Najpierw postaram się ukazać moją sytuacje: Otóż mam chłopaka, którego poznałam przez internet 2 lata temu. Z początku rozmawiałam z nim tylko z tego powodu, że chciałam nabrać pewności w języku (ang., tak więc mój chłopak nie jest Polakiem). Szczerze, nigdy nie podobał mi się wizualnie, wręcz uważałam, że jest nieciekawy.. jednak nigdy, przenigdy od czasu poznania nie zachował się w zły sposób. I tak właśnie mnie w sobie rozkochał. Spotykamy się co miesiąc, przynajmniej 3-7 dni, więc znamy się na żywo, nie tylko przez ekran. Jest cudowny, dba o mnie, pomaga mi i mnie szanuje. Właściwie to jest dla mnie ideałem partnera, nawet na męża, jesli myślę o dalekiej przyszłości.. Nie chcę szukać nikogo innego, bo ten jest dla mnie dobry i takiego chciałam i mam. Wiem że mnie bardzo kocha i jestem dla niego wszystkim, widzę to po nim, po jego czynach, slowach, po prostu czuję się spełniona i szczęśliwa, że odnalazłam takiego chłopaka. Jednak jest rzecz, która bardzo mnie smuci. On mi się wizualnie nie podoba
po prostu chyba nawet się wstydzę jego wyglądu do tego stopnia, że panicznie nie chcę go ukazywać znajomym, rodzinie. Problem jest taki, ze on zaczął łysieć w wieku 25 lat.. Tragedia dla takiego młodego chłopaka, ale dla mnie również, bo mam tylko 18 lat i źle się czuję mając chłopaka, który wygląda +15 lat więcej
przeszkadza mi to, źle się czuję idąc ulicą, będąc w towarzystwie z nim, wręcz chce się chować przy nim.
Niesamowita udręka i czuję się niesamowicie źle, że traktuje go jakby był trędowaty. Staram się walczyć z tymi uczuciami, jednak widzę dużą przepaść w atrakcyjności mojej i jego. Nie mam zawyżonego ego, po prostu chcę znaleźć środek, aby wyleczyć się z tego, bo zależmy mi na nim. Nie chcę go zostawiać, bo nie chcę zranić ani go, ani siebie, bo cierpiałabym na pewno, bo go kocham.
Jednak to nie jest normalne wstydzić się własnego partnera.. I nie wiem jak sobie z tym poradzić..
Bardzo proszę o wasze zdanie.
Tak ... to prawdziwa miłość. Łysiejący facet. Ciekawe co by się stało 20 lat po ślubie gdyby okazało się, że jeszcze na coś zachorował bezczelnie i potrzebuje Twojego wsparcia. Zerwij z nim, daj mu szansę żeby poznał kogoś kto go prawdziwie pokocha, nie marnuj mu życia.
Trochę Cię rozumiem bo kiedyś też miałam podobny problem.. Miałam chłopaka który był fajny, inteligentny, wierny , pomocny i godny zaufania ale niestety brzydki...I tak samo jak Ty bałam się reakcji znajomych. Ale poznali go , zarówno rodzice jak i znajomi i wszystko było ok:) Najlepiej będzie jak spojrzysz na to z drugiej strony...gdyby któraś z Twoich koleżanek miała faceta, z charakteru cudowny, z wyglądu średni to co byś jej powiedziała? Ja znam pare dziewczyn które są w podobnym związku i czasami im zazdroszczę;) Szczególnie kiedy czytam tu te wpisy o zdradach i o tym ,że ciężko znaleźć wiernego faceta...:c
Może spróbuj mu zasugerować w jakich ciuchach by Ci się podobał itp...będzie trochę łatwiej...ale przede wszystkim pozwól go innym poznać jako fajnego faceta:) I uwierz ,że jest Twoim ideałem:)))
Powodzenia;)
Jezeli sie kogos kocha, to kocha sie ta osobe taka jaka jest. Nie mozesz komus powiedziec, ze jest wspanialy, a potem kazac mu nosic inne ubrania czy nie pokazywac sie z nim na ulicy, bo sie go wstydzisz.
Sorry, ale to jest dla mnie chora sytuacja. Ja mam chlopaka, ktory jest ode mnie troszke nizszy, ale jakos nie przeszkadza mi to w pokazywanie sie z nim publicznie, ani w ubieraniu butow na obcasach, chociaz wtedy roznica jest jeszcze wieksza.
Zastanow sie na czym ci zalezy. Czy chcesz chlopaka, ktory wyglada jak z czasopisma, czy tego ktorego podobno kochasz....
Szczególnie kiedy czytam tu te wpisy o zdradach i o tym ,że ciężko znaleźć wiernego faceta...:c
Spoko, spoko. My też wam mamy sporo do zarzucenia
W dodatku mechanizm jest zwrotny, wielu chłopaków po zawodach jakie ich spotkały z dziewczynami, porzuca ideologię porządnego zachowania bo uznają nie warto i nie mogą liczyć na taką wzajemność.
