Wprowadzic sie do niego czy nie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wprowadzic sie do niego czy nie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Moj chlopak z ktorym jestem od pol roku zaproponowal mi zebym sie wprowadzila do jego mieszkania. Brzmi to fajnie ale ja w sumie nie wiem czy to jest taka dobra oferta.

Zeby tylko wyjasnic, poznalismy sie rok temu i przez kilka miesiecy bylismy kumplami, spotykalismy sie w tym samym barze i on sie zebral potem na odwage zeby mnie zaprosic na randke. Po tej pierwszej kolacj zaczelismy sie widywac prawie codziennie, wyjechalismy na kilka weekendow i nawet cale dwa tygodnie bylismy razem w czasie swiat. Bardzo szybko to tak sie rozwinelo. Od razu wiedzielismy, ze sie w sobie zakochalismy. Zero klotni, niesamowicie durzo wspolnego, mozemy gadac 24 godziny na dobe (on tylko milczy kiedy spi a ja jestem nie lepsza!). Wszyscy znajomi nam mowia jacy jestesmy do siebie podobni i dobrze dopasowani.

Jedyny problem jaki mielismy to byly jego okazjonalne nastroje, kiedy on sie zastanawial czy ten zwiazek jest dla niego dobry.  Mial takie momenty pare razy i te watpliwosci go trapily- ze ja jestem duzo mlodsza od niego (14 lat), ze mam tendencje do ogladania sie za facetami  i kto wie co mi do glowy przyjdzie, ze on moze dla mnie za nudny, i tak dalej. Ja wiem, ze to brzmi jak normalna litania faceta ktory ma moze niska samoocene i ze nie ma sie o czym martwic a tylko starac sie to samoocene polepszyc mowiac mu czesto jaki to on jest super (a gosciu jest niesamowity!-inteligentny, oczytany,rozmowny, czarujacy, czuly, sexowny, swietne poczucie humoru, fantastyczna kariera), ale troche mnie to drazni. On normalnie nie wydaje mi sie szalenczo zazdrosny (dobrze) ani jakis taki zaborczy, ani tez nie jakis tam niesmialy. Wrecz przeciwnie, kazdego moze zagadac i normalnie nic by mi nie powiedzial gdybym zapoznala go z jednym z moich exow. Prawdopodobnie zagadalby go na smierc smile
Zastanawiam sie wiec dlaczego on jest taki o mnie niepewny czasami. Dlugo to nie trwa, takie 5 minut, ale cos w tym jest. Musze dodac, ze ja mu powodow zadnych nie daje. Taka jestem zabujana, zeby mi do glowy nie przyszlo popatrzec na jakiegos innego faceta. Co do wieku, tego zmienic nie moge (mam 34 lata, a on 48).

Teraz do problemu. On nie tylko zaproponowal mi wprowadzenie sie do jego mieszkania ale kategorycznie powiedzial, zebym zadnych pieniedzy na nie nie wydawala-zero rachunkow czy zakupow. Motywowal to tym,ze ja jestem "biedna studentka" (robie studia doktoranckie) i powinnam swoje pieniadze tylko na siebie wydawac. Z drugiej strony on wlasciwie zaplanowal prawie cale nasze zycie. Chodzimy tylko od pol roku ale on sie wlasciwie juz oswiadczyl ! Mowiac po prawdzie to on mi powiedzial "Dziewczyno, ty wiesz, ze ja sie z toba ozenie." i po tym jednym zdaniu zaczal rozmawiac ze mna o kupieniu nowego domu za rok, o kredycie hipotecznym, o sprzedaniu domu ktory ma za miastem, dzieciach i o mojej pracy na uniwersytecie. Ja go bardzo kocham i jasne, ze o malzenstwie myslalam, ale mnie sie to wszystko za wczesnie wydaje!

Wiec to taki moj dylemat. Z jednej strony moge to zrozumiec,ze sie jemu spieszy (nigdy nie byl zonaty, zadnych dzieci a latka leca) ale z drugiej strony wydaje mi sie to zbyt szybkie. Tez jestem zaalarmowana tym, ze on moze to proponuje poniewaz jest niepewny albo siebie albo moich uczuc i chce to wszystka za jednym zamachem zaklepac.

Co myslicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

To może po prostu mu odmów? smile Powiedz, że nie jesteś jeszcze gotowa na zamieszkanie itp. A skoro macie tyle lat ile piszesz, to mnie absolutnie nie dziwi, że facet chce się ustatkować z ukochaną kobietą u boku. Co nie znaczy, że nie powinniście się wpierw lepiej poznać spotykając się.

Ewentualnie możecie się np. zaręczyć, żeby partner był spokojniejszy, że mu nie uciekniesz, ale ze ślubem poczekać jeszcze jakiś czas. Tak rzucam pomysły, jestem sporo młodsza, więc mogą nie być trafione.

