Witam wszystkie NetKobietki ![]()
Zwracam się do was z problemem, ponieważ sama nie wiem w jaki sposób go rozwiązać.
Może nie tyle, co nie wiem, a nie umiem podjąć dobrej decyzji w tej sprawie.
Otóż ok. 1,5 miesiąca temu rozstałam się z facetem (dam mu imię M.). Miesiące strasznie mi się dłużyły , nie miałam na nic ochoty, po prostu miałam 'mini depresje' (jeśli oczywiście mogę to tak nazwać). Ostatnio M napisał do mnie. Pytał się co tam słychać itp, itd. Pisaliśmy tego dnia ze sobą dosyć długo. Dotarło do mnie, że znów to wraca, znów mnie do niego przyciąga.Następnego dnia był Dzień Kobiet. Gdy się obudziłam czekał na mnie miły sms z życzeniami od niego,a wieczorem kurier przywiózł kwiaty (nie wiem dlaczego sam mi ich nie przywiózł...].Kolejnego dnia zasiedziałam się u koleżanki. M uparł się, że odwiezie mnie do domu. Aby się zrewanżować zaprosiłam go na herbatę. Chociaż było już grubo po północy, nie odmówił. Przegadaliśmy ze sobą ładne pare godzin i dopiero o 4 nad ranem pojechał do domu. Dostałam też zaproszenie do jego siostry.Powiedziałam, że bardzo chętnie (lubię jego siostre, bardzo dobrze się ze sobą dogadujemy).
Mój problem tkwi w tym, że zawsze gdy chce do niego napisać, aby ot tak po prostu popisać to nie dam rady. Czuję się nachalna. Dziś już pisałam do niego raz z rana i czuje, że np jak teraz do niego napiszę to będzie to takie jak bym się pchała i była łatwa. Chcę naprawdę do niego wrócić, bo moje uczucie do niego nie wygasło. Za każdym razem wymyślam jakiś pretekst inny, aby tylko napisać, bo nie wytrzymam jak z nim nie popiszę, lub pogadam chociażby przed snem.
Jaka jest wasza opinia?