mamuska a związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 63 ]

Temat: mamuska a związek

Witajcie, piszę ponieważ mam nadzieje, że znajdzie się ktoś kto obiektywnie oceni sytuację i może podpowie co robić dalej.
Jestem z chłopakiem już kilka lat. Mieszkamy za granicą. Układało nam się raz lepiej raz gorzej, ale ogólnie nie wyobrażałam sobie żebyśmy mogli się rozstać. Mój narzeczony był dla mnie bardzo dobry, czułam, że mu na mnie zależy, liczył się z moim zdaniem itd. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko i udało się. Rok temu pojechaliśmy na urlop do Polski. Moja mama wtedy straciła pracę i postanowiliśmy, że pomożemy jej i zabierzemy ze sobą. W naszym małym mieście jest ciężko o pracę zwłaszcza dla starszych ludzi. Nie mówię, że moja mama jest stara, do wieku emerytalnego jest jej jeszcze bardzo daleko. Miała też trochę długów. Nie wyobrażałam sobie sytuacji, że mogłabym mamę zostawić. Mam siostrę o prawie 10 lat starszą, która tez obecnie mieszka zagranicą. Nie obchodziło ja za bardzo los mamy, choć kontakt maja dobry. Zresztą siostra zawsze taka była, jak jej się krzywda nie działa to zapominała o innych. Najważniejsza była ona. Wiele razy mamie powiedziała złe słowo, ja nigdy nie potrafiłam. Mama w końcu przyjechała do nas, po kilku miesiącach ja urodziłam. Było ciężko i miałam wsparcie w mamie, choć wiele razy się denerwowałam, bo chciała wszystko robić po swojemu. Wydaje mi się, że normalne jest to, że matka chce zajmować się swoim dzieckiem i uczyć się wszystkiego. Pamiętam jak mama powiedziała mi, że czuje się niepotrzebna. Wtedy nie wiedziałam co zrobić, bo z jednej strony była chęć zajmowania się własnym dzieckiem, a z drugiej strony mama, której jest bardzo przykro, bo jak twierdzi nie potrzebuję jej pomocy. W końcu wyszło tak, że mama się sama odsunęła, do tego stopnia, że teraz prawie nie widzi małej, bo ciągle pracuje albo gdzieś wychodzi, na spacerze już kilka ładnych miesięcy nie była. Ale nie o to mi chodzi. Największy problem jest w tym, że po pewnym czasie jak mama przyjechała w naszym związku zaczęło się psuć. Nie mówię, że to wina mojej mamy, bo jeśli byśmy chcieli coś naprawić czy o coś walczyć, to byśmy zrobili to bez względu na wszystko. Nie potrafię spędzać czasu z partnerem. On wraca z pracy ja nos w komputer i tak wyglądają nasze chwile. Owszem rozmawiamy, co tam w pracy, co w domu, rozwiązujemy problemy itd, ale ja zaczynam się powoli odsuwać. Mój partner bardzo dużo pracuje, wychodzi wcześnie rano, wraca wieczorem, więc całymi dniami jestem sama z dzieckiem. Nasze relacje nie są już takie jak kiedyś, już nie mówimy do siebie tak ładnie, w ogóle nie czuję, że mu na mnie zależy. W łóżku też dobrze nie jest. Znaczy prawie w ogóle nie ma seksu, a jeśli jest to z mojej strony byle szybko. Grę wstępną skracam jak najbardziej mogę, byle by było już po wszystkim. Stresuję się, że mama usłyszy, łóżko skrzypi, śpimy w jednym pokoju z dzieckiem i nie chcę żeby się obudziło. Kiedyś po seksie lubiliśmy się przytulać, a teraz ubieram sie szybko i idę spać. Marzę o przespanej całej nocy. Partner nie naciska, nie zmusza mnie, ale robi "podchody". Źle się czuję odmawiając mu i doszło już do tego, że boje się wieczorem położyć do łóżka. Kiedyś denerwowałam się, jak wracał późno do domu, teraz cieszę się, bo mogę spokojnie iść spać bez wykrętów. Żeby pójść z kimś do łóżka muszę czuć, że jestem dla tego kogoś ważna, że mu na mnie zależy. Rozmawialiśmy o tym wiele razy, ale nie czuję żeby coś się zmieniło. Zdaje sobie sprawę z tego, że brak seksu może źle wpłynąć na nasz związek, ale co mam się zmuszać i udawać? Nie potrafię. Chciałabym żeby on też coś wniósł do naszego związku. On się ciągle rozwija, spełnia swoje marzenia, ja się z tego cieszę i jeśli będę mogła mu jakoś pomóc to to zrobię, ale czuję też, że w tym wszystkim zapominam o sobie.
W moim domu rodzinnym był alkohol. Nie, że wszyscy byli pijani do nieprzytomności, po prostu codziennie stało jakieś piwo, dwa czy więcej. Powiedziałam sobie, że u mnie tego nie będzie, że chcę stworzyć całkiem inną rodzinę niż miałam. Na początku się to udawało, partner nie pił dużo, ale odkąd jest mama z nami alkohol jest codziennie a na weekend nawet więcej. Przestałam się już czepiać, bo po prostu nie mam siły walczyć z wiatrakami. Zaczynam sie od tego wszystkiego odsuwać, nie mam siły nic naprawić. Nie piszcie mi żebym porozmawiała z mama, bo nasza każda poważna rozmowa kończy się kłótnia, dosłownie każda. Poza tym nie miałabym serca powiedzieć mamie wyprowadź się, choć tak naprawdę chciałabym żeby to zrobiła. Mamy więcej nie ma niż jest, nie pomaga mi sprzątać, jeszcze bardziej bałagani, mówię, proszę to zmian nie widzę. Czasami mam wrażenie, że moja mama się zachowuje jak nastolatka, że ja jestem od niej dojrzalsza. Głupio jest mi pisać tak o swojej mamie, ale już naprawdę nie mam siły. Nie płaci za nic w domu, nie dokłada się do rachunków. Kiedyś jeszcze kupiła coś małej czy do lodówki, teraz prawie nic. My opłacamy rachunki, tankujemy auto, robimy zakupy na cały tydzień i jesteśmy w stanie jeszcze coś odłożyć. Mama nie. Znaczna część idzie na alkohol i papierosy. Jedziemy niedługo na urlop a ona prawie nie ma pieniędzy. Długi jedynie spłaciła i to dzięki mnie, bo tego pilnowałam. Nie wiem co się z nią dzieje, kiedyś chyba taka nie była. Poza tym chłonie wszystko jak gąbka. Wierzy we wszystko co ludzie powiedzą, a juz nie raz sie przekonaliśmy jak to jest słuchać innych. Nas nie posłucha, a przeciez nie chcemy dla niej źle.Ostatnio liczy się tylko kasa i kasa, nieważne jest to ile czasu pracuje i jak się później czuję. Zrozumiałabym to, gdyby miała jakiś cel do którego dąży, ale nie ma. Nie wiem jak mam podejść do sprawy, jak wszystko naprawić, choć mam wrażenie, że jestem sama na polu bitwy. Jeśli całkowicie się odsunę, to wszystko się rozsypie. Teraz całym moim życiem jest moja córeczka i tak naprawdę to ona jedyna słyszy codziennie słowa kocham cie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mamuska a związek

przyszło Ci wychowywać mamę? zajmować się nią?
Skoro ona nie chce Tobie pomagać a tylko jeszcze dostrarcza Ci problemów... jest egoistką
czas i dla Ciebie się nią stać
Mama z czasem wybaczy jak jej powiesz żeby już Was zostawiła
ale problemów w związku nie tak łatwo odbudować...

3 Ostatnio edytowany przez johanna011 (2012-03-19 11:50:45)

Odp: mamuska a związek

modzia nie jest mi łatwo powiedzieć mamie odejdź. Miałabym chyba wyrzuty do końca życia. Wiem, że jeśli nawet by się wyprowadziła, to nie da sobie rady. Opłaty ją wykończą, znowu zacznie popadać w długi i będzie to samo co było. Jest moją mamą i w głowie mam obraz, że jest idealna, że nie chce dla mnie źle jak każda matka dla swojego dziecka. Może ona nie widzi tego co się dzieje? Duszę w sobie wiele, a kiedy przychodzą chwile, że nie chcę z nikim rozmawiać, wtedy ma pretensje i mówi, że w taki domu nie można żyć itd.

4

Odp: mamuska a związek

Jesteś przemęczona, to widać. Za dużo spadło na Twoja głowe, a za malo otrzymujesz pomocy. Jakyś nie zaklinala rzeczywistości to winna jest Twoja mama, niestety.
- Nie pomaga
- Musisz ja utrzymywać
- Stresuje Cie jej obecność
- Napięta sytuaacja i niemozliwość rozmowy bez kłótni, męczy.

To wszystko powoduje, że nie masz sily i czasu na nic.

Proponuję usiąść z mężem i spokojnie porozmawiać o tym jak się czujesz, o Twoim zmęczeniu i wypaleniu i o tym, że czas by mama sie wyprowadziła. Długi pospłacała, nie ma powodu, żeby dłużej siedziała Wam na głowie. Razem z mężem musicie jej oznajmić że czas się zbierać. Wszyscy jesteście dorośli i każdy powinien mieć swoje, prywatne zycie. Pomogliście jej tyle ile mogliście, a teraz czas by zajęła się sobą.

Myślę, że jak "zniknie" mama to powoli znikną Twoje problemy. Proponuję jechać na wakacje tylko z mężem i dzieckiem, bez matki. Uważam, że kiedy poczujesz, że nikogo nie ma za ścianą Twoje samopoczucie poprawi sie znacznie.

5 Ostatnio edytowany przez johanna011 (2012-03-19 14:44:58)

Odp: mamuska a związek

Nie przeszło by mi chyba przez gardło "mamo wyprowadź się". Ja kiedyś też nie potrafiłam rozmawiać, wybuchałam złością, dusiłam w sobie wszystkie swoje uczucia. Dopiero mój partner pokazał mi, że można rozmawiać nie kłócąc się. On ma spokojniejszy charakter, wiele razy próbował podejść do mojej mamy, wytłumaczyć jej coś, ale nawet on nie dał rady. Mama jest uparta. Poznała tutaj takiego faceta. Spotykają się codziennie. Jest naprawdę bardzo dobry dla mamy, ale wydaje mi się, że mama za dużo od niego wymaga. Ciągnie ile się da, a w zamian nic nie daje. A facet wiadomo zakochany to nie liczy na nic. Dla niego wystarczy to, że mama po prostu jest. Tylko pytanie jak długo. Miałam cichą nadzieję, że się zwiążą i zamieszkają razem. Na razie o tym cisza. Mama twierdzi, że z nim nie jest. Wydaje mi się, że duży wpływ ma na to strach przed tym co powiedzą inni.