6 2012-04-29 00:07:41 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-04-29 00:09:41)
Musisz to dokładnie przemyśleć. Ja też miałam chłopaka, który urodą nie grzeszył, ale co z tego? Mi to nie przeszkadzało. Tobie jak widać przeszkadza. Może tak naprawdę to nie jest ten na całe życie? Bo skoro byłby taki wspaniały na całe życie to chyba nie wstydziłabyś się nim przed rodziną, znajomymi? Jak się kogoś kocha, to moim zdaniem chce się otoczeniu pokazać tę osobę i po prostu nie jest dla nas wtedy najważniejsze co inni powiedza. Dlatego zastanów się czy to na pewno miłość czy nie jakieś wyobrażenie i może lepiej dac sobie spokój. No chyba, że dla kogoś posiadanie chłopaka/ dziewczyny to szpan, dlatego ma być to osoba jak z okładki ![]()
Jednak, jeżeli nadal masz się tak go wstydzić, to radzę szczerze, odpuść sobie. Po co masz być z kimś, z kim będziesz czuła się niekomfortowo? A przy okazji on będzie czuł się nieakceptowany. A to, że wyłysiał nie jest jego winą i na pewno może znaleźc dziewczynę, która zaakceptuje go z całym dobrodziejstwem inwentarza.
źle się czuję idąc ulicą, będąc w towarzystwie z nim, wręcz chce się chować przy nim.
tak wygląda miłość według Ciebie?
wstydzisz się faceta, bo łysieje? to jedyny powód? gdyby o tym wiedział, to z mety zacząłby się wstydzić Ciebie, wstydzić tego, że ma taką próżną dziewczynę...osobiście nie rozumiem, jak można kogoś kochać i się go wstydzić...dla Twojego chłopaka najlepiej byłoby, gdyby znalazł sobie kogoś, komu jego wizualny mankament nie przysłoni osobowości i dobrego charakteru...ale skoro wybrał sobie Ciebie, to ma pecha, bo będzie musiał poczekać, aż trochę zmądrzejesz...a to Twoje próżne podejście składam na karb bardzo młodego wieku..
spróbuj jednak się przełamać i poznać go z rodziną i znajomymi..może okazać się, że nie taki diabeł straszny..
Najzwyczajniej w świecie go nie kochasz i tyle. jesteś mocno zauroczona a w Twoim wieku dziewczęta łatwo mylą ten stan z miłością.
Jedyna rada jaka mi przychodzi do głowy to : rozstancie się.
rozumiem Cię, niestety.
U mnie to wyglądało nieco podobnie, choć sama nie jestem super laską ale to nieważne.
Kiedy się poznaliśmy, przez internet, zupełnie mi się nie podobał, odrzucał wyglądem, później się zakochałam i podobał mi się mimo minusów które nadal widziałam..ale nie miały znaczenia, później mielismy problemy i zaczęłam wątpić w nasz związek i znów zauważyłam jego nieatrakcyjność, więc myślę że to jest sprzężone z miłością -ocena drugiego. Przemyśl to.
Niestety kochasz go za coś. Za to że jest dobry i opiekuńczy- idealny kandydat na męża i wychowywanie dzieci. Nie akceptujesz natomiast jego fizyczności. To typowe, bez obaw. Często jest tak, że kobieta chce to zrobić z seksownym, atrakcyjnym fizycznie mężczyzną pełnym testosteronu (geny swoje robią, myślisz dlaczego jest tyle zdrad i skoków w bok?) a dzieci chce wychowywać z kimś spokojniejszym, już niekoniecznie atrakcyjnym fizycznie choć dobrze by było, ale przede wszystkim opiekuńczym i odpowiedzialnym. To schemat, częsty ale nie jedyny. Ty niestety w nim tkwisz. Teraz się zastanów czy chcesz i jesli tak, to jak to zmienić.
to jest miłość?
miałam chłopaka, który przy poznaniu był dla mnie najzwyczajniej w świecie brzydki (i też miał łysinki troszkę a wtedy miał 18lat...)
ale z czasem, jak się zakochałam, to wygląd jakoś się zmienił (w mojej głowie, bo nic nie robił) i zaczął być dla mnie najprzystojniejszym facetem na świecie.
teraz, jak nie jesteśmy już razem, nie jest już brzydki, jest normalny.
więc zastanów się czy Ty faktycznie go kochasz... łysienie... mamma mia! co za problem... każdemu z wiekiem wypadają włosy... to jest normalne...
może i jest młody, ale to nie znaczy, że ma być skreślony, bo mu włosy wypadają...
Dziewczyno: albo albo. Jeśli facet Ci się nie podoba wizualnie i Cię nie pociąga, to i tak nic z tego nie będzie. Więc albo go akceptujesz takim, jakim jest albo szukasz takiego, który Ci odpowiada. Co innego ubiór etc, takie drobnostki można zmienić, ale jeśli gość jest po prostu brzydki to nie stanie się nagle piękny.
