsu
zawsze o takie marzyłam
teraz mi chwile dobrze jak tu pisze. kto wie co bedzie rano jak wstane. chce wirzyc w to ze bedzie z dnia na dzien lepiej...
A tak w ogóle to wiesz czego chcesz? Bo z tego co piszesz jasno wynika, że go już nie kochasz. I to nie od 3 tygodni, tylko dłużej. Jak tak, to sobie daj spokój z nim i z dalszą znajomością. Może za jakiś czas zostaniecie dobrymi hmm przyjaciółmi.
Mam zamiar wrocić do dawnej formy. I zadbać o siebie bo się trochę zapuściłam.Co do facetów narazie o nich nie chce słyszeć musi minąc sporo czasu żebym mogła na nowo się zakochać.O ile odkocham się w tym dupku...Jutro idę na zakupy może to mi chociaż trochę poprawi nastrój:)
Cześć. Chyba najlepszy post twój w tym temacie. Szczerze.
Zapuściłaś się troszkę, smutna jesteś, bo On odszedł. A odszedł, bo naprawdę chce poznać kogoś innego i zakochać się. Więc fajnie mu to umożliwić. A ty - zadbaj o siebie, za jakiś czas znajdzie się fajny facet, co pokocha Cię. I wtedy twój były oszaleje z zazdrości i nerwów
Serialnie.
Bo ten co odchodzi myśli, że wygrał los na loterii i szczęście, a zawsze prawie jest tak, że przegrał. Odejść można z honorem i godnością, w oparciu o szczerość, bo może się nie ułożyć. I to jedyne rozejście z klasą.
Dobrego nastroju życzę ![]()
Tak, na pewno chłopak się w tym pogubił i wcale bym się nie zdziwiła jakby za kilka dni się u Ciebie zjawił na kolanach
Tymczasem zrób jak mowisz, zadbaj o siebie i nie przejmuj się nim i nie odzywaj się do niego. Niech to będzie Twój cel - dbanie o siebie, poznawanie nowych ludzi i dobra zabawa. Wiem, że może być Ci ciężko, ale dasz rade
trzymam kciuki!
13 2012-05-08 23:23:34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-08 23:25:23)
To zależy od Ciebie. Mnie np by zapomnieć o chłopaku raczej pomagał jedynie zerwany całkowicie kontakt, wiem, że inaczej może bym się łudziła, ale to zależy od człowieka. Jeżeli za jakiś czas poczujesz się gotowa, by mieć z nim kontakt i uważasz, że może być wartościowym kolegą, to czemu nie? Może przyjaciółmi nie będziecie, bo to bardzo trudno po związku, ale tak czasem pogadać czy coś, jak emocje opadną i jeżeli się ogólnie będziecie lubić, w sensie, by pogadać, to moim zdaniem, Ok.
ALE w tym momencie nie myśl o tym i jak napisałaś, jesteś wspaniałą dziewczyną, zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, a w końcu powiesz "Nie ma za kim płakać"
Powodzenia
.
Do Klarek.Oczywiscie ,że go kocham.Gdyby dziś przyszedł pewniem bym do niego wróciła.Chociaz już nie powinnam. Ja wiem o tym ,że on będzie żałował.On ma dziwny charakter cieżko mu bedzie znalesc dziewczyne na stałe wiem o tym.Mnie się on bardzo podoba ale wiem ,że innym dziewczyną średnio.Nie bez powodu byłam jego 1 dziewczyna. i w zasadzie dałam mu wielka szanse bo przy mnie nabrał pewności.Teraz odchodzi...Słowami ,że chce jestem wspaniała itd ale nie moze byc ze mna bo musi zainwestowac w przyszłość.wiekoszoć związków z takimi facetami się kończy.Wiec chyba nie było innego wyjścia. Szkoda ,że to po 3 latach . mogł to wiedziec wczesniej...Zawsze już będe o nim pamiętać bo mimo ze mnie zranił nie moge go znienawidzieć za coś w co wierzy że bedzie dla niego dobre.Za kazdym razem powtarzam sobie tak musi być i ze nic nie moge zrobic...
herbatka90
Czasem musi minac kilka lat, zeby facet zrozumial blad, zeby dorosl i dostrzegl to co stracil.