Może znajdzie się ktoś, kto jeszcze wypowie się w tym temacie. Proszę o pomoc

6

Odp: mamuska a związek

masz siostrę. teraz niech ona pomoże
nie bierz na siebie wszystkiego bo ludzie beda Cie tylko wykorzystywać

7

Odp: mamuska a związek

Nie potrafię jej wyrzucić. Myślałam, że zwiąże się z tym facetem i będą próbowali coś razem stworzyć, ale ostatnio coś się pokłócili i mama się nie odzywa. Spróbuję coś podpytać dzisiaj.
Moja mama jest rozwódka, zresztą podwójną. Oprócz tego miała dwóch facetów i teraz od jakiegoś czasu żyje sama. Moja siostra też jest po dwóch rozwodach, a oprócz tego miała wielu mężczyzn. Ja nie chcę powtarzać tego schematu. Chcę wyjść raz za mąż za faceta, którego kocham i żyć z nim do końca. Obawiam się, że i mnie spotka rozwód. Pamiętam jak moja siostra miała faceta, który dość dobrze zarabiał. Mama powtarzała siostrze żeby brała od niego pieniądze i odkładała. W rezultacie siostra zrobiła odwrotnie i została z niczym. Temat zdrady tez powtarzał się w naszej rodzinie wielokrotnie, widziałam już różne rzeczy. Ja naprawdę nie chcę takiego życia, nie chcę żeby pojawiał się w domu alkohol, chcę mojemu dziecku dać to czego ja nie miałam.
Nie mam pojęcia jak tę sprawę rozwiązać, żeby osiągnąć to, czego chcę i nie zranić mamy

8

Odp: mamuska a związek

Nie da się mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko. Wydaje mi się, że czas byś uświadomiła sobie, że Ty jesteś DOROSŁĄ kobietą i masz WŁASNĄ rodzinę i to ona teraz jest Twoim priorytetem. Kobieta Cię męczy i dręczy, a ty swoje i sama się męczyć i przez matkę- pijawkę stracisz porządnego faceta i szczęście.

Wyślij matkę do siostry. Bez uprzedzenia, bez niczego. Jak już będzie w drodze to napisz jej, ze teraz jej kolej, aby się zajmować mamą. Nie daj sobie na głowę wejść, ja nie wiem co z niektórymi jest nie tak, że dają sobą sterować... ;/

W ogóle to ja bym zrobiła tak, odesłała mamę do Polski, długi już spłaciła. Raz na miesiąc przysyłałabym jej 100 euro/ funtów i wymusiła na siostrze by robiła to samo. A o reszte niech się matka martwi sama. Jakoś do tej pory sobie radziła i żyła. Ona nie jest dzieckiem potrzebującym opieki! Sama napisałaś, że jest jeszcze młodą, sprawną kobietą!

9

Odp: mamuska a związek
Teo napisał/a:

Wyślij matkę do siostry. Bez uprzedzenia, bez niczego. Jak już będzie w drodze to napisz jej, ze teraz jej kolej, aby się zajmować mamą.

Dzięki za rady, ale moja mama nie jest zabawką, szmaciana lalką, która mogę spakować w karton, wysłać do siostry i powiedzieć "teraz ty się nia zajmij". Jest człowiekiem, który tez ma uczucia. Jest jaka jest, ale jest moją mamą. Faktem jest jednak to, że wiele rzeczy się psuje, ale nie wyślę jej ot tak do innego kraju. Do Polski tez nie ma po co wracać, bo jest sama. Wyślemy jej z siostrą po te 500zł, będzie miała tysiąc i co dalej? Pisałam, że w moim mieście jest bardzo ciężko o pracę dla młodych, a dla starszych tym bardziej, wszyscy wyjeżdżają.

10

Odp: mamuska a związek

Świadomie lub nieświadomie przejęłaś odpowiedzialność za życie swojej mamy. hmm

Twoja mama nie ma żadnych obowiązków, żadnej odpowiedzialności nie ponosi. Ma mieszkanie, wikt i opierunek. Niczego nie musi. Wie natomiast, że w swych poczynaniach, w swej nieodpowiedzialności, jest bezkarna. Żadne z was, czyli ani Ty, ani Twój partner nie postawicie jakiejkolwiek granicy. W swym myśleniu jej dobro, jej uczucia, jej osobę stawiacie na pierwszym miejscu. Wy oboje jesteście na kolejnym, bardzo odległym, planie.

Ruch należy do Ciebie. Masz do wyboru dwie drogi.
Pierwsza, to troszczenie się o dobrostan swojej mamy i dalsze jej utrzymywanie (kosztem siebie, swego partnera, swego dziecka, swego związku).
Druga, to zadbanie o własne sprawy, czyli konsekwentna rozmowa z mamą i jej decyzja dotycząca partycypowania w kosztach albo wyprowadzka dokądkolwiek.

11

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:
Teo napisał/a:

Wyślij matkę do siostry. Bez uprzedzenia, bez niczego. Jak już będzie w drodze to napisz jej, ze teraz jej kolej, aby się zajmować mamą.

Dzięki za rady, ale moja mama nie jest zabawką, szmaciana lalką, która mogę spakować w karton, wysłać do siostry i powiedzieć "teraz ty się nia zajmij". Jest człowiekiem, który tez ma uczucia. Jest jaka jest, ale jest moją mamą. Faktem jest jednak to, że wiele rzeczy się psuje, ale nie wyślę jej ot tak do innego kraju. Do Polski tez nie ma po co wracać, bo jest sama. Wyślemy jej z siostrą po te 500zł, będzie miała tysiąc i co dalej? Pisałam, że w moim mieście jest bardzo ciężko o pracę dla młodych, a dla starszych tym bardziej, wszyscy wyjeżdżają.

Ale Twoja matka jest DOOOOOOOROOOOOOOOOSŁAAAAAAAAA. Powiedz mi, jakim cudem nieziemskim przeżyła te, zakładam około 50 lat?! Jak to się stało, że do tej pory miała na chleb, czynsz i życie i nagle stała się niepełnosprawna, kulawa, bez ręki i niedorozwinięta?!
NIE MOŻESZ przejąć całej odpowiedzialności za matkę. Ty też jesteś matką, zastanów się, czy zwaliłabyś się dzieciom na głowę, żyła na ich koszt i jeszcze miała muchy w nosie?? Bo, nie wiem, bo pracy trzeba drugiej poszukać??
Poza tym masz tą siostrę i ona chyba też powinna mieć jakieś obowiązki względem matki, nie?

Ty wyślesz 500 zł, siostra 500 zł i już jest 1000 zł. Twoja matka na pewno znalazła by pracę na pół etatu i już spokojnie od 1 do 1 by starczyło. Trzeba CHCIEĆ, Twoja matka nie chce, bo jej dobrze. Każdemu by było jakby żył za darmo bez zobowiązań.

12

Odp: mamuska a związek

Tak się składa, że mama żyła właśnie za 1500zl miesięcznie i nie dawała rady. Nie wiem dlaczego tak, nie wiem ile traciła na jedzenie, rzeczy osobiste itd. Faktem jest to, że nie wystarczało. A tłumaczę, że nie jest łatwo o pracę, to nie dociera do Ciebie Teo. Jeśli nawet przyjmą ją do jakiegoś zakładu na linię produkcyjną, dadzą umowę na 3 miesiące a później do widzenia. I co zrobi? Teraz ma stałą i pewną pracę. Gdyby tutaj wynajęła jakieś mieszkanie, rachunki zabrałyby jej połowę pensji, takie realia. Więc nie dziw się, że nie potrafię powiedzieć mamie odejdź, bo wiem, że by sobie nie poradziła.
Wiem, że mam swoje życie, które zresztą chciałabym ułożyć po swojemu, ale z drugiej strony mam mamę, która też mnie w życiu utrzymywała przez parę dobrych lat, tak jak ja teraz utrzymuję swoje dziecko. Wydaje mi się, że mam jakiś obowiązek jeśli chodzi o mamę. Jest sama i musi mieć na kogo liczyć. To jedno. A drugim jest to, co piszesz, że mam swoje życie i swoją rodzinę. Zapewne tez nie jestem idealna i jakby moja mama zaczęła tutaj pisać, to pokazałaby to wszystko ze swojej strony.
Macie wszystkie rację, że tak nie może być, całkowicie się z tym zgadzam. Nie potrafię jednak zacząć tej rozmowy i wiem, że przez gardło nie przeszłoby mi to co tutaj piszę. Czuję, że skrzywdziłabym ją tym. Mama ogólnie nie chce źle. Na początku powiedziała, że głupio jej, że nie płaci za nic, ale to było na zasadzie, powiedziała bo tak wypada. Ja odniosłam takie wrażenie, bo jak powiedziałam, dobra spłać swoje długi nie podjęła dalszego tematu.
Jest mi z tym cholernie ciężko. Dziś też się trochę posprzeczałyśmy, nasze zdania różniły się w pewnej kwestii. Napomknęłam partnerowi o problemie, przypuszczam, że dzisiaj jeszcze poruszymy ten temat. Tak naprawdę to chciałabym żeby wyprowadziła się z tym facetem, którego poznała i wszystko by się jakoś ułożyło. Ja mam po prostu za miękkie serce, zwłaszcza jeśli chodzi o moją mamę

13

Odp: mamuska a związek

Podjęłaś, po raz kolejny, decyzję. Wybrałaś pierwszą drogę.

14

Odp: mamuska a związek
Wielokropek napisał/a:

Podjęłaś, po raz kolejny, decyzję. Wybrałaś pierwszą drogę.