Niesamowita udręka i czuję się niesamowicie źle, że traktuje go jakby był trędowaty. Staram się walczyć z tymi uczuciami, jednak widzę dużą przepaść w atrakcyjności mojej i jego. Nie mam zawyżonego ego,
No chyba jednak masz zawyżone
Problem siedzi u Ciebie w głowie, nazywa się: co ludzie o mnie pomyślą / nie chcę być postrzegana jako nieatrakcyjna w oczach innych, Tak naprawdę martwisz się o siebie, swój wizerunek. Trzeba by było nad tym popracować, ale również można działać równolegle, ubierając faceta w lepsze ciuchy (pomóż mu w tym, dziewczyny o tym pisały wcześniej, może odnajdzie swój styl), wysyłając do dermatologa (lekarz może przepisać 'robione' maseczki do twarzy, sam wiem, że to działa), używając podstawowych kosmetyków do pielęgnacji ciała, zdrowo się odżywiając i uprawiając sport ![]()
14 2012-04-29 15:15:03 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-04-29 15:16:10)
kilus napisał/a:Niesamowita udręka i czuję się niesamowicie źle, że traktuje go jakby był trędowaty. Staram się walczyć z tymi uczuciami, jednak widzę dużą przepaść w atrakcyjności mojej i jego. Nie mam zawyżonego ego,
No chyba jednak masz zawyżone
Problem siedzi u Ciebie w głowie, nazywa się: co ludzie o mnie pomyślą / nie chcę być postrzegana jako nieatrakcyjna w oczach innych, Tak naprawdę martwisz się o siebie, swój wizerunek. Trzeba by było nad tym popracować, ale również można działać równolegle, ubierając faceta w lepsze ciuchy (pomóż mu w tym, dziewczyny o tym pisały wcześniej, może odnajdzie swój styl), wysyłając do dermatologa (lekarz może przepisać 'robione' maseczki do twarzy, sam wiem, że to działa), używając podstawowych kosmetyków do pielęgnacji ciała, zdrowo się odżywiając i uprawiając sport
Myśle, że jesteś w błędzie. Nie ma zawyżonego ego, ten facet to po prostu nie jej liga. Czy to źle że podświadomie pragnie kogoś równie atrakcyjnego fizycznie jak ona? Niestety w nim pokochała cechy faceta jak pisałem wcześniej idealnego z punktu widzenia mężczyzny na resztę życia, który wcale nie musi być samcem alfa. Także musi się określić, bo w tym układzie będzie go w przyszłości zdradzać, takie jest życie.
Maseczki, ani nowe ciuchy tego nie zmienią. Albo albo jak pisała kaisa.
Pomińmy to co pomyśli Twoja rodzina i znajomi.Czy on Cię pociąga? Czy jak jesteś z nim chcesz żeby Cię całował przytulał dotykał? Czy jesteś "zakochana" jedynie w jego charakterze. Jeśli tylko to drugie to moim zdaniem nie ma to sensu. Bo przecież co to za związek w którym brak fizyczności, lub jest ona niewielka.Sama wiem z doświadczenia. Dlatego musisz sobie to przemyśleć.
Poza tym zgadzam się z robackiem. Gdybyś naprawdę go kochała byłby dla Ciebie cudowny i atrakcyjny i miałabyś gdzieś to co mówią inni.
Według mnie wstydzisz sie go bo za bardzo obchodzi Cie opinia innych. Skoro on Tobie się podoba taki, jaki jest to co Cie obchodzi co sobie pomyślą o Was inni? Przemyśl to sobie.
a mi się wydaje,że nie jesteś na tyle dojrzała jak Ci wydaje...Mogę Ci powiedzieć to ,co sama kiedyś usłyszałam i co do mnie bardzo dotarło i zostało w pamięci .. ''żeby miłość mogła istnieć potrzebna jest przyjazn między partnerami .Bez pociągu fizycznego również miłość istnieć nie będzie ''
kilus, podzielam tu zdanie karolajjjna_? "nie jesteś na tyle dojrzała jak Ci wydaje", bo masz problem. Nie z partnerem tylko ze sobą.
(...)Jednak to nie jest normalne wstydzić się własnego partnera.. (...)
Fakt.
Nie jest to normalne, by wstydzić się partnera, z powodu jego łysienia. Nawet, gdy zaczyna łysieć w wieku 25 lat.
Wygląd to tylko opakowanie tego, co człowiek ma w środku.
Naprawdę tak ważną, dla CIEBIE, rzeczą jest opakowanie?
Większą niż zawartość?
Co możesz zrobić?
Zastanów się, czemu tak wielką wagę przywiązujesz do swej i jego urody (lub jej braku).
Zastanów się, czemu porównujesz siebie i jego po względem aparycji?
Zastanów się, czemu sądzisz, że dla innych osób tak ważną rzeczą jest wygląd Twego partnera.
Jeszcze jedno.
Obyś nigdy nie poznała na czym polega prawdziwa życiowa tragedia.
20 2012-05-01 10:04:18 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-05-01 10:05:59)
Ja rozumiem, że tak działa natura
Wybieramy partnera, który wykazuje sie wysokimi parametrami rozpłodowymi
Taka jest prawda, natomiast!..........
chyba osiągnęliśmy coś więcej i bardziej rozwinęliśmy swoją wrażliwość niż ludzie pierwotni, już nie chodzi nam tylko o rozmnażanie- o ile w ogóle. 99% wspólnego życia to NIE ZABIEGANIE o przedłużenie gatunku, a budowanie więzi, zaufania, intymności, wspólne rozmowy, wypady, pokonywanie trudności, poznawanie się, reagowanie na wzajemne potrzeby..... i do tego wygląd akurat jest średnio niezbędny.
