Piszę tutaj, bo już tak naprawdę nie wiem, co mam dalej zrobić z moim związkiem, ponieważ zaczęły się w mojej głowie dziać bardzo dziwne rzeczy w tym roku w odniesieniu, co do związku. Otóż może zacznę od początku. Oboje jesteśmy w tym samym wieku mamy po 24 lata. Poznaliśmy się ponad 3 lata temu na imprezie. To on do mnie poszedł, ale też mi się spodobał wtedy, więc cieszyłam się podwójnie. Później były spotkania przez miesiąc, wyjścia do pubu, na kręgle itp. Po miesiącu wiedziałam, że chcę z nim być,a i wydawało mi się, że on też, więc jakoś po mojej inicjatywie i rozmowie zostaliśmy razme Dodam, że ja wcześniej byłam po około rocznym nieudanym związku, w któym nie byłam dowartościowana. Mój były ciągle oglądał się za innymi dziewczynami, a mnie to strasznie irytowało, jednoczesnie byłam dla niego jedynie przeciętna. Postanowiłam to zakończyć, bo tylko niepotrzebnie się stresowałam. Dodam, że jestem bardzo wrażliwa na punkcie wyglądu, bo kiedyś jeszcze w klasie maturalnej ważyła ponad 80 kg, ale wzięłam się za siebie i schudłam do 60 kg , więc starsznie przezywam krytykę swojego wyglądu. PRzy moim obecnym partnerze na początku związku poczułam się naprawdę doceniana wizualnie, wiecznie powtarzał mi, że jestem dla niego sliczna, że nigdy wcześniej nie poznał takiej dziewczyny i nie był w związku pomimo, iż iał ku temu okazję, ale sam nie chciał, zawsze zchwycał się moim ciałem, a sferze seksualnej nie mieliśmy nigdy problemów tzn. widziałam, że go bardzo pociągam. Dodam, że po roku lub półtorej to on zaczął mieć wątpliwości, co do tego, czy on jest dla mnie atrakcyjny, ponieważ generalnie należę do osób, które średnio przepadają za seksem. Mój partner jest osobą oddaną, zawsze mogę na niego liczyć, wiem, że sprawdziłby się jako mąż i ojciec, szanuje moją rodzinę. Jednak w tym roku po sylwestrze jakby coś we mnie pękło.Zaczęłam być strasznie zazdrosna, ponieważ podczas wspólnego syslwestra on zatańczył z koleżanką (nigdy nie byłam o niego zazdrosna) zrobiłam mu aferę, ponieważ do tej pory nie było sytuacji, zeby tańczył z moimi kolezankami (ja tez tanczyłam z kolegą koleżanki, bo mnie poprosił w tym samym czasie) następnie chyba tydzień po tym kiedy trochę ochłonęłam stojąc przed lustrem zaczęłam się go wypytywac o różne rzeczy (chyba kolejny dzień z rzedu jak on to mówi). Zauważyłam wówczas, że mam takie małe dziurki w udach i wydawało mi się,że to celulit i ciekawa byłam co on powie, mysłałam, że jak zwykle powie, ze nic tam nie widzi, a on mi powiedział, że to jest zflaczałe, w sensie nie grube tylko nieumięśnione, strasznie się na niego wkurzyłam, ale po tej sytuacji, jak ładnie sie ubrałam (spódniczka itp. ) to nawet mama mowila mi jak on na mnie patrzy itp. Ale po tej sytuacji sprzed lustra zaczęłam się czuć nieatrakcyjna, bo strasnie mnie to jakoś zabolało. Mój partner nie okazuje mi tego podczas seksu, wręcz przeciwnie chciałby się non stop kochać, a ja jakoś zaczęłam miec dziwne wątpliwości co do mojej atrakcyjności i tego związku, ciagle o tym myślę i czuje, że robie taki dystnas między nami, pare razy się o to pokłocilismy, ale jak nawet zrywamy to ja chce wracać.. juz sama nie wiem czy go kocham, a może się wypaliłam... poradzcie czy byście się obraziły albo jakbyscie sie zachowały w podobnej sytuacji?? Pozdrawiam i dziękuj,e za odpowiedź
Witaj, z mojego punktu widzenia poprostu strzelesz fochy.
Przez cały czas potrzebujesz od swojego chłopaka dowartościowywania Ciebie, a jak powiedział Ci prawdę na temat Twojego tyłka obraziłaś się. Ale dlaczego ? O to że powiedział Ci iż nie masz celluitu, a nieumięśnioną część ud ?