3

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Dzieki!

To dobra rada w sumie, ale uswiadomilam sobie, ze to nie samo wprowadzenie sie ktore mnie przeraza, ani nawet te plany matrymonialne (w koncu ja tez nie jestem jakas tam dwudziestolatka) ale bardzo zle wspomnienia z moim exem. Mysmy sie bardzo szybko zareczyli i ja sie wprowadzilam do niego po paru miesiacach w zwiazku. Mieszkalismy razem przez rok i to byl NAJGORSZY rok w moim zyciu. On sie okazal kontrolujacym, dominujacym, agresywnym facetem ktory dostawal zlego nastroju po kilku kieliszkach (a lubil te swoja whisky bardzo) i sie na mnie wyzywal werbalnie i nawet pare razy mnie uderzyl. Ja skonczylismy to ja bylam jak wrak i kilka miesiecy mi zajelo, zeby sie pozbierac.

Ja wiem, ze moj chlopak jest zupelnie inny, ale lek pozostaje. W koncu moj ex tez mial te wszystkie wspaniale atrybuty jak czar, inteligencja, swietny wyglad, erudycja...etc a potem sie okazal zupelna swinia.

4

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Ale czy Twój aktualny partner wie co się działo w Twoim poprzednim związku? Bo jeśli tak to powinien zrozumieć, że nie chcesz się śpieszyć, że zależy Ci na lepszym poznaniu przed większymi zobowiązaniami.

Ja osobiście jestem zdania, że człowieka powinno poznać się jak najlepiej przed ślubem i zamieszkaniem, a nie obudzić się w trakcie, że nie wiesz co to za typ. Bo za dużo to może kosztować, czego sama niestety doświadczyłaś... sad

5

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

On zna to moja smutna historie z Dr S. Nigdy przed nim nie ukrywalam, ze popelnilam katastrofalny blad i chociaz widzialam znaki ostrzegawcze sama sie wpakowalam w to narzeczenstwo i kohabitacje (wiedzialam, ze on za durzo pije, ze ma nastroje, ze jest dogmatyczny itp). Moj chlopak mi na to odpowiada, ze on nie jest Dr S i ze najwieksza przykrosc jaka mnie moze spotkac to dostanie ksiazka w leb jezeli sie bede z ta moja praca doktorancka slimaczyc smile

Smiac sie, nie smiac ale taka odpowiedz mi brzmi jakby moj tata do mnie mowil. Czasem mi sie wydaje, ze przez roznice wieku on zapomina ze ja nie jestem dzieckiem szkolnym ale dorosla kobieta. Ja wiem, on chce atmosfere rozladowac i mnie upewnic o jego milosci ale bardziej bym wolala gdyby on mi powiedzial, ze moze poczekac az ja go lepiej poznam.

Co do mieszkania przed slubem, jasne! Trzeba by bylo byc jakims religijnym maniakiem zeby myslec o podpisaniu legalnego dokumentu bez upewnienia sie, ze ludzie sa do siebie dopasowani. W koncu nawet ubran sie nie kupuje z zamknietymi oczami smile

6

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Chodziło mi o poznanie się PRZED zamieszkaniem a nie w trakcie ;p Według mnie można kogoś poznać bez wspólnego zamieszkania na tyle, żeby uznać czy chce się iść z tą osobą przez życie czy nie. Tylko na to trzeba trochę czasu. A jak z kimś zamieszkasz i okaże się, że człowiek Ci nie odpowiada, albo co gorsza traktuję Cię tak jak Twój były, to psychika już nie jest w takim stanie jak przed tym krokiem, ciągle już będzie się niepewnym.

To go spytaj tak jak piszesz: czy zechce poczekać aż go lepiej poznasz smile

7

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

To jest jedyna rada w sumie. Jezeli kocha to nie bedzie mnie pchal do czegos czego ja nie chce.

Musze Ci sie przyznac, ze moje watpliwosci zaczely sie kiedy rozmawialam z paroma kumplami i one sie zastanawialy dlaczego ten moj facet, w jego wieku, nigdy nie byl zonaty. Jak napisalam wczesniej, on nie jest tam jakims niesmialym kolesiem. Wrecz przeciwnie- czarujacy, blyskotliwy nawijacz. Kumpele mi zasugerowaly, ze cos tam z nim nie jest w porzadku. Szczegolnie jak im powiedzialam, ze on przez ostatnie 10 lat sam mieszkal, nawet kiedy byl w zwiazku ze swoja ex przez 3 lata. Ja wiem, ze to so bezsensowne podejrzenia, szczegolniw w obliczu faktu iz on mi proponuje mieszkanie razem po pol roku. To ze z ex nie mieszkal nic nie oznacza jak tylko tyle ze albo on sie nie czul gotowy albo ona nie chciala. Nie kazdy facet trafia na "to jedyna" od pierwszego, drugiego czy trzeciego razu. Czasem to zajmuje troche czasu.

