Witam serdecznie wszystkich...
Może otrzymam od was radę albo jakąkolwiek motywację, czy co innego... A więc opowiem wam mniej więcej moją historię...
Wszystko się dzieje odkąd pamiętam... Od zawsze. Nie to, że zazdroszczę innym osobom, aczkolwiek chciałabym mieć jak oni, żyć normalnie w harmonii i spokoju... jak każdy człowiek... ![]()
Ale tak niestety nie było, i nie jest i nie zanosi się na to by było. Zaczęło się od tego, że mój "ojciec" pił... wiedliśmy ciężkie życie, a to awantury, a to brakło pieniędzy, mieszkaliśmy w starszym budynku... Wiele nie przespanych nocy, do szkoły chodziłam nie wyspana, uczyć w domu to się po prostu nie raz nie dało... Ucieczki wieczorami nocą przed pianym, agresywnym nadzwyczaj ojcem, nawet noce na dworze... Podziwiam tylko moją matkę, że to wszystko do dziś wytrzymuje ale po kolei.. Pewnie powiedzielibyście, że powinna była nas wziąć i od niego odejść, ale ja wiem, że tak się nie dało, nie było gdzie nie było pieniędzy, nikt nam nie pomagał... każdy tylko potrafił krytykować, a my z matką radziliśmy sobie sami... A na dodatek, rodzina mojego "ojca" nie widziała w nim absolutnie żadnej winy, wręcz przeciwnie - zwalali na nas... to trwało lata. My wraz z moim rodzeństwem dorastaliśmy... No i gdy skończyłam gimnazjum, nadszedł czas wyboru szkoły. No i poszłam do zawodówki, ukończyłam ją, zdałam egzaminy czeladnicze, pracowałam, chociaż miałam nie wielkie pieniądze to jednak były... Czasem bardzo przydatne... Z tym czasem i "ojciec" się uspokoił... A mieliśmy też przez niego kłopoty... a nawet powinien był podziękować za to, że moja siostra uratowała mu życie, gdy prawie zamarzł przy około -20 C... był w szpitalu... nie podziękował nawet, no przeciwnie... Mijał czas.. skończyłam zawodówkę jak pisałam i zaczęłam uczęszczać do liceum wieczorowego, by dalej kontynuować naukę i podejść do matury i jak się uda kontynuować naukę dalej. Było ciężko. Nie raz nie poszłam do szkoły, bo nie miałam za co pojechać. Szukałam pracy, ale z marnym skutkiem... Teraz za kilkanaście można powiedzieć dni mam egzamin maturalny i ciągle szukam pracy, która jest nam bardzo potrzebna.. Jesteśmy zmuszeni teraz wynajmować mieszkanie ja z matką i młodszym bratem. Jesteśmy na utrzymaniu matki, no i nie raz pomoże mama mojej mamy (babcia), która chociaż z wielką łaską pomoże, to robi nam pod górkę, chodząc po innych, mówiąc o nas, plotkując zwyczajnie na naszą niekorzyść... Ciągłe kłótnie, spory, stres, napięcie... Ileż można. No ile... Szukam pracy, bo bardzo bym chciała pomóc mamie, odłączyć się od tej reszty, którzy tylko są w gębie mocni... nie mogę po prostu nie mogę to tak męczy psychicznie dzień w dzień to samo
czuję się w tym wszystkim samotna, nie mam oparcia, moje rodzeństwo poszło z partnerami w swoją stronę, na ich pomoc liczyć za bardzo nie można... nie żyję jak niespełno 20letnia osoba... nie mogę wyjść sobie gdzieś np. z koleżankami, chodzę tylko do szkoły... Liczę się z tym,że nie ma pieniędzy, że musimy z dnia na dzień jakoś sobie radzić.. Gdy patrzę jak innym coraz lepiej się powodzi i wszystko mają z łatwością, ci którzy nie znają smutku codziennego stresu, którzy nie mają takich dni gdzie nie ma czasem coś zjeść, gdzie odmawiam sobie by np. więcej dostał mój brat... dobrze, że z internetu mogę skorzystać... Nie mogę się cieszyć życiem jak każda inna osoba w moim wieku
dla mnie chyba nie ma czegoś takiego jak szczęście, czy pomyślny los...
