Witam wszystkich.
Nie mam sie komu wyżalić to przyszłam tutaj.
Mam juz na prawde dosyć.. Tłumie w sobie juz od dawna te emocje, ale dziś czyli w święta, kiedy to najbliżsi się zjechali do domu, nie wytrzymałam. Otóż wieczór przy telewizorze z rodziną i wspólne rozmowy znowu skończył się na najeżdżaniu po mnie. Ciągle słysze od mamy w domu jak to moja siostra jest cudowna, jak się uczy, jaka jest zaradna, jak ciężko pracuje. Sytuacja jest taka że ona studiuje w innym miescie a ja mieszkam z mamą. Rano sprzątam mieszkanie, gotuje im obiad i wychodze do pracy. Ciągle słysze że nic nie robie, że nie pracuje, bo co to za praca za takie marne pieniądze. Gdy rok temu dowiedziałam się że moj chłopak z którym byłam 3 lata mnie zdradza i jest tez od kilku miesiecy z inna dziewczyna mama zamiast mnie pocieszyc jak normalna bliska osoba zaczela po mnie krzyczec ze dobrze mi tak, ze moze w koncu sie czegos naucze, ze to moja wina itp. Zamiast rodzinnych swiat, jak zawsze pretensje do mnie. Mam ochote wyjechac i nigdy nie wracac. Nie chce tu juz z nimi zyc. Ciagle słysze tylko pretensje. Wszyscy sa mili jak czegoś ode mnie chcą. Zawsze jestem ta najgorsza. Nie wiem co mam robic. Cala ta sytuacja mnie zabija. Zamiast spedzić ciekawiwe czas z rodzina to musze słuchac ich pretensji i plakac.
Nie oczekuj od matki, że się zmieni, nie szukaj wyjaśnień i usprawiedliwień dla jej zachowania, bo się zadręczysz. Jedyne co w tej sytuacji możesz zrobić, to wyprowadzić się i zacząć żyć na własny rachunek. Masz pracę = masz pieniądze. Masz 20 lat = jesteś dorosła. Poradzisz sobie. Matką się nie przejmuj (wiem, łatwo się mówi, ale wiem co mówię, bo u mnie w domu było i jest podobnie), ona się nigdy nie zmieni, więc olej ją i zacznij żyć swoim życiem. Pewnie masz też problemy z poczuciem własnej wartości (a prawie każdy, kto miał/ma toksycznych rodziców ma masę kompleksów itp.), to akurat można załatwić terapią i pracą nad sobą.
Niestety ale Twoja matka się nie zmieni.
Najlepsze wyjście to zrobić wszystko aby jak najszybciej wyprowadzić się z tego toksycznego środowiska.
To norma jest i to przez wszystkie pokolenia , że najgorsza jest ta osoba z rodziny która zajmuje się domem i rodziną a w zamian dostaje niesprawiedliwe osądy i krytykę. Faktycznie pora abys zaczeła zyć osobno i własnym życiem, rodziców masz młodych dadzą sobie swietnie radę a najwyższa pora aby nikt Ciebie nie dołował i poniżał. Może być cięzej finansowo ale łatwiej napewno psychicznie. Nigdy nikomu nie daj się dołowac, bo to powoduje tylko niską samoocenę i depresję. Ceń i szanuj siebie i od innych też tego wymagaj.
Powiem Ci tylko jedno---> jedz Kochana i nie oglądają sie za siebie!!
Każda kobieta musi w pewnym momencie stanąć na własne nogi i to nie ze względu na sprzeczności, pretensje rodzinne, komentarze mamy i najbliższych, przede wszystkim dla siebie, dla własnego rozwoju.
Podam Ci przykład z mojego zycia, z moimi rodzicami zawsze byłam we wspaniałej relacji, Jednak do 28 roku zycia mieszkałam razem z nimi w naszym domu, do konfliktów dochodziło z każdego powodu, bo ja ciagle nie miałam faceta, męża, dzieci...i choc miałam świetna prace wciąż coś było nie tak....znasz to dobrze.
W końcu dorosłym, złożyłam wymówienie, wyslalam cv za granice i z jedna walizka wyjechałem do UK, nie mieszkam juz w pięknym rodzinnym domu z ogrodem, ale mam swoje życie, swoja prace, tu spotkałam swojego obecnego męża i mam swoja własna ścieżkę.
A kłótnie minęły i teraz mamy siebie z rodzicami w wielkim szacunku i przyjaźni.
Mysle,ze jesteście siła wzajemnie zmęczeni, Ty tesknisz za swoja własna stabilizacja , spokojem a Twoja mama mysle,ze tez gdzies tam podświadomie obawia sie jak to bedzie dalej, czy znajdziesz własna ścieżkę zycia.
To jest brutalne co powiem, ale tak wlasnie musi być, musisz wyjechać i musicie zwyczajnie za soba zatesknic.