Wielokropku, weź jej coś powiedz... Ty tak umiesz przemawiać do topornych... Szkoda mi dziewczyny, jej faceta, dziecka, ale ja mam ochotę się wydrzeć... a to nie o to chodzi.

johanna, nie wiem gdzie mieszkacie, ale skoro wynajęcie i rachunki pochłaniają połowę pensji to chcialabym powiedzieć, że połowa jeszcze zostaje. Możecie też mamie dokładać po tej stówie miesięcznie.
Sama piszesz sprzeczności w swoich postach tłumacząc matkę. Piszesz, że ona nie chce źle, ale o dokładaniu się wspomniała tylko dlatego, że tak wypada. Jakby jej rzeczywiscie było z tym źle to zwyczajnie w świecie zaczęła by się dokładać, a ona tego nie robi. Gdyby czuła wyrzuty sumienia czy nawet uczucie ze jednak jest dodatkową osobą w domu to pomagała by Ci, sprzątała chociaż po sobie, czy wychodziła z dzieckiem. Twoja matka jest pasożytem i musisz to sobie uświadomić. Musisz sobie uświadomić również to, że masz jeszcze siostrę i ona ma takie same obowiązki wobec matki jak Ty.

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-19 23:56:38)

Odp: mamuska a związek

Mam coś powiedzieć? Powiedzieć tak, by było skuteczne? Spróbuję. smile


johanna011,
odpowiedz   s o b i e   na kilka pytań.
1. dlaczego przejęłaś odpowiedzialność za swoją dorosłą, sprawną fizycznie i psychicznie, matkę?
2. jakie korzyści (tak, tak, korzyści, zanim zaprzeczysz, pomyśl) masz z tego, że tak postępujesz ze swoją matką?
3. dlaczego wolisz zniszczyć swój związek, niż zacząć wymagać odpowiedzialności od swojej, zdrowej psychicznie i fizycznie, matki?
4. dlaczego w relacji Twojej z matką, jedna z was musi być nieodpowiedzialnym dzieckiem? 


By nie było wątpliwości.
Jestem zwolenniczką wspierania się w rodzinie. Wspierania, nie zaś przejmowania odpowiedzialności za kogokolwiek. Przejmowanie odpowiedzialności do niczego dobrego, dla nikogo, nie prowadzi.


***
Przyszło mi do głowy jeszcze jedno pytanie.
Dlaczego nie chcesz, bo nie chcesz, przeciąć pępowiny łączącej Cię z matką?

16

Odp: mamuska a związek

Ciężko jest stwierdzic o własnej matce, że jest pasozytem. Czy każda z Was byłaby w stanie "spakować swoją mamę i wysłać do siostry"? Powiedzie mi, że to jest zdrowy egoizm albo umięjętność powiedzenia nie i wyznaczenia granic? Czy Wasze matki powiedziały Wam kiedykolwiek "wynoście się, bo mi przeszkadzacie"? Jakbyście się wtedy poczuły? Ja stawiam się na miejscu mojej mamy, bo sama nie chciałabym usłyszeć od niej "wyprowadź się". Może i wiele osób by tak postąpiło, ale ja nie potrafię, bo kocham swoją mamę. My nigdy nie miałyśmy dobrych relacji, tak jak pisałam wcześniej, nie potrafimy też ze sobą rozmawiać. Wzięliśmy ją tutaj, namawialiśmy wręcz, żeby jej pomóc. Nie wiem skąd jesteście z jak dużego miasta, ale nasze to dziura zabita dechami i wszystko powoli pada. Myslicie, że dlaczego z partnerem wyjechaliśmy? Dla zabawy? Nie, wyjechaliśmy zarobić na chleb. Pewnie, że wolałabym być w rodzinnym mieście, u siebie, ale w tych czasach nie mam co marzyć.

Może podpowiecie jak zacząć rozmowę, co powiedzieć, tak żeby nie urazić mamy?

17

Odp: mamuska a związek

Jak to jak zaczac rozmowe z mama? Szczerze i jak z dorosla osoba. Skoro wybraliscie taka opcje, ze mama mieszka z wami (nigdy to nikomu na dobre nie wyszlo) to oprocz przywilejow ma tez ona obowiazki. Jak kazdy czlonek kazdej rodziny. Doklada sie do wydatkow, pomaga w utrzymaniu porzadku w domu i innych pracach domowych, nie wtraca sie do wychowywania dziecka (co innego rada babci a co innego wsciubianie nosa). I na poczatek tyle. Stosowna kwote i rozklad zajec mozecie sobie wspolnie ustalic. Choc podejrzewam, ze guzik Wam z tego wyjdzie, bo chodzisz wokol mamy jak z przeproszeniem wokol smierdzacego jajka i boisz sie zwyczajnie i stanowczo (spokojnie i grzecznie to tez stanowczo) domagac sie od niej gry fair play. Boisz sie ja urazic wiec bedziesz to dalej znosic.A ona swietnie te sytuacje wykorzysta.

18

Odp: mamuska a związek

Tak, masz rację nie potrafię, bo wiem, że zaraz skończy się to kłótnią, a później wyrzutami sumienia. Nie jest mi łatwo, ba jest mi cholernie trudno. Wiem, że chcecie wylać mi kubeł zimnej wody na łeb, a ja dalej swoje. Mamy do mamy szacunek, jest po prostu moja mamą. Tak naprawdę nigdy nawet nie powiedziałam o niej matka. chciałabym żeby ta sprawa się jakoś rozwiązała, ale jestem na to wszystko za słaba

19

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Tak, masz rację nie potrafię, bo wiem, że zaraz skończy się to kłótnią, a później wyrzutami sumienia. Nie jest mi łatwo, ba jest mi cholernie trudno. Wiem, że chcecie wylać mi kubeł zimnej wody na łeb, a ja dalej swoje. Mamy do mamy szacunek, jest po prostu moja mamą. Tak naprawdę nigdy nawet nie powiedziałam o niej matka. chciałabym żeby ta sprawa się jakoś rozwiązała, ale jestem na to wszystko za słaba

SAMO sie nic nie rozwiąże.

Nikt ci nie każe powiedzieć matce "wynoś się" i odpowiadając na wcześniejsze pytanie, tak, powiedziałabym własnej matce, że czas sie wyprowadzić, ponieważ każda z nas ma własne zycie, pomogłam ile mogłam, ale już nie mogę i pora by zajęła się sobą.
Poza tym nie jesteś sama, masz partnera i takie rozmowy powinny odbywać się razem z nim. On powinien Cię wspierać i kiedy matka się wścieknie to on powinien ją uspokoić.
Usiądźcie we trójkę i zwyczajnie powiedzcie jej, że nie stać Was już na utrzymywanie jej, poza tym nie widzicie takiej potrzeby. Popwiedzcie jej, że dopóki nie znajdzie mieszkania dla siebie może mieszkać u Was, ale przedstawcie jej plan obowiązków jakie MUSI wykonywać i koszty miesięcznego mieszkania u Was. \
Tak sie załatwia dorosłe sprawy w świecie dorosłych.

20

Odp: mamuska a związek

Sugerujesz, że nie jestem dorosła? Uwierz, że zrobiłabym tak jak piszesz, ale znam ją trochę i wiem, że zaraz się obrazi, nie będzie się odzywać i tyle będzie z rozmowy. Ma strasznie ciężki charakter.

21

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

wiem, że zaraz się obrazi, nie będzie się odzywać i tyle będzie z rozmowy. Ma strasznie ciężki charakter.

No to masz "koronne" argumenty zeby sobie dalej tkwic w tym trojkacie. Skoro boisz sie swojej matki i jej dziecinnej reakcji na rozmowe to zadne tutaj rady w niczym Ci nie pomoga. Musisz meczyc sie z nia dalej.

22

Odp: mamuska a związek

chcesz zniszczyc własne szczęsliwe do tej pory życie bo mama się obrazi?
to matka powinna to zauważyć już dawno!
ona jest bez skrupułów... musicie dojść do jakiegoś konsensusu, bo wszystko się dzieje kosztem Twojej rodziny

23

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Sugerujesz, że nie jestem dorosła? Uwierz, że zrobiłabym tak jak piszesz, ale znam ją trochę i wiem, że zaraz się obrazi, nie będzie się odzywać i tyle będzie z rozmowy. Ma strasznie ciężki charakter.

Nikt kto jest dorosły i dojrzaly nie daje się wciągnąć w dziecinadę i fochy drugiej osoby. Obrazi się? To niech się obraża! I taki będziesz miała dowód jak Twojej matce zależy na Twoim szczęściu i wygodzie. W tym trójkącie ona myślii, że jest najważniejsz i jej się wszystko należy.

24

Odp: mamuska a związek

odseparuj się od matki. Pracuje ? pracuje!
Możecie się z siostrą dogadać że będziecie jej przesyłać pieniądze jak jej zabraknie, albo co miesiąc...
Przemyśl jak to łandnie jej powiedzieć

Mamo, doceniam co dla nas robisz ale chcemy zacząć żyć po swojemu, dziękujemy za pomoc?

25

Odp: mamuska a związek

Powiedz mamusi ze zycie za darmo nie jest i czas zarabiac na siebie

26

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Tak, masz rację nie potrafię, bo wiem, że zaraz skończy się to kłótnią, a później wyrzutami sumienia. Nie jest mi łatwo, ba jest mi cholernie trudno. Wiem, że chcecie wylać mi kubeł zimnej wody na łeb, a ja dalej swoje. Mamy do mamy szacunek, jest po prostu moja mamą. Tak naprawdę nigdy nawet nie powiedziałam o niej matka. chciałabym żeby ta sprawa się jakoś rozwiązała, ale jestem na to wszystko za słaba

Żadne podpowiedzi, żadne zachęty, żadne wylewanie zimnej wody na Ciebie nie pomoże. Nie pomoże, bo Ty podjęłaś (to wcześniej napisałam) pierwszą drogę. Drogę ustępowania, sporów i zatargów we własnym związku. Z Twych postów wynika też jasno, że stosujesz cały system zaprzeczeń i mechanizmów obronnych, byle tylko utwierdzić się w przekonaniu, że nic nie możesz zrobić.

Żadna z piszących tutaj forumowiczek nie namawia Ciebie do nieszanowania matki, do wyrzucenia z domu. Namawiamy (ja już po raz ostatni zabieram głos w Twym wątku) do rozmowy. Namawiamy do trudnej rozmowy. Ty zaś chcesz trudną rozmowę przeprowadzić bezboleśnie. Nie da się. Nikt nie może zagwarantować Tobie tego, że Twa mama nie poczuje się urażona, nie będzie jej przykro, że rozmowa będzie mlekiem i miodem płynąca. Dokonujesz wyboru. Wybierasz wątpliwy dobrostan swej mamy nad swój związek, swoje relacje z mężem.
Na szczęście szczęście nie jest obowiązkowe.

