Witam.Większość z nas wie że życie to nie bajka,nie wszyscy jesteśmy piękni,bogaci i szczęśliwi.Przypuszczam że jest wiele kobiet które kiedyś były zakochane,potem się zawiodły,cierpiały a na końcu poznały jakiegoś ciepłego misia i tkwią w rozsądnych z pozoru związkach.Bo jak żyć gdy brakuje tej chemii,gdy ciągle wraca się myślą do czasów gdy było się zakochanym?Ciężko.To tak jakby się ciągnęło za sobą worek kamieni a na ustach niosło uśmiech.Jak myślicie,posiadanie kochanka przy którym jest się w stanie coś czuć a w domu nudnego,pewnego partnera może być sposobem na życie?Czy osoba która 4 lata kochała eks poradziła by sobie z takim zawirowaniem w życiu?A może to tylko dla tych pań bez uczuć?
Każdy jest kowalem swojego losu ale powinien się liczyć z konsekwencjami.
Skoro takie kobiety wybrały tych " Misiów" to chyba podjęły decyzję? a Miś bije? pije? ..gwałci? nie.. bo to z pozoru jak piszesz rozsądne zycie? więć? nie wiem w czym problem? Czy ekstaza jest aż tak niezbędna do życia? to po co czcze gadania o poczuciu bezpieczenśtwa, stabilizacji??? tak dla oka?
Nie sięgajmy tu ekstazy.Ale wciąż pamiętam to uczucie gdy godzinę zastanawiałam się co włożyć na randkę,tą łezkę w oku gdy patrzyłam jak śpi obok...A znów będąc żoną alkoholika pamiętam ile dała bym za takiego misia który nie pije i pracuje.Ludzka natura jest taka że zawsze chce się więcej i więcej.Czwarty rok w łóżku z kimś kto się nawet nie podoba....włączają się tęsknoty,pragnienia.Nie umiem sobie z tym radzić
No przyznam szczerze, że ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Bycie z kimś kogo się nie kocha, kto nas nie fascynuje, kogo nie pożądamy i z kim się nie czujemy jak z żadną inną osobą na świecie jest bez sensu ... Pomyśl, że za 20,30 lat jesli będziesz żoną tego swojego "misia" to będziesz emocjonalną staruszką, tak sfrustrowaną, że prawdopodobnie zatrujesz życie temu bogu ducha winnemu miśkowi. To nie jest jego wina, ze nie wzbudza w tobie takich emocji jakie powinien, ale twoja wina, że go oszukujesz, wykorzystujesz jego uczucia wobec ciebie i jeszcze zastanawiasz się nad swiadomym jego zranieniem w postaci osoby trzeciej ... Pisząc "ty" mam na myśli potencjalną osobę w takim położeniu a nie personalnie autorkę wątku ![]()
Hej Cola.A ile ty masz lat?19,20?Szkoła,studia ,pierwsza miłośc?Ja ideały o których piszesz przerabiałam 9 lat temu .Dziś wiem jakie jest życie.I na prawde chciała bym by było takie czarne lub białe jak piszesz.
Owszem, są kobiety, które tak żyją. Kobiety, które są zbyt tchórzliwe i zbyt wygodne żeby odejść od niekochanego męża. I najczęściej dają radę balansować między mężem i kochankiem.
A ja się tak zastanawiam: czy komukolwiek udało się utrzymać fascynację, pożądanie, motyle w brzuchu i "ochy, achy" przez, dajmy na to, 20 lat? Konia z rzędem temu, kto się przyzna, że jemu się udało. Dojrzała kobieta (jak również mężczyzna) powinna zdawać sobie sprawę z tego, że stan zakochania nie jest wieczny, a te "motylki w brzuchu" to efekt chemii buzującej w organizmie, hormonów, feromonów. Potem to, co zostaje - silne przyzwyczajenie, proza życia, nudny i wciąż ten sam partner - rozczarowuje je, a przecież z tego można wyciągnąć coś dobrego, o ile umie się spojrzeć na swoje życie z dystansem, a nie przez pryzmat wiecznego jęczenia, że oczekiwało się czegoś więcej. To tak, jakbyś codziennie jadła czekoladę i oczekiwała, że wciąż będzie Ci tak samo smakować... To nierealne. Dlatego lepiej się skupić na tym, co realne, i spróbować wycisnąć z tego jak najwięcej pozytywów. A jeśli tego nie potrafisz - nie pozostaje Ci nic innego jak zmieniać partnera co kilka miesięcy/lat, bo tyle maksymalnie może utrzymać się stan silnego zakochania. Oczywiście jeśli wolisz zdradzać swojego "nudnego misia", Bogu ducha winnego, Twój wybór - ale warto się może zastanowić, czy z powodu własnych egoistycznych wymysłów i niedojrzałości trzeba krzywdzić inną osobę.
Podsumowując: dla mnie kobieta, która myśli w ten sposób (nudne życie z tym samym partnerem, tęsknota za stanem zakochania) nie wzbiła się nigdy ponad emocjonalny poziom nastolatki.
Pechowa - mam 27 lat. Sens mojej wypowiedzi zmierza do tego, że jesli teraz nic emocjonalnie nie łączy z partnerem i nigdy nie łączyło to za 20 lat zamiast szacunku - bez tego zakochania i motyli w brzuchu które oczywiscie ze wiecznie nie trwaja - nie bedzie nawet szacunku, czyli tego w co miłość przeradza się gdy te pierwsze miłosne uniesienia miną ...
a ja to doskonale rozumiem ja też mam w domu takiego misia który jest spokojny zpewnia mi warunki bytowe i było to niestety małżeństwo z rozsądku i też brakuje mi emocji ekscytacji, namiętności...
Ponieważ jestem całe 7 lat starsza, niniejszym legitymizuję się do autorytarnej wypowiedzi ![]()
Można mieć i 20 kochanków oraz 6 mężów równocześnie. Najważniejsze - to zycie zgodnie z własnymi zasadami. Jeśli ktoś ma fantazję je zmieniać w zależności od zaistniałych faktów - voila. Ważne, by nie żyć wbrew sobie, bo dalej to już tylko autodestrukcja.
Cztery lata to bardzo krótko. Albo Twój mąż to koszmarny nudny kapeć, albo Ty masz mierne wyobrażenie o tym jak powinien wyglądać związek dwojga dojrzałych ludzi. Jak chcesz motylków - to o nie dbaj. Tyłek w troki i do roboty. Rozmawiaj, uwodź, staraj się, podtrzymuj, namawiaj do rozmowy, adoracji, starania się i podtrzymywania. Życie nie jest czarno-białe. Jest kolorowe. Moze też mieć jeden kolor. Gówna. Taki szarobrązowy - w dowolnych odcieniach. Jak taki odpowiada - również voila. jak gówniany kolor nazwiesz: "ja to dużo wiem o życiu" - tyż piknie.
