Zacznę od tego ,że jestem w klasie maturalnej nauki pozostało mi nie wiele z czego się cieszę.
Lecz i tu zaczyna się mój problem.
W ciągu całego życia to jest piąta szkoła na początku z powodu brata który był tępiony przez wiejską społeczność(dobrze się uczył,zmiana 3 szkół),
a następne moim problemem były relacje z osobnikami płci męskiej z klasy którzy
chcieli się z mną 'zabawiać' ale że nie pozwoliłam na to, i rozpoczęły się wyzwiska nic przyjemnego
było coraz gorzej jeden z nich miał w rodzinie nauczycielkę która na moje nieszczęście była moją wychowawczynią i P. mógł robić ze mną co sobie chce.Dochodziło do tego że chodziłam do wicedyrektor która była przyjaciółka mojej byłej wych.z takiego powodu że nosiłam przy sobie gaz łzawiący czy też mu nagadałam P.był zdolny do wszystkiego,on się śmiał mi prosto w oczy a ja nic nie mogłam, na nikim nie mogłam polegać bo wszyscy się go bali(przyjaciółki czy tez osoby która zrozumiała się mnie zrozumieć też nie miałam) oprócz jego dręczenia wych.dawała mi nieźle..
Pewnego kwietniowego dnia w 2gim.znalazłam się w nieodpowiednim dniu o nieodpowiedniej chwili
gdyby nie gaz to teraz byłabym w ciąży albo wąchała kwiatki.To uczucie nie do opisania nie do zrozumienia jak można tak postąpić??,jak my kobiety mamy przejść do porządku dziennego-psycholog nie uleczy złamanej duszy,mówi to co wie czy to co czuje.I podczas tego byłam sama,teraz wiem że nasłał go na mnie P. Było stało się czasu nie cofniemy. Dotrwałam do końca gim.i myślałam że złe mam już za sobą ale jak to w życiu bywa bardzo się pomyliłam.W pierw.klasie liceum było jak w każdej szkole nauka ale potem .W każdym dniu byłam pytana jeśli nauczyciele mogli to z każdego przedmiotu,okazało się że tą Gehennę zafundowała mi była wych.ona z kolei ma w rodzinnie osobę która jest na bardzo wysokim szczeblu kuratorskim. Dopóki mogłam to uczyłam się po kilkadziesiąt godz.w ciągu dnia.Lecz potem zaczęłam chorować i się zaczęło.Nauczyciele rozwinęli swoją nagonkę,oprócz tego że z łaską mi mówili kiedy mogę pisać zaległości to jeszcze był bieżący materiał od tego momentu doszłam do wniosku się że dręczenie innych sprawia jakąś większą satysfakcje niż pomoc.dochodziło do kuriozum osoby mające to co ja na spr.dostawały o jedną lub dwie oceny lepiej niż ja-pokazywanie spr.nic nie dawało. Przecież nauczyciel wie najlepiej a ja najwyżej na 3 i tak mogę umieć a te lizusy za piękne oczy dostawały dobre oceny.Pozostawało mi się tylko z tym pogodzić,uczyć się i samotnie to przetrawiać.Na ich złość przechodziłam do następnych klas z nawet dobrym świadectwem.
Jak już pisałam jestem w maturalnej klasie,teraz to się załamuje.
W rodzinie mam ciężko chorą babcie która się opiekujemy tata był po operacji kręgosłupa.Jestem osobą która takie rzeczy przeżywa.Końcem lutego gorzej się czułam myślałam że to przez stres,ale nie .Badania wykazały raka nerki(dotyka częściej mężczyzn niż kobiety po 35roku życia)ja mam 18.
Jestem w coraz większym dołku bo i z tym jestem sama rodzice pocieszają ale nie to co przyjaciółka,jakaś osoba dla której jestem ważna.
Nie chce już cierpieć,jestem gotowa
Jeśli mi nie wierzycie zostawcie to dla siebie i nie dołujcie mnie jeszcze bardziej.