aż płakać mnie się chce. Żyjemy tak z dnia na dzień ale ja już mam dość, chyba trzyma mnie tylko to, że matce muszę pomóc wyjść jakoś na prostą po latach biedy, stresu, upokorzenia, ciągłej nienawiści. Mam tego po dziurki w nosie. Nawet nie wiecie jak czuję się do niczego, bez wartościowo i prawie na nic. Nie wiem co to znaczy żyć w spokoju, "normalnie". Całe lata mojej młodości są że tak to ujmę do bani. Ale nigdy nie miałam takich myśli jak ostatnio... Nie widzę niczego dobrego na mojej drodze
wszystko w szarych barwach... Czy jeszcze będzie tak jak marzę? czy wszystko się ułoży?... Czy ktoś z was po życiowych problemach wyszedł na prostą? mam nadzieję, że albo się zakończą problemy albo ja już nie wytrzymam, nie jestem osobą jakąś wytrwałą czy mocną psychicznie... Mam po prostu dość
( To tak z grubsza... są też szczegóły
może innym razem napiszę po kolei... kiedy znów nie będę miała się komu wygadać i postanowię napisać na tym forum... pozdrawiam was.
1 2012-04-11 19:59:31 Ostatnio edytowany przez Skazana_By_Życ (2012-04-11 19:59:52)
Witaj, chyba wypowiem się pierwsza w twoim wątku. Musisz na poczatku wiedzieć iż jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika czyli w skrócie DDA.
Jest nas wiele takich pokrzywdzonych dzieci. Jedno wiedz na początek, nie jesteś odpowiedzialna w żadnym stopniu za to co ci się przytrafiło, jesteś ofiarą a twoi rodzice sprawcami.
Tak jak ty miałam tragiczne życie z tym ze ja nie miałam tez wsparcia w matce, zresztą do dziś nie mam.
Zawsze za wrażliwa , miękka brała na swoje plecy wszystkie cięgi myśląc że to coś naprawi.Nie naprawiało wręcz odwrotnie.
Jednak zawsze miałam w sobie poczucie że to nie tak wygląda prawdziwa rodzina, bunt narastał do maksymalnych rozmiarów.Czemu skoro jestem dobra to spotyka mnie tyle zła.
Dzieci w rodzinie DDA przyjmują schematy zachowań. Dzieli się je na -
* MASKOTKA----
* W większości przypadków ?maskotką? jest najmłodsze dziecko.
* Maskotki są najbardziej okłamywane. Nawet w zdrowych rodzinach rozpieszcza się najmłodsze dzieci; chroni się je przed brutalnymi realiami życia. W rodzinach alkoholowych jest to jednaka dużo głębsze. Członkowie rodziny nie informują maskotek o ważnych sprawach, zatajają je, podają do wiadomości nieprawdziwe informacje. Maskotka wie, że coś w jej rodzinie nie gra i to bardzo, a wszyscy to ukrywają? W efekcie, wiele maskotek boi się, że zwariowały; uczą się nie dowierzać własnemu doświadczeniu.
* ZAGUBIONE DZIECKO ( bierny akceptant / bierny manipulator)
* Na ogół nie jest to dziecko ani najstarsze ani najmłodsze
* Aby ulżyć innym członkom rodziny, akceptuje to, że nikt na nie nie zważa. Znajduje się na marginesie rodziny i nie ma wielu oczekiwań.
* Smutek, niepewność lęk. Dominuje wszechogarniające poczucie osobistego niespełnienia, życia na marginesie.
* Większość ucieka w świat fantazji i ich towarzyszami stają się wyimaginowani przyjaciele. W tym świecie są bezpieczni, pewni i panują nad wszystkim.