Daj sobie z nim spokoj. Zyj wlasnym zyciem a on predzej czy pozniej bedzie chcial wracac.
Faceci sa jak bumerang.
Potraktuj to jako nowe doswiadczenie, ktorych w zyciu bedzie jeszcze mnostwo...
Do Klarek.Oczywiscie ,że go kocham.Gdyby dziś przyszedł pewniem bym do niego wróciła.Chociaz już nie powinnam. Ja wiem o tym ,że on będzie żałował.On ma dziwny charakter cieżko mu bedzie znalesc dziewczyne na stałe wiem o tym.Mnie się on bardzo podoba ale wiem ,że innym dziewczyną średnio.Nie bez powodu byłam jego 1 dziewczyna. i w zasadzie dałam mu wielka szanse bo przy mnie nabrał pewności.Teraz odchodzi...Słowami ,że chce jestem wspaniała itd ale nie moze byc ze mna bo musi zainwestowac w przyszłość.wiekoszoć związków z takimi facetami się kończy.Wiec chyba nie było innego wyjścia. Szkoda ,że to po 3 latach . mogł to wiedziec wczesniej...Zawsze już będe o nim pamiętać bo mimo ze mnie zranił nie moge go znienawidzieć za coś w co wierzy że bedzie dla niego dobre.Za kazdym razem powtarzam sobie tak musi być i ze nic nie moge zrobic...
Zapytałem, bo w ciągu chyba 3 godzin wydźwięk Twoich postów tak się zmieniał emocjonalnie
że można by mieć wątpliwości co do miłości. A co do niego. Hmm. Jak partner (obojętne mężczyzna czy kobieta) coś takiego strzela, to można walczyć. Pytanie tylko: czy warto? Bo można się spalić emocjonalnie, nie przespać ileś nocy i wygrać. A przynajmniej będzie nam się tak wydawało. A za jakiś czas partner znowu odpali w tam deseń. I wtedy co ? No tylko siekiera
Jak uważasz, że jesteś silna psychicznie to powalcz. Jeśli nie, a sytuacja już jakiś czas trwa, to niestety trzeba dla partnera silnej kuracji szokowej. Czyli zamilknij. Niech on się zastanowi i ewentualnie walczy. Jeśli zrezygnuje to szybciej będziesz to miała za sobą. A co do przyszłości jako dobrych kolegów, przyjaciół, to niech to poczeka. Sam jestem w podobnej sytuacji. Z tym że zanim coś między nami zaiskrzyło, to już byliśmy świetnymi kumplami i przyjaciółmi. Mam nadzieję, że to wróci, ale wiem że trzeba czasu. O ile w ogóle do tego dojdzie.
No ja z moim byłym tez się znamy długo dłuzej niz jestemy. Ale masz racje targaja mna takie emocje. raz mi się wydaje ze sobie z tym radze ,że dam rade a czasem mam okropnego doła i to wszytsko w ciągu 1 godziny.On chciał sie widywac i nawet przez chwile to robilsmy ale stwierdziłam ,że ile tak mozna mieć pod nogami nie pewny grunt.Co by było gdyby sie okazało że spotyka sie ze mna i z inna . nie wiem czy to bym zniosła.To jest wszytsko strasznie dziwne. Wszyscy mowia mi ze nic do mnie nie czuje skoro tak mi robi a ja wcale tak nie uwazam bo znam go długo bo ponad 5 lat i nigdy nie widziałam łezki w oku a teraz kilka dni temu ja zobaczyłam.Okazuje się ze straciłam chłopaka i przyjaciela.Strata boli podwójnie.Pisząc tu serio mi lepiej. Pierwszy raz wypisuje na forum i nie wiedziałam ze to tak pomaga w trudnych chwilach.Dziekuje