Bardzo żal mi jest kobiet które sypiają z mężczyznami dla kasy. Na legalu - bo akt małżeństwa. Koszmar jakiś.
Jesli odpowiada Tobie taki uklad zycia z dwoma mezczyznami to prosze bardzo. Przypuszczam, ze duzo osob tak zyje ale czy sa szczesliwi?
Z jednej strony obawa przed wyjsciem na jaw romansu i koniec malzenstwa a z drugiej obawa ze ten drugi znudzi sie Toba.
Zycie w ciaglym klamstwie i strachu to chyba nie to.
Uważam,że takie kobiety zwyczajnie tesknią za taką ekscytacją jak opisują wyżej bo np. nie znają takich uczuć jak strach, brak wsparcia, brak szacunku, brak czułości i takie tam.. pierdymałki prawda?.. Pewnie ze motyle po jakims czasie zanikaja.. a potem jest dośc zwyczajne .. czasami nawet monotonne życie.. Ale BYCIE razem... to również szarzyzna dnia codziennneg... wtedy biorę swojego MIska ( owszem kocham go akurat ale czasami tez jest szaro) i czuję,że jest.. że nie jestem sama i nic mi nie grozi.. to dla mnie ważne uczucie.. ;-))
dlatego trzeba się zastanawiać przed podjęciem jakiejś decyzji a nie myślenie "jakoś to będzie"
ma być dobrze! dobrze dla mnie i partnera.
Skoro jest źle, kiepsko, nijak... to po co się wiązać? z rozsądku? heh... to ja nie wiem gdzie tu rozsądek...
Ekscytująca jest niepewność. Ekscytująca jest niewiedza. Ekscytujący jest właśnie strach że wybrać moze inną ale TERAZ jest ze mną. Jestem lepsza? Co z tego że na 10 minut, czy ile tam mu zajmuje dojście. To jest MOJE 10 minut. O to chodzi. O brak zielonego pojęcia jak wygląda normalny, kochający mężczyzna i jak zachowuje się kochająca kobieta. Kochająca a nie uzależniona od dreszczyków w przedziałku. Bo za oknem pogoda bura, praca do bani, to chociaż podupczymy z fantazją. Taka prawda i nie ma co owijać w śliczny złoty papierek.
Brawo Kriss taka prawda nie ma co owijać w bawełnę i dopisywać jakiś psychologicznych teorii.
Kobiecie po prostu marzy się seks z innym facetem, bo może mąż jest bierny w łóżku, może chce poczuć się atrakcyjniejsza. Może to zwykła brutalna fizjologia liczy na doznania fizyczne jakich jeszcze nie miała.
oj panowie ale wy gadacie głupoty myślę że kobiety w swoich kochankach szukają czegoś więcej niż dobrego bzykania...
Nie rozumiem tego pedu kobiet do "motylkow w brzuchu" i checi rozwalania dobrego zwiazku na rzecz innego tylko dlatego ze ma etykietke "nowy/inny". Nie rozumiem dlaczego wlasnie ci "misie"- mili i dobrzy faceci ktorzy traktuja kobiete z delikatnoscia i szacunkiem- zostaja na lodzie. I absolutnie nie ma we mnie wspolczucia dla kobiet ktore zostaja na lodzie bo romans sie wydal i kochanek tez sie znudzil i odszedl w sina dal. Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz. Chciala ktoras przezyc ekscytacje odpowiednia dla nastolatki sypiajac za plecami meza/partnera z innym to prosze. Kubel ekscytacj w postaci rozwodu, podzialu majatku, uzgadniania godzin wizyt u dzieci i braku domu/mieszkania jest do dyspozycji. Wylany z szumem na glowe.
Tak samo nie rozumiem "zwiazkow z rozsadku". Jak mozna sypiac z facetem ktory sie nawet nie podoba? Czym to sie rozni od prostytucji czy instytucji utrzymanki? W sumie niczym. I w sumie nie bardzo mam o to do kobiet pretensje pod warunkiem ze obie strony zgadzaja sie na taki uklad. Ale jesli mezczyzna jest swiecie przekonany o wzajemnym uczuciu a kobieta nie moze na niego patrzec to juz jest podlosc.
Kamelia23
"oj panowie ale wy gadacie głupoty myślę że kobiety w swoich kochankach szukają czegoś więcej niż dobrego bzykania..." powiedz kochana ile ty masz lat i ile w życiu zaliczyłaś kochanków że uważasz że nie o to chodzi - owszem o to i tylko o to - to że przy okazji na początku sfrustrowana mężatka dostanie garść habyzi, kilka wydukanych komplementów nie oznacza miłości tylko odpowiedniego planu działania potencjalnego bzykacza żeby nie wystraszyć a zachęcić. Kobiety takie nie szukają niczego więcej bo resztę mają w domu u męża- misia.
Dla mnie kobieta która po 4 latach myśli jak mężowi przyprawić rogi z nudów powinna albo uzyskać pisemną zgodę od biednego misia na zdradę albo się rozwieść i bzykać z kim popadnie i gdzie tylko ma ochotę.
Dojrzała kobieta wie że wszystko w życiu ma swój czas i swoje miejsce!
20 2012-03-13 15:17:30 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-03-13 15:20:54)
oj panowie ale wy gadacie głupoty myślę że kobiety w swoich kochankach szukają czegoś więcej niż dobrego bzykania...
Ale tu jeden facet jest - Piotrek.
No właśnie czego? Chętnie pocztam. Oświeć mnie dlaczego kobieta mając możliwość decydowania o własnym losie - jest w końcu wolnym człowiekiem, nie przywiazanym do kaloryfera. Prawa wyborcze ma. Szengen, te sprawy. Dlaczego taka kobieta zamiast odejść od starego skapcaniałego męża i żyć z miłością swojego życia - rozmawiając, uzupelniając się na poziomie cielesnym i duchowym, tkwi przy takim nudnym trepie? Mało tego - jeszcze z nim sypia. Taka kobieta dwie rąsie ma, do roboty zdatne. Na chlebek starczy. Miłość wszak ważniejsza jest. Motyle w brzuchu, to i korzonki można wpierdzielać nie?
Czyżby się miało okazać, ze kochanek wcale jej nie chce? Że darmochę mu zapewnia, bo jemu też się nudzi, a kasy - wiadomo, szkoda? A może to ona jest zwykłą wygodnicką babą i od męża nie odejdzie, bo jej się robić nie chce, a do kochanka dorobi sobie teorię na podstawie brazylijskich telenoweli i hamerykanckich seriali z lat 80tych? I wtedy to ona już nie jest puszczalska leniwa bladź, tylko normalnie Mata Hari.
KRISS - pisz mi jeszcze - twoje teksty to miodzio, chętnie bym cię uściskała za kunszt pisarski i mądrośc życiową.
Z drugiej strony nie wiem po co ludzie takie tematy zakładają. Jak chcą zdradzić i sobie pobzykać na boku trzeba to cały świat informować?
Pytanie było jasne - czy posiadanie kochanka, a w domu nudnego męża - może być sposobem na życie.