* Często symulują chorobę, by uniknąć pójścia do szkoły lub innych potencjalnie stresujących sytuacji. Rzadko zgłaszają się same do odpowiedzi.
Buntownik
# Wykorzystują gniew jako skuteczne narzędzie, umożliwiające im przetrwanie. Tę postawę niosą przez całe życie. Wrogość, gwałtowność i terror fizyczny na ogół przynoszą oczekiwane skutki.
# Często jest to drugie w kolejności dziecko w rodzinie. Przyszło na świat w sytuacji, gdy uwaga i energia wszystkich członków rodziny były skupione na osobie dotkniętej nałogiem, cały ciężar spoczywał na barkach ?życzliwego? a pierwsze miejsce na scenie było zarezerwowane dla ?bohatera?.
# Buntownik wolałby być bohaterem, ale jest zmuszony poszukać sobie innej roli
* BOHATEROWIE ( typ odpowiedzialny, typ pojednawczy)
* Osoby ciepłe, wrażliwe, sympatyczne, dbające o potrzeby wszystkich wokół
* Nie potrafią odmówić pomocy
* Nie uznają, że posiadanie ograniczeń jest normalną ludzką cechą
* BOHATEROWIE ODPOWIEDZIALNI
* Na ogół jest to najstarsze dziecko w rodzinie. Pozostałe dzieci oczekują, że będzie im przewodził a dorośli chwalą jego zachowanie.
* Kiedy mama i tata nie są w stanie wypełniać swoje role, ?bohater? dba o to, by pozostałe dzieci odrobiły lekcje, następnie prowadzi je do sypialni, każe im założyć pidżamę i iść spać. Bohater też pociesza rodzeństwo i zapewnia je, że wszystko będzie dobrze ? gdy w tle słychać bójkę i odgłosy tłuczonego szkła.
* Ułatwia życie rodzicom i dlatego osoba uzależniona może oddać się piciu a współuzależniony może poświęcić swój czas osobie alkoholika. Dziećmi i domem zajmuje się bowiem bohater.
* Uczy się polegać całkowicie na sobie, ponieważ nie może oprzeć się na dorosłych. Motto: ?Jeśli chcesz, by coś zostało zrobione, zrób to sam?.
* Marzy o tym, by jak najszybciej odejść z domu.
* Cele krótkoterminowe, osiągalne ? w ten sposób uzyskuje poczucie spełnienia.
* Człowiek czynu, którego życie naznaczone jest działaniem. Osiąga w życiu sukcesy, ale zawsze ma poczucie, że to jeszcze nie to i że stać go na więcej.
* Czasami jest to nałogowiec w dążeniu do bycia najlepszym.
* Nigdy nie odmawia, nie potrafi ustawić realnych granic. Wciąż jest zajęty i przepracowany.
* Poczucie winy, syndrom ?ocalałego z katastrofy?; u niektórych bohaterów przybiera to formę depresji. Wraz z rozpoczęciem niezależnego życia, wielu bohater ów zaczyna prześladować lęk, że ich sukces jest oznaką niewrażliwości na pozostałych członków, pozostających nadal w sidłach choroby. W rezultacie czasami wracają do swych rodzin i jeszcze raz próbują ?poukładać sprawy?.
Mozna znając swój typ pracować by nie wpaść w depresję zobaczyć na czym polega moje podejście do siebie i ludzie.
Przeczytaj tez nawet w necie książkę "Toksyczni rodzice" Mozna ją dostać w formacie pdf.
Skup się na maturze, wierz w siebie , potem z matura prace znajść łatwiej, zresztą wiele firm szuka na sezon letni pracowników.
Nie martw się bagno w którym jesteś można pokonać, nie bierz na siebie odpowiedzialności za matkę i ojca to dorośli ludzie.
Wyszłam z gorszego syfu wiec wiem że można , uwierz gdybyś nie była silna to dawno by cię nie było. A jesteś więc masz w sobie ogromna wolę życia. Nie daj się.