Przeczytaj ze zrozumieniem zdania z mojej sygnatury. To również o Tobie.

27

Odp: mamuska a związek

Czytam te posty i nadziwic sie nie moge... Co rada to lepiej: wyslij do siostry i napisz " teraz twoja kolej", spakuj do Polski- niech klepie biede, przeciez trzeba sobie radzic, wyjasnij ze nie ma nic za darmo, kaz sie wyprowadzic... Jestem ciekawa czy ktoras z Was wprowadzilaby w zycie takie rady, bo ja np nie wyobrazam sobie powiedziec matce: troche pomoglam, teraz dosc, radz sobie sama. Mama mnie wychowala, wiec moim obowiazkiem jest pomoc- ja tak to widze.
Nie znaczy to, oczywiscie ze mam mame utrzymywac, mimo ze pracuje i ma pieniadze (swoja droga nie wyobrazam sobie tez, zeby moja mama na cos takiego przystala).

Droga Autorko, doskonale Cie rozumiem. Nie dziwi mnie, ze nie wiesz jak rozpoczac rozmowe tak, zeby nie urazic mamy. Ja powiedzialabym mniej wiecej tak: mamo, wiesz, teraz bedzie nam ciezej, dziecko rosnie, wyjazd do Polski pochlonie sporo pieniedzy, oplata za mieszkanie/wynajem/rata kredytu (czy nie wiem co tam placicie) wzrosla, a partner zarabia caly czas tak samo, moze moglabys teraz nam troszke pomoc skoro sama wyszlas na prosta i dorzucic sie do polat? Razem bedzie nam latwiej...
Jesli takie postawienie sprawy wywola klotnie, to poddaje sie.

28

Odp: mamuska a związek
NateVenus88 napisał/a:

Ja powiedzialabym mniej wiecej tak: mamo, wiesz, teraz bedzie nam ciezej, dziecko rosnie, wyjazd do Polski pochlonie sporo pieniedzy, oplata za mieszkanie/wynajem/rata kredytu (czy nie wiem co tam placicie) wzrosla, a partner zarabia caly czas tak samo, moze moglabys teraz nam troszke pomoc skoro sama wyszlas na prosta i dorzucic sie do polat? Razem bedzie nam latwiej...
Jesli takie postawienie sprawy wywola klotnie, to poddaje sie.

A niby co jej sugerujemy? Rozmowe (spokojna i grzeczna) i okreslenie praw i obowiazkow kazdego z doroslych domownikow tak aby i wilk syty i owca cala byly w tym domu. Ale jesli dorosla corka boi sie nawet przeprowadzic te spokojna acz rzeczowa rozmowe z wlasna matka (no bo wymagania jakies w tej rozmowie padna), bo ta sie wezmie i obrazi, no to wybacz ale na to rady nie ma juz zadnej.

29

Odp: mamuska a związek

droga autorko, musisz zdecydować czy nie chcesz aby mamusia sie obraziła i pokrzyczała czy chcesz rozbic swoją rodzinę? sorry ale ty w tym momencie walczysz o przyszłośc swojej rodziny. nie bardzo widze zdrowe wychowywanie dziecka w atmosferze poddanstwa matki wobec babki. nie chcesz jej odes,lać ok twoje prawo. ale jasno daj jej do zrozumienia że nie jesteś akcja humanitarną a życie kosztuje. ma faceta niech sie do niego wprowadzi albo wynajmie coś małego sama. masz fajnego faceta i zastanów się czy chcesz go stracić. każdy normalny facet nie wytrzyma na dłuzszą mete takiej sytuacji.

30 Ostatnio edytowany przez johanna011 (2012-03-20 16:05:51)

Odp: mamuska a związek

Tak dziewczyny macie wszystkie rację. Być może będę w tym jeszcze długo tkwić. Nie rozumiecie jak to jest nie umieć rozmawiać z własną matką. Mamy całkiem inne zdania, nasza każda rozmowa kończy się kłótnią, do żadnej z nas nie docierają argumenty drugiej osoby. Mam wrażenie, że mama wcale nie chce dojść do porozumienia, że nie chce naprawić naszych relacji. Ile razy kłóciłyśmy się o wychowanie mojego dziecka. Twierdzi, że kiedyś było inaczej, że teraz jest źle, że się nie znam, że tylko zbieram w internecie informacje i jej nie słucham. Tak naprawdę całe życie czułam się najgorsza w domu. Miałam wrażenie, że nawet pies jest ważniejszy ode mnie. Mama miała kiedyś faceta, ja w tym czasie wchodziłam w okres dojrzewania. Wiecie co to znaczy. Pamiętam jak wtedy mama zostawiała mnie w domu i jechała do niego. Nie miałam nawet kiedy z nią porozmawiać, bo albo była w pracy albo u niego albo z głową w chmurach. Pamiętam jak zazdrościłam mojej koleżance, że jej mama się z nią wygłupia, śmieje itd, moja mama tylko na mnie krzyczała, dla innych była miła, ale nie dla mnie. Teraz się zmieniła i pod tym kątem jest lepiej. Kiedyś, jak jeszcze mieszkałyśmy razem, ciągle tylko słyszałam, że mam sprzątać po sobie, że zostawiam rzeczy nie na swoim miejscu itd, teraz sytuacja się odwróciła i mama tak robi, jednak jak zwrócę uwagę, to tego nie widzi. Nie miała ze mną większych problemów, jak byłam dzieckiem. Uczyłam się dobrze, nigdy nie była wzywana do szkoły, z wywiadówek wracała zadowolona, przychodziłam na czas do domu ogólnie było ok. Nic nie mogła mi zarzucić. Chciałam żeby mnie zauważyła, żeby była ze mnie dumna. Moja siostra natomiast jest całkiem inna ode mnie. Stwarzała problemy, zaszła w ciążę jako nastolatka, wagarowała, wyprowadzała się z domu, za chwilę jak jej nie wyszło z facetem to wracała itd. Nawet teraz, jako dorosła kobieta po 30 robi to samo. Może to właśnie wyniosłam z domu? Skąd miałam czerpać przykład? Siostra za każdym razem, jak się wyprowadzała wiedziała, że ma drzwi otwarte w razie niepowodzenia. Tak naprawdę, z obecnym facetem jest ok. 2 lat i niewiadomo jak to wszystko się potoczy, może znów wróci na garnuszek mamusi. Wiele lat była utrzymywana przez mamę zarówno ona jak i jej córka. Mama wiele razy na to narzekała, mówiła, że któregoś razu nie przyjmie jej już pod swój dach itd. Całkiem niedawno, mama wyprowadziła się do swojego faceta, z którym jakiś czas była po to żeby moja siostra i jej nowy facet mogli zamieszkać razem. U mamy. Nie miała słodko w tym związku, ale nie wróciła do własnego mieszkania, bo czuła się tam źle, jak nowy "zięć" się panoszył. Dla mnie to było niepojęte, ale nie miałam na to wpływu. Jej decyzja.Wspomnieć tez muszę o tym, że to mama opłacała rachunki, nie oni. Może teraz spojrzycie trochę inaczej na moją sytuację.

NateVenus88: dziękuje za zrozumienie. Mnie tak naprawdę nie chodzi o to, że mama za nic nie płaci. Dajemy jakoś radę.  Mnie po prostu chodzi o to, że nie czuję się swobodnie w domu, że nasze życie seksualne legło w gruzach, bo nie potrafię się rozluźnić wiedząc, że mama jest albo że zaraz może przyjść do domu. Nie raz mama z moim partnerem żartowali na takie tematy, rozumie potrzeby ludzi i to że się kochają, ale ja nie potrafię za żadne skarby się wyluzować. Przez co unikam zbliżeń jak ognia. Druga sprawa to to, że mama nie sprząta i zostawia po sobie bałagan. Nie mam już siły mówić i prosić. Wiele razy mnie zdenerwuje, bo nie słucha tego co do niej mówię, ma swoje zdanie i nic poza tym się nie liczy. Dusze w sobie uczucia, bo rozmawiać nie potrafimy, a często też przelewam złość na partnera. Wiem, że to nie jest dobre. On mnie rozumie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to wiecznie trwać nie będzie i nikt by tego długo nie wytrzymał

31

Odp: mamuska a związek

Bardzo dokładnie wyjaśniłaś powody swojego takiego, a nie innego postępowania względem swej mamy.

O tym - drugie zdanie z mojej sygnatury.

32

Odp: mamuska a związek

Tak, rozumiemy. Usilnie próbujesz zdobyć aprobatę matki i robisz wszystko, by Cię zauważyła. Nawet seksu we własnym domu nie chcesz uprawiać, bo boisz się co matka pomyśli.
To jest osoba toksyczna, której nic właściwie nie zawdzięczasz i nie masz żadnego długu do spłaty wobec niej. To Twoja siostra ma ten dług, a nie Ty. Juz widzę jak siostrze sie noga powinie i ona z dzieckiem jeszcze się do Was wprowadzą.
Jesteś zahukaną osobą, która boi się żyć tak jak chce i postawić na swoim. Boisz się podejmować decyzję, bo matka na Ciebie nakrzyczy, ale czas sobie zdać sprawę, że od krzyku jeszcze nikt nie umarł. Masz kochającego partnera i dziecko, masz wsparcie i miłość. Nie potrzebujesz matki- pasożyta do szczęścia.

Ale tak jak Wielokropek napisala, nie szukasz sposoby, żeby coś zmienić tylko powodu, żeby nie zmieniać nic.

33

Odp: mamuska a związek

Nie boję się uprawiać seksu, tylko nie potrafię czerpać przyjemności wiedząc, że ktoś może nas słyszeć. Może Ty Teo potrafisz robić to w każdym miejscu, o każdej porze, nie zważając na to czy ktoś Cię widzi i słyszy, to już Twoja sprawa.
Następna sprawa, to nie boję się, że mama nakrzyczy, tylko że sprawię jej przykrość, jesli powiem coś nie tak.

Zastanawia mnie ile lat Ty mieszkałaś u mamy i byłaś na jej utrzymaniu. Radzisz mi żebym spakowała mamę i wysłała do siostry, do Polski, gdziekolwiek. Mam ja potraktować jak zabawkę, która mi przeszkadza. Ty masz w ogóle serce i sumienie? Każdy ma prawo się mylić i bładzić, a ja napisałam tutaj po to by ktoś mi pomógł. Skoro na Wasze rady piszę, że tak nie potrafię, to chciałabym żebyście pomogły mi w inny sposób to zrobić. Taki na miarę moich sił.