Ja na Twoim miejscu, gdybym zauważyła u siebie jakąś niedoskonałość w formie celluitu lub wałku tłuszczu zaczełabym nad tym pracować.
A po za tym w moim narzeczonym cenię szczerość, a nie to że powie mi to co chciałabym usłyszeć...
Przepraszam za krytykę, aczkolwiek odbieram Twój post jako wielki kaprys, czytaj ;
"Zauważyłam wówczas, że mam takie małe dziurki w udach i wydawało mi się,że to celulit i ciekawa byłam co on powie, mysłałam, że jak zwykle powie, ze nic tam nie widzi, a on mi powiedział, że to jest zflaczałe, w sensie nie grube tylko nieumięśnione, strasznie się na niego wkurzyłam, ale po tej sytuacji, jak ładnie sie ubrałam (spódniczka itp. ) to nawet mama mowila mi jak on na mnie patrzy itp"
Więc zastanów się nad tym czy chcesz oczekiwać od chłopaka szczerej prawdy czy tylko tego co będziesz chciała usłyszeć, a tym bardziej iż z tego co piszesz pociągasz go fizycznie i nie tylko...
Pozdrawiam.
Czyli nie zrywalłybyście i nie czułybyście się nieatrakcyjne>?
Radziłabym Ci popracować, może pod okiem specjalisty, nad swoim niskim poczuciem wartości, a raczej nad jego przyczynami. Inaczej, wkrótce będziesz miała podobny problem, bo Twój partner znowu coś szczerze odpowie Tobie na temat Twego wyglądu. Ty przecież nie chcesz znać prawdy, Ty oczekujesz bezkrytycznego uwielbienia i stałego, bez względu na okoliczności, zachwytu.
5 2012-04-15 10:07:54 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-04-15 10:44:29)
po pierwsze, faceci najczęściej nie zauważają niedoskonałości naszego ciała dopóki same im na to nie zwrócimy uwagi, więc nie ma sensu z nimi rozmawiać o cellulicie, krostach, zmarszczkach itepede..
po drugie, tak jak Marzena uważam, że to z Twojej strony jakiś bezsensowny foch..skoro mężczyzna daje Ci do zrozumienia, że jesteś nadal dla niego pociągająca, seksualnie atrakcyjna, to czemu masz się tak nie czuć? bo stwierdził fakt nieumięśnionego uda na Twoją własną prośbę? jeśli nie chcesz znać szczerych odpowiedzi, które mogłyby Ci się nie podobać, to nie zadawaj takich pytań..przecież nawet sama znałaś odpowiedź na to pytanie, więc czemu masz być obrażona za powiedzenie prawdy?
zazdrość, którą w sobie zauważyłaś też nie jest dobrym objawem...chyba mocno spadła Ci samoocena..musisz nad nią popracować..zapisz się może na jakiś fitness, siłownię, zrób coś dla siebie, dla swojego wyglądu..
6 2012-04-15 11:13:47 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-04-15 11:20:23)
Robisz błąd, po co pokazujesz facetowi celluit? Gdy facetowi czegoś nie pokażemy to oni nawet tego nie zauważą, no chyba, że ktoś ma jakiś mega olbrzymi celliut ktory widac latem przy krotszych spodenkach. Tak samo jest z rozstepami czy innymi niedoskonałościami. Może nawet gdzies tam coś zauważą, ale dopóki sama nie pokażesz palcem i nie zaczniesz na to narzekać to w ogole nie będzie to dla nich istniało. Wiem ze doświadczenia, że kobiety ktore maja jakies kompleksy i jeszcze o tym w kólko mówią same sobie szkodzą, bo poprzez takie gadki facet zaczyna myśleć "no to chyba rzeczywiscie z nia cos nie tak skoro tutaj ma rozstępy, a tam celiut, a tam jeszcze coś". Dopóki mu tego nie pokazesz on w ogole nie zwróci na to uwagi, to nie jest tak, ze faceci są ślepi, po prostu to są dla nich detale i sie takimi rzeczami nie przejmują.
A tak poza tym, jezeli jestes tak potwornie zazdrosna o koleżanki i zaczynasz wybrzydzać ze swoim wyglądem to proponuje Ci zacząć uprawiać sport, jeść zdrowiej, iść do fryzjera itp. Samoocena skoczy w górę i prawdopodobnie Twoje problemy ze związkiem skończą się, bo z tego co widzę Twoim głównym problemem jest brak akceptacji dla samej siebie.