A i jeszcze jedno, o czym ja się już dowiedziałam, ale młode dziewczyny żyją w niesamowitej ułudzie:
ci wszyscy przystojniacy z liceum.... gdy się ich spotka po latach ,nie dało by się za nich [wygląd] nawet 5 groszy. Reguła niesamowita przynajmniej w moim życiu ! ; grubi, zapuszczeni. A ich koledzy na których żadna dziewczyna nie zwracała uwagi: niezłe ciacha + naprawdę wartościowe osoby. Powiem tak jesczze na dokładkę: mój były; facet za którym latało mnóstwo kobiet ale to ja była tą wybranką, ukochaną
... gdy rozstaliśmy się i zobaczyłam go na ulicy.... szczerze, nie poznałam go w pierwszym momencie, jednak gdy już rozpoznałam... w mojej głowie widniał tylko jeden wykrzyknik: "O mój Boże!" -i nie był to zachwyt tym razem.
Mój mąż natomiast nie jest usposobieniem piekna, ale to najlepszy mężczyzna na świecie.
Dorosłam do tego, że nie muszę się wartościować przez pryzmat mężczyzny, z którym jestem.
1.Nie kochasz jego,ale wyobrażenie o nim.
2.Ty z wiekiem też stracisz na atrakcyjności,i co wtedy?Co będzie najważniejsze?
3.Włosy można zgolić maszynką i łysinka mniej rzuca się w oczy.
4.Rozumiem,że kiedy zaczniesz siwieć,a prędzej,czy później tak się stanie,to partner zacznie wstydzić się Ciebie?
Dziewczyno,nie włosy są w życiu najważniejsze!Pozdrawiam.
masz dopiero 18 lat,za dziesięć lat jeśli jeszcze z nim będziesz będziesz się śmiała z tego co tu napisałaś,człowiek całe życie młody i piękny nie będzie,ty też nie wiesz jak za 5 -10 lat będziesz wyglądała,wygląd nie jest najważniejszy
ja pamiętam czasy nastu lat że też ja i koleżanki tylko na wygląd leciałyśmy .... ale z tego sie wyrasta... niestety znam osoby co są w moim wieku lub starsze i jeszcze patrzą na wygląd
one kojarzą sobie to że jak ładny facet to i piękne dzieci...a wychodzi tak że zostają same. ja np mam 160cm wzrosu a mój facet ma 190cm i bardzo to widać tym bardziej ze drobna jestem. na początku dziwnie było mi pokazywać się z nim bo ludzie się gapili ale po tygodniu mi przeszło
a ludzie przestali mnie interesować ![]()
myslisz ze z takim pieknym to tylko sama radosc tak? moj maz jest bardzo przystojnym facetem i wiem ze nie raz jestesmy w sytuacji kiedy kobiety w restauracjach, knajpach czy zwykle na ulicy leca na niego, zwracaja zbyt duza uwage. Sprzedawczynie w sklepie potrafia w 5 sekund podejsc do niego i zaoferowac mu pomoc i takie tam pierdoly. On sie smieje z tego mi na poczatku opadala szczeka ze zdziwienia. Bo nigdy tak na to nie patrzylam. Zakochalam sie w jego oczach i pieknym usmiechu do mnie w jego madrosci i jak traktuje mnie. Jest ze mna na dobre i na zle, kiedy wyjdzie mi pryszcz na brodzie, mam porannego focha i kiedy ubieram sexy sukienke i buty na obcasie i idziemy gdzies sie pobawic.
Uwielbiam go po ciemku i przy pelnym swietle. Nie wazne jak wyglada. Bo go kocham. Tak samo jak on mnie. Codziennie to czuje. Jak piszesz mi ze kochasz to mnie smiech rozbiera. Zalosne to jest.
Dziecko: jak z zabawka masz takiego misia ukochanego jedynego, z ktorym spisz i zycia sobie nie wyobrazasz. Mis nie ma ucha i gubi oczko ale go uwielbiasz. Ale jak przychodza twoje puste kolezanki to wyciagasz najlepsze barbie i inne misie, ktorymi tak naprawde sie nie bawisz. one sa na pokaz.
Tak zachowuje sie dziecko, puste dziecko.
Ty - ty nie jestes dorosla. I nie mow, ze kochasz bo w ogole nie szanujesz tego faceta.