Oczywiście, że może, ale co to za życie... Bo w zasadzie po co kobietom ten nudny facet? Nie rozumiem tego, po co takie związki w ogóle istnieją, ludzie trwają w letargach, nie czując się szczęśliwymi, a tylko raniąc siebie nawzajem... Bez sensu
.
Z drugiej strony nie wiem po co ludzie takie tematy zakładają. Jak chcą zdradzić i sobie pobzykać na boku trzeba to cały świat informować?
Ci odpowiem;
1. Bo zawsze jest szansa, że się znajdzie podobną duszę w podobnej sytuacji.
2. W kupie raźniej - głupota rozgrzeszona. Poza tym zawsze można zasunać tekst: "jestem TYLKO człowiekiem, a człowiek uczy się na błędach", " kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem", "życie nie jest czarno - biale", "zbłądziłam, potknęłam się, pomyliłam", a jak dalej będziesz tłumaczył drukowanymi literami, że nie, że tak się nie da żyć na dłuższą metę, a szczególnie jak są dzieci, to usłyszysz "a Ty cholerny moherze, co Ty wiesz o życiu?!".
3. Jesli tlumaczą inne kobiety (że dana delikwentka robi sobie kuku) to słyszą: "pewnieście stare rury a wasi mężowie już od dawna szusują na boki. Tkwicie w tych swoich żałosnych układach i mi zazdrościcie. Zawistne Wy! Żanuarie!".
Darmowa terapia dla zakompleksinego ludu. Ot co. Po to pisać, po to informować. I nie całemu swiatu - tylko net-światu. Anonimowo. Komu to dziewczę ciężko doświadczone ma powiedzieć? Nawet księdza się wstydzi. Jakby miała komu powiedzieć nie wpisywałaby haseł w wujka google i nie szukała miejsca, gdzie w miarę na poziomie - umówmy się, tu jest regulamin, więc nikt tak bezpardonowo jej nie zwyzywa - może "się wygadać". Symptomatyczne, że nie rozpisuje się o swoich "wyczynach" na forum klasycznie męskim. Tam to by pojechali, oj pojechali... A tu - kółko różańcowe.
P.S. Atinasarz - żółwika wirtualnego Ci przesyłam ![]()
Ci odpowiem;
1. Bo zawsze jest szansa, że się znajdzie podobną duszę w podobnej sytuacji.
Sugerujesz, że szuka kochanka na forum netkobiety? Jakiś chętny wrażeń facet napisze do niej na PRIV?
Co do pojechania to po co to robić. To sprawa jej i jego męża. Dużo jest teraz szukających wrażeń mężatek w necie.
26 2012-03-13 18:49:22 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-03-13 18:50:15)
pechowa29 jak szybko po zerwaniu z ex weszłaś w nowy związek?
Być może tkwisz w przeszłości?
Ja sama miałam takie zawieszenie po zerwaniu 2,5 roku(dlatego byłam sama bo skrzywdziłabym drugą osobę)
Na szczęście człowiek się zmienia i z wiekiem jak czegoś nie ma to nie tupie nóżką
tylko się zwyczajnie godzi z sytuacją.
Twoje wybory i tak będą należeć do Ciebie jednak pamiętaj ,że będziesz za nie odpowiedzialna i w tym momencie odpowiedzialna
za nudnego misia ,którego będziesz oszukiwać...
za nudnego misia ,którego będziesz oszukiwać...
Nudny nie nudny ale kaskę ma...Teraz wiem czemu tyle kobiet siedzi na czatach forach i portalach randkowych tyle czasu.
Nudny nie nudny ale kaskę ma...Teraz wiem czemu tyle kobiet siedzi na czatach forach i portalach randkowych tyle czasu.
Niestety ludzie nie pracują na związkiem, sobą a wartości moralne i kręgosłup już prawie niewidoczne.
Panuje wielki egoizm ekscytacji doznań ![]()
Kriss napisał/a:Ci odpowiem;
1. Bo zawsze jest szansa, że się znajdzie podobną duszę w podobnej sytuacji.Sugerujesz, że szuka kochanka na forum netkobiety? Jakiś chętny wrażeń facet napisze do niej na PRIV?
Co do pojechania to po co to robić. To sprawa jej i jego męża. Dużo jest teraz szukających wrażeń mężatek w necie.
Nie. Sugeruję że zaglądają tu dziewczyny w podobnej sytuacji - nudzące się wmałzeństwach na padobieństwo zalegalizowanego sponsoringu. I mające kochanków, albo przymierzające się żeby ich mieć. Z nudów. Z lenistwa.
Pojedzie po niej każdy facet którego zdradziła żona. Który poczuł się jak durna maszynka do robienia kasy.
30 2012-03-14 12:05:56 Ostatnio edytowany przez pechowa29 (2012-03-14 12:12:17)
Hej Kriss-nie jestem mężatką,to wolny związek....I nie jestem utrzymanką,pracuje.Mamy osobne portfele.Korzystam tylko z dobrych warunków mieszkaniowych mojego Misia.....Nie założyłam tego wątku by znależć kochanka,nie wiem czy zauważyłaś ale nie wspomniałam nawet o tym.Do takich rzeczy facet zawsze się znajdzie.Sponsoring ...phi...połowa facetów których znam zarabia mniej niż ja;-) To tak w ramach żartu.Sponsoring ociera się jak dla mnie o dewiację.I normalnym jest że w realu z nikim na takie tematy nie podyskutuje.Piotrek82-mój facet nie jest nudny w łóżku,jest całkiem dobry.Tyle że ja go nie kocham,nigdy nie kochałam.Znasz ten temat?Faceci wogule uprawiają seks bez miłości więc co ja się tu będę rozwodzić;-)LapkaPandy-w nowy związek weszłam po tym jak zostawił mnie ktoś w kim byłam bardzo zakochana,zresztą nadal pojawia się w moim życiu.Proponuje seks......super co....Byłam sama 5 miesiąć,zjawił się Misio i pomyślałam że ja też mogę mieć w miarę normalny związek.Myślałam że łatwiej być z kimś z rozsądku.A ten drugi....Do dziś nie wiem czy ja nie kocham tamtego dupka i oszusta.
Witam ![]()
"Ciepłe kluchy" to dobry kandydat na męża.. Opiekunczy,spokojny,dobry i wyrozumialy ...domator.
I mnie tak się zdawało,bo sadziłam,że to najlepszy człowiek na świecie....Dodam ,ze ja jestem pełna temperamentu,wesoła dusza towarzyska..itp. Czyli mój "Miś" to zupelne przeciwieństwo(podobno sie przyciągają)
Ale mineło już 13 lat jak jesteśmy razem,a jego zalety stały sie niestety wadami... Brak entuzjazmu,spontaniczności z Jego strony...siedzenie po pracy przed TV,zero wyjścia na pizze,piwo,do kina czy do znajomych....Zapominanie o najważniejszych datach,brak wspólnie dokonywanych wyborów,chocby koloru farby do sypialni,którą i tak sama muszę pomalowac... ![]()
Wszystko na mojej głowie! Bo ja zaplanuje,zoorganizuje,załatwie itp...
