Witam netkolezanki
Znowu odwiedzam Wasze forum bo po raz kolejny bede potrzebowal Waszych rad i opinii w relacjach damsko meskich. Mam nadzieje ze mi pomozecie. Niech czytają tylko wytrwałe forumowiczki bo bedzie nieco przydługo ![]()
Na poczatek troche faktów z przeszłości:
W wieku 19 lat poznalem dziewczyne. Zaczelismy sie spotykac. Ona byla po nieudanym zwiazku, dla mnie byla to pierwsza dziewczyna. W sumie ciezko powiedziec ze bylismy razem bo nasze relacje nie wybiegaly poza nic wiecej niz trzymanie sie za rece i pocalunki na powitanie i pozegnanie (co prawda w usta, ale jednak to nie te namietne calusy;)) Pare razy probowalem ja pocalowac, zblizyc sie, ale ona na kazdym kroku podkreslala ze nie jest jeszcze gotowa i potrzebuje czasu. Taka sytuacja trwała pół roku. Po tym czasie oznajmiła mi, że bardzo mnie lubi ale mozemy byc tylko przyjaciolmi. Zgodziłem sie na taki układ choć w tym momencie już ją kochałem. Nasza przyjazn trwała kolejne pół roku po czym z dnia na dzien zerwałem wszelkie kontakty. Po prostu tak bardzo ją kochałem że nie potrafilem byc jej przyjacielem. Gdybym sie wtedy nie odciął od niej to pewnie wyladowalbym w krotkim czasie na kozetce jakiegos terapeuty. Kontakt się urwał...
Teraźniejszość:
Absolutna cisza trwała 6 lat!!! Skasowalem numer telefonu, gg i staralem sie zapomniec. Jakis czas temu przypadkiem natrafilem na jej konto na jakze cudownym serwisie Nasza-Klasa
Zaczelismy co jakis czas pisac (ale naprawde sporadycznie, to nie byla korespondencja). W koncu po kilku miesiacach postanowilem zaproponowac spotkanie. Dlugo sie nie mogla zdecydowac, ale w koncu sie udalo ![]()
Spotkalismy sie w zeszla sobote. Na powitanie buziak w policzek i pojechalismy na kolacje do Tawerny. Z poczatku, jak to po latach niewidzenia sie, bylo troche sztywno, oboje bylismy nieco stremowani. Ale z czasem jakos sie rozkrecilismy i rozmawialo nam sie naprawde przyjemnie.
Wczoraj spotkalismy sie po raz drugi, poszlismy na piwko. To spotkanie bylo juz zupelnie inne. Od samego poczatku rozmawialo nam sie jakbysmy znali sie od lat. 3 godziny zleciały nawet nie wiem kiedy. Zartowalismy i bylo naprawde super. Czulem sie na luzie i ona chyba tez, chociaz to w zasadzie ja prowadzilem rozmowe. Ale bylo widac ze milo spedzila ze mna ten czas. Po piwku odprowadzilem ja do domu i chcialem pocalowac na pozegnanie. Nie mowie o jakims namietnym pocalunku, chcialem jej dac buziaka w usta zeby zaczac przelamywac jakies bariery. I tu zonk!! Ona chyba wiedziala ze chce ja pocalowac no i tak sobie sprytnie poradzila ze skonczylo sie na "cmok" w policzek ![]()
No i powiem szczerze ze jestem mocno zdezorientowany. Po pierwszym spotkaniu wydawalo mi sie ze jest duza szansa ze cos z tego bedzie. Teraz juz nie jestem tego taki pewien. Nie wiem jak mam postepowac, moze zbytnio sie spiesze? Boje sie tego, ze ona bedzie chciala sie ze mna spotykac tylko jak z kolega z ktorym milo spedza czas, a ja znowu sie w niej zakocham
Mam jej powiedziec o swoich obawach czy moze jest na to za wczesnie (w koncu widzielismy sie raptem 2 razy)?? A moze powinienem wyluzowac, nie wykonywac zadnych gwaltownych ruchow typu pocalunki i spokojnie czekac na rozwoj wydarzen?? Nie mam pojecia co robic. Nie znam natury kobiecej, nie potrafie zgadnac co siedzi jej w glowie. Wy jestescie kobietami wiec moze bedziecie mi w stanie cos poradzic ![]()
pozdrawiam serdecznie
alexander
PS. Ja naprawde cholernie boje sie ze moja milosc do niej odżyje. Nie potrafie byc tylko przyjacielem