No ja z moim byłym tez się znamy długo dłuzej niz jestemy. Ale masz racje targaja mna takie emocje. raz mi się wydaje ze sobie z tym radze ,że dam rade a czasem mam okropnego doła i to wszytsko w ciągu 1 godziny.On chciał sie widywac i nawet przez chwile to robilsmy ale stwierdziłam ,że ile tak mozna mieć pod nogami nie pewny grunt.Co by było gdyby sie okazało że spotyka sie ze mna i z inna . nie wiem czy to bym zniosła.To jest wszytsko strasznie dziwne. Wszyscy mowia mi ze nic do mnie nie czuje skoro tak mi robi a ja wcale tak nie uwazam bo znam go długo bo ponad 5 lat i nigdy nie widziałam łezki w oku a teraz kilka dni temu ja zobaczyłam.Okazuje się ze straciłam chłopaka i przyjaciela.Strata boli podwójnie.Pisząc tu serio mi lepiej. Pierwszy raz wypisuje na forum i nie wiedziałam ze to tak pomaga w trudnych chwilach.Dziekuje
Czas. Czas robi swoje. Kiedy była mnie rzuciła te 5 miesięcy temu to jeszcze przez chwilę walczyłem. Raz wylądowaliśmy w łóżku. Trzy kolejne dni dzwoniła, chciała kontaktu. Kolejnego odrzucała. Kiedy prawie miesiąc później widzieliśmy się po raz ostatni wiedziałem, że gdyby zaczął to znowu byłby seks. Ale ja nie tyle już nie chciałem, co rozum podpowiadał że nie ma sensu dla własnej psychiki. Zresztą gdzieś na psychologi jest prawie wszystko. I widziałem tak jak ty że coś w niej do mnie jest. A teraz. Dalej coś do niej czuję, chociaż ona poza sms o maturze syna w ogóle nie reagowała na moje "zaczepki". I jest coraz bardziej OK. A co do straty przyjaciela. No cóż. Z tym się niestety tzreba liczyć. I nawet nie przyjaciela ale w ogóle kontakt. Myślę, że oboje za jakiś czas zobaczymy, tylko musimy się uporać z tą przeklętą dziwką, jaką jest miłość ![]()
Więc jeszcze wszytsko mnie czeka...cały najgorszy ból.Bardzo bym chciała mieć to za sobą.Jak ktos o niego pyta to mowie nie jestemy razem i urywam szybko temat. chce zeby kazdy wiedział i juz sie wiecej nigdy nie pytał.Miłośc jest dziwna. Nie ktorzy mowia ze albo sie kogos kocha albo nie.Ale chyba mozna do kogos cos czuć nie chciec z nim byc.Własnie sie przekonałam ,że miłośc nie zawsze jest oczywista...Nie moge sobie do konca wmówić ze to juz koniec że nie bedzie nic dalej.Bardzo bym chciała zeby sie do mnie przytulił i usmiechnał.(uwielbiałam jego usmieszek).Czuje ,że serce mi pekło.ale tak dosłownie fizycznie.najbardziej to czuje kiedy jest cicho i łzy tak bezwłanie mi leca z oczu...
Więc jeszcze wszytsko mnie czeka...cały najgorszy ból.Bardzo bym chciała mieć to za sobą.Jak ktos o niego pyta to mowie nie jestemy razem i urywam szybko temat. chce zeby kazdy wiedział i juz sie wiecej nigdy nie pytał.Miłośc jest dziwna. Nie ktorzy mowia ze albo sie kogos kocha albo nie.Ale chyba mozna do kogos cos czuć nie chciec z nim byc.Własnie sie przekonałam ,że miłośc nie zawsze jest oczywista...Nie moge sobie do konca wmówić ze to juz koniec że nie bedzie nic dalej.Bardzo bym chciała zeby sie do mnie przytulił i usmiechnał.(uwielbiałam jego usmieszek).Czuje ,że serce mi pekło.ale tak dosłownie fizycznie.najbardziej to czuje kiedy jest cicho i łzy tak bezwłanie mi leca z oczu...
Odwagi. I pomyśl że to ja ciebie przytulam wirtualnie żebyś się uspokoiła
Pomogło ? Bo rozumiem jak się czujesz. Mam to świeżo w pamięci. Misiaki i buziaki ![]()