Wiecie kiedy rozmawiałam o problemach z moim mężem?-nigdy! A dlaczego?-bo to zawsze był monolog.Ja mówiłam a On niby słuchał...Jakbym zapytała za 5 min.,żeby powtórzył,pewnie bym uslyszała jakies zdania wyrwane z kontekstu....Więc wiedziałam,ze nie ma sensu się powtarzać i rozwiazywałam je sama...
Tylko teraz jestem zestresowana,czuję jak sie wypalam,bo dluzej nie mogę nosic na swoich barkach problemów swoich,męża i dzieci....
A on nadal spokojny,bezkonfliktowy i uważa,że tak jest przecież dobrze i o co mi tak wogule chodzi.....
Od roku mam kochanka.I nie dla sexu,pieniedzy itp. "ON" dodaje mi energii do działanie,doradza,wysłucha i rozumie... To tak nie wiele a jednak ogromna przepaść między nimi...
Pozdrawiam ![]()
Sponsoring ...phi...połowa facetów których znam zarabia mniej niż ja;-) To tak w ramach żartu.
Mój stan posiadania?konto z zawartościa ok 4 tys,400zł alimentów z funduszu i 1000zł pensji.
Nawet jako kasjerka mam pracę przez znajomości.
W moim mieście te 750 to koszt samego odstępnego bez czynszu,rachunków.Jaka kwota zostaje ci w kieszeni po dokonaniu opłat?Bo ja gdybym ponosiła miesięcznie takie koszty nie miała bym co jeść a i może na te opłaty by mi brakło.
Pechowa29 nie chcę Ci dowalać, ale zaczynasz się gubić w tym galimatiasie. Coś Ci powiem jako osoba która też jest DDA i DDD (jak nie wiesz co to - poszukaj w necie albo na forum Netkobiety); powiem Ci tak: przestań biadolić, przestań naginać. Weź się Dziewczyno za siebie. Jesteś jeszcze bardzo młoda, dziecko masz odchowane - 8 lat dziewczynka już dużo rzeczy umie zrobić sama. Przestań się zajmować facetami i wieszaniem na nich - umiesz liczyć, licz na siebie. Nie panikuj że już taka stara jesteś, a z dzieckiem to juz w ogóle wybrakowana i żaden księciunio z bajki Cię nie zechce. Nie licz na matkę - LICZ NA SIEBIE. Masz dziecko - swojego jedynego sojusznika i na tym się skup. Zajmując się pierdołami w postaci obecnego związku czy gdybania o jakichś morzonkach z facetem, który ma Cię za nic - tracisz punkt odniesienia. I szacunek do samej siebie.
A tym punktem odniesienia powinnaś być Ty i Córka. Koniec kropka. Dokształcać się można i za darmo - chociażby w necie. Dostęp do netu masz - nie widzę problemu. Wyobrażam sobie jak Ci jest ciężko, ale osobiście znam kobiety z trójką dzieci i kilkanaście lat starsze od Ciebie - i dają radę aż miło. SAME. Bez gachów. Po rozwodzie i bez alimentów na czas. Bez pomocy rodziców. też wiedzą co to alkoholizm, też wiedzą co to przemocowiec pod jednym dachem. Nie jesteś wyjątkiem.
Teraz inna kwestia - pomyśl jaki wzór dajesz córce. Przecież to juz duża dziewczynka. Chcesz żeby kiedyś wypisywała na forum jakie ma pretensje do matki, bo ta zamiast się ogarnąć myślała o pierdołach?
Aha..Mam prośbę
Nie krytykujcie kobiet za to,ze robia tak a nie inaczej tylko dlatego,ze odbiegaja od Waszego stereotypu.
Dzis wierne i kochające żony,moga kiedys stanąc pezrd podobnym dylematem...A kwestia wyboru,wcale nie musi byc taka łatwa...
Niestety.... ![]()
A ja się tak zastanawiam: czy komukolwiek udało się utrzymać fascynację, pożądanie, motyle w brzuchu i "ochy, achy" przez, dajmy na to, 20 lat? Konia z rzędem temu, kto się przyzna, że jemu się udało. Dojrzała kobieta (jak również mężczyzna) powinna zdawać sobie sprawę z tego, że stan zakochania nie jest wieczny, a te "motylki w brzuchu" to efekt chemii buzującej w organizmie, hormonów, feromonów. Potem to, co zostaje - silne przyzwyczajenie, proza życia, nudny i wciąż ten sam partner - rozczarowuje je, a przecież z tego można wyciągnąć coś dobrego, o ile umie się spojrzeć na swoje życie z dystansem, a nie przez pryzmat wiecznego jęczenia, że oczekiwało się czegoś więcej. To tak, jakbyś codziennie jadła czekoladę i oczekiwała, że wciąż będzie Ci tak samo smakować... To nierealne. Dlatego lepiej się skupić na tym, co realne, i spróbować wycisnąć z tego jak najwięcej pozytywów. A jeśli tego nie potrafisz - nie pozostaje Ci nic innego jak zmieniać partnera co kilka miesięcy/lat, bo tyle maksymalnie może utrzymać się stan silnego zakochania. Oczywiście jeśli wolisz zdradzać swojego "nudnego misia", Bogu ducha winnego, Twój wybór - ale warto się może zastanowić, czy z powodu własnych egoistycznych wymysłów i niedojrzałości trzeba krzywdzić inną osobę.
Podsumowując: dla mnie kobieta, która myśli w ten sposób (nudne życie z tym samym partnerem, tęsknota za stanem zakochania) nie wzbiła się nigdy ponad emocjonalny poziom nastolatki.
Ja chcę tego konia z rzędem!
Jesteśmy w związku ponad 17 lat (ja 45, ona 41), a pomimo tego nasza wzajemna fascynacja seksualna nie wygasa. Możne to dziwne, ale w ostatnich latach nawet się wzmaga. Oczywiście pracowaliśmy na to. Po pierwsze dbamy o fizyczną atrakcyjność - wyglądamy na duuużo młodszych. Po drugie - otwarcie mówimy sobie co nas pociąga, a co denerwuje - czasami te rozmowy kończą się ostrą kłótnią, obrażaniem itd. Po trzecie, oboje jesteśmy zatyrani, ale gdy już łapiemy wspólny czas, to nigdy się nie nudzimy, do gdy tylko zanosi się na nudę, to ruszamy tyłki z domu i coś wspólnie organizujemy. Krótko mówiąc, wcale nie zawsze bywa różowo. Ale w sumie jest megasuper. Pełne zaufanie. Dużo szczęścia i niemało złości. Codziennie sex, a gdy nie można, to kolejnego dnia odrabiamy z nawiązką. Jest tylko mały problem. W miejscach publicznych, na spotkaniach towarzyskich... prawie nie mogę dotknąć żony. Tylko na nocnych spacerach pozwala mi się trzymać za rękę. Gdy ją ostatnio w kinie zapytałem dlaczego znowu zachowuje się jak dzikuska, to odpowiedziała: sio! wynocha! gdy mnie dotykasz mam motyle w brzuchu i tutaj będę miała z tym problem.
