Drogie forumowiczki, nie wiem, czy któraś z was się tym zainteresuje, bo po pierwsze krótkie nie będzie choć postaram się napisać same istotne rzeczy, po drugie przeważająca większość z was jest tak wpatrzona w swój problem, i tak już w nim zamotana, że chociaż już i wszystkie okna i drzwi stoją otworem by z niego wyjść wy nadal w nim tkwicie. Ale warto spróbować, może komuś to pomoże:
1. Jeśli cierpicie na bezsenność, obrzydło wam wasze aktualne życie, jesteście znerwicowane i coraz bardziej się nie lubicie proponuję zmianę nawyków: rezygnacja z alkoholu, ograniczenie papierosów, rezygnacja z telewizji + jeśli komuś podejdzie medytacja. + rozładowanie napięcia np. bieganie, brzuszki ( to wysiłek, który strawi wasze negatywne emocje, pomoże uspokoić myśli, rozjaśni ten dobry kierunek), zapisanie się np na kung-fu, pilates.
Najczęściej w grę wchodzi przebudowanie naszego życia na takie, które jest bliższe naszemu sercu. Najczęściej jest tak, że ten brak snu, bunt do swojej osoby, nerwica, lęki to bunt naszej podświadomości. Trzeba się z nią dogadać, a potem - co już sprawia dużo kłopotów - zacząć realizować swoje plany.
2. Ludzie z całkiem innej beczki- INDIANIE - mówią, że każda choroba ciała pochodzi z duszy. Złe uczucia jak zazdrość, żal czy rozczarowanie po pewnym czasie zaczynają trawić człowieka od środka. Chorują wtedy choroba, serce i inne organy. Nie ma sensu rozmyślać czego nam brak. Lepiej zastanowić się co zrobić by żyło się nam lepiej.
Ja się z tym zgadzam. Zapewne słyszeliście o ludziach, którzy cudem wyzdrowieli, rak zniknął, białaczka znikła, czy jakaś inna choroba zaczęła się cofać. W takich krytycznych momentach nie każdy człowiek, ale wielu z nich podsumowuje całe swoje życie, siebie. Wie, że ma mało czasu więc wybacza, godzi się i zaczyna robić to na co od dawna miał ochotę i nagle cud. Choroba znikła. Dotyka to nie licznych, ponieważ większość ludzi wpada w panikę, rezygnuje z walki i bez entuzjazmu poddaje się badaniom i próbom ratowania siebie.
3. Nie czekajcie biernie aż coś samo się zdarzy. Bierzcie życie w swoje ręce. Naprawiajcie w nim to co wam się nie podoba. Nie wierzcie w fatum czy przeznaczenie. Nic nie jest zapisane w gwiazdach! Każdy człowiek w każdej sekundzie ma wpływa na to, co się dzieje i co się z nim stanie w przyszłości.
4. ZWIĄZEK!!!!!!!!! TO TUTAJ JEDEN Z NAJWAŻNIEJSZYCH PROBLEMÓW A WIĘC: Jeśli nie jest się szczęśliwym z drugim człowiekiem, to trzeba uczciwie przyznać się do tego. Przed sobą i partnerem. Wtedy można zbudować życie od nowa. Tak, to trudne, ale warto spróbować. Z rozwodów, rozstań człowiek zawsze wychodzi poraniony i smutny. Nie łatwo wierzyć w takiej sytuacji, że jeszcze kiedyś kogoś się pokocha i będzie się kochanym. Druga ważna rzecz - nie można stworzyć nowego uczciwego związku bez uporządkowania życia. Zrób to. Ciesz się i wykorzystuj życie będąc singlem. To twój czas! Miłość przyjdzie gdy poczujesz się szczęśliwa sama/sam ze sobą. Oczywiście nawet będąc w dołku może się ktoś zjawić, tylko wtedy dobieracie się do tej osoby bo cholernie chcecie z kimkolwiek być, by nie czuć się samotnym. Wtedy wychodzi takie samo gówno jak w poprzednim związku.
5. W naszym świecie ludzie chętnie obnażają swoje słabości. Czasem, może nawet często idealizują nieszczęśliwego siebie, którzy cierpią, upijają się i płaczą, zamiast ZROBIĆ COŚ KONSTRUKTYWNEGO! Nie ma sensu unikać wysiłku, pracy - tej dającej pieniądze i tej nad sobą, i odpowiedzialności za własne życie. Trzeba być samodzielnym. Odważnym i silnym bo inaczej się zginie. I to jest prawda niezależnie od długości i szerkości geograficznej!
Na razie to tyle. Zanudzać nie będę. Wasze życie - wasza decyzja.