Witam! Mam dopiero 19 lat, wszyscy mówią, że całe życie przede mną, że jeszcze dużo osiągnę. Jednak zuważyłam coś, co mnie niepokoi. Od pewnego czasu nie radzę sobie z najdrobniejszymi problemami, a co dopiero mówić o porażkach... Nie potrafię poukładac sobie życia, za to innym pomagam jak dyplomowany psycholog. Mam wielu przyjaciół, bo zawsze potrafię im pomóc, zawsze mam gotowe rozwiązania, a oni są mi za to wdzięczni. Jednak nie potrafię pomóc samej sobie. Czy wy też tak macie? Proszę o możliwie wyczerpujące odpowiedzi.
Szczerze powiedziawszy, to całkiem częste, wręcz masowe zjawisko. Niestety, dotyczy też wielu faktycznie dyplomowanych psychologów.
Czasami doradzanie innym to najlepszy sposób, by samemu sobie poprawić samopoczucie - obawiam się, że wielu, jeśli nie większość psychoterapeutów tak naprawdę trafia do tego zawodu właśnie dlatego.
W odniesieniu do cudzych problemów naprawdę łatwo o złote rady, górnolotne myśli i błyskotliwe sentencje.
Zauważyłem, że im gorzej osoba radzi sobie we własnym życiu, tym chętniej doradza innym...
Zgadza się. Wg mnie podyktowane może być to tym, że osoba dotknięta danym problemem. Czy to będzie niewykonana praca i związany z tym stres, miłość, ogólnie sytuacje emocjonalne powodujące zakłócenie logicznego myślenia i analizy.
Sam często też nie potrafię zinterpretować gestów, sytuacji które byłyby proste do zinterpretowania u kogoś, ale moje własne odczucia przekrzywiają obraz albo na stronę którą bym chciał, albo na tę której się boję. Pomaga tylko czysta analiza w punktach i tekscie, możliwa też czyjaś pomoc. Możliwe też są jakieś blokady psychiczne, które powodują że pomimo że wiesz jak powinnaś postąpić robisz coś innego, coś co jest kierowane emocjami. Nie masz też poparcia kogoś innego, grupy, nie wierzysz w siłę słuszności prawidłowych wyborów. Nie ma to takiej mocy sprawczej jak rady innych osob.
Co do związku radzenia sobie slabo w życiu i radzeniu innym. Czynników jak to w psychologii pewnie jest wiele. Osoba która sama ma problemy, czuje większą empatię do osób z problemami, stara się więc chociaż im pomóc, czuje swoistą ulgę i poczucie zwycięstwa gdy już komuś pomoże. Osoba szczęśliwa żyje swoim życiem i nie chce nawet się smucić wczuwając się w czyjąś sytuację. Do tego osoba słabo sobie radząca w życiu zapewne dużo myśli o tym jak należy w tym życiu sobie radzić, jakie wybory podejmować. Analizuje co jest dla człowieka najważniejsze, gdy już dojdzie do pewnego wniosku nie ma najmniejszych problemów przy dawaniu rad innym, bo schematy w głowie ma już gotowe. Może należałoby znaleźć podobną do siebie osobę, z którą łatwiej będzie sobie radzić. Albo zauważyłaś coś takiego u siebie nie z powodów złych wyborów, ale z powodów losowych. Ludzie mają tendencję do uważania czegoś za stały wskaźnik gdy coś powtórzy się 3 razy z rzędu. I tak się zdarza, więc trzeba to uwzględnić. Najpewniej jednak są to te efekty o których pisałem wyżej.
też tak mam - świetnie doradzam innym i często naprawdę pomagamim rozwiązaćproblemy, ale mam takie momenty że słabo radzę sobie ze swoimi i nie stosuję się do tego co doradzałam innym. Myślę, że wielu ludzi tak ma