___________________________________________
Wieczne Miasto BG
Wszystko ok, ale dlaczego od razu tyle ataków, niemiłych i obraźliwych komentarzy? Po co niektóre dziewczyny oceniają moją dojrzałość i siedząc sobie wieczorem z nudów na komputerze po przeczytaniu mojego posta stwierdzają sobie "kochasz go", "nie kochasz go"..
jakbym najpierw wpisała wstęp na 50 linijek jaki jest słodki, kochany, miły, a potem dodałabym dwa słowa o moim problemie to pewnie nikt by nie zarzucił mi że go nie kocham, tylko rzuciłby 'mały problemik, olej to'..
już sam fakt staram się rozwiąząć głupie problemy które mam w głowie świadczy o tym, ze zależy mi na chłopaku i chcę zrobić coś w tym kierunku, żeby było lepiej.
z resztą, i tak wątpie że ktokolwiek będzie mi w stanie pomóc, poza mną samą
moze rzeczywiście za pare lat stwierdzę, że martwiłam się strasznie głupimi rzeczemi. Oby tam bylo
mimo wszystko dzięki za odpowiedzi
(...)z resztą, i tak wątpie że ktokolwiek będzie mi w stanie pomóc, poza mną samą(...)
Rzeczywiście, nikt poza Tobą samą nie może zmienić ani Twego sposobu myślenia, ani Twej hierarchii wartości.
Owocnej pracy nad sobą. ![]()
Dziękuję bardzo, a tak aporpos,
"Obyś nigdy nie poznała na czym polega prawdziwa życiowa tragedia." tragedia utracenia miłości czy o jakąś inną tragedię chodzi?
Kilus, a czy on Cię pociąga? Czy czujesz chemię do niego?
Bo ja mogę powiedzieć o moim chłopaku, że nie jest w sumie do końca jakimś moim ideałem pod względem wyglądu, ale widzę go jako ,,całość'' i mnie pociąga i przez to mi się podoba, a o to chodzi ![]()
O tym mowa:
(...)Problem jest taki, ze on zaczął łysieć w wieku 25 lat.. Tragedia dla takiego młodego chłopaka, ale dla mnie również, (...)
ja też mojego męża widzę jako "całość" i jest dla mnie bezcenny. nie zamieniłabym go na absolutnie żadnego przystojniaka o cudownym charakterze. mój mąż jest jedyny, niepowtarzalny, doskonały ![]()
ps. a jak ty kilus piszesz, że jest cudzoziemcem, to dodatkowy plus! świetnie masz szansę nauczyć się języka.
tak, czuję chemię i mnie pociąga, pod każdym innym względem jest miedzy nami świetnie ![]()
i w sumie o jego łysieniu nie wiedziałam (nie zauważylam) póki sam mi o tym nie powiedział..
i chyba ten mój trapiący problem bierze się stąd, że rzeczywiście ma to na mnie wpływ co ludzie mówią wokoło, bo nie chcę być bohaterką plot, które na pewno się pojawią, jak 'ujawnię' chłopaka.
kilus to co mówią inni, powinno interesować Cię w stopniu zerowym- ale do tego trzeba mieć silny charakter. Pamiętaj, że ten kto chce się do czegoś przyczepić, zawsze to zrobi.
Ale pomyśl kilus, jak realnie wpływa na Twoje życie to, co ktoś o Tobie powie?
Rozumiem, że może być Ci przykro, szczególnie jak ktoś powie Ci coś niemiłego wprost. Ale czy coś poza tym? Czy warto jest z takiego powodu psuć sobie, zupełnie udany jak piszesz, związek?
Pomyśl o kimś za kim nie przepadasz lub wyraziłaś się o nim/niej negatywnie. Czy to rusza jakoś tę osobę?
Jeśli naprawdę go kochasz, to wiesz, jak odpowiedzieć na te pytania
A skoro łysienie przeszkadza Twojemu chłopakowi, to niech poszuka na to jakiś środków farmakologicznych, może coś pomoże. A z drugiej strony, znam sporo facetów około 30tki, którzy golą się na łyso bo już mocno wyłysieli i wyglądają dobrze. Co komu pasuje ![]()
Jak zauważyłem to wszystkie dziewczyny mówią - nie liczy się opakowanie, to nie ważne jak wygląda itp... Zastanawia coś - piszą tu dziewczyny ja miałam brzydkiego chłopaka i było ok. Nie piszą - ja mam brzydala, tylko ja miałam, ja spotykałam... JA MIAŁAM.
Rozwala też tekst Kilus - "Szczerze, nigdy nie podobał mi się wizualnie, wręcz uważałam, że jest nieciekawy.. jednak nigdy, przenigdy od czasu poznania nie zachował się w zły sposób. I tak właśnie mnie w sobie rozkochał." - niewiele widać trzeba by rozkochać... to nawet dziwne - On dobry i to wystarcza. A gdzie reszta?
Poza tymi uwagami - powiem tak - wstydzi się faceta własnego, jest brzydalem, wstydzić nie przestanie. To jest w człowieku. Można odczucia stłamsić, ale nie zabić. Dlatego i z czasem poszuka się kogoś kto pasuje lepiej, jest bliższy ideałowi danej osoby. Zresztą po co brzydal Ci, jak można mieć to co brzydal oferuje plus atrakcyjny wygląd, poczucie, że jest się dumnym, że ma taką osobę, że można pochwalić, że cieszy się...