Dodam jeszcze, że ja też mam trochę celiutu i rozstępy i póki co, mój chłopak albo tego nie zauwazył albo mu to kompletnie zwisa bo te miejsca traktuje tak samo jak inne, a ja nie mam zamiaru mu mowić co jest ze mną nie tak, skoro mu się najwyraźniej podobam taka, jaka jestem ![]()
To powiem Ci anegdote z zycia pzyjaciółki, pręzy się przed lustrem chwyta tłuszczyk z uda między palce i mówi do swojego chłopa: "popatrz, mam tu cellulit?" a on do niej "a co to jest cellulit?" tak wiec nie pokazuj facetowi Twoich niedoskonalosci a sam ich nie zauwazy ![]()
Głowa do góry, i jak by mój facet to powiedział piersi w przód ! ;D
Alleluja i do przodu ![]()
Trzymam kciuki za poprawienie Twojej samooceny ;*
Związek nie będzie szczęśliwy jeżeli Ty sama ze sobą nie będziesz szczęśliwa.
Polecam zacząć od siebie.
Hm... przepraszam, że długo mnie nie było, ale troche nauki i innych spraw... Otóż przy rozstaniu rozmawialismy... on walczył póżniej o mnie, ale on wiecznie będzie mi dogryzał pod kątem wyglądu, bo jak sam stwierdził już taki jest, bo lubi się droczyć... tylko nigdy nie rozumiałam po co, po prostu może myslał, ze onaczej pewne rzeczy odbieram, odkrył mój słaby punkt i tyle... przykładowo przy rostaniu na dole (mieszka w domku jednorodzinnym) powiedział, że jestem atrakcyjna i kogoś sobie napewno znajdę, a do góry żeby mi dogryźć stwierdził, że w miare atrkacyjna i jak twierdził później (bo widzielismy sie pare razy od roztsania) ze chciał mi dogryzc i nie bedzie mi mówił komplementów, jak jest zly, kurde powiem wam ze go kocham, ale czemu on tak robi ....
Wiem o czym mówisz, mam dokładnie tak samo. Mam zaniżoną wartość siebie, ale staram się z tym walczyć. Widzę, że Ty również masz ten problem i dlatego odgrywasz się na nim mimo, że nic przecież nie zawinił. Po sobie widzę, że jeżeli mam doła, spoglądam w lustro i się sobie nie podobam to wtedy wyżywam się na innych. Strzelam fochy, czepiam się rzeczy, których zupełnie nie powinnam. Wszystkie zaistniałe sytuacje wyolbrzymiam, staje się nerwowa i tylko czekam żeby kogoś zaatakować. Według mnie kluczem do tego żeby przestało tak być jest podbudowanie siebie, swojego ego. Ja właśnie pracuje na tym żeby się stać osobą pewną siebie, ale nie pewną siebie na moment tylko na zawsze. Gdy właśnie jestem zadowolona ze siebie wtedy jego zachowanie, jakie by nie było, nie wytrąci mnie z równowagi. Natomiast gdy mam słabszy dzień, zazwyczaj przed okresem czuję się nieatrakcyjna (bowiem nagromadzona woda w tym okresie sprawia, że stajemy się bardziej "puszyste"), wtedy właśnie wystarczy nawet iskierka by wzbudzić kłótnie. Więc zrób coś dla siebie, nie wiem jaka jest Twoja sytuacja finansowa, ale od czasu do czasu, jeżeli możesz sobie pozwolić wybierz się na ekstra zakupy, pokupuj sobie coś seksownego, coś w czym będzie się czuła jak modelka. Sama mówisz, że masz 60 kg, według mnie w sam raz, ani nie za chuda, ani nie za gruba, więc odważnie odsłaniaj nogi, prezentuj w sobie to co masz najlepsze. Możesz nawet jego zabrać na zakupy żeby Ci powiedział co mu się podoba, w czym by chciał żebyś się ubierała. Wszakże przecież to naszym męźczyznom pragniemy się podobać, więc stwórz mu taką możliwość. Doceniaj się, każda z nas jest warta wszystkie pieniądze świata. Nie zabiegaj o niego, pozwól żeby to on Cię adorował, wtedy uwierz mi, poczujesz się jak bogini i tego Ci życzę, bo takie zadręczanie jest zupełnie bez sensu, nie dosyć, że sobie uprzykszasz życie to i swoim najbliższym. A życie jest krótkie i trzeba z niego korzystać. A to, że zatańczył z koleżanką o niczym nie świadczy. Na imprezach zwykle jest, że się czasem zmienia partnerów. Ty sobie potańczyłaś z kimś innym i on też. Musisz, mu