Witam.
Mogę opowiedzieć moja historię życiową która była dla mnie koszmarem... Gdy miałam 12 lat dowiedziałam się że moi rodzice chcą się rozwieść, strasznie to zniosłam być może dlatego że jestem bardzo uczuciową kobietą, nie mogłam w ogóle dopuścić takiej myśli do siebie że już nie będzie tak jak kiedyś że nie będziemy mieszkać razem i tak dalej. Wszystko się zmieniło ja się zmieniłam, moja mama ( najbardziej szkoda mi było mojej młodszej siostrzyczki która miała wtedy 2 latka ). Przez 3 lata mieszkaliśmy razem ale mój tata postanowił sobie wziąść mój pokój a my z mama i siostrą miałyśmy się gnieździć w drugim pokoiku we trójkę. Wciągu rozwodu strasznie zmieniła się też moja mama a zarazem ja, stałyśmy się strasznie nerwowe kiedyś normalnie rozmawiałyśmy a teraz przeklinamy do siebie nie umiemy nawiązać takiego języka jak kiedyś miałyśmy. Po pewnym czasie poznałam w internecie dziewczynę która miała podobne problemy jak ja zaprzyjaźniłyśmy się ( zapomniałam dodać jeszcze że nie miałam prawie w ogóle koleżanek a jak ją poznałam bardzo się ucieszyłam ) gadałyśmy codziennie nawet po kilka godzin. Ona mi powiedziała że jak nie umie sobie poradzić z problemem bierze żyletkę i zaczyna się ciąć mówiła że już nie raz mogło by jej już nie być na świecie. Szkoda mi jej bardzo było.
Jak kontakty z moją mamą zaczęły coraz bardziej padać czyli coraz więcej się kłóciłyśmy to postanowiłam to samo zrobić . PIERWSZY RAZ okaleczyłam sobie ciało bardzo żałowałam ale byłam tak wstrząśnięta że nie mogę liczyć na pomoc swojej mamy nie widziałam innego wyjścia jak tylko sięgnąć po żyletkę i odebrać sobie życie. Niestety tak wtedy myślałam że mnie uratowali. Z biegiem czasu zaczęłam to robić coraz częściej nie umiałam znaleźć innego wyjścia. Płakałam ciągle podałam w depresje oddalałam się od ludzi i od mamy jeszcze bardziej. Później dowiedziałam się z jakiego powodu rodzice się rozeszli okazało się że przez to że tata zdradzał mamę. Byłam w szoku nie umiałam takiej myśli dopuścić do siebie. Po tych informacjach zamknęłam się całkowicie w sobie. Po 3 latach przeprowadziłyśmy się z mamą i siostra do rodzinnego miasta gdzie się urodziłam i mieszkałam z babcia dodatkowo jeszcze . Bardzo nie chciałam tam mieszkać sprawiałam straszny problem mojej mamie . Pocięłam się strasznie mocno moja mama postanowiła pojechać ze mną do psychiatry jednego, drugiego i za trzecim razem pojechałyśmy do bardzo dobrego lekarza psychiatry zresztą tak nam się wydawało. Opowiedziałam jaki mam problem ze sobą i pani doktor zapisała mi leki przeciw depresyjne. Gdy kupiłyśmy z mama te leki wzięłam wieczorem dawkę którą mi przepisała , po godzinie jak nawet nie po 30 minutach strasznie zaczęłam źle się czuć nic nie pamiętam mama mi opowiadała że nie mogłam się wysłowić miałam padaczkę... Odstawiłyśmy te leki bo mama stwierdziła że może mi się coś stać. Jak żyłam bez leków strasznie źle się czułam.. W końcu mama poszła do szkoły i powiedziała że nie umie sobie ze mną poradzić i nie wie co ma robić w takiej sytuacji jak się tnę i próbuję popełnić samobójstwo.. W szkole dali mamie skierowanie na oddział psychiatryczny było to w całkiem innej miejscowości niż tam gdzie ja mieszkałam.. Chciałam tam pojechać, myślałam że tam się poprawię i będzie lepiej ze mną . Gdy tam przyjechałam i zostałam przeżyłam piekło. Ludzie tam byli niesamowici a zarazem strasznie było mi ich szkoda. Poznałam tam dużo osób ale chciałam jak najszybciej stamtąd pojechać , uciec byle jak najszybciej nie mogłam darować mojej mamie tego że mnie tam zostawiła kochałam ją a zarazem nie chciałam jej znać za to że mnie tam zostawiła. Byłam tam przez tydzień pierwszej nocy w ogóle nie mogłam zasnąć słyszałam jak te dzieci z którymi byłam na oddziale wyzywali opiekunów jacy strasznie źli byli. Dziewczęta tam ciągle się cięły chciałam to samo zrobić ale byłam świadoma tego jeżeli to zrobię nie wyjdę stamtąd szybko więc postanowiłam tego nie robić.
Przeżyłam to niesamowicie gdy mama po mnie przyjechała ucieszyłam się bardzo. Było bardzo dobrze przez jakiś czas między mną a mamą dogadywałyśmy się robiłyśmy wszystko razem. Ale po jakimś czasie znowu zaczęło się psuć wszystko. Mama zaczynała mnie bić szarpać mną i wyzywać ja tak że wiem ze źle robiłam ale nie myślałam wtedy o tym czy coś jej zrobię tylko o tym żeby poczuła się tak samo jak ja kiedy robiła mi taka ogromną przykrość. Jeszcze jedna rzecz bardzo mi utkwiła w pamięci jak chciałam wyskoczyć z okna. Babcia mnie w ostatniej chwili złapała był wtedy wujek u nas tak zaczął mną szarpać kopać mnie czułam się potwornie strasznie krzyczał na mnie nie rozumieli mnie nikt mnie nie rozumiał i nikt nie wiedział jak ja się czuje. Babcia mnie obroniła przed wujkiem zawsze babcia była po mojej stronie. Pamiętam że mnie bardzo długo tuliła do siebie i mówiła mi że ona mnie rozumie i kocha mnie bez granicznie. I od tej pory nie rozmawiam z moja mama zbyt wiele. Ponieważ nie miałam w niej oparcia nigdy musiałam sobie radzić z tym wszystkim sama.