Każdy z nas wybiera, wybierajmy co chcemy a nie co nam dają....
mówisz, że nie widziałaś tego jego łysienia. jak powiedział to i problem się znalazł...
dziwne. dlaczego w ogóle wtedy stało się to takim problemem?
choć tyle, że Cię pociąga i nie skreślasz niczego od razu tylko chcesz żeby było lepiej ![]()
powodzenia
36 2012-05-03 11:58:51 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2012-05-03 12:00:49)
Ja powiem jeszcze tak z własnego doświadczenia: Remi ma trochę racji. Ja też MIAŁAM niezbyt przystojnego faceta, ale już NIE MAM. I wtedy było ok, nawet mnie pociągał, ale jego w ogóle nie da się porównać z moim obecnym. Ten jest o wiele bardziej przystojny i też pociąga mnie o wiele bardziej. A w tamtym związku brakowało mi wielu rzeczy, między innymi tej chemii, seksualności. I choć mój były to świetny facet i nadal mamy ze sobą kontakt, to już raczej nigdy nie mogłabym z nim być. No i czemu Twój chłopak nie może się zwyczajnie ogolić albo mięc bardzo krótkie włosy? Wtedy problem zniknie. Gorzej jakby był po prostu mało atrakcyjny w innych aspektach, bo z fizycznością niewiele da się zrobić.
Jesli sie kogos kocha to znaczy, ze sie go akceptuje takim jakim jest.
Nie ma na swiecie idealow. Niektore kobiety cierpia na taka przypadlosc jak ja czyli za bardzo sobie idealizuja partnerow co pozniej prowadzi do rozczarowan. Z biegiem lat wyglad schodzi na dalszy plan. Trzeba wziazc pod uwage fakt, ze faceci, ktorzy nie podobaja sie nam teraz, starzejac sie jakby zyskuja na swej atrakcyjnosci.
Milosc, zaufanie i mozliwosc polegania na kims jest najwazniejsza.
Jeśli kogoś kochasz, jego wygląd jest sprawą drugorzędną. Zastanów się więc, czy to, co określasz miłością, faktycznie nią jest.
39 2012-05-03 16:19:38 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-03 16:21:13)
No tak, ale to, że jakaś miała nieciekawego z twarzy faceta, a już nie ma, to nie znaczy, że go nie kochała. Związki rozpadają się z różnych powodów. Mi długo było żal tego związku. Choć oczywiście, w sprawie autorki to raczej nie ma o czym mówić, po prostu nie ma tego czegoś. U mnie w poprzednim związku chemia była, jak u autorki nie ma, odpycha łysinę itp, to wiadomo, że cienko.
wydaje mi się, że autorka dostała już tyle rad, że jej bokami wychodzą ![]()
Nie kochasz go, bo gdyby bylo inaczej to bys nie zwracala uwagi na takie zeczy. Moj byly mial kilka siwych wlosow i jakos mi to nie przeszkadzalo. Mialam kiedys 'chlopaka' (krociotko bylismy razem) i nie byl on ladny, a wrecz bym powiedziala brzydki. Bardzo wysoki i chudy do tego z twarzy nieciekawy, ale jakos mi to nie przeszkadzalo bo podobal mi sie, i czulam cos do niego i nie myslalam, zeby zrywac bo brzydki. Daj sobie z nim spokoj, bo nic z tego nie bedzie.
saffari to była średnio mądra rada
Ciekawe czy chciałabyś taką usłyszeć ![]()
Witam, tak czytając Twój wpis.. doskonale Cię rozumiem i byłabym przeszczęśliwa gdybym mogła zamienić z Tobą kilka słów masz może gg albo coś?
Mysle, ze tak naprawde go nie kochasz. Na poczatku mialam podobnie moj chlopak sie o mnie staral, spotykalam sie z nim czesto, bo poprostu na swiecie nie ma drugiej osoby z ktora tak dobrze mi sie rozmawia:) Na poczatku jego wyglad mnie troche odrzucal- poprostu nie byl w moim typie. A teraz? Dla mnie jest najprzystojniejszym facetem na swiecie. Nikomu innemu nie musi sie podobać. I wiesz .. nie rozumiem jak mozesz wstydzic sie swojego faceta, wspolczuje mu.
Mam podobnie. Tez poznałam go w internecie. I wiecie co? Podoba mi się z charakteru i z wygladu w sumie też. Ale ale ale. Śmieje się czasami jak wieśniak, brzuszek ma spory.
I sama siebie nie rozumiem. Ten facet spełnia wszystkie moje wymogi z zachowania. Jest serio świetny, zauroczyl mnie. Ale nie jest facetem z gazety Playboy. Wiem ze to egoistyczne, bo ja średnio przypominam gwiazdy z gazety, ale hmm. Znamy się ponad miesiąc i obawiam się ze skrzywdze go. Obawiam się również ze nie wiadomo czego oczekuje. Chyba przyzwyczaiłam się ze to ja za wszystko place, i "potrzebuje" chamstwa. Dlaczego kobiety ciągną do złego?
A w tym nowym widze dobrego męża... Napiszcie co sądzicie. Pozdrawiam
Musisz się porządnie zastanowić czy chcesz być z tym mężczyzną.
Mam znajomą parę w której to kobieta prawie całkowicie wyłysiała, a chłopak jakoś się jej nie wstydzi.
Wydaję mi się, że do zaakceptowania niektórych wad- szczególnie tych dotyczących naszej aparycji- trzeba dojrzeć.