pozwolić na to, żeby żył własnym życiem, bo możesz za bardzo się uniezależnić od faceta. Żebyś "nie oddychała jego oddechem", bowiem taki związek jest chory, każdy z Was to dwie jednostki, niby jesteście razem, ale tworzycie dwa, zupełnie różne istoty, trzeba dać trochę swobody. Oczywiście są pewne granice, ale myślę, że każdy z nas potrafi rozróżnić, gdzie one się zaczynają. Podsumowują, Twój facet naprawdę Cię kocha, jest z Tobą, gdyby mu nie zależało, rozstałby się. Wciąż patrzy na Ciebie wzrokiem człowieka zakochanego. Podobasz mu się bez wątpienia. A to, że powiedział, że "sflaczałe", nie przejmuj się, oni czasem nawet coś powiedzą, a się nad tym nie zastanowią. My kobiety, bardziej ważymy słowa, natomiast oni powiedzą zupełnie sobie nie zdając sprawy, że nas to boli. Skoro ja zauważyłam tylko i wyłącznie z Twojego opisu sytuacji, że mu na Tobie zależy to musi tak być. Nie bądź niepotrzebnie zazdrosna, spraw żeby to on był o Ciebie. Nie mówię tu abyś flirtowała z kimś innym, ale jak kobieta zwykle się "odstrzeli" a wszyscy się za nią oglądają na ulicy wówczas staje się zazdrosny. Popracuj nad swoim poczuciem wartości. Nie stwarzaj barier jeżeli się kochacie, facet mając w łóżku nagą, rozpaloną kobietę, nie widzi Twoich pewnie i tak wyolbrzymionych defektów. ![]()
Dzięki kochana za wsparcie:) Nie wiem czy przeczytałaś posta, którego napisałam powyżej
Masz rację może po prostu postaram się na to niereagować i nie przejmować, najgorsze jest jednak to, że powyzsz sytuacja byla przy rozstaniu, (bo już nie wytrzymywałam tego wsztskiego)-->. opisywana w poscie przed twoim kasiu. JA się z moją mamą śmieje, że on czasami potrafi dogryzc i nawet sie od razu nie smieje przy tym tylko mówi całkie powaznie, jakby mówił, że słońce świeci hehe i ze ma to troche po swoim ojcu, ale no ćóż chyba już jestem taką wrażliwą osobą, że mnie to zaboli. Chyba ja też czasami mam taką naturę,że mu dogryzę, tylko, że mój chłopak wcale nie przejmuje się kwestią wyglądu
Dzisiaj będę z nim gadać, żebyśmy oboje przestali tak robić zobaczymy co powie:)
Hmmmm, więc powiedz mu otwarcie i stanowczo, żeby przestał Ci dogryzać. Powiedz, że Ciebie to boli i nie życzysz sobie takiego gadania, mimo tego, że on to tłumaczy jako dogryzanie. Wiem, że charakteru i natury człowieka nie da się zmienić, ale nie chcesz przecież aby wszystko w sobie zmieniał tylko prosisz go o to żeby czasami ugryzł się w język. Każdy związek wymaga kompromisów i załóżmy, że to będzie taki kompromis z jego strony. Według mnie jest tak, że jeżeli komuś na kimś zależy to wtedy nie dopuszcza do takiej sytuacji, żeby ta druga osoba poczuła się źle przez nasz niewyparzony język. Więc porozmawiaj z nim, postaw mu stanowcze warunki, musisz zaryzykować i powiedzieć, że albo się zmieni w tej kwestii albo koniec z Wami. Rozumiem Cię, że źle się czujesz jak on Ci tak dogryza, on niby dla jaj, ale Ty to bierzesz poważnie. Masz prawo tak się poczuć, co jego śmieszy Ciebie nie koniecznie musi. Gdy w rozmowie wykażesz się stanowczością to wydaje mi się, że powinien się zmienić. A jak nie przestanie, no to skoro go kochasz to nie radziłabym Ci się z nim rozstawać z tego powodu, ale zastosować zasadę "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Z tego co pisałaś jesteście trzy lata ze sobą, więc pewnie znasz jego słabe strony. Więc przy pierwszej lepszej okazji też mu dogyź, niech poczuje jak to jest. ![]()
zrywacie? ehh kobieta masz 24 lata...
a sie gorzej zachowujesz niz niektore 15 latki co moze maja mniejsze doswiadczenie.
bo to ze uprawiasz seks to nie znaczy ze jestes taka dorosla.
atrakcyjnosc ? dbaj o siebie a to jemu starczy... nie histeryzuj jak glupia. oni tego nie nawidza.