Piszę to, bo "silne zakochanie" przez całe życie jest możliwe. Myślę, że gdy go brak, to może pojawić się zgorzkniałość. Inna sprawa, że obie strony muszą pielęgnować to, co los dał im na początku znajomości. Dojrzałość ma swoją wartość, bo pozwala unikać głupich zachowań, skuteczniej rozwiązywać problemy, panować nad nerwami, tworzyć w miarę bezkonfliktowe małżeństwo. Jednakże podstawą czystego szczęścia w związku jest prostu dobry seks. Dobry seks nigdy się nie nudzi. Powiedziałbym, że tworzy z chemią relacje dialektyczną: na początku chemia popycha do seksu, a potem sex produkuje chemię. Rozkoszne perpetum mobile ![]()
35 2012-03-14 14:39:51 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-03-14 14:40:56)
Aha..Mam prośbę
Nie krytykujcie kobiet za to,ze robia tak a nie inaczej tylko dlatego,ze odbiegaja od Waszego stereotypu.
Dzis wierne i kochające żony,moga kiedys stanąc pezrd podobnym dylematem...A kwestia wyboru,wcale nie musi byc taka łatwa...
Niestety....
To publiczne forum - wypowiadać się może każdy byle pełnoletni i zgodnie z Regulaminem.
Czy możesz rozwinąć co dla Ciebie znaczy słowo "stereotyp" w przypadku związku małżeńskiego? (Pomijam bigamię i wielożeństwo).
Coś Ci zdradzę - nie wszystkie żony to opasłe stare kaszaloty. Niektóre są piękne, interesujące (jak chociażby żona Horst'a) i wręcz nie mogą opędzić się od adoratorów. Dylematy srylematy. Albo masz zasady albo nie. Jeśli życie w zgodzie z własnym sumieniem to wspomniany przez Ciebie stereotyp - to masakra.
Podam Ci prosty test - jeśli o nowo poznanym mężczyźnie przestajesz myśleć w kategorii: kolega, to należy pędem popylać do męża i szukać w nim tego co chcesz znaleźć w koledze. Jeśli mąż nie kocha, poniewiera, chla, zdradza (wybierz dowolne albo wszystkie naraz) mamy piękne czasy, kiedy kobieta moze wnieść o rozwód. Bo jest nieszczęśliwa, bo nastąpił rozpad więzi, etc.
Po co się męczyć z dylematem skapcaniałego pierdzibąka pod własnym dachem? Jeśli odpowiedzią jest: "wygoda, albo wyświechtane dobro dzieci" - to zaczynamy wchodzić w patologię. Tworzymy bardzo złe wzorce dla młodych pokoleń, pomijając już że nie mając szacunku do samych siebie i drugiego człowieka.
Puszczanie się nazwane "robieniem inaczej" to już jakaś parodia jest. ![]()
To publiczne forum - wypowiadać się może każdy byle pełnoletni i zgodnie z Regulaminem
Ja nie widze problemu z tym,zeby ktos nie mógł sie wypowiadać...Ale krytykowanie takch kobiet,i doradzanie im jak powinny postąpić w daniej sytuacji nie ma sensu,jesli nasze życie odbiega dość znacznie ...Ty jestes...No właśnie..Kim??Każdy ma swoje piorytety,zasady i ect... Nie spodziewajmy się,ze Ci ludzie piszący na forum będą działać wg.Twoich zasad... Jesteśmy tu po to,zeby wysłuchać i obiektywnie do tego podejść a nie żeby krytykować...
37 2012-03-14 16:28:27 Ostatnio edytowany przez katbe (2012-03-14 16:29:20)
A ja się tak zastanawiam: czy komukolwiek udało się utrzymać fascynację, pożądanie, motyle w brzuchu i "ochy, achy" przez, dajmy na to, 20 lat? Konia z rzędem temu, kto się przyzna, że jemu się udało.
no to jeszcze jeden koń dla mnie ![]()
mnie też się udało
:)
miesiąc temu obchodziliśmy 25 rocznicę ślubu
coś w tym jest Horst!!
chemia musi być i jeśli jest, to jest ok
dodam jeszcze, że ludzie muszą być dla siebie interesujący
muszą się od siebie czegoś wciąż uczyć
a najbardziej sexi jest w dalszym ciągu intelekt i poczucie humoru ![]()
Anemonne... nie trać wiary...
:)
Ja nie widze problemu z tym,zeby ktos nie mógł sie wypowiadać...Ale krytykowanie takch kobiet,i doradzanie im jak powinny postąpić w daniej sytuacji nie ma sensu,jesli nasze życie odbiega dość znacznie ...Ty jestes...No właśnie..Kim??Każdy ma swoje piorytety,zasady i ect... Nie spodziewajmy się,ze Ci ludzie piszący na forum będą działać wg.Twoich zasad... Jesteśmy tu po to,zeby wysłuchać i obiektywnie do tego podejść a nie żeby krytykować...
To jak miałoby Twoim zdaniem wyglądać obiektywne podejście - jak nie "doradzanie im jak powinny postąpić w danej sytuacji" - zdjęcie mam wysłać, odtańczyć pantomimę czy wysyłać fale mózgowe?
Jeśli ktoś o radę pyta - to mu się odpowiada ZGODNIE z własnym podejściem do życia. Obiektywnie. Bo subiektywnie by było gdyby to moja siostra albo matka była, a obiektywnie jest jak anonimowy odpowiada drugiemu anonimowemu. Na podstawie własnych przemyśleń, doświadczeń - z boku.
Krytyka jest narzędziem konstruktywnym. Mamy nawet takie sformułowanie: "konstruktywna krytyka" - taka której zadaniem jest mówiąc kolokwialnie: wylanie wiadra zimnej wody na łeb. Takie widaro może dać dużo do myślenia - najpierw złość, potem odrzucenie, a następnie: "a co by było gdyby...co jeśli ona ma rację, przecież źle się czuję w tej sytuacji - dlatego proszę o pomoc na babskim forum". Logiczne.
Ja wiem czego Ty się spodziewałaś. Że pogłaszczemy po główce, przytulimy do memłona i będziemy szydzić z męża rogatego idioty i kasoroba. Ponieważ tak nie jest - czujesz się co najmniej rozczarowana i odwołujesz do humanitarnyzmu wypowiadających się krytycznie. Z drugiej strony - wystarczy po prostu nie czytać, albo czytać i się nie zgadzać. Dlaczego ja mam zmienić moje życiowe podejście, żeby ktoś kto robi ŹLE poczuł się lepiej i rozgrzeszony? Dlaczego ja (wlaśnie Ja) mam się naginać do czyichś zasad? To nie ja proszę o radę w wątku o podwójnym życiu kobiet.