34

Odp: mamuska a związek

Johana ,tak na miarę Twoich sił to nic nie zrobisz,aby było lepiej Tobie i Twojej rodzinie.
Matka jest dla Ciebie na pierwszym miejscu,jest dla Ciebie wszystkim.
Boisz się nawet wypowiadac swoje inne zdanie na dany temat.A wiesz dlaczego?
Bo Ty nie możesz miec innego zdania niż matka,każde inne zdanie będzie frustrowało Twoją matkę . Liczy się ona,a nie Ty.
Zrobisz dla niej wszystko ,nawet kosztem własnej rodziny.
Tak, Twoja matka jest toksyczna ,a Ty jesteś od niej uzależniona.
Zamieniłyście się rolami ,teraz to Ty jej matkujesz,a ona robi sobie co chce.
Pytasz czy ktoś ma serce i sumienie. A czy matka to ma skoro zachowuje się jak typowy darmozjad,wszystko ma gdzieś . Po co ma się o cokolwiek troszczyc skoro Ty wszystko za nią zrobisz.Ona wejdzie Ci na głowę (o ile już nie weszła) a Ty będziesz się bała nawet zwrócic jej uwagę,bo urazisz czymś królową.
Ciągle ją tłumaczysz .Ty nie istniejesz ,ani Twoja rodzina , mama jest najważniejsza.
Jeśli nie zmienisz sposobu myślenia , nikt nic Ci nie pomoże. Rady dostałaś słuszne.

35

Odp: mamuska a związek

Może najpierw powinnam zacząć głośno mówić to co myślę, uodpornić się na mamy fochy? Nie jestem w stanie ot tak wyrzucić mamy z domu, spakować ją i powiedzieć "cześć", nie wiem czy w ogóle byłabym w stanie coś takiego zrobić. Spróbuję rozwiązać problem, ale małymi krokami, bo inaczej nie dam rady. Przecież nie od razu Rzym zbudowano

36

Odp: mamuska a związek

Skoro nie chodzi o pieniadze, tylko o Twoj komfort, to obawiam sie, ze nie potrafie pomoc. Wydaje mi sie, ze wszelkie problemy rozwiazalyby sie same wraz z wyprowadzka mamy. Nie potrafisz, ani nie chcesz prosic zeby sie wyprowadzila (co, jak juz pisalam rozumiem) wiec co mozna zrobic?

Jedyne co jeszcze mogloby pomoc to moze popros partnera, zeby z mama porozmawial. Moze Jemu bedzie latwiej, skoro Tobie trudno sie z mama porozumiec. Nie mowie Bron Noze, zeby kazal sie wyprowadzac, ale moze wytlumaczylby ze martwi sie o Ciebe, ze to i to Ci nie odpowiada itd. Mama nie musi oczywiscie wiedziec, ze ta rozmowa jest w porozumieniu z Toba.
Moze to nie rozwiaze sprawy, ale np spowoduje, ze mama sama zacznie romowe z Toba, moze wtedu byloby Ci latwiej sie otworzyc...

Niestety innego pomyslu nie mam.

37

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Nie boję się uprawiać seksu, tylko nie potrafię czerpać przyjemności wiedząc, że ktoś może nas słyszeć. Może Ty Teo potrafisz robić to w każdym miejscu, o każdej porze, nie zważając na to czy ktoś Cię widzi i słyszy, to już Twoja sprawa.
Następna sprawa, to nie boję się, że mama nakrzyczy, tylko że sprawię jej przykrość, jesli powiem coś nie tak.

Nie, każde miejsce mi nie odpowiada i dlatego też starałabym się abym we WŁASNYM domu czuja się swobodnie i komfortowo. Na pewno nie poświęcałabym własnego dobrego samopoczucia, dla pasożyta.

Twoja matko przykrość sprawiać może Tobie, ale Ty jej nie? Z resztą, co to za wielka przykrość kazać komuś posprzątać po sobie i dołożyć się do rachunków?! Przeczytaj czasem kilka razy to co sama piszesz może spojrzysz na sytuację inaczej.



johanna011 napisał/a:

Zastanawia mnie ile lat Ty mieszkałaś u mamy i byłaś na jej utrzymaniu. Radzisz mi żebym spakowała mamę i wysłała do siostry, do Polski, gdziekolwiek. Mam ja potraktować jak zabawkę, która mi przeszkadza. Ty masz w ogóle serce i sumienie? Każdy ma prawo się mylić i bładzić, a ja napisałam tutaj po to by ktoś mi pomógł. Skoro na Wasze rady piszę, że tak nie potrafię, to chciałabym żebyście pomogły mi w inny sposób to zrobić. Taki na miarę moich sił.

Mam serce i mam sumienie i kocham moich rodziców, ale siebie kocham równie mocno i nie dałabym się zdominować pasożytowi wszystko jedno czy to by była matka, siostra czy papież. Wszystko ma swoją cenę i swoją granicę.

johanna011 napisał/a:

Może najpierw powinnam zacząć głośno mówić to co myślę, uodpornić się na mamy fochy? Nie jestem w stanie ot tak wyrzucić mamy z domu, spakować ją i powiedzieć "cześć", nie wiem czy w ogóle byłabym w stanie coś takiego zrobić. Spróbuję rozwiązać problem, ale małymi krokami, bo inaczej nie dam rady. Przecież nie od razu Rzym zbudowano

To jest dobry pomysł. Uodpornienie na fochy to pierwszy krok do sukcesu. Stanowcze zwracanie jej uwagi, wymaganie pewnych rzeczy i zupełne nieprzejmowanie się jej humorami może wiele zmienić.

38

Odp: mamuska a związek

Przeczytalam caly watek i stwierdzam ze nie masz ani sily ani mozliwosci zeby cos z tym zrobic. Mamy ci poradzic cos na miare twoich sil i mozliwosci...Ale jak kiedy torpedujesz wszystko co powiemy i co zasugerujemy? Mama sie obrazi. Mama nie jest zabawka ktora ci przeszkadza, nie mamy serca i sumienia...
Ok zgadzam sie. Nie mamy smile No to sobie tak zyj jak masz takie male mozliwosci i tak niewiele sily smile
Dla mnie sprawa jest prosta. Albo wyrzuty sumienia pobola cie przez kilka miesiecy albo bedzie cie bolala cala reszta twojego zycia. smile A to bedzie kolejne 30-40 lat. Powodzenia smile

39

Odp: mamuska a związek

wiesz co? moja 5letnia córka potrafi mi sie postawić a dorosła kobieta tego nie potrafi? sama napisałaś że wiesz iz problemem jest obecnośc matki w domu. wiesz że krzywdzi ciebie i twoja rodzinę i pozwalasz jej na to. prosisz o pomoc a jak dostajesz rady to je torpedujesz. czego chciałaś? żebyśmy pogłaskały cie po główce i napisały: zostaw wszystko, partnera, dziecko i żyj pod dyktando mamusi. pisałaś że partner spędza czas przed komputerem- a co ma robić?! skoro ty nawet nie chcesz sie przytulić do niego w łóżku bo mama jest!! masz fajną rodzinę i toksyczną matkę. masz zaburzona ocenę siebie, nadal uparcie walczysz o pełną akceptacje u matki. tylko zastanów się czy warto? mama ma partnera z którym układa sobie zycie nie patrząc na boki. nie uprawia z nim seksu myśląc co by powiedziała maja córka, albo kurde wróce pózniej do domu to się domysli:-). a ty nawet bliskośc z partnerem podporzadkowałaś jej obecności w domu. postaw się kobieto czas najwyższy!! tobie jest trudno? pomysl o córce i daj jej dobry przykład. bo najgorsza matka to matka sfrustrowana

40

Odp: mamuska a związek
ewaaa napisał/a:

wiesz co? moja 5letnia córka potrafi mi sie postawić a dorosła kobieta tego nie potrafi? sama napisałaś że wiesz iz problemem jest obecnośc matki w domu. wiesz że krzywdzi ciebie i twoja rodzinę i pozwalasz jej na to. prosisz o pomoc a jak dostajesz rady to je torpedujesz. czego chciałaś? żebyśmy pogłaskały cie po główce i napisały: zostaw wszystko, partnera, dziecko i żyj pod dyktando mamusi. pisałaś że partner spędza czas przed komputerem- a co ma robić?! skoro ty nawet nie chcesz sie przytulić do niego w łóżku bo mama jest!! masz fajną rodzinę i toksyczną matkę. masz zaburzona ocenę siebie, nadal uparcie walczysz o pełną akceptacje u matki. tylko zastanów się czy warto? mama ma partnera z którym układa sobie zycie nie patrząc na boki. nie uprawia z nim seksu myśląc co by powiedziała maja córka, albo kurde wróce pózniej do domu to się domysli:-). a ty nawet bliskośc z partnerem podporzadkowałaś jej obecności w domu. postaw się kobieto czas najwyższy!! tobie jest trudno? pomysl o córce i daj jej dobry przykład. bo najgorsza matka to matka sfrustrowana

Amen smile

41

Odp: mamuska a związek
ewaaa napisał/a:

wiesz co? moja 5letnia córka potrafi mi sie postawić a dorosła kobieta tego nie potrafi? sama napisałaś że wiesz iz problemem jest obecnośc matki w domu. wiesz że krzywdzi ciebie i twoja rodzinę i pozwalasz jej na to. prosisz o pomoc a jak dostajesz rady to je torpedujesz. czego chciałaś? żebyśmy pogłaskały cie po główce i napisały: zostaw wszystko, partnera, dziecko i żyj pod dyktando mamusi. pisałaś że partner spędza czas przed komputerem- a co ma robić?! skoro ty nawet nie chcesz sie przytulić do niego w łóżku bo mama jest!! masz fajną rodzinę i toksyczną matkę. masz zaburzona ocenę siebie, nadal uparcie walczysz o pełną akceptacje u matki. tylko zastanów się czy warto? mama ma partnera z którym układa sobie zycie nie patrząc na boki. nie uprawia z nim seksu myśląc co by powiedziała maja córka, albo kurde wróce pózniej do domu to się domysli:-). a ty nawet bliskośc z partnerem podporzadkowałaś jej obecności w domu. postaw się kobieto czas najwyższy!! tobie jest trudno? pomysl o córce i daj jej dobry przykład. bo najgorsza matka to matka sfrustrowana