Nie wiem co czujesz. Czy rzeczywiście go kochasz.
Pomyśl co by było gdybyś usłyszała od jakiegoś chłopaka "Kocham tę dziewczynę, ale się jej wstydzę przed ludźmi, bo ma duży nos"? Pomyślałabyś, że to prawdziwa miłość?
47 2014-11-22 17:30:17 Ostatnio edytowany przez evunia33555 (2014-11-22 17:33:00)
Jeszcze go nie kocham, jestem po prostu zauroczona jego charakterem i zachowaniem, choć czasem dziwnie się śmieje... Z jednej strony jest całkiem całkiem i często zauważam, że mi się podoba... Nie wiem czy to jest wina tego, że moi byli, byli zupełnie inni...
Zastanawiam się czy dobrze robię zajmując mu czas, choć tak na prawdę to on nawet mówi, że nawet rok poczeka zanim się zdecyduję i przekonam. Podziwiam go. Chciałabym w końcu dotrzeć do siebie i odpowiedzieć czego ja tak na prawdę oczekuję skoro przeszkadza mi brzuch czy śmiech mojego kandydata na partnera... ![]()
A jeszcze do tego ja sama jestem po wypadku, moja twarz nie jest "idealna". Czego ja się boję...
48 2014-11-22 18:33:38 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-11-22 18:40:58)
Chyba przyzwyczaiłam się ze to ja za wszystko place, i "potrzebuje" chamstwa.
Myślę, że na każdej siłowni znajdziesz zadbanego nieroba bez brzuszka, który będzie chamem i za którego będziesz musiała płacić.
Dlaczego kobiety ciągną do złego?
Nie "kobiety", tylko Ty.
Nie kochasz go. Jesteś z nim na siłę, bo ma fajny charakter i uważasz, że lepszy wartościowy brzydal niż przystojny drań. Tylko, że z czasem zaczniesz fantazjować o takich właśnie przystojniakach, tak jak napisał wcześniej matt. Zatrzymując tego chłopaka przy sobie blokujesz mu drogę do poznania dziewczyny, dla której on będzie atrakcyjny, a wierzę, że taka gdzieś na pewno by się znalazła. Jak to mówią "każda potwora..." Ps. Przerabiałam taki związek kilka lat temu; poznałam brzydkiego kolesia, zauroczyłam się jego charakterem i tłumiłam obrzydzenie. Skończyło się zdradą z mojej strony.
poznałam brzydkiego kolesia, zauroczyłam się jego charakterem i tłumiłam obrzydzenie. Skończyło się zdradą z mojej strony.
No to nie dziwne, że zasługujesz i chcesz drania.
Poza tym czy przystojny i dran muszą isc zawsze w parze?
Wartosc goni wartosc, albo cwaniacka wygoda ![]()
51 2014-11-23 23:07:13 Ostatnio edytowany przez anemonka2 (2014-11-23 23:29:56)
anemonka2 napisał/a:poznałam brzydkiego kolesia, zauroczyłam się jego charakterem i tłumiłam obrzydzenie. Skończyło się zdradą z mojej strony.
No to nie dziwne, że zasługujesz i chcesz drania.
Poza tym czy przystojny i dran muszą isc zawsze w parze?
Wartosc goni wartosc, albo cwaniacka wygoda
no nie przesadzajmy, miałam wtedy 15/16 lat, pierwszy związek i siano w głowie. aczkolwiek to doświadczenie nauczyło mnie bardzo wielu cennych rzeczy. dziś mam przystojnego i wartościowego, którego kocham na zabój
ps. nie musi iść w parze, ale często piękni panowie są zepsuci od nadmiaru powodzenia. podobnie jak panie.
edit:
do Autorki jeszcze kilka słów:) chodziło mi o to, że zanim uczucie przerodzi się w miłość musi być poprzedzone zakochaniem, a to z kolei oparte jest w dużej mierze na fascynacji fizycznością drugiej osoby. jeżeli Ty się chłopaka wstydzisz, to nie jesteś w nim zakochana. tak jak ja z tamtym, też się go wstydziłam przed koleżankami. czułam się przy nim świetnie, gdy nikt nas nie widział. to było podłe względem niego... gdy jesteśmy w kimś zakochani to zwykle patrzymy na tą osobę bezkrytycznie, a jej mankamenty są dla nas piękne i urocze, albo kompletnie nieistotne. u Ciebie więc nie widzę tego zakochania, na pewno nie jest Ci obojętny, bo za nim tęsknisz, czujesz się przy nim bezpiecznie, lubisz jak Cię przytula. ale to jest trochę zbyt platoniczne. co z chemią, motylkami, pożądaniem? to też jest bardzo ważne. z czasem przyjdzie frustracja i zaczniesz zwracać uwagę na atrakcyjnych facetów wokół Ciebie.
Wstydzisz się faceta bo łysieje? Porażka... Nie sądziłam, że dla kogoś może to być tak ważne co ktoś ma lub nie ma na głowie. Nie spotkałam się też z tym żeby ktoś plotkował dlatego, że jakaś dziewczyna spotyka się z łysym. Może dlatego, że nikt z tego nie robi problemy i ma świadomość, że nikt nie wybiera czy będzie łysy czy nie.