Aha..Mam prośbę
Nie krytykujcie kobiet za to,ze robia tak a nie inaczej tylko dlatego,ze odbiegaja od Waszego stereotypu.
Dzis wierne i kochające żony,moga kiedys stanąc pezrd podobnym dylematem...A kwestia wyboru,wcale nie musi byc taka łatwa...
Niestety....
Ale przeciez to nie byla krytyka ze strony Kriss to byla najzwyklejsza na swiecie madra rada. I nie zauwazylam zeby byla tu mowa o jakichkowiek stereotypach. W dzisiejszych czasach niezalezne i rozwijajace sie kobiety nie sa stereotypem. Niestety... No i wiernosc i milosc samej tylko zony niekoniecznie prowadzi do szczesliwego zwiazku. Do tanga trzeba dwojga. Ja moge meza kochac bardzo bardzo ale jesli on ma moje uczucie w esicy to ja zabiore zabawki i pojde do swojej piaskownicy
I tak, jak dla mnie, wybor jest latwy. ![]()
Dylematy srylematy. Albo masz zasady albo nie.
Amen
Albo jestes galareta albo kregowcem z kregoslupem
Kriss-nie wiem z kąd pomysł że szukam rozgrzeszenia.Nie szukam bo go nie dostane,nie szukam bomi na nim nie zależy i nie jesteś osobą która mogła by mi je dać.Jeśli patologią dla Ciebie jest wyświechtane dobro mojego dziecka to twoja wypowiedz na ten temat jest patologią dla mnie.Jakie nie smaczne jest czytanie opini osób które nie mają podobnych doświadczeń a zachowują się jak panie psycholog.Ja znam ogólniki ,standardy i ideały.Mało ich ma zastosowanie w życiu..No i podstawowa sprawa-nie masz podstaw by twierdzić że jestem nie ogarniętą matką.Nic nie wiesz na ten temat.Samotność73-doskonale cię rozumiem,wiem jak można wyjść na rozsądnym wyborze i wiem czego może brakować gdy się w nim tkwi.Dla mnie rozstanie oznaczało by burze w moim życiu.Boję się że już zawsze ze wszystkim była bym sama,nigdy nikt by mnie nie pokochał ale za to moje dziecko dowiedziało by się co to nie pełna rodzina i trudne warunki mieszkaniowe.A kochanek...nie cierpię kłamać ,bać się że coś się wyda...Tyle że wydaje mi się że taka osoba mogła by wnieść odrobinę iskry do mojej codzienności.I nie o żadnym seksie tu pisze.Samo spojrzenie kogoś komu bym się podobała,możliwoś rozmowy...nam zawsze tego brakowało.Nigdy nie podobał mi się fizycznie,nigdy nie był dobrym kompanem do rozmowy.Od dawna rozmawiamy tylko służbowo i ja tego nie zmieniam,wiem że on nie potrafi inaczej.Po prostu jest takim człowiekiem.Zaradnym ,pracowitym i az do bólu prostym w wyrażaniu siebie.Drażni mnie że nie potrafi opisać słowami tego o czym myśli,że nie ma wyższych potrzeb niż jedzenie spanie i praca.Dużo tego.Ale doskonale wiesz o czym pisze
pechowa29 - jak przeczytałam te słowa"Zaradnym ,pracowitym i az do bólu prostym w wyrażaniu siebie.Drażni mnie że nie potrafi opisać słowami tego o czym myśli,że nie ma wyższych potrzeb niż jedzenie spanie i praca" to mi szczęka opadła do ziemi (choć to dość długa droga przy moim wzroście) No ale przecież twój Miś to prosty chłop od pługa za to ty masz potrzeby wyższego rzędu takie jak znalezienie popychacza na boku - i nie pitol że nie o seks tu chodzi żyję sporo na tej ziemi i nie jedno przeżyłam i takie górnolotne teksty o "bratnich duszach, o iskrze, rozmowie" to możesz wciskać dziecku w podstawówce a nie kobietom które nie jedno przeżyły i widziały.
I masz rację pora oderwać twojego "chłopskiego prostego Misia " od pracy i będziecie żyć miłością i wierszami pisanymi przez niego dla ciebie pod mostem.
Ręce opadają!
Mam 40 lat.. Kiedy wg.atinasarz będe ta dojrzałą kobietą ,Cyt:która wie,ze na wszystko jest czas i mniejsce? Czy za kolejne 40 lat będzie mi wolno mieć wątpliwości i kochanka? Dlaczego to ja mam stawac na rzesach,zeby ruszyć i zmotywować swojego męża do wstania z fotela..?.On sam na to nie wpadnie..? Ileż można sie poświęcać i jak dlugo? Wszyscy dążymy do bycia szczęśliwymi...Jednym sie to udaje za pierwszym razem inni błądza i szukają swojego miejsca... Moj "Miś" jest szczęśliwy,bo jemu tak wygodnie...A co ze mna? Ja mam być szczęśliwa,bo uszczęsliwiam Jego? A jak już tęsknie za kimś/czymś innym,to jestem ta zła...? A On Bogu ducha winien,siedzi w tym swoim fotelu i drapie sie po rogach.....No tak...Nic tylko współczuć takim Misiom.... ![]()
Dodam jeszcze,że pechowa29 napisała swojego posta bo znalazla się w patowej sytuacji... Nie karci męża,że jest dupkiem ale pisze,że nie jest szcześliwa...Związała sie z nim,bo tworzyli dobra pare i nie wykluczam,że cos do niego nie czuła...ale zdała sobie sprawe ,że nadal kocha bylego... Czy to coś złego? Wynaturzonego? Więc przeraża mnie jak Ty Atinasarz piszesz o popychaczu itp...
Pozdrawiam:)
No to jak Wam tak super - to w czym problem?
46 2012-03-15 13:52:58 Ostatnio edytowany przez Kalamarnica30 (2012-03-15 13:54:49)
Chcialabym zauwazyc,ze autorka postu zadala pytanie na ktore szuka odpowiedzi od nas, kolezanki i koledzy. Troche sie tutaj kilka osob za bardzo rozpedzilo...
Aaa i jeszcze jedno pechowa29 nie mowi, ze zdradza swojego misia.
47 2012-03-15 13:59:07 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-03-15 14:00:39)
Mam 40 lat.. Kiedy wg.atinasarz będe ta dojrzałą kobietą
Nie wiem kiedy wg atinasarz, ale wg mnie chyba nigdy... Byłaś młodą, niedojrzałą kobietą; jesteś kobietą w średnim wieku - niedojrzałą i zapewne będziesz starą, niedojrzałą kobietą.