Nie porównuj mnie do swojego 5-letniego dziecka, które być może tupnie nóżką, strzeli focha i to nazywasz stawianiem się matce. Twoja córka nie powie ci żebyś wyprowadziła się z domu i zwyczajniej w świecie nie rozumie zapewne jeszcze wielu rzeczy.
Nie dokładnie chyba przeczytałaś pierwszy mój wpis, bo nie napisałam, że partner spędza czas przed komputerem, tylko ja. Skąd wiesz, że się nie przytulamy? Seks a przytulenie to całkiem co innego. Mama jak napisałam poznała faceta, ale póki co w żaden związek nie wchodzi, układ czysto koleżeński.
Stawiacie wszystkie problemy na jednej linii. Nie będzie dla mnie to wielki kłopot, jeśli zacznę częściej stawiać się mamie. Owszem będę musiała nad tym popracować, ale to jestem w stanie zrobić bez wyrzutów sumienia. Jeśli chodzi o wyprowadzkę mamy to już większy problem. Nie potrafiłabym jej tego powiedzieć.
Pokazałyście mi tę sprawę z drugiej strony, której nie widziałam. Zawsze uważałam, że mama to jest mama najważniejsza osoba w życiu, że nie mogę jej powiedziec nic złego, że dała mi życie, wychowała itd. Teraz wiem, że moge jej się jednak postawić. Spróbuję, może to coś zmieni w naszych relacjach

42

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Tak dziewczyny macie wszystkie rację. Być może będę w tym jeszcze długo tkwić. Nie rozumiecie jak to jest nie umieć rozmawiać z własną matką. Mamy całkiem inne zdania, nasza każda rozmowa kończy się kłótnią, do żadnej z nas nie docierają argumenty drugiej osoby. Mam wrażenie, że mama wcale nie chce dojść do porozumienia, że nie chce naprawić naszych relacji. Ile razy kłóciłyśmy się o wychowanie mojego dziecka. Twierdzi, że kiedyś było inaczej, że teraz jest źle, że się nie znam, że tylko zbieram w internecie informacje i jej nie słucham. Tak naprawdę całe życie czułam się najgorsza w domu. Miałam wrażenie, że nawet pies jest ważniejszy ode mnie.

Twój wybór, Twoje życie. Czuj się dalej w taki sposób skoro nie potrafisz podjąć decyzji dobrej dla Twojej rodziny.
Zero asertywności. Masakra.

Nie rozumiem po co ten wątek? tylko się chciałaś wygadać, czy prosić o radę?

Zrób coś z tą sytuacją, COKOLWIEK!

może zastanów się nad wynajęciem pokoju w hotelu żeby spać ze swoim mężem?

43

Odp: mamuska a związek

A czy potraficie zrozumieć, że nie potrafię póki co powiedzieć mamie "do wiedzenia radź sobie sama"? Staram się podejść do tematu z innej strony. Tak naprawdę niewiele osób mnie zrozumiało i chciało pomoc znaleźć jakieś inne rozwiązanie. Większość radzi mi żebym powiedziała mamie odejdź. Nie liczycie się z tym, że nie każdy jest taki jak Wy. Może to co piszecie jest dobre i tak powinno robić się w życiu, ale ja nie potrafię. Nikt nie jest idealny. Zacznę małymi krokami coś osiągać. Nie da się wszystkiego zrobić od razu. Gdybym teraz zrobiła dokładnie to co pisały niektóre osoby (np. spakowała mamę i wysłała gdziekolwiek) miałabym wyrzuty do końca życia. To o to chodzi? Sądzicie, że dobrze by mi się wtedy żyło i problemy w rodzinie by zniknęły? Nie, pojawiły by się nowe. Dziękuję Wam za to, że pokazałyście mi sytuację z innej strony. Dużo mi to dało, ale pewnych rzeczy od razu nie przeskoczę. I założę się, że wiele z Was też nie potrafi czasami uporać się z jakąś sytuacją.

44

Odp: mamuska a związek

Johanna011, spróbuję coś napisać z własnego doświadczenia. Jest trochę podobne do twojego, ale tylko trochę wink Jako nastolatka buntowałam się przeciwko mojej toksycznej matce, hmm, no ale cóż nastolatka może, nie wyprowadziłam się, tylko wycofałam w swój wewnętrzny świat, czyli udało się jej mnie 'złamać'.  W wieku 19 lat udało mi się jednak od niej oderwać i praktycznie zerwać kontakt na wiele lat. Aż zaczęłam interesować się psychologią z powodu nieumiejętności hmm, bycia szczęśliwą, ciągłych problemów ze sobą itp,1 książka jaką przeczytałam - stwierdziłam 'co za bzdury' big_smile Nie poddałam się jednak, zaczęłam drążyć temat i co wyszło - dzieciństwo to klucz. Trafiłam na terapię do psychologa, potem do 2. Ta druga pani bardzo mnie namawiała na konfrontację z mamą, ale ja nie potrafiłam. Stąd rozumiem cię, że ty nie potrafisz.

Rozumiem, że nie jesteś gotowa, więc na razie nie kłóć się z mamą, ani jej nie wyrzucaj. Ale zacznij coś ze sobą robić, bo nie możesz tego tak zostawić. Dziewczyny dobrze ci tu radzą, ale po prostu twój opór jest za silny, ponieważ mechanizmy, jakie tobą rządzą, są nieświadome. Zanim stwierdzisz: co za bzdura, pfff, zastanów się, czemu jest ci tak trudno porozmawiać z mamą jak z dorosłą osobą? odpowiedź już tu padła, nie tylko od forumowiczek, ale nawet chyba w którymś z twoich postów, ale jak widzę, nie przywiązałaś do niej wagi, a to jest kwestia kluczowa.

45

Odp: mamuska a związek

ale ty nawet ta nózka boisz sie tupnąć!!! nie jestes w stanie powiedzieć matce nic co mogłoby ja w twoim zdaniem urazić!!!!
jak to sobie wyobrazasz? jestes w stanie mieszkając z matką ułozyć sobie normalne życie? do tego trzeba siły a sorry ty jej nie masz!! dlatego naszym zdaniem najlepsza jest jej wyprowadzka. nikt nie karze ci wystawić jej znienacka walizki za próg i powiedzieć wyp....!!!!  czy matka jest najważniejsza?? tak, w pewnym momencie zycia człowieka tak. nie wiem moi rodzice zawsze powtarzali że dziecka nie wychowuje się dla siebie, ani życia się za niego nie przezyje. powiedz czy ty tak naprawdę żyjesz?? wstajesz rano masz wolną głowę, przytulasz się do partnera, albo czekasz na niego wieczorem z zamiarem dzikiego seksu?? sama piszesz że odkąd jest z wami mama NIE!!! wiec o co chodzi?? relacja służalczo-poddańcza jak nic.......  ale ty tak naprawde nie chcesz nic zrobić. wiesz kto to rozwiaże? twójk partner jak mu w końcu braknie cierpliwosci i odejdzie. a ty nadal będziesz się zastanawiała co możesz powiedzieć mamusi żeby się biedna nie obraziła.

46

Odp: mamuska a związek

a przepraszam z jakiej tej innej strony chcesz podejść? bo jakoś widzę tylko trzymany żal, chowanie i unikanie rozmowy...

Wywnioskuj dlaczego nikt Cię nie zrozumiał?
Bo żyjesz w jakimś chorym trójkącie który niszczy Ci życie!!!

Można pewne rzeczy mamie przekazać z kulturą, nikt nie każe Ci się na nią rzucać.

47 Ostatnio edytowany przez johanna011 (2012-03-21 18:47:32)

Odp: mamuska a związek

Elede dziękuję za zrozumienie. Najwidoczniej Twoja wizyta u psychologa dużo Ci dała, widzę, że potrafisz podejść do człowieka. Mnie akurat Twoja wypowiedź dużo więcej dała, bo podeszłaś do mojego problemu spokojnie, ze zrozumieniem, nie naskoczyłaś na mnie jak wiele innych osób, które tutaj się wypowiadały. Możliwe, że chciały pomóc, ale nie podchodziły do mnie jak do zagubionego człowieka, tylko jak do dziecinnej kobiety, która nie może oderwać się od mamusi. Niektóre wypowiedzi owszem pokazały mi drugą stronę tej sytuacji.
Zdania "Wywnioskuj dlaczego nikt Cię nie zrozumiał?
Bo żyjesz w jakimś chorym trójkącie który niszczy Ci życie!!!" chyba nie mają sensu. Nie zrozumiał mnie nikt, bo żyje w chorym trójkącie?
Wiele razy próbowałam rozmawiać z mama na różne tematy, czasem spokojnie, czasem z nerwami i zawsze kończyło się to tak samo.
Nie myślcie, że nigdy nie chciałam rozwiązać problemu. Mama od zawsze mówi, że chodzę i się czepiam albo krzyczę. Ostatnio była głupia sytuacja, ale wam opowiem. Chciała kupić od kogoś mięso. Powiedziałam, że mamy pełny zamrazalnik i wg mnie to bez sensu, bo raz że nie ma gdzie tego wsadzić, a dwa że nie zdążymy tego wszystkiego zjeść przed urlopem (wyjeżdżamy na długo), to stwierdziła, że wiecznie mi nic nie pasuje. Było tez tak, że chciała coś kupic do domu, powiedziałam poczekaj, bo nie ustaliliśmy jeszcze wystroju a nie chcę mieć wszystkiego z innej parafii, to też było źle, bo wymyślam. To nie jest tak, że całkowicie nie potrafię postawić się mamie. Tylko są po prostu sytuacje, kiedy wiem, że sumienie nie dało by mi zyć, gdybym podjęła jakąs tam decyzję, która z boku mogłaby wydawać się najlepszym rozwiązaniem.

Temat można uznać za zamknięty. Dziękuję za pomoc. Może zrobię bardzo źle wg innych ale póki co spróbuję stawiać małe kroczki i wiem, że prędzej czy później uda mi się osiągnąć to co chcę. Możecie wierzyć lub nie.