8

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

W sumie to ciekawa uwaga Twoich koleżanek. Jednak to rzeczywiście zależy od człowieka i od związku, w którym czasem się tkwi chociaż nie widzi się perspektyw. Znam trzech dojrzałych kawalerów, o wszystkich mogę powiedzieć, że są naprawdę w porządku, choć są w wieku mniej więcej 30-40lat. Jeden z nich po prostu nie szuka sobie ani dziewczyny ani żony, ale realizuje się w pracy, a zakładanie rodziny odkłada na nieokreślone później. Drugi też ma angażującą pracę i teoretycznie dojrzałą kobietę za partnerkę, ale ich związek jest bardziej przyjacielski chyba, nie mieszkają razem, nie biorą ślubu. Trzeci miał już trochę dziewczyn, ale miał do nich pecha jakoś, bo go zostawiały albo nie wychodziło i chyba mu się powoli odechciewa szukania. Tak więc to wszystko zależy od sytuacji. smile
Mam nadzieje, że on niczego istotnego (związanego z przeszłością) nie ukrywa przed Tobą... Pisałaś, że spędzaliście razem święta, czyli znasz jego rodzinę?

9

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

On nic tam nie ukrywa na szczescie. Wszystko mi opowiedzial o swojej rodzinie (nawet o swoim bracie ktory popelnil samobojstwo, okropna historia). Jego matka mnie lubi, co jest osiagnieciem, bo ona zadnej jego przeszlej dziewczyny nie lubila. Wydaje mi sie, ze on staral sie w przeszlosci chodzic tylko z takimi sensownymi pannami, ktore byly troche nudne, ale wiadomo jak to sie konczy jezeli ktos stara sie isc pod prad swojej naturze. Wielkie zero. Takze wydaje mi sie,ze on wreszcie trafil na kompatybilna partnerke we mnie.

Pogadalam z nim o mieszkaniu razem i jak bardzo ja sie waham. On byl troche smutny ale powiedzial mi, ze jezeli potrzebuje troche czasu, on to rozumie.

10

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Wprowadzamy sie razem za dwa tygodnie. Mimo strachu bardzo sie z tego ciesze smile

Moim problemem jest moj byly facet, ktory mimo,ze jest zonaty mial ze mna afere prawie przez rok. Ja z nim skonczylam w momencie kiedy spotkalam mojego chlopaka. Powiedzialam mu w oczy, ze kocham innego. Mimo tego on nie chce sie odczepic- obrzuca mnie prezentami, tekstuje, dzwoni. Ja probowalam z nim rozmawiac jak z normalnym czlowiekiem, ale on jakby byl gluchy. Nawet grozi, ze pobije mojego chlopaka. Naprawde okropne zachowanie.

Co z nim zrobic Dziewczyny? Przeciez logiczne, ze z nim zerwalam. On by zony nie zostawil. Ja wiedzialam, ze to bylo bez przyszlosci. Zreszta i tak go nie kochalam. Dobre towarzystwo i tyle. Nigdy mu niczego nie obiecywalam.

11

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Nie odpowiadaj na telefony od eks, nie rozmawiaj, rozlaczj sie jak zadzwoni. Najlepiej zmien numer i daj sobie spokoj. Co ci sie bedzie dawne gowno szwedac po zyciorysie, ha?
Co do zamieszkania...to gdybym w zwiazku czula sie tak dobrze jak to opisujesz to zamieszkalabym z tym mezczyzna. W dzisiejszych czasach wspolne mieszkanie nie oznaca jeszcze ze definitywnie to ten i zaden inny. Zamieszkaj z nim ale oswiadczyn za szybko nie przyjmuj.
Kiedys po dluzszej rozmowie z kolegami w stalych zwiazkach lub wrecz malzenstwach doszlismy do wnioskow ze zeby tak naprawde poznac druga osobe to nalezaloby z nia mieszkac przez min 2 lata. Wiec uwazam za sluszna decyzje o wspolnym zamieszkaniu. To zupelne nowy wymiar. Jesli czujesz sie niekomfortowo nie placac za nic we wspolnym domu to zaproponuj mu np rachunek za internet czy wode czy gaz bedziesz pokrywac ty. Ja poczucie dumy rozumiem doskonale smile Ale nie krec z wyjasnieniami. Powiedz wprost: "Zeby zachowac szacunek dla samej siebie nalegam bys pozwolil mi placic..." Ludzie zazwyczaj z czyms takim nie dyskutuja smile
A jak sie wszystko bedzie tak super rozwijac to dalej juz zalezy od ciebie. Ale uwazam ze skoro mezczyzna chce ci pomagac, wspierac cie i sie toba opiekowac, jednoczesnie nie tlucze cie po twarzy, nie zabrania kontaktow ze swiatem i nie nalega na pelna obsluge 24/dobe to nic w nim zlego. No i jest jeszcze ten warunek o milosci... smile Jesli on jest dla ciebie dobry i ty go kochasz to za niego wyjdz. Zakonczenia jak z bajki sie czasem zdarzaj big_smile
Powodzenia