Tak jestem niedojrzała,jak wielu z nas.... Dzisiejszy świat bardzo się różni od tego, jakim był jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Człowiek się wtedy rodził, chodził do szkoły, kończył ją, potem naturalnie wkraczał w przestrzeń pracy i rodziny, podejmował rolę małżonka, rodzica. Pomagały mu w tym pewne schematy, wyznaczone przez społeczne struktury. W pewnym sensie dojrzałość była przez nie wymuszana. Społeczeństwo wyznaczało ścieżki, które każdego, prowadziły przez życie. Ułatwiały one człowiekowi odnalezienie w świecie własnego miejsca. Dzięki temu świat wydawał się stabilny. Dzisiaj te ścieżki straciły swoją oczywistość. Współczesność z jednej strony dała nam możliwość życia całym bogactwem swojej osobowości, pełniejszego rozwoju, odkrywania talentów, z drugiej ? przyniosła ze sobą potężne zagrożenia, których kiedyś nie było i problemy, z którymi wielu nie może sobie poradzić. Dzisiaj często towarzyszy nam uczucie, że wszystko zależy od nas samych. Wszystkim musimy sami pokierować, o wszystkim sami zadecydować. A to jest trudne.
Eee tam. Nie MY tylko TY. Widzisz ja Ci powiem czym my się rożnimy Samotna i dlaczego Ty uważasz że jak Ty nie jesteś szczęśliwa, to już nikt nie jest. A jak mówi że jest to pierdoły opowiada a inni na tym "żerują".
Świat wokół Ciebie jest taki jakim go sobie stworzysz. Taki jaki POZWOLISZ żeby był. Jeśli sobie pozwolisz na takie a nie inne traktowanie Ciebie - to takie dostaniesz. Jeśli sobie pozwolisz na nie - okazywanie Ci szacunku, to właśnie to Cię spotka. Jeśli będziesz lubić siebie ale bez taryfy ulgowej dla własnych słabości, będziesz odpowiednio asertywna i wobec męża i wobec dzieci - to wyłuskasz w końcu tę część która WIE jak być szczęśliwą.
Ale to nie przychodzi z automatu i nie spada z nieba. To jest ciężka praca, którą trzeba zacząć od samej siebie a nie na zasadzie roszczeniowej postawy i nieszczęsliwej miny. Na tym właśnie dojrzalosć polega. Oraz na byciu konsekwentnym - konsekwencje własnych wyborów człowiek dojrzały bierze na klatę a nie placze że mu źle. Nie zwala na otoczenie, na środowisko, po prostu - bierzesz i robisz.
Ja naprawdę nie muszę gołą łapą łapać za formę do ciasta wyjmując je z nagrzanego piekarnika, żebym wiedziała, że jak to zrobię to poparzenie murowane.
Moje zdanie jest takie, że należy być fair względem siebie i drugiej osoby. A prowadzenie podwójnego życia nie jest w porządku względem wspólmałżonka. Ponadto, nie jest w porządku względem siebie, ile można żyć w fałszu i obłudzie i udawać, że wszystko jest fajnie. Osoby, które gospodarstwo domowe prowadzą ze wspólmałżonkiem, chodzi mi o kwestie finansowe, a zabawiają się z kochankiem, są wygodne i egoistyczne. Nie odejdą od męża, bo tak wygodnie, mają stabilizację mieszkaniową i finansową i nawet jak kochanek kopnie w tyłek, to nie zostaną na lodzie, bo mają w zapasie drugiego pana w domu.
Kiedy wg.atinasarz będe ta dojrzałą kobietą ,Cyt:która wie,ze na wszystko jest czas i mniejsce? Czy za kolejne 40 lat będzie mi wolno mieć wątpliwości i kochanka? - CHYBA ZOSTAŁAM WYWOŁANA DO ODPOWIEDZI !!!!
Są takie które nigdy nie stają się dojrzałymi kobietami/mężczyznami. Tu nie o te 40 lat chodzi ale o sposób myślenia, pojmowania reguł rządzących światem , o ustalenie dekalogu zasad zgodnie z którymi się żyje ( i nie chodzi mi o chrześcijańskie 10 przykazań) ale takiego w którym nie ma miejsca na krzywdzenie innych, kiedy pogodzimy się z upływem czasu i 40 latka przestanie się zachowywać jak nastoletnia niewinna panienka - udającą głupszą niż jest.
Kochana to że ktoś ma wątpliwości nie oznacza niedojrzałości mamy prawo je mieć ale to w jaki sposób z nimi sobie radzimy i jakich dokonujemy decyzji świadczy o dojrzałości.
A co do kochanka "hulaj dusza piekła nie ma" masz prawo ty i inne tylko nie piszcie farmazonów o samotności i braku bratniej duszy będąc w małżeństwie z zarobionym misiem.
Wiesz co jest dojrzałe - powiedzenie przykro mi misiu ale nie kocham cię, jestem nieszczęśliwa - odchodzę biorę odpowiedzialność za swoje życie i wtedy nikt nie broni i nie patrzy krzywo na kolejnego partnera bo masz prawo do szczęścia ale nie kosztem innych.
A wiele z tych znudzonych żonek wygodnie umościło sobie gniazdko w portfelu nudnego misia a dla rozrywki potrzebuje kogoś żeby ją przeleciał.
OT i cała przykra prawda o dojrzałości poszukiwaczek kochanków.
Atinasarz- wygodne gniazdko w portfelu męża? Jak nie kupie do lodówki wędliny to nie będę jej jadła,jeśli nie kupie sobie ciucha to będę chodzić w starym,jeśli nie zatankuje samochodu to mogę iść na autobus.Sypiam z nim,gotuje mu ,piore,sprzątam po nim każdą śmierdzącą skarpetę z podłogi .Nie pije ,nie wrzeszczy,jest obok.Ale proszę ,nie róbcie ze mnie zidiociałej laluni którą z nudów swędzi w kroku.Kriss-gratuluje-myślisz o tym czego pragniesz,działasz,staje się.Sama potrzebowała bym na to recepty bo próbowałam i okazywało się że jestem jedną z tych osób którym często jest pod górkę.Mylisz się myśląc że nic nie robię ze swoim życiem.
A ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem. Ja osobiście moglabym być z kimś przez to,że bałabym się samotoności,z wygody,a tak na prawdę pożądałabym kogoś innego. Tylko zagłębiając się bardziej w to,ja osobiście nie chciałabym być tak potraktowana i pewnie Ty także
Każdy powinien układać swoje życie tak jak uważa bo jest tylko jedno i zdecydowanie za krotkie ![]()
Radośćzżycia-masz rację,podążając do miejsca w którym jestem miałam na celu wygodę własną i swojego dziecka.Wyszło trochę inaczej niż chciałam.Serce boli,nie mam dążeń,pragnień po za tymi przyziemnymi.Bo wszystkie pozostałe dotyczą miłości.To żart losu że osoba tak pragnąca uczucia miłości tkwi ,skazała się na jej brak.