48

Odp: mamuska a związek

Łapiesz się wypowiedzi jeden osoby która stanęła po Twojej stronie.
Nikt na Ciebie nie naskakuje tylko chce Ci pokazać że ta sytuacja robi się coraz gorsza a Ty nic nie robisz i nic nie chcesz zmienić. przeczytaj sobie ze sto razy posty wielokropka, bo ona to najsensowniej ujęła

po co założyłeś ten temat? żeby Cię każdy głaskał po głowie? żeby mówił że wszystko będzie ok? że wcale nie jest tak źle?
Jest źle i sama to widzisz, będzie gorzej i wiesz o tym doskonale, czemu nic nie zrobisz? bo boisz się postawić na swoim

49

Odp: mamuska a związek

kreujesz się na pokrzywdzoną, biedną z podwiniętym ogonem... a sama sobie serwujesz na własne życzenie taki los

ASERTYWNOŚCI TROCHĘ

50

Odp: mamuska a związek
modzia7 napisał/a:

kreujesz się na pokrzywdzoną, biedną z podwiniętym ogonem... a sama sobie serwujesz na własne życzenie taki los

ASERTYWNOŚCI TROCHĘ

modzia autorka juz sobie poszla. Nikt jej tu przeciez nie zrozumial ani sie z nia nie zgodzil. Nie znalazla tu czego szukala. Co bedzie tracic czas z osobami "ktore nic nie wiedza" i "nie rozumieje"? big_smile

51

Odp: mamuska a związek

taaa bo ona "będzie robić małe kroczki żeby osiągnąć to co chce"
niech najpierw wie czego chce...

52

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

modzia nie jest mi łatwo powiedzieć mamie odejdź. Miałabym chyba wyrzuty do końca życia. Wiem, że jeśli nawet by się wyprowadziła, to nie da sobie rady. Opłaty ją wykończą, znowu zacznie popadać w długi i będzie to samo co było. Jest moją mamą i w głowie mam obraz, że jest idealna, że nie chce dla mnie źle jak każda matka dla swojego dziecka. Może ona nie widzi tego co się dzieje? Duszę w sobie wiele, a kiedy przychodzą chwile, że nie chcę z nikim rozmawiać, wtedy ma pretensje i mówi, że w taki domu nie można żyć itd.

Numer stary jak świat. Wszędzie tam, gdzie model wychowawczy polega na przysposobieniu dziecka, aby pomagało wiecznie rodzicom i na dobrą sprawę pracowało na nich, tam pojawia się motyw problemów emocjonalno-finansowych. Bo długi, bo coś tam. Zawsze się dzieje coś, aby tylko trzymać dziecko przy sobie i na nim żerować finansowo lub emocjonalnie.


Nie przeszło by mi chyba przez gardło "mamo wyprowadź się".

Wiesz, przypomniało mi się pewne powiedzenie odnośnie dyplomacji: "dyplomacja to umiejętność powiedzenia drugiemu człowiekowi, żeby spierdalał, ale w taki sposób, aby poczuł ekscytację na myśl o zbliżającej się podróży". Podobnie musi być i w tym wypadku. Zacznij od niej wymagać obowiązków domownika. Jak byłaś mała nie sprzątałaś? Pewnie tak - jak większość. Niech twoja mamusia czasem ruszy leniwe cztery litery. Pracuje i zarabia, a mieszka? Niech dopłaca się do rachunków. Nie znam naprawdę nikogo, kto mieszkając z rodzicami nie dorzucałby się do rachunków lub nie wykonywał w zamian większości prac domowych. Jest to układ sprawiedliwy i nikogo nie krzywdzący, ani nie dyskryminujący. To normalne i zdrowe. Nie pasuje jej ? Niech przejdzie na swoje....

Chcę wyjść raz za mąż za faceta, którego kocham i żyć z nim do końca. Obawiam się, że i mnie spotka rozwód.

A dziwisz się? Facet się żeni z wybranką swojego serca, a nie z wybranką i toksyczną teściową na dokładkę.

Pisałam, że w moim mieście jest bardzo ciężko o pracę dla młodych, a dla starszych tym bardziej, wszyscy wyjeżdżają.

Dla ludzi w weku powyżej 45 lat kursów i szkoleń (darmowych) jest na pęczki, a pracodawcy jak zatrudniają to własnie osoby w takim wieku lub studentów (i innych jak różnych klas inwalidzi). Codziennie wertuję ogłoszenia, codziennie szukam możliwości zdobycia dodatkowych kwalifikacji i tak to obecnie wygląda niemal w całej UE.

Gdyby tutaj wynajęła jakieś mieszkanie, rachunki zabrałyby jej połowę pensji, takie realia.

TYLKO POŁOWĘ? No to świat i ludzie. Żyć nie umierać. Większość polaków nie ma takiego komfortu.


johanna011 napisał/a:

Zastanawia mnie ile lat Ty mieszkałaś u mamy i byłaś na jej utrzymaniu. Radzisz mi żebym spakowała mamę i wysłała do siostry, do Polski, gdziekolwiek. Mam ja potraktować jak zabawkę, która mi przeszkadza. Ty masz w ogóle serce i sumienie? Każdy ma prawo się mylić i bładzić, a ja napisałam tutaj po to by ktoś mi pomógł. Skoro na Wasze rady piszę, że tak nie potrafię, to chciałabym żebyście pomogły mi w inny sposób to zrobić. Taki na miarę moich sił.

Opcje naprawy sytuacji masz dwie:
1) wyprowadza się twoja mamusia z całym jej życiowym jadem i toksycznością
2) wyprowadzasz się ty ze swoją rodziną

Innej opcji nie masz, a szukasz tylko i wyłącznie powodów, aby mamusia została z wami. Sam fakt urodzenia i odchowania nie świadczy o niczym. My się na świat nie pchaliśmy, a porzucenie dziecka jest najzwyczajniej w świecie karalne.

53

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

A czy potraficie zrozumieć, że nie potrafię póki co powiedzieć mamie "do wiedzenia radź sobie sama"? Staram się podejść do tematu z innej strony. Tak naprawdę niewiele osób mnie zrozumiało i chciało pomoc znaleźć jakieś inne rozwiązanie. Większość radzi mi żebym powiedziała mamie odejdź. Nie liczycie się z tym, że nie każdy jest taki jak Wy. Może to co piszecie jest dobre i tak powinno robić się w życiu, ale ja nie potrafię.

Nikt ci tu nie radził, abyś matce powiedziała 'odejdź'. Wszyscy radzą, abyś zaczęła żyć własnym życiem i zmusiła matkę do wyprowadzenia się. To nie jest to samo. Ty traktujesz to jako 'odejdź i zniknij z mojego życia'. A to nie tak (choć w tym układzie wyszłoby ci to jedynie na zdrowie).

Wiesz co zawsze słyszałem? Że największą dumą rodzica jest samodzielność jego dziecka.....pozwól więc sobie na odrobinę samodzielności w swoim własnym życiu, bo jesteś emocjonalnie uzależniona od swojej matki.

54

Odp: mamuska a związek

ooo taak ! właśnie smile <brawo> tongue

55

Odp: mamuska a związek

Zachowujecie się jakbyście pozjadały wszystkie rozumy, wszystko w życiu przeszły, były idealne w każdym calu. Najcenniejsze są rady osób, które coś podobnego przeszły i starają się zrozumieć problem, szukając przyczyny chociażby w dzieciństwie. To na pewno ma duży wpływ. Niektóre z Was potrafią tylko wyśmiać, bo ja nie jestem asertywna. Ciekawe, która z Was jest. W internecie można różne rzeczy pisać. Pójdę na inne forum, będę udawała taką jak Wy, a to przecież nie o to chodzi. Udajecie twarde, mądre, doświadczone i przypuszczam, że wiele z Was nadaje sobie cechy, których nie ma. Podchodzicie do mnie jak do śmiecia, a niby jakim prawem? Chcecie mi powiedzieć, że to była pomoc? Ciekawe jakbyście się poczuły w chwili kiedy prosicie kogoś o pomoc, a ten ktoś zaczyna do Was krzyczeć, naciskać itd. Piszę, że mam problem nie mogę sobie poradzić, a niektóre z Was piszą: jesteś słaba, nie dasz rady, będziesz w tym chorym układzie, aż rodzina ci się rozpadnie itd. Kopiecie leżącego. Przeczytajcie sobie jeszcze raz ze ZROZUMIENIEM mój pierwszy post i zastanówcie się czy naprawdę chodziło mi o to, że moja mama niszczy moja rodzinę, czy może o coś innego. Kończę i nie mam zamiaru zaglądać do wszechwiedzących, idealnych osób, które zamiast wyciągnąć rękę (nie głaskać po głowie) kopią leżącego. Śmiejcie się dalej, to świadczy o Waszej "dorosłości"

P.S. Post skierowany nie do wszystkich osób

56

Odp: mamuska a związek

johanna011 masz jakieś dziwne kompleksy. Nie widziałem, aby ktokolwiek się z ciebie śmiał, poniżał w jakikolwiek sposób czy naśmiewał. Wręcz przeciwnie - ja odbieram współczucie i chęć pomocy. Problem jest taki, że najzwyczajniej w świecie normalne zachowanie odbierasz jako robienie z siebie nie wiadomo kogo, a nazywanie rzeczy po imieniu, że kopiemy leżącego. No, ale widać kopiemy zbyt słabo, bo jesteś emocjonalną masochistką i nie szukasz sposobu na wyrwanie się z tego chorego i toksycznego układu, ale na przedłużenie tego wszystkiego. Nikt cie nie pogłaszcze po główce, nie poklepie po ramieniu i nie powie "oj biedna johanna011, jak ja ci współczuję...znam ten ból...powinnaś mamie jeszcze oddawać 1/3 swojej pensji, bo widać mamusia za małą ma wypłatę i poczekaj jakiś tysiąc lat, to może zacznie powoli przebąkiwać o wyprowadzce, bo kogoś pozna....a jak facet cie zostawi to widać nie był ciebie wart, bo mamusia ważniejsza'.

Ogarnij się, bo zniszczysz życie swoje, swojemu mężczyźnie i swojemu dziecku.