12

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?
adlernewman napisał/a:

Wprowadzamy sie razem za dwa tygodnie. Mimo strachu bardzo sie z tego ciesze smile

Moim problemem jest moj byly facet, ktory mimo,ze jest zonaty mial ze mna afere prawie przez rok. Ja z nim skonczylam w momencie kiedy spotkalam mojego chlopaka. Powiedzialam mu w oczy, ze kocham innego. Mimo tego on nie chce sie odczepic- obrzuca mnie prezentami, tekstuje, dzwoni. Ja probowalam z nim rozmawiac jak z normalnym czlowiekiem, ale on jakby byl gluchy. Nawet grozi, ze pobije mojego chlopaka. Naprawde okropne zachowanie.

Co z nim zrobic Dziewczyny? Przeciez logiczne, ze z nim zerwalam. On by zony nie zostawil. Ja wiedzialam, ze to bylo bez przyszlosci. Zreszta i tak go nie kochalam. Dobre towarzystwo i tyle. Nigdy mu niczego nie obiecywalam.

cieszymy sie bardzo ze tak sie uklada......a powiedzialas swojemu obecnemu o tym facecie? nie ukrywaj tego przed nim, staraj sie poprostu nie odpowiadac na jego zaczepki

13

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Moj facet wie o moim eksie i mowi mi, zebym sie nie przejmowala. Wlasciwie go zaluje, ze on sie nie moze odczepic i zapomniec. Ale mnie to bardzo denerwuje. Ja przestalam odpowiadac na telefony i teksty oczywiscie, ale te jego grozby so niepokojace. On ma temperament. W przeszlosci uderzyl faceta o ktorym myslal, ze jestem nim zainteresowana. Ja nie chce, zeby sie to mojemu chlopakowi przydarzylo.

14

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?
adlernewman napisał/a:

Moj facet wie o moim eksie i mowi mi, zebym sie nie przejmowala. Wlasciwie go zaluje, ze on sie nie moze odczepic i zapomniec. Ale mnie to bardzo denerwuje. Ja przestalam odpowiadac na telefony i teksty oczywiscie, ale te jego grozby so niepokojace. On ma temperament. W przeszlosci uderzyl faceta o ktorym myslal, ze jestem nim zainteresowana. Ja nie chce, zeby sie to mojemu chlopakowi przydarzylo.

wiesz mozesz zagrozic mu ze powiesz wszystko zonie? to czasem dziala.....ale to fakt dziwna sytuacja i niezbyt bezpieczna

15

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Nie chce go szantazowac powiedzeniem zonie. Po pierwsze nie chcialabym tego zrobic a po drugie mysle,ze to byloby naprawde paskudne zachowanie. Przykro mi,ze nie moze zrozumiec,ze to byl koniec MIESIACE temu, ale w koncu to on byl tym ktory zdradzal zone i zawsze mi mowil,ze rozwod nie jest mozliwy (nie ze ja chcialam by sie rozwiodl, boze bron!).

Ja jestem bardzo szczesliwa z moim chlopakiem i nie chce,zeby ten eks mnie narzucal sie ciagle i oczywiscie nie chce zeby mu jakies glupie,agresywne mysli przychodzily do glowy.

16

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

O Boze!

Ja wczoraj gadalam z moim chlopakiem o tym ciaglym zainteresowaniu mojego eksa. O tym jak ciagle tekstuje,dzwoni, stara mi sie drinka kupic w barze (nie pytajcie, taki to los,ze ten moj kreg ludzi zawsze grawituje do tych samych miejsc) i narzuca sie z prezentami. Jest to trudna sytuacja bo czesciowo ja jestem zwiazana profesjonalnie z moim eksem i czesto go po prostu nie moge go unikac. Profesjonalnie mi to nie przeszkadza ale mam po uszy tego, ze jemu sie wydaje,ze on mnie moze kupic i to,ze ignoruje ten fakt,ze ja mu milion razy powiedzialam "Koniec z nasza afera. Wracaj do zony. Nie kocham Cie. Jestem zakochana w moim chlopaku."

Moj facet posiedzial, zastanowil sie i powiedzial mi, ze najlepiej jezeli on...sam z moim eksem pogada. On go zna z widzenia i chyba pare razem z nim rozmawial w przeszlosci, jak jeszcze mnie nie znal, takie tam pogaduchy w pubie, nic waznego. Poza tym, ze nagle czuje sie jakbym byla dzieckiem ktore samo sie nie moze obronic, rowniez wydaje mi sie, ze nic z tego dobrego wyjsc nie moze- obaj maja temperament nie z tej ziemi.