Właściwie ta sytuacją z tą atrakcyjną i w miarę atrakcyjną była podczas zrywania, więc napewno była powiedziana w zlości, bo jak gadaliśmy dalej to ja mu powiedziałm, że każda dziewczyna chce być najpiekniejsza dla swojego faceta, a on na to, że ja zawsze byłam dla niego najładniejsza na świecie:) A co do rozmowy o dogryzaniu to napisał, że ja sama prowokuje takie sytyacje ..., nie wiem o co chodzi. Wogóle napisałam mu list na komputerze i wydrukowałam on przeczytał i odpisał pisemnie
Napisał m. in. : '' W mnie jest tak jak na początku, nic się nie zmieniło od momentu jak Ciebie zobaczyłrm tak i do dziś robisz na mnie niezmierne wrażenie wizualne. Pamiętam co poczułem jak pierwszy raz Ciebie zobaczyłem i teraz też czuje to samo" (poznaliśmy się na imprezie). ![]()
Facetowi się podobasz, tylko Ty sama szukasz dziury w całym
a te jego dogryzanie... to pewnie zwykłe żarty. Rozumiem, że jesteś wrażliwa na punkcie wyglądu, ja też, ale bez przesady nikt z nas nie jest idealny i nie będzie. Kazdy ma jakies niedoskonałości i trzeba miec do tego trochę dystansu. Myslisz, że jak masz trochę celluitu to Twój facet przestanie Cie kochać? Mylisz się. Wedlug mnie za dużą wagę przywiązujesz do wyglądu i dlatego obrażasz się o drobne żarty... Więcej wiary w siebie. A jeżeli nie lubisz żartów swojego faceta to mu powiedz, żeby przestał bo Ci się to nie podoba. Po co od razu sie obrażać?
MAsz rację, ja teraz doszukuje się tego, co powiedział podczas jakiegoś rozstania sprzed 3 tygodni.... w sesnie każdego słowa... tylko, że wtedy powiedział na dole atrakcyjna a do góry w miare atrakcyjna i tego słówka się czepiłam, nie odebralam tego jako żart, bo on był zły może dlatego bardziej złośliwie... bo zapytałam dlaczego w miare, a on ze nie podobają mu sie już moje włosy i oczy, gdzie wielokrotnie podkreślał wcześniej, że oczy to jedna z rzeczy która mu się najbardziej podobała:) Myslicie, że był wtedy zły?
Kurde, ale z Was dzieciaki trochę... Wybacz
Ojej, nie podobają mu się nagle Twoje wlosy i oczy... Odgryź się, że Ci się jego zad nie podoba i koniec, zero obrażania. Jeżeli mu sie nie podobasz to znajdziesz sobie takiego, ktoremu się spodobasz - prosta sprawa. Więc wyluzuj
Gdy Twój facet żartuje na temat Twojego wyglądu, to odpowiedz, że innym facetom się podobasz
albo że on też nie jest idealem. Nie obrazaj się o glupoty bo tylko pokazujesz że masz kompleksy i sama zaniżasz swoją wartość... A tak poza tym.. Czy wygląd jest dla was najwazniejszy, ze tak ciągle o tym dyskutujecie? Dajcie sobie już spokój z tym wyglądem, nie tylko na tym świat się kończy ![]()
Szczerze to rozumiem Cię i to jak odebrałaś komentarz chłopaka. Nie wiem czy to kwestia charakteru ale ja też bym się tak zachowała i poczuła nieatrakcyjna. Ale jeśli kochasz tego faceta i wszystkie znaki naokoło wskazują ,że tylko Ty masz z tym wszystkim problem to może jakieś ćwiczenia? Żeby uda były jędrne? albo jakieś balsamy? Za jakiś czas po takiej 'kuracji' zapytasz co sądzi:) i wierze,że będzie już tylko lepiej:)