57

Odp: mamuska a związek

nie kojarzę żeby ktokolwiek potraktował cie jak śmiecia, to raz. dwa, że zdajemy sobie sprawę że życie w układzie w którym ty żyjesz nikomu nie wyjdzie na dobre. a już najmniej tobie i dziecku. mama za jakiś czas zmieni zdanie i może wprowadzi sie do jakiegoś faceta. partner cie zostawi bo będzie miał dosyć życia pod dyktando teściowej....a ty i dziecko zostaniecie w tym bagnie. spójrz pozwalając matce na takie traktowanie ciebie dajesz taki wzór córce. chciałabyś żeby żyła tak jak ty. a ona może nawet nie bedzie czuła respektu przed toba tylko przed babką. bo bedzie widziała że ty( osoba która ma być dla dziecka opoką, kimś kto zawsze da rade z dziecka problemami), zwyczajnie sie jej boisz. acha i moja rada, nigdy przenigdy nie odmawiaj jak chce cos kupić. z miesa mogłaś zrobic wałówę na wyjazd. upiec zamrozić albo coś. a tak to drugi raz tego nie zaproponuje bo słusznie stwierdzi że sie czepiasz. chciała kupic ci cos do domu.mogłaś iśc z nią na zakupy. zacisnac zęby i isc razem. i to jest metoda małych kroczków. powoli powoli może by jej sie oczy otworzyły. co z tego że stac was na utrzymanie mieszkania i mam sie nie dokłada. a pomyslałaś o tym żeby z tych pieniedzy odłozyc troche dla dziecka, nie wiem na studia, super wakacje itd.? albo na czysto babskie zakupowe szaleństwo? mama twoja ma wikt i opierunek u ciebie jak w hotelu. nawet lepiej bo nic ją to nie kosztuje.i co? dajesz z siebie wszystko, stawiasz na szali szczeście swojej rodziny zastanów sie czy warto

58

Odp: mamuska a związek

Moim zdaniem, nie ma sensu debatować, kto ma 'rację' a kto nie, forumowicze denerwują się na johannę, bo nie chce przyjąć ich skądinąd racjonalnych argumentów, a johannę drażnią posty nakazujące natychmiastowe działanie, bo po prostu nie jest na to gotowa.

Prościej dla johanny, moim zdaniem, jest powrót do pytań, które już tu padły, nie musisz na nie odpowiadać na forum, ale zastanów się dla siebie: czemu nie możesz postawić się matce? czemu konfrontacja jest taka trudna? Przypominam, że odpowiedzi już padły, także  w twoim poście.

Jak już będziesz mieć odpowiedź, poczytaj na necie, albo w księgarni coś znajdź nt. wewnętrzne dziecko, wewnętrzny krytyk, wewnętrzny rodzic ( jestn nawet książka pt. Wewnętrzny Krytyk autorzy - chyba- Hal i Sidra Stone, dla ciebie jak znalazł) , asertywność, w ogóle o psychologicznych mechanizmach w rodzinie, o dorastnaniu w rodzinie alkocholowej albo dysfunkcyjnej (jest nawet na forum wątek o rodzinach DDD i DDA). O, mam jeszcze jedną książkę 'Pokochaj siebie' Wayne W. Dyer.

Rozwój osobisty to długi i bolesny proces, hmm, zależy chyba od głebokości i złożoności problemu, jednym wystarczy tydzień czy miesiąc, żeby zmienić swoje życie, mi to zajęło jakieś, niech policzę, z 10 lat i wcale nie uważam, żebym była na końcu tej drogi wink Powodzenia.

59 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-03-22 14:49:41)

Odp: mamuska a związek

jakiej pomocy szukasz?

Ty się chcesz po prostu wygadać i żeby ktoś Cię pogłaskał po głowie i powiedział jaka jesteś biedna... to nie jest złe, można się wygadać! nawet trzeba! ale pisząc cokolwiek na forum musisz wiedzieć że wszystko może zostać poddane krytyce... a Twoje zachowanie jest nieracjonalne, coś chcesz zmienić, nie wiesz co i najlepiej bezkonfliktowo...

Albo chcesz usłyszeć historię podobną do swojej, że wszystko dobrze się skończyło... ale tak nie będzie... to się NIE zawali w jednej chwili ale będzie niszczyć Twój związek pomału tak że nie zauważysz kiedy tak naprawdę przekroczona została granica...
której już nie da się odbudować

Zaniedbujesz faceta- przez matkę
denerwujesz się- przez matkę
nie możesz żyć normalnie- przez matkę
można tak jeszcze kilka wymienić ale mi się nie chce

Matka, matka, matka... chyba widzisz jasno problem i nie udawaj, wiesz co trzeba zrobić. Chciałaś chyba usłyszeć od nas magiczną radę... nie da się.

wytłumacz mamie swoje problemy i że skoro mieszkacie razem to powinien każdy mieć obowiązki- nawet mąż. Zrób grafik i NAUCZ SIĘ ŻYĆ Z MATKĄ skoro tak bardzo chcesz!!!!!
ALE DO TEGO TRZEBA ASERTYWNOŚCI
ROBICIE WSZYSTKO RAZEM
ONA TEZ JEST ZA COŚ ODPOWIEDZIALNA (za kwiatki w domu, łazienkę, salon, cokolwiek) podliczasz rachunki a ona ma płacić 1/3, 1/4 jak sobie tam ustalicie (tylko w taki sposób żeby wszystkie rachunki leżały na stole i były podliczone- kwota do podziału)
raz w tygodniu czy dwa ona robi śniadanie, albo obiad , ALE OD A DO Z nikt się nie wtrąca- ona w Twój też.
razem ale jednak osobno

Kup sobie nowy materac na łóżko jak Ci skrzypi i IDŹ SIĘ KOCHAĆ Z FACETEM I WYŁADUJ TĄ SWOJĄ FRUSTRACJĘ!!!!!!!!
MOŻE SIĘ HUMOR I SPOJRZENIE NA ŚWIAT ZMIENI

chcesz sobie pokrzyczeć?? umów się z facetem gdzieś, może w samochodzie???? hotelu??? zróbcie sobie szybką przerwę w pracy????
Zacznij żyć dziewczyno a nie wszystko przeżywasz, do kur*** chyba matka wię skąd Ci się dziecko wzięło

Poczytaj o asertywności i dyplomacji...

60

Odp: mamuska a związek

poważnie się pytam- jakiej odpowiedzi oczekiwałaś? jakiej pomocy szukasz?

61

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Zachowujecie się jakbyście pozjadały wszystkie rozumy, wszystko w życiu przeszły, były idealne w każdym calu. Najcenniejsze są rady osób, które coś podobnego przeszły i starają się zrozumieć problem, szukając przyczyny chociażby w dzieciństwie. To na pewno ma duży wpływ. Niektóre z Was potrafią tylko wyśmiać, bo ja nie jestem asertywna. Ciekawe, która z Was jest. W internecie można różne rzeczy pisać. Pójdę na inne forum, będę udawała taką jak Wy, a to przecież nie o to chodzi. Udajecie twarde, mądre, doświadczone i przypuszczam, że wiele z Was nadaje sobie cechy, których nie ma. Podchodzicie do mnie jak do śmiecia, a niby jakim prawem? Chcecie mi powiedzieć, że to była pomoc? Ciekawe jakbyście się poczuły w chwili kiedy prosicie kogoś o pomoc, a ten ktoś zaczyna do Was krzyczeć, naciskać itd. Piszę, że mam problem nie mogę sobie poradzić, a niektóre z Was piszą: jesteś słaba, nie dasz rady, będziesz w tym chorym układzie, aż rodzina ci się rozpadnie itd. Kopiecie leżącego. Przeczytajcie sobie jeszcze raz ze ZROZUMIENIEM mój pierwszy post i zastanówcie się czy naprawdę chodziło mi o to, że moja mama niszczy moja rodzinę, czy może o coś innego. Kończę i nie mam zamiaru zaglądać do wszechwiedzących, idealnych osób, które zamiast wyciągnąć rękę (nie głaskać po głowie) kopią leżącego. Śmiejcie się dalej, to świadczy o Waszej "dorosłości"

P.S. Post skierowany nie do wszystkich osób

Ty sie kobieto prosze nie wypowiadaj w ten sposob bo nie masz bladego pojecia o nas i naszych zyciach czy naszych cechach charakteru czy poziomie naszej doroslosci. Daruj sobie taka wycieczke personalna bo samas nie lepsza. Pytasz jakim prawem my podchodzimy do ciebie jak do smiecia a ty swoja droga jakim prawem nas oceniasz? Kto ci dal takie prawo? Nikt cie nie potraktowal jak smiecia ale wiesz pies ktory kasa reke ktora go karmi kiedys zemrze z glodu.
Ze juz nie wspomne ze wszyscy zrozumielismy twoj post tak samo. Wiec to moze nie jest kwestia braku naszej umiejetnosci czytania ze zrozumieniem tylko braku twojej umiejetnosci zrozumialego pisania.

62

Odp: mamuska a związek
johanna011 napisał/a:

Ciężko jest stwierdzic o własnej matce, że jest pasozytem. Czy każda z Was byłaby w stanie "spakować swoją mamę i wysłać do siostry"? Powiedzie mi, że to jest zdrowy egoizm albo umięjętność powiedzenia nie i wyznaczenia granic? Czy Wasze matki powiedziały Wam kiedykolwiek "wynoście się, bo mi przeszkadzacie"? Jakbyście się wtedy poczuły? Ja stawiam się na miejscu mojej mamy, bo sama nie chciałabym usłyszeć od niej "wyprowadź się". Może i wiele osób by tak postąpiło, ale ja nie potrafię, bo kocham swoją mamę. My nigdy nie miałyśmy dobrych relacji, tak jak pisałam wcześniej, nie potrafimy też ze sobą rozmawiać. Wzięliśmy ją tutaj, namawialiśmy wręcz, żeby jej pomóc. Nie wiem skąd jesteście z jak dużego miasta, ale nasze to dziura zabita dechami i wszystko powoli pada. Myslicie, że dlaczego z partnerem wyjechaliśmy? Dla zabawy? Nie, wyjechaliśmy zarobić na chleb. Pewnie, że wolałabym być w rodzinnym mieście, u siebie, ale w tych czasach nie mam co marzyć.

Może podpowiecie jak zacząć rozmowę, co powiedzieć, tak żeby nie urazić mamy?

ja tak bylam  zwiazana emocjonalnie z matka i sie litowalam az mnie to wykonczylo,czcas pocniczytac ksiazki np susan forward toksyczni rodzice,twoja matka jest duzym dzieckiem a ty zy jesz iluzja i poczuciem winny,ps. ja zerwalam kontakt co ja jeszcze bardziej rozloscilo ,jestem wyrodna corka, bo nie slucham jej udrek,powodzenia

Posty [ 63 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024