ponad miesiac temu rozstalam sie z chlopakiem...wiadomo nie bylam bez winy fochy klotnie roznie bywalo ale mimo wszytsko bylo cudownie . zerwal ze mna po raz trzeci ...powiedzial ze nie kocha ze nic z tego juz nie bedzie bla bla bla pare dni temu zadzwonil powiedzial ze nie jest tak ze nie zaluje ze czasem o mnie mysli ze na tamta chwile czul ze nie kocha a teraz sam juz nie wie zaproponowal spotkanie powiedzialam ze ok mozemy spotkac sie jago znajomi narazie ze zobaczymy co z tego bedzie ...dzis dostalam sms ze nie moze bo jednak w czwartek nie ma zajec i nie ma go w tym miescie gdzie mielismy sie spotkac sad zapytalam czy nie moze przyjechac do mnie powiedzial ze nie ma kasy zeby tak jezdzic ...mimo ze wiem ze teraz pracuje na weekend.ale wiem tez ze naprawde nie ma zajec w szkole... wiem ze powinnas sie odciac ze zle mnie potraktowal ze nie zasluzyl ale ja go tak strasznie kocham dzis znowu plakalam tak bardzo chcialabym go zobaczysz juz nie raz mnie zle potraktowal ja tez swieta nie bylam ...nie rozumiec jak mozna nie wiedziec co sie czuje ...on mowil ze od poczatku chcial czasu ze ja jestem w goracek wodze kapana...:(co robic doradzcie mi co powinnam w tej sytuacji zrobic najchetniej pojechelabym do niego rzucilabym mu sie w ramiona tak go kocham ale wiem ze tak nie mozna ....jak mam dalej zyc skoro on sam nie wie co czuje a jeszcze jakis czas temu mowil ze nie kocha ???napisalam ze nic juz od niego nie chce ze wielkimi krokami psuje tylko cale uczucie do niego ;( jestem rozbita tak mocno kocham sad
dodal jeszcze ze gdyby nie klotnie nie byloby tego wszystkiego sad pomocy prosze o rady