Jak powiedzialam wczesniej, ja go nie chce szantazowac tym, ze powiem jego zonie o naszej bylej aferze. To nie jest w porzadku w stosunku do jego rodziny. Z drugiej strony nie chce, zeby moj terazniejszy facet zalatwial moje problemy. Ja jestem dorosla w koncu.

Co myslicie o tym, zeby sie w trojke spotkac i wreszcie to wszystko rozwiazac? Jak mnie zobaczy z moim facetem to moze mu wreszcie jakas lampka sie w tej glupiej lepetynie zaswieci???

17

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

nie ma tutaj zlotej rady. ten trzeci moze sie odczepi jesli bedzie ci widywal ze twoim chlopakiem. moze sie nie odczepic bo nie bedzie wystarczajaco dla niego. takie spotkanie w 3 tez moze nie pomoc. moze byc nerwowo, ktos kogos uderzy wiec tez trzymajcie emocje na wodzy.

kiedy mowilam o tym ze powiesz jego zonie nie mialam na mysli, ze rzeczywiscie to zrobisz. poprostu zasugeruj mu, ze to nie fair, ze on nie daje ci zyc. sprobuj go postawic w swojej sytuacji i jak wygladalaby potem jego rozmowa z zona.

mam nadzieje, ze dacie jakos rade.


___________________________________

Wieczne Miasto BG

18

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Dzieki.

Jakos tak prawie sie to rozwiazalo. Ja zobaczylam mojego eksa w czasie weekendu na drinka i bardzo stanowczo mu powiedzialam, ze mam dosyc tego wiecznego nachodzenia, ze wprowadzam sie ze swoim chlopakiem, ze mamy plany malzenskie itd. Bardziej sie skoncentrowalam na tym jaki jest zwiazek z moim facetem a nie na przeszlosci. Kiedy chcial rozmawiac o aferze, to go odcielam od razu. Powiedzialam, ze byl  przyjemnym towarzystwem i, ze dziekuje mu za fajny rok znajomosci, ale zycie mi sie posuwa do przodu i nie moge trwac w takim zwiazku. On stwierdzil ze mu serce zlamalam...Smiac mi sie chce- to mowi gosciu ktory zone zdradzal i ktory nigdy nawet rozwodu nie planowal. Mysle, ze dostal na co zasluzyl. Moze sie nareszcie odczepi.

Ja wiem, moralna nie bylam, majac ta afere, ale przynajmniej mialam tyle przytomnosci umysly zeby ja zakonczyc.

19

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

jakie serce? chyba nadepnelas mu na meska dume znajdujaca sie hmmm wiadomo gdzie....


ciesze sie, ze tak zalatwilas ta sprawe. bo nie ma nic gorszego od klotni i bijatyk




_____________________________

Wieczne Miasto BG

20 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-05-21 15:50:11)

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

A masz racje Aggy. Chcial miec ciastko i je zjesc. Teraz tylko zaluje, ze tej samej aranzacji nie ma.

Ja bylam z nim zawsze szczera i wprost mu powiedzialam, ze choc go lubie i jest dobrym towarzystwem, to nic wiecej do niego nie czuje. Byl oswiecony w tym fakcie, ze ja chcialam kogos na serio spotkac i wyjsc za maz. Nigdy nic nie mowil, i potem jak poznalam mojego chlopaka...to trach, domek sie posypal. On moze chcial wierzyc, ze zawsze taka kochanka na boku bede, a tu inny facet sie pojawil. Konkurencja, jak to mowia. Ubodlo go to. Ja mysle, ze on sie tak narzucal nie tam z zadnej milosci ale z poczucia zemsty, ze ja go osmielilam sie zostawic. Takie ciagle smsy i telefony potrafia byc bardzo agresywne.

Ja mam nadzieje, ze po tej rozmowie on wreszcie odpusci. Ja do eksa nie chce wrocic, kupic mnie nie kupi i tylko sie na tym oparzy bo moj chlopak jest cierpliwy, ale kazdy ma granice cierpliwosci- jak go przycisnie to on bez problemu jego zonie powie, nawet jezeli ja mysle, ze to w zlym guscie i, ze nie warto rozwalac rodziny przez jakis maly romans.

Na pozytywnym froncie, ja i moj kochany wprowadzamy sie do naszego pierwszego mieszkania smile Nawet nie moge wam powiedziec jak sie ciesze. Martwilam sie na poczatku, bo mialam zle doswiadczenia z bylym narzeczonym (taki facet a zeby go pokrecilo) ale po spedzeniu dlugiego czasu z moim obecnym moge stwierdzic, ze ani alkoholokiem, ani agresywnym zazdrosnikiem nie jest i, ze mnie w 100% zawsze wspiera smile

21

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Ugh...Tak sie cieszylam, ze wszystko sie rozwiazalo, ale niezupelnie.