Moja mama zawsze mi powtarza ' lepiej być samemu niż z byle kim'. Musze przyznać jej rację,z tym,że ja osobiście boję sie chyba raczej samotności,ponieważ popełniam równie głupi błąd będąc w toksycznym związku opierającym się na ciągłej walce ze sobą,kłotniach i niedomówieniach. Życie jest za krótkie żeby być nieszczęśliwym i się dusić w czymś co nie istnieje. Musimy się skupić tylko i wylącznie na sobie. Ja również mam taki zamiar i staram się iść w coraz lepszym kierunku. Za Ciebie również trzymam mocno kciuki ![]()
A Ja Wam powiem,że nie potrafię ...tyle już okazji w moim życiu się nawinęło ,ofert nie do odrzucenia ..."On" kochał zapewniał WSZYSTKO!
Ja,nie potrafiłam,wolałam swoją bidę i częste nie dojadanie ...pożyczki aby przeżyć ,brak wsparcia kogokolwiek o rodzinie lepiej nie wspominać.
SZLAG ! Ale nie potrafiłam ułożyć sobie życia z wygody/dla wygody ![]()
Do dzisiaj mam tę możliwość ...kogoś kto czeka ,kocha albo cholera wie po tylu latach o co mu chodzi...ale Ja nie umie nie potrafię nie chcę!!
Wolę te swoją "bidę"
ciągnąć jak Syzyf pod górkę ..ale wiem ,że co moje to moje ![]()
Nigdy nie musiałam być zależną od nikogo,choć baaaaaaaaaaaaardzo ciężko bywało i nie jadło sie po 3 dni...ale kurna jaka satysfakcja ,że cel wytyczony-osiągnięty w życiu
Od nikogo nie zależna finansowo/uczuciowo/duchowo/mentalnie/moralnie....jestem dumna z siebie ![]()
Choć czasem bywają dni gdy dusza zakwili i skurczy się do maleńkości pod naporem problemów które ..brrrr straszą.
Ps.może gdy będę miała z jakieś 60 lat...pożałuję ,że taka harda byłam ..dla innych może głupia ale dzisiaj jestem z tego jaka jestem, dumna ![]()
PECHOWA?? MOŻE JESTEŚ POPROSTU PECHOWA!! ![]()
PECHOWA?? MOŻE JESTEŚ POPROSTU PECHOWA!!
że niby JA????
przeca mimo tego gówna jakie zaznałam, mam co chciałam o czym marzyłam...no może nie w pełni
ale życie jak na razie trwaaaaa ![]()
a Ty to chyba strasznie i łokrutnie bidny musisz być "zmienneIP" bo tylko brak satysfakcji z własnych osiągnięć musi być przyczyną tak miernego podejścia do życia .....ogółem ![]()
a może się mylę...może jaki zawód miłosny albo cuś...to też klinuje nam szare komóry na jakiś czas.
Nie pisze tego złośliwe...ano tak ze zrozumienia,prosto ..bo kurna znam życie ![]()
Szkoda, że wątek stary i już pewnie na niego nie zaglądasz. Ja miałam dokładnie to samo. Byłam cztery lata z facetem za którym szalałam. Teraz jestem z facetem który jest dla mnie po prostu....dobry. Idealny na męża i ojca, ale jednak mam swoich kochanków
. Cały czas mnie gdzieś ciągnie... ale taki tryb życia w sumie bardzo mi odpowiada. Jest wygodny.
gosha, pechowa -- czasem żyje się z kimś, a prześpi się z kimś innym... tysiące ludzi tak ma; nie wszyscy mieli to szczęście, że trafili na cudownego partnera -- Ci oczywiście krytykują zdradę, bo twierdzą, aby rozwalić jeden związek, a potem wejść w nowy związek; jeśli ktoś ze zdradą nie ma do czynienia, a wypowiada się niczym ekspert na ten temat to efekt jest taki jakby nastolatek był ekspertem od problemów małżeńskich
Aha..Mam prośbę
Nie krytykujcie kobiet za to,ze robia tak a nie inaczej tylko dlatego,ze odbiegaja od Waszego stereotypu.
Dzis wierne i kochające żony,moga kiedys stanąc pezrd podobnym dylematem...A kwestia wyboru,wcale nie musi byc taka łatwa...
Niestety....
no jasne samotność
o my biedne dupy myslące przedziałkami.. parafrazując kriss
JA SOBIE NIE ŻYCZĘ, żebyś ty decydowała za mnie, co ja zrobię z podobnymi dylematami w moim zyciu
i nie zyczę sobie, żebyś wrzucała mnie do tego worka tylko dlatego, że dzięki temu ty się czujesz- biedna taka sierotka zdana na los - usprawiedliwiona tym co robisz
SAMA podejmujesz decyzje i SAMA za nie odpowiadasz
a jesli ja kiedyś będę stała przed takimi "DYLEMATAMI" to sama kurna wezmę za nie odpowiedzialność, a nie będe budowała jakieś fałszywej odpowiedzialności zbiorowwej.
Atinasarz- wygodne gniazdko w portfelu męża? Jak nie kupie do lodówki wędliny to nie będę jej jadła,jeśli nie kupie sobie ciucha to będę chodzić w starym,jeśli nie zatankuje samochodu to mogę iść na autobus.Sypiam z nim,gotuje mu ,piore,sprzątam po nim każdą śmierdzącą skarpetę z podłogi .Nie pije ,nie wrzeszczy,jest obok.Ale proszę ,nie róbcie ze mnie zidiociałej laluni którą z nudów swędzi w kroku.Kriss-gratuluje-myślisz o tym czego pragniesz,działasz,staje się.Sama potrzebowała bym na to recepty bo próbowałam i okazywało się że jestem jedną z tych osób którym często jest pod górkę.Mylisz się myśląc że nic nie robię ze swoim życiem.
pechowa... a rączki masz?
ciekawe co czuje ten twój biedny misiu, czy wie, że swiadczysz mu usługi w zamian za wygodę
kriss pisała nie raz, że to taka legalna forma prostytucji
pechowa - TO JEST WŁASNIE SPONSORING
tak wygląda sponsoring
ktoś zapewnia ci utrzymanie i niezłe warunki w zamian za usługi, w tym seksualne
a jeśli ty samotna73 piszesz, że twój misiu siedzi w fotelu, chociaż stajesz na rzęsach, to przestań swatać na rzęsach..
jestes dorosła, mam 40 lat, na pewno wykształcenie a dzieci raczej nie w wieku rok i pół- to sobie ułóż życie bez zanudzacza, którego nie kochasz, nie szanujesz, i który zmusza cię do dylematów moralnych,
kurcze dziewczyny, kobiety - skąd w was taka niska samoocena, żeby pozostawać w relacjach niesatysfakcjonujących?
naprawdę jesteście takie bezradne, bezsilne, bezwolne?
i oczywiście romantyczne.. stąd wasze przekonanie, że to co jest zwykła zdradą i oszustwem - jest czymś wyjątkowym, romantycznym, szczególnym...
gooofno pozostanie goofnem - to chyba też cytat z kriss