Chyba dobrze ponad 70% męskiej populacji w którymś momencie łysieje. Jedni szybciej, inni później. Nieuniknione. Mój były miał konkretny kompleks na tym tle, powtarzałam mu setki razy, że włosy to tylko włosy, ale jakoś nie dotarło.
Przecież to jest normalne, że faceci łysieją. Moim zdaniem sporo zależy od tego jak facet to ogarnia - jeden nie ma złudzeń, ostrzyże się przy samej skórze i wygląda ok, niektórym to bardzo pasuje. Nie lubię natomiast jak się bawią w jakieś kretyńskie zaczeski, albo, o zgrozo, zapuszczają te resztki, które zostały. Z czymś takim nikt nie wygląda dobrze.
Poza tym, nie włosy czynią faceta. Dla mnie ma znaczenie jaki jest, a nie czy ma włosy na głowie.
Co do brzydoty - to jest pojęcie względne. Brzydota brzydocie nierówna. Są ludzie, których wygląd mnie odrzuca do tego stopnia, że długim kijem bym się nie dotknęła, są tacy, że mimo brzydoty nie wywołują takiej reakcji.
Pisałam już o tym na forum, ale się powtórzę, bo do tego wątku historyjka pasuje idealnie.
Poznałam jakiś czas temu faceta - przeniosłam się do innej sekcji treningowej i tam na siebie wpadliśmy. Pierwsze co sobie o nim pomyślałam jak na niego popatrzyłam: "Ależ ty jesteś paskudny!". Po trzydziestce, ale też włosy się z głowy ewakuowały w znacznym stopniu, mocne, kanciaste rysy twarzy, nieduże oczy, aparat na zębach. Naprawdę ciężko uznać faceta za ładnego nawet przy sporej dozie optymizmu. Mimo wszystko jakąś sympatię we mnie od początku wzbudził. Okazało się, że jest sympatyczny, całkiem niegłupi, z fajnym poczuciem humoru. Oczywiście dalej uważałam, że paskudny, ale nie w taki sposób, żeby mnie odpychało, w zasadzie to się przyłapałam, że lubię na niego patrzeć - niesamowita kondycja, świetne ciało, żylasty, dobrze zbudowany, pięknie się porusza, męski jak jasna cholera. No i tak jakoś wyszło, że obecnie jestem na etapie dość konkretnego zauroczenia, czuję taki pociąg do niego, że mi ciężko nad tym zapanować. Mam to gdzieś co ludzie sobie pomyślą, nie ich sprawa. Na pewno jakby coś było na rzeczy to będą gadać głupoty, bo taką mają kretyńską przypadłość.
Autorko, jeśli dla Ciebie ważne jest to jak na ulicy razem wyglądacie, to daj sobie lepiej spokój, nie marnuj życia chłopakowi. Jeżeli naprawdę chcesz z tym facetem być, to powinnaś przestać myśleć o bzdurach.
Hej. I wiecie co? Jestem po uszy zakochana
Nie wiem do kogo pisaliście, ale ja nie pisałam, że jest brzydki. Jest i to niezłym przystojniakiem
Zaczął ćwiczyć i wygląda już teraz grrr
Potrzebowałam jak się okazało chwili by poznać, by zrozumieć. Poznałam swoją bratnią duszę. Zauważyłam, że bardzo podobnie się śmiejemy
Już nie pamiętam kiedy byłam taka szczęśliwa
Buziaki i trzymam kciuki za każdą kobietę potrzebującą prawdziwej miłości ![]()
Hej. I wiecie co? Jestem po uszy zakochana
Nie wiem do kogo pisaliście, ale ja nie pisałam, że jest brzydki. Jest i to niezłym przystojniakiem
Zaczął ćwiczyć i wygląda już teraz grrr
Potrzebowałam jak się okazało chwili by poznać, by zrozumieć. Poznałam swoją bratnią duszę. Zauważyłam, że bardzo podobnie się śmiejemy
Już nie pamiętam kiedy byłam taka szczęśliwa
Buziaki i trzymam kciuki za każdą kobietę potrzebującą prawdziwej miłości
No i jak to się szybko potrafi człowiekowi pogląd odmienić, jak się zakocha ![]()
Tylko nie oślepnij całkiem z tej miłości, bo to niezdrowe ![]()
wydaje mi się, że autorka dostała już tyle rad, że jej bokami wychodzą
Przykro mi, że ludzie zamiast doradzić- osàdzajà.
Myslè, Po prostu, ze chlopak z ktorym jestes Nie spelnienia w 100% Twoich wymagan.
Ja zakochalam sie w moim obecnym mężu do nieprzytomności mimo iż jest ode mnie 20lat starszy. Na początku czasem tez sie dziwnie czułam na ulicy bo myślałam ze ludzie mnie oceniają... Potem przeszło.
Czas jest najlepszym lekarstwem na wszystko a milosc z czasem ulecza takie dolegliwości jak Twoja... Jeśli go kochasz to postaraj sie koncentrować na jego zaletach.