W zeszly poniedzialek mialam urodziny i czekalam na mojego chlopaka, zeby wrocil z wizyty do rodziny (on tam siedzial przez caly tydzien). Naprawde sie cieszylam, ze bedzie ze mna swietowal... A co on? On nie tylko nie przyjechal ale nawet mi sms nie wyslal. Nic. Zadnego wytlumaczenia, zadnych przeprosin. Ja sie wkurzylam i mu napisalam smsa co o tym mysle. On mi odpisal wczoraj, ze robie "z igly widly". Ja nie jestem jakas histeryczka- ja rozumiem, ze sprawy rodzinne mogly sie pokomplikowac i on byl uziemiony, ale zeby nawet teksta nie wyslac przepraszajac, ze nie moze wrocic tego dnia? No, bez przesady! Ja sie czulam olana. Cale urodziny mi zepsul. Siedzialam ze znajomymi przy drinku i musialam tlumaczyc im dlaczego moj chlopak nie jest ze mna, co bylo bardzo upokarzajace.

Wprowadzamy sie razem jutro i ja sie zaczynam zastanawiac czy jemu naprawde tak zalezy na mnie jak on twierdzi. Ja musze powiedziec, ze to nie pierwszy raz kiedy mnie do wiatru wystawil i on zawsze ma taka sama wymowke, ze ja "przesadzam".

Co Wam sie wydaje? Przesadzam czy mam racje, ze nie chce byc tak traktowana?

22

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

wg mnie powinien byc pierwszy zeby zlozyc ci zyczenia na urodziny. nawet jak jest daleko od ciebie. a moze zwlaszcza jak jest daleko od ciebie. troszke nieladnie sie odezwal jak mu zwrocilas uwage. ale moze poprostu jest przemeczony sytuacja z rodzina tak wnioskuje z tego co napisalas. czasem wszyscy mamy focha, jakiegos dola i czasem ignorujemy celowo lub nie wazne rzeczy dla innych.

a jesli to nie pierwszy raz z taka wymowka przesadzasz.......a widac, ze nie przesadzasz to moze mu powiedz ze nie wiesz czy mu zalezy. z drugiej jednak strony moze on taki lekko olewacki jest do niektorych rzeczy? wiesz taki niegroznie olewacki.



__________________________________________________

Wieczne Miasto BG

23

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Ja sie zgadzam w tym, ze powinnien pierwszy zadzwonic, nawet jak nie mogl przyjechac. Sms mogl wyslac "Sorki kochanie nie moge przyjechac. Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin". To nie jest tak, ze mu ktos w rodzinie umieral czy ciezko chorowal i on nie byl w stanie minuty na teksta poswiecic. A nawet jezeli zapomnial, to nastepnego dnia mogl przeprosic a nie jakies fochy wyczyniac, ze niby ja duzo od niego wymagam i ze przesadzam. Mi sie wydaje, ze ja mam zupelnie normalne podejscie. Po prostu nie chce byc olewana.

On sie czasem zachowuje jakby mial 16 lat a nie 48. Wiele razy na przyklad on sie ze mna umowil, a potem nie przyszedl. Ja na niego czekalam godzine a on nawet nie zadzwonil ze sie nie zjawi. Czasem spoznial sie o 45 minut, tez bez przeprosin i bez wytlumaczenia. Z drugiej strony jak ja sie spoznilam (a zawsze mu teksta wysylalam o tym) to mi to wypominal przez tydzien albo fochy jakies robil, ze ja go niby nie kocham i nie szanuje. To co, jego czas jest wazny a moj nie?

Ja awantury o to robic nie bede, bo nie ma sensu, ale mnie to denerwuje.

24

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

rozumiem cie doskonale.
ja strasznie nie lubie jak ktos sie spoznia albo nie przychodzi i nie umie sie wytlumaczyc. ja nie cierpie czekac. chyba jestem niecierpliwa. na szczescie mam faceta, ktory rowniez tego nie lubi i jak sie spoznia 5 min to dzwoni, zebym sie nie denerwowala smile

przeczekaj. zamieszkaj. jesli cos nie wyjdzie zawsze mozesz sie wyprowadzic. trzymam kciuki smile
(hej przynajmniej jeden problem bedziecie miec z glowy.....do domu musi wrocic nie? gorze jak ciagle bedzie sie spoznial)



______________________________________

WIeczne Miasto BG

25

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Masz sie dobrze Aggy smile

Moj chlopak nigdy nie widzi problemu ze spoznianiem sie i marnowaniem innym ludziom czasu. Bardzo mi to na nerwy dziala, ale nie chce sie o to z nim klocic, bo w sumie to jest niewazne. Nie koniec swiata jak tam pol godziny pozniej przyjdzie. Najbardziej mnie to wkurza, ze on nie wysle smsa, nie zadzwoni, bo ja nie wiem czy on przyjdzie czy nie, a nie chce sobie zawalic wieczoru czekajac na niego. Czesto sie tak zdazylo, ze on zaplanowal weekend ze mna, ja wszystko zorganizowalam sobie i znajomym powiedzialam, ze jestem zajeta, a on albo w ostatniej minucie sie wycofal albo zupelnie zmienil plany i nic mi nie powiedzial, przez co ja mialam caly weekend zepsuty.

Pewnie, ze jak razem zamieszkamy to do domu przyjsc musi, ale sie zastanawiam czy ja tez bede ciagle na niego z obiadem czekala. Jasne, ze to nie sa tam jakies lata 50te, ze ja kura domowa jestem i tylko w kuchni siedze, ale ja studiuje full time a on jest bardzo zapracowany, wiec w sumie my tylko sie bedziemy widziec porzadnie wieczorem. Przynajmniej jak wiem, ze on pozno wroci to sie z kumpelami czy kumplami moge umowic a nie zawracac sobie glowe tym, ze ja spedzilam godzine gotujac a pan hrabia wrace o 11 w nocy, bez slowa przeprosin.

Wiem, ze to tylko jedna wada. On poza tym jest cudownym czlowiekiem. Niestety czasem jedna taka wada moze naprawde zycie ubrzydzic. Jak to ja mam mu powiedziec, ze by nie doprowadzic do awantury?

26

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

wpisz mu w templates - takie wiesz gotowe szablony w telefonie...."kochanie jestem spozniony. nie czekaj". wystarczy odszukac taka wiadomosc i wyslac......moze facet da sobie rade z tym i zacznie wysylac?

oj ci spoznialscy. ja mieszkam w kraju, gdzie ludzie nagminnie sie spozniaja. czasami po pare godzin nawet. na szczescie wiekszosc znajomych mozna zlapac na tel i dowiedziec sie kiedy dokladnie beda. i dodac do tego kolejne pol godziny hahha.

wiesz tu nie chodzi o lata 50te, doskonale to rozumiem. Ja teraz fakt nie pracuje, nie gotuje codziennie w domu, ale jak juz cos zrobie to chce zeby facet przyszedl na czas bo niektorych potraw nie da sie odgrzac. poza tym to czekanie mnie wkurza. moj maz ma takie samo zdanie. czasem jak jest jakis korek w miescie i on czeka, az dojade do niego to widze jak przebiera w miejscu nogami bo nie lubi czekac.

my mamy jeszcze jedna wypracowana metode na powiadamianie siebie gdzie jestesmy i co robimy ale nie bede tu pisac bo sie zaraz gromy na mnie posypia, ze to inwigilacja. A my tak z troski o siebie wiemy gdzie jestesmy smile

daj sobie miesiac na pomieszkanie i wybadanie sytuacji jak bedzie tym razem. a potem utnijcie sobie powazna rozmowe na ten temat co ty sadzisz o jego zachowaniu.

___________________________________

Wieczne Miasto BG

27 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-05-30 19:37:50)

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

No zobaczymy, zobaczymy...On mi wczoraj wyslal smsa, ze dzis wraca, najpozniej o osmej wieczorem. Jak nie zobacze to nie uwierze wink Ja nie rozumiem dlaczego on czesto obiecuje a potem tych obietnic nie dotrzymuje. Przeciez, jakby zadzwonil, ze nie wie kiedy wroci to glowy bym mu nie urwala. Przynajmniej bym nie siedziala wieczorem patrzac na zegarek...

Z drugiej strony, mnie te jego "niepokazywania" i cisze smsowe dzialaja na nerwy, bo jak ja jemu wysle teksta i on nie odpisuje, to sie czuje jak jakas jedza ktora ciagle narzeka na cos. Nie chodzi mi o to, ze ma mnie informowac o kazdej godzinie gdzie jest (ja tam najwyzej tekst dziennie mu wysle, a czasem nawet nie tyle jak wiem, ze jest zajety, albo ze znajomymi czy rodzina) ale grzecznie to chyba odpowieziec jednym krotkim zdaniem, wiec ja wiem czy wraca i kiedy wraca, mniej wiecej.

Glowa mnie od tego boli.

On wrocil! To jakis cud, ze potrafil choc raz slowa dotrzymac wink Podobno z prezentem...

28

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

hahah i o to chodzilo. moze powoli jakos to wroci do normy tak zeby tobie bylo lepiej smile trzymam kciuki

29

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Jezu kochany, nawet tydzien w nowym mieszkaniu nie jestesmy a on mnie wyrwal do malowania scian, kupowania lamp, wywalania mebli i szukania nowej kanapy! Taki szybki gosciu. Tutaj jubileusz krolowej- my po lokcie w farbie wink

Szczesliwie sie ciagle dogadujemy i nawet sprzeczek o dekoracje mieszkania nie mielismy smile

30 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-06-22 15:26:19)

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Uwielbiam mojego chlopaka i bardzo Go kocham. Wspanialy z Niego czlowiek Ale...

Jedno tylko zauwazylam co mi przedtem nie przeszkadzalo bo nie mieszkalismy razem- moj facet jest niesamowicie spiety i zupelnie nie moze sie wyluzowac. Kazda rozmowa schodzi na prace, na sprawdzanie formularzy z pracy, na narzekanie o kolegach z pracy. On mnie przeprasza, ze jest tak ciagle nakrecony, ale ja juz zaczelam wysypki dostawac kiedy On przez drzwi przechodzi. Ja rozumiem, ze on chce jak najwiecej pieniedzy zrobic bo mysli o naszej przeszlosci, mimo to wydaje mi sie, ze Jego ciagle gadanie o klientach, testamentach i budzetach ma mniej wspolnego z naszym zwiazkiem a bardziej z problemem nieumiejetnosci wylaczenia sie i uzyskania relaksacji. Ja ciesze sie, ze on mnie traktuje powaznie, a nie jak jakas glupia blondyne, ale na Boga, ja nie jestem Jego wspolpracownikiem! On jest i tak za duzo zestresowany w swojej praktyce. Wydaje mi sie, ze w domu powinien odpoczac.

Jak Mu powiedziec, ze mnie to przygniata, bez obrazania Go? Czy myslicie, ze ja przesadzam? Musze dodac, ze nie mamy zadnych klopotow finansowych. Wrecz przeciwnie- zawsze sa pieniadze, zeby tu fortepian kupic, tu drogiego psiaka zamowic, tu na koncert sie wybrac i tak dalej. Ja od Niego takze duzo nie oczekuje. Jako studentka mam swoje pieniadze ze stypendium i jezeli chce cos kupic to sama za to place.

Jak Mu pomoc, zeby On sie troche wyluzowal?

31

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?

Musze dodac, ze ja sie po prostu martwie o Jego zdrowie. On ma prawie 50 lat i wysokie cisnienie wiec ta ciagla praca bez wytchnienia nie jest dobra dla Niego. Wiecie pieniazki pieniazkami ale nikt nie cieszy sie nimi w grobie.

32

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?
adlernewman napisał/a:

Musze dodac, ze ja sie po prostu martwie o Jego zdrowie. On ma prawie 50 lat i wysokie cisnienie wiec ta ciagla praca bez wytchnienia nie jest dobra dla Niego. Wiecie pieniazki pieniazkami ale nikt nie cieszy sie nimi w grobie.

Moze w jakis wolny weekend wybierzcie sie gdzies razem, gdzies za miasto, jakis piknik, hm ?
gdzies gdzie nie bedzie tego miejskiego pospiechu, tylko cisza i spokoj. Moze do jakiegos lasku na spacer. Moze przez chwile zapomni o pracy ..

33 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-07-01 10:45:54)

Odp: Wprowadzic sie do niego czy nie?
Koteczkaaa napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Musze dodac, ze ja sie po prostu martwie o Jego zdrowie. On ma prawie 50 lat i wysokie cisnienie wiec ta ciagla praca bez wytchnienia nie jest dobra dla Niego. Wiecie pieniazki pieniazkami ale nikt nie cieszy sie nimi w grobie.

Moze w jakis wolny weekend wybierzcie sie gdzies razem, gdzies za miasto, jakis piknik, hm ?
gdzies gdzie nie bedzie tego miejskiego pospiechu, tylko cisza i spokoj. Moze do jakiegos lasku na spacer. Moze przez chwile zapomni o pracy ..

Gdyby to bylo takie proste!

Dzis Niedziela a co my robimy? W biurze siedzimy i dokumenty przegladamy. Nawet mala sugestia, ze moze by sobie odpuscil tak raz w tygodniu i poszedl poplywac czy cos, instaluje panike. "Ty wiesz ile my pieniedzy wydajemy?" to jest uniwersalna mantra. Prawda jest taka, ze nie wiecej i nie mniej niz przecietne domostwo sredniej klasy. Jasne, czasem w barze za dlugo posiedzimy (pracujac nad jakas teczka z Jego pracy) i pare stow za okno wyleci, ale przeciez przy naszym budzecie to nie ma znaczenia. Kiedy mowie mu, ze nie ma sensu sie tak stresowac niepotrzebnie, On mi odpowiada, ze to taka Jego natura i nic na to nie moze poradzic.

Rece mi opadaja!

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wprowadzic